Pani Wando, a po co
nosi pani w torbie ten młotek? – zdziwił się student pewnego dnia widząc, jak
Pani Emerytka przekłada zawartość zielonej torby do torby czerwonej.
Zawsze z tym jest
kłopot, bo owszem, można mieć we wszystkich torebkach chusteczki higieniczne,
długopis, szminkę, grzebień czy zapalniczkę, ale klucze, portmonetkę i młotek
trzeba przekładać bo co zrobić, jak się zapomni?
Gdyby to pytanie zadał
Waldemar czy Smutny Człowiek, to odpowiedź brzmiałaby zwięźle – na zboczeńca
takiego jak ty! Ale student był traktowany przez Wandzię prawie jak wnuk więc takie
riposty nie wchodziły w grę.
- Widzisz, czasami
lubię sobie usiąść na ławeczce w parku i spoglądając na ludzi, jeść krówki.
Przeważnie te krówki są kruche ale czasem są tak twarde, że szkoda zębów, wiesz
ile teraz kosztuje naprawa protezy? To wyjmuję z torby młotek, huknę w cukierka
i rozbijam w drobny mak.
- Pani Wando, a jak
ktoś wychodząc z domu zabiera kuchenny nóż to z pewnością będzie nim w tramwaju
obierał ziemniaki?
Tak właśnie, i tego się
trzymajmy, dorosły jesteś, wiesz, jak jest.
- A te druty po co pani
nosi?
