wtorek, 21 maja 2019

mądra dziewczynka

Hania za kilka miesięcy kończy dwa lata. Dużo mówi,  potrafi się bawić sama, jest z tych dzieci, które cały czas się uśmiechają. Łapie szybko piosenki, dlatego zamierzam w najbliższym czasie śpiewać dziecku "Orki z Majorki".
Nad naszym domem dość często przelatują samoloty i dziewczynka za każdym razem podnosi paluszek do góry mówiąc - samololot! (Nie poprawiać). W niedzielę była burza i Hania zdziwiła się - samolotów nie było widać, za to grzmiało i błyskało, dlatego pytała - a co to, samololot?  Tata wytłumaczył córeczce ( jak to dziecko pięknie mówi do rodziców (tatuś, mamusia),  szybko pojęła i za każdym piorunem mówiła - o, burza idzie!
Dziadek z tatą są amatorskimi łowcami burz, polega to na tym, że biegają od okna do drzwi albo wychodzą na ganek albo po prostu sprawdzają w telefonach skąd ta burza idzie i dokąd zmierza. Aż wreszcie przestało grzmieć i samoloty znów zaczęły lądować a Hania nico zdezorientowana pytała - burza? Samololot?
Dobrze się dzieje, że naszej dziewczynce nikt nie przekazuje strachu, o burzy mówi się jej jak o kolejnym zjawisku atmosferycznym. Nam babcia mówiła, że to Bozia łaje a w rodzinnym domu strach przed burzą był tak wielki, że rodzina klękała przed zapaloną gromnicą i modliła się prosząc "nie rzucaj w nas gromów swoich".
Pisząc to, nie czuję zażenowania ani wstydu, przecież byłam dzieckiem. Dawno przestałam się bać burzy, psów nie bałam się nigdy. Czemu łączę  psa i burzę? Bo tego ludzie na wsi bali się najbardziej. Burza jest nieprzewidywalna a pies całe życie uwiązany na krótkim łańcuchu, nie leczony i karmiony byle czym też jest nieprzewidywalny.

Hania razem z tatą składa tory, buduje wiadukty i bawi się kolejką. 


niedziela, 19 maja 2019

w filharmonii byliśmy

Miałam opisać wrażenia z koncertu w filharmonii ale nijak mi to nie wychodzi, dlatego napiszę tylko, dlaczego warto tam pójść nawet jeśli komuś nie podobają się współczesne kompozycje. Mnie się podobają średnio, słuchałam i miałam wrażenie, że jestem na katastroficznym filmie (które lubię) tylko nie ma ekranu. Huk, szum, narastające napięcie, apokalipsa!

Podobało mi się wszystko wokół, pewnie dlatego, że lubię, a nawet bardzo lubię ładnie się ubrać, mieć przy boku mężczyznę w garniturze i być wśród eleganckich, ładnie pachnących ludzi, siedzieć w wygodnym fotelu, patrzeć i słuchać.
Orkiestra - prześliczne panie i eleganccy panowie. Dyrygent - nie bardzo przystojny ale nie o to w tym chodzi.  Wszyscy radośni i uśmiechnięci, białe lilie i czerwone róże dla wykonawców, ważne osoby na widowni, na przykład konsul USA i blogerka, która nie potrafi sklecić paru akapitów bo jeszcze jej huczy w głowie. 

Bogusław Schaeffer – Maj – III cz. Sonaty nr 1 na organy z cyklu Cztery pory roku
Wojciech Widłak – Wziemięwzięcie na orkiestrę symfoniczną i organy
Hanna Kulenty – GG Concerto na  Klawesyn i orkiestrę smyczkową
Zbigniew Bujarski – Lumen na orkiestrę symfoniczną
Toshio Hosokawa – Klage na sopran i orkiestrę