Nie wiem
jeszcze czy polecać ten hotel czy przeciwnie, na razie porównuję. Dotychczas
jeździłam do sanatorium ale zasady panujące w hotelach z grubsza znam. Tu jest
trzy gwiazdki. Ja czwarta. W
sanatorium zawsze było dużo personelu, wszystkiego pilnowali, głównie żeby nie
ruszać i nie zepsuć. Na posiłki należało przychodzić na konkretną godzinę bo
pięć po już nie było co do gęby włożyć stołówka pracowała na zmiany.
No i co. Ja
jestem trochę wycofana z powodu gópiguza a trochę zacofana z powodu
nieśmiałości i wychowania „nie rusz bo zepsujesz”. W sanatorium były
rehabilitantki, włączały urządzenia, pilnowały, sprawdzały, czasem poganiały i
pokazywały, kto rządzi. A tu traktuje
się ludzi jak dorosłych, czyli – tam są ręczniki, tu jest sauna, tam jakuzzi,
tu przyrządy do ćwiczeń itd. I na tym koniec. Właściwie do końca daleko.
Poszłam ja
wczoraj do tej piwnicy do jakuzzi. Długo rozważałam, czy iść w szlafroku czy
tam się przebierać. Poszłam w szlafroku. Pora obiadowa, musiałam przeparadować
koło restauracji, super. Ręcznik wzięłam, prysznic wzięłam, tzn nie że urwałam
i wzięłam, umyłam się. Wlazłam do wody.
I teraz tak – jak się to włącza? Ponaciskałam wszystko co się dało oprócz
podświetlania, tyle się domyślałam. Wybór był prosty – naciskać albo wyłazić z
wody i iść do recepcji spytać jak to działa. Pora obiadowa, przypominam. Wszystko
ruszyło super. Mój ukochany relaks. Potem jeszcze tylko wrócić w tym szlafroku
i klapkach na drugie piętro. W biały dzień, pora obiadowa, restauracja ogólnodostępna.
Żebym to jeszcze była zgrabna i powabna albo coś. No trudno. Mówiłam że raz się
żyje a potem się straszy. Myliłam się, można straszyć za życia.
Przed wieczorkiem pomyślałam sobie, że pójdę
na masujący fotel. Stoi przy wejściu do SPA, nic tylko siadać i korzystać. To
siadłam. Nie miałam okularów więc nie widziałam ustawień na pilocie. No ale
każdy pilot ma taki sam start to nie ma się co stresować. Cyk. Zobaczyłam też strzałki
i pomyślałam, że tymi strzałkami reguluje się intensywność masażu. Myliłam się.
To było ustawienie fotela. Wywaliłam się jak długa i leżałam taka nieporajdana
aż wróciłam tymi strzałkami do pozycji siedzącej a potem to już było normalnie.
Jakby mnie kto kijem tłukł po plecach.
O innych przyjemnościach
napiszę wkrótce.

