Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 stycznia 2011

to też chce żyć

Czysty i zdrowy kot to radość i szczęście, jak wlezie na kolana i zaczyna mruczeć i łapkami udeptywać sobie człowieka na znak miłości, to człowiek by zrobił dla tego futra prawie wszystko.
Moje koty są wychodzące i to wiąże się ze szczególną dbałością o higienę, częste pranie pościeli, narzut, czyszczenie tapicerki i ciągłe zmywanie podłóg bo wiadomo, kot butów nie zmienia. Jesteśmy chyba w jakiś sposób odporni na odzwierzęce choroby bo żadne z nas nigdy nic od kota czy psa nie złapało, choć nieraz się śmieję, że powinniśmy nosić obroże przeciw pchłom to by wyszło taniej niż stosowanie tych wszystkich środków i zabiegów na kotach. Nie ma lekko, zwierzęta wychodząc wymieniają się różnymi pasożytami i trzeba bardzo uważać, żeby w porę zauważyć nowego lokatora.
Najbardziej uciążliwy jest świerzbowiec bo zwierzę się męczy, drapie, potrząsa głową, kuracja jest długa, uciążliwa i mało skuteczna, każdy kot, który do nas przychodził, musiał przejść przez to leczenie – czyszczenie uszu specjalnym środkiem, zakraplanie, masowanie, i tak w kółko do skutku – kot wreszcie miał czyste uszy a ja mogłam kurować swoje podrapane ręce i uda, które służyły im za drapak podczas zabiegów. Do tego były oczywiście pełne nienawiści syki, wrzaski i ucieczki. Najsmutniej mi było, gdy podczas kuracji uciekały na mój widok jak od dręczyciela. Pamiętajcie, że przychodzą do mnie całkowicie obce i na wpół dzikie koty i to one wymagają leczenia, te zadomowione już są czyściutkie, ufne, pachnące i przytulaste i dadzą sobie zrobić wszystko nawet jak podczas kąpieli krzyczą „nienawidzę cię” to i tak natychmiast o tym zapominają.
Leki weterynaryjne są potwornie drogie i jest ich zadziwiająco mało w opakowaniu, do tego w moich warunkach niestety są mało skuteczne. Lek na świerzbowca kot wytrząśnie sobie z ucha natychmiast, jedna tubka to jest taka odrobina, że trzeba kupować od razu kilka.
Zdesperowana szukałam na forach alternatywnych metod leczenia i trafiłam na post, w którym dziewczyna opisuje jak leczyła kota lekiem dla ludzi. Jestem wielką przeciwniczką takiego postępowania, bo to są całkowicie inne proporcje, inne działanie i leczenie ludzkimi lekami kończy się zgonem zwierzęcia. Porównałam więc skład – identyczny. Stosowanie – bardzo podobne. Cena – ludzki lek tańszy biorąc pod uwagę pojemność opakowania o 300 zł!
Zapisałam nazwę i uradowana poleciałam do apteki. Tłum, kolejka aż do drzwi. Czekam cierpliwie, mówię nazwę, pani mi przynosi i pyta, czy wiem jak stosować. Ja mówię że wiem, bo to dla kota i w tym momencie zdaję sobie sprawę, że nie zawsze trzeba mówić prawdę. Pani spogląda na mnie uważnie i tłumaczy – zrobić sobie gorącą kąpiel szarym mydłem co najmniej 10 minut, posmarować ciało, szczególnie dokładnie miejsca między palcami i pod pachami przez 4 kolejne dni a potem znów się wykąpać w gorącej wodzie z użyciem szarego mydła!
Wokół mnie zrobiło się nagle luźno, zapłaciłam  i wyszłam z apteki dusząc się ze śmiechu.

czwartek, 30 grudnia 2010

Mały Pies



Zdjęcie jest autentyczne i jest zrobione na naszej posesji. Tabliczkę znalazł i zamocował na psiej budzie nie wiem który z dowcipnych domowników, myślę, że ten, który już tu nie mieszka;).
 Po rozmiarze budy można domyślić się, że kundelek nie jest uciążliwy ani hałaśliwy bo te psy tak mają – od razu zagryzają i zakopują w malinach, bez zbędnego zamieszania. Teraz chyba Was rozczaruję, bo owszem, te pióra są jak najbardziej prawdziwe ale Mały Pies nie zagryzł WTEDY żadnej kury ani kaczuszki. Podarł poduszkę, którą mu dałam do budy żeby miał wygodnie spać. 

sobota, 18 grudnia 2010