Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lipca 2025

machają do nas

 


Mama, tata, dziadek Fabian trzymający na rękach najstarszą wnuczkę i Stryk. To zdjęcie ma 65 lat. Jeśli czytacie "Patrzę na nas" to odnajdziecie tam  te postacie. 

Oglądam te kilka sekund filmu przetworzonego ze starego zdjęcia i czuję ciężar odpowiedzialności - bardzo chciałabym, aby znajomi i rodzina czytali moją książkę mając świadomość, że to zaledwie wspomnienia, świat widziany oczami dziecka, i tak naprawdę każdy widzi to, co chce zobaczyć. 

wtorek, 10 maja 2011

konkurs

Ogromną radość sprawiła mi czytelniczka pisząc, że dała do przeczytania swojej mamie „Dziś też Cię kocham”. Okazuje się, że książka dotarła do osób, które bloga nie znały i została przyjęta bardzo dobrze.
 Pomyślałam sobie, że może ktoś chciałaby dać taki prezent swojej mamie na Dzień Matki i dlatego postanowiłam jedną książeczkę  przekazać takiej osobie.
Konkurs potrwa do 18 maja, nagrodę wyślę priorytetem to dojdzie na czas, ostatnio wysłałam dziewczynie za granicę i doszło bardzo szybko.
Nagroda jest tylko jedna a pytanie konkursowe brzmi – w kim się zakochał Waldemar?
Odpowiedzi proszę zamieszczać wyłącznie w komentarzach pod tym postem, losowanie będzie 19 maja rano.

wtorek, 11 stycznia 2011

niepokój

Dziękuję Wam za gratulacje z okazji wydania książki. Co prawda wspominałam już o niej dawno, pisałam również, że są to wybrane z bloga fragmenty, nic nowego, ale jednak inaczej się czyta jak to jest poskładane przez redaktora i nie trzeba przewijać tylko się przewraca kartki.
Ja tej książki jeszcze nie miałam w rękach, może mi Luby kupi na Walentynki bo tytuł chwytliwy ale martwię się, że taka droga, nawet mówiłam do siostry przez telefon, żeby nie namawiała ludzi do kupowania bo jak się im nie spodoba to będą mieć do niej pretensje, na co ona stwierdziła, że dobra rzecz musi być droga!
Zdziwiłam się bardzo, bo dzwonił do mnie kuzyn, z którym ostatni raz widziałam się przy okazji tego wakacyjnego wyjazdu do cioci, o którym tu na początku pisałam, a potem kontakt się urwał i nawet nie wysyłaliśmy sobie życzeń na święta, a tu proszę , zadzwonił i powiedział, że poczuł się dumny. Dodał również – ciocia (czyli moja mama) pewnie się cieszy, że nasze nazwisko jest na okładce książki – na co ja zgodnie z prawdą musiałam powiedzieć, że mama jeszcze nie wie.
Tak więc widzicie, że traktuję to z wielką ostrożnością, bojąc się krytyki i nie bardzo umiem cieszyć się tym sukcesem, bo co innego wymierny sukces zawodowy przełożony na stan konta albo awans a co innego amatorska twórczość. 
Chyba źle się wyraziłam - w sercu się cieszę bardzo, ale nie umiem o tym sukcesie mówić ludziom. 
 Szampana nie było, za gratulacje dziękuję i myślę, że  jeśli znajdę wydawcę na kolejną książkę to się przyznam dopiero, jak będzie na rynku. 
PS. Rano widziałam na posesji małego głodnego kociaka. Wiecie jak trudno wygonić z posesji kocie dziecko, które jest głodne? Jak mówię „idź stąd kotku” to nie reaguje, tylko dalej szuka jedzenia w psiej misce. Jak go nakarmię, to już nie odejdzie.