Szukam jakiegoś fajnego miejsca na letni wyjazd i wreszcie doszłam do wniosku, że nigdzie nie pojedziemy tylko będziemy remontować kuchnię! Teraz napiszę jak stara zrzęda – opalać mi się nie wolno, po górach i lasach mi się chodzić nie chce bo po przejściu 10 km wszystko mnie boli a zresztą nigdy nie rozumiałam tych ludzi, którzy wyjeżdżają w sobotę rano, jadą 2 godziny samochodem po to, żeby po oblodzonym ośnieżonym szlaku przejść 20 km, wsiąść w auto i z powrotem jechać 2 godziny do domu. Ukasz tak robi!
Tak więc w tym roku zamierzam psuć kuchnię, ale za to może sobie gdzieś pojedziemy na Wielkanoc, żeby nie męczyć się tydzień z garami, porządkami, tylko parę rzeczy do walizki i raniutko w sobotę w drogę. Tak ze 100 km od Krakowa, nie dalej. Może macie w swojej okolicy jakieś fajne gościnne miejsce na wielkanocny wypad?Na trawie wcale nie jest tak sielankowo - tam było pełno kleszczy, padalców i innych żmij, do ludzi daleko a ja znow na kolanach, i wcale nie przeżywałam objawienia jak by kto myślał tylko byłam śmiertelnie zmęczona bo wyczołgałam się na górę sama, nie autem ani nie wyciągiem tylko w klapkach!