Iwona była żoną Tadeusza od dwudziestu paru lat i pomijając kilka nic nie znaczących wybryków cały czas była mężowi wierna. Wyszła za mąż bardzo wcześnie i nie zdążyła się nacieszyć młodością, bo kiedy jej koleżanki jeździły po świecie w celach turystyczno – handlowych lub studiowały, ona już była mamą Mateusza.
Tadeusz był namiętnym kochankiem i Iwona do dziś pamięta czasy, gdy z rozkoszy drętwiały jej policzki i palce u stóp, ale czas zrobił swoje i z roku na rok seks stawał się dla nich coraz mniej ważny. Nawet nie tyle nieważny – dawał im coraz mniej rozkoszy i było z tym coraz więcej zachodu. Bo Tadeusz chciał się kochać tak często jak dawniej, ale już nie pieścił Iwony tak czule i tak długo, już nie zabiegał o nią cały dzień, zapowiadając rano to , co chciałby robić wieczorem.
Ona również nie szukała u niego tego stanu, w którym by zrobił dla niej wszystko. W młodości najbardziej podniecało go, gdy chodziła bez majtek. Niby nic takiego, zakładała przecież spódniczkę, ale czasem, gdy on pracował, ona siadała na schodach naprzeciwko niego z kubkiem kawy w ręku i wyciągała przed siebie nogi, krzyżując je w kostkach. Nigdy nie wiedział, czy przyszła odpocząć i pogwarzyć z nim chwilkę czy sprowokować go uwodząc kolejny raz smukłością aksamitnych ud. Czasem ją ignorował, udawał, że nic go to nie obchodzi i ona dopijała kawę a wstając, rozchylała nogi i wówczas widział, że jest bez majtek. To była taka gra. Wygrywali obydwoje, bo nawet jeśli nie kochali się od razu, to nie mogli doczekać się nocy.
Aż pewnego popołudnia, gdy chciał się z nią kochać jak dawniej, powiedziała do niego słowa, których jej nigdy nie zapomniał.
- Kończ szybciej bo jestem umówiona na rower na osiemnastą!
Ona za to pamięta mu historię z zakupami, choć mu tego nigdy nie wypomniała. Pewnego dnia byli oboje na zakupach w centrum handlowym i Iwona kupiła dla siebie ładny komplet bielizny. Kupiła również patelnię. Bieliznę wybierała i mierzyła sama, bez pomocy męża, a patelnie oglądali razem. Gdy wrócili do domu, Iwona usłyszała słowa, które pamięta do dziś.
- To wypróbuj naszą nową patelnię, usmaż nam coś dobrego na kolację, dobrze?
A miała właśnie mierzyć bieliznę, jak wszystkie kobiety na świecie, które wracają z udanych zakupów.
PS. Jest to kolejny rozdział "Układanki" jakby kto chciał link do poprzednich to wklejętu są te kawałki i tu