Jestem cierpliwa.
Wytrzymuję i nic nie mówię w sytuacjach, gdzie warto by było kimś potrząsnąć.
Albo kopnąć w dupę. Tak, zdanie wcześniej chwalisz się cierpliwością.
Dziś był
dzień gorący i duszny, poszłam na spacer po śniadaniu ale o jedenastej poczułam,
że muszę odpocząć i napić się wody bo zemdleję. Przypomniałam sobie, że
niedaleko jest duży sklep, tam powinna być klimatyzacja i tam najszybciej się
ochłodzę. Duży nieduży, klimatyzacja jest, przejścia między stoiskami całkiem
przyzwoite. Spaceruję. Wybieram wodę i jogurt na kolację. I nagle na stoisku z
owocami widzę dwie czy trzy kuracjuszki. Kuracjuszki od Rabczanek odróżniam bez
pudła. Te pierwsze ubierają się w za małe bluzeczki i spodnie 3/4, mają
przeważnie zrobione paznokcie i ufarbowane włosy, noszą sportowe buty i
spacerują po dwie albo po trzy. Do mniej więcej jedenastej rano żadnej
kuracjuszki nie uświadczysz na mieście bo mają zabiegi. Wiek 70+.
A te stały,
a raczej schylały się nad czymś. Zaciekawiona podeszłam. Nosz kurwamać co za
wstrętne babsztyle! Grzebały pazurami w koszykach z truskawkami i wybierały co
ładniejsze. Wokół poniewierały się owoce, koszyki były postawione byle jak na
pomidorach, na cebuli, gdzie popadnie.
Miałam
huknąć ale nie huknęłam bo od tego jest obsługa. Niech france grzebią jak mogą.
Jak by nie mogły to by nie grzebały.
Wieczorem
poszłam posłuchać koncertu. Przez gópiguza siedzę na zewnątrz, gdzie nie ma
nagłośnienia, bardziej zależało mi na obejrzeniu kostiumów uczestników, to był
koncert piosenek Fogga. Siadałam więc koło fontanny i robiłam zdjęcia, ale
wkrótce zrobiło się tłoczno i obok mnie usiadły kuracjuszki. Mówiły sobie
wzajemnie komplementy – jak ładnie wyglądają, i zgadywały, z którego są
rocznika, i takie były dla siebie miłe. A ja słuchałam jednym uchem bo drugie
mam zniszczone, ale panie siedziały po mojej prawej zdrowej stronie, nie
krępowały się zupełnie i gadały jakby mnie nie było.
Alejką szły
panie w sukniach z epoki, w perłach, w bucikach zapinanych na ozdobne
sprzączki. Szły pod rękę z panami we frakach, w cylindrach. Przekapitalny
pomysł z tym projektem, brawo Rabka.
Szedł też
zwyczajnie ubrany pan, w szortach i w sportowych butach. Prowadził za rękę
kobietę w średnim wieku, pani miała trochę porażoną buzię i kolebała się
podobnie jak ja. Musiała mieć jakieś poważne neurologiczne problemy, to było od
razu widać.
Kiedy przeszli,
kuracjuszki z ławki skomentowały – to od nas, widuję ich na stołówce. Zobacz,
on jeszcze całkiem facet, tyle że ma brzuch, a ona taka do niczego. Nie taka stara bo
widziałam pesel, jeszcze nie emerytka. I dalej popłynęły z ocenianiem wyglądu
tej pani.
Uwierzcie,
ścisnęło mnie w gardle i łzy mi same popłynęły.
Mnie pewnie
też tak ludzie oceniają.
Ale zaraz mi
przeszło, wstałam i poszłam, ale myślałam o tym całą drogę. Myślałam – czemu nie
złapałam jednej i drugiej za paskudne łby i nie trzasnęłam nimi o siebie.
