Blondyna eksponująca ciało, nowoczesna fryzura, zrobione paznokcie. Hałaśliwa i roszczeniowa. Dwoje dzieci, jedno pampersowe drugie nieco starsze. Dużo paliła, więcej czasu spędzała w palarni niż z dziećmi. Z czasem dzieci nauczyły się podpierać drzwi i wychodziły sobie kiedy chciały.
Ręczników używała do wszystkiego, do farbowania włosów i do wycierania butów. Za to nie wiedziała, do czego służy kosz na śmieci, więc w całym pokoju i łazience walały się pampersy, mokre chusteczki, jedzenie pomieszane z zabawkami i odzieżą. Smród niebywały, zaduch, wymioty, mocz. Po dwóch tygodniach pokój nadawał się do doczyszczania więc rodzina została przeniesiona do innego a tam trzeba było umyć okno i meble, wymienić zasłony i firanki, materace, wyprać tapicerkę i wykładzinę, doczyścić łazienkę i zrobić ozonowanie. Dwa dni pracy.
Na zwrócenie uwagi śmiała się i mówiła, że nie rozumie, a jak dostała tłumacza to powiedziała, że to przecież dzieci.
Doczyściłam ten pokój i odetchnęłam z ulgą, bo wprowadziły się tam dwie dziewczyny, takie zwykłe, spokojne, miłe, z okolic Lwowa.
O mało mnie szlag nie trafił kiedy zobaczyłam, że Blondyna została przeniesiona z hotelu do akademika na moje piętro (pracowałam w obydwu miejscach) więc znów będę musiała po niej sprzątać. Historia się powtórzyła z tym, że tam nie dało się podpierać drzwi i dzieci zostawały często zamknięte. Koleżanka raz uspokajała to młodsze na rękach z godzinę, tak płakało, a kiedy Blondyna wróciła, stwierdziła lekko – byłam na papierosie i zaraz wróciłam. Czuła się całkowicie bezkarna, kpiła z nas po prostu. Za każdym razem mówiła kierowniczce, że nic się nie stało, że to tylko dzieci, że przecież sprząta ale jest sama więc jej trudno.
Upłynęło dwa tygodnie i znów trzeba było jej zmienić pokój bo pozatykała odpływy a poza tym znów śmierdziało, wszędzie walały się stosy śmieci. Nigdy i nigdzie tak głośno nie klęłam jak wtedy na tę babę. Widzieli to studenci i rozmawialiśmy o tym – oni mieszkając na tym samym pietrze cały czas widzieli, że dzieci są same, matka idzie na całą noc a w dzień śpi.
Nie do wiary, ale sprzątałam po niej trzy razy i wreszcie powiedziałam, że albo ona albo ja, niech ją sobie hołubią a ja się zwalniam bo dłużej nie wytrzymam.
Jutro będzie milej!