Pokazywanie postów oznaczonych etykietą synowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą synowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 marca 2011

matka męża

Jak to jest – prawie każda mama uważa, że jej syn jest mądry, odpowiedzialny i świetnie sobie radzi w życiu, a jednocześnie jej synowa o tym samym człowieku może mieć całkiem inne zdanie?
Prawie każda chce jak najlepiej i często teściowa czuje się zawiedziona, rozczarowana i uważa dzieci za niewdzięczne! Bo coś dała, bo pomagała, bo doradzała, a oni i tak robią po swojemu.
Z radością obserwuję, że czasy „tępienia” synowych się kończą. Kobiety mają własne życie, własne sprawy i nie żyją życiem dzieci, nie muszą na siłę pokazywać, że są potrzebne, bycie teściową staje się po prostu kolejną funkcją. Nie zgadzam się z opinią, że teściowej należy się szacunek tylko dlatego, że jest matką męża. Znam niejeden przypadek, gdy dzieci całkowicie odsunęły się od matki z powodu jej nałogów, łamania prawa, życia na krawędzi. Nie jest prawdą, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko, o, nie, jeśli matka widzi szczęście w kolejnej butelce, w kolejnym kochanku a dzieci są szczęśliwe tylko wówczas, gdy ona śpi bo się nie awanturuje to co to za szczęście?
Napisała do mnie czytelniczka, która odsunęła się od matki swojego męża, oczywiście nie z aż tak drastycznych powodów. Post jest autoryzowany, mam pozwolenie na cytaty.
Teściowa owa wierzy w przesądy i zabobony.
 Ja nie powinnam nosić teraz korali(dziecko owinie się pępowiną), nie mam wąchać mięsa(dziecku będzie śmierdziało z ust), nie patrzeć przez dziurkę od klucza(bo będzie zezowate) Nie wolno dziecka łaskotać, bo będzie miał szmery na sercu, chrupki dawać do prawej ręki, bo będzie mańkutem, chrzestny ma trzymać jego główkę na lewym ramieniu i w kościele nie może powiedzieć amen!
Czytelniczka nie reaguje na zaczepki bo nie mieszkają razem, a przez kilka dni wizyty udaje jej się wytrzymać. Staram się ,żeby u nas czuła sie dobrze, żeby nie czuła ,że jej po prostu nie lubię. Przykro jej, gdy teściowa porównuje jej dzieci z innymi zawsze na niekorzyść własnych wnuków, poucza, proponuje podawać zbyt ruchliwemu dziecku herbatki na uspokojenie na co czytelniczka reaguje zdecydowanym sprzeciwem.
Na szczęście te wizyty nie są zbyt częste i po paru dniach wszystko wraca do normy.
Kiedyś mówiłam, że aby polubić kogoś, to trzeba go poznać. Ale czasem tak jest, że im dłużej się kogoś zna, tym bardziej się go nie lubi! Jak synowa mówi, że mama jej męża jest w porządku, to zazwyczaj wynika to z faktu, że obie panie są w porządku. Jedna z pań mówi o żonie swojego syna "synusiowa". Ślicznie, od razu słychać ciepło i sympatię.  
Na ten blog nie wpadną tysiące z głównej strony, więc możecie pisać do woli o swych teściowych, synowych, chętnie poczytam!