Zawsze myślałam, że młodym ludziom zależy na samodzielności a kiedy uda im się wyprowadzić z domu rodzinnego i samodzielnie funkcjonować, świadczy to o ich dojrzałości społecznej. Tymczasem spotkałam się z tak odmiennym zdaniem, że muszę o tym napisać bo już sama nie wiem, czy coś się zmieniło czy ja jestem z innego świata?
Nie biorę pod uwagę marginalnych przypadków ani patologii, tylko przeciętną zwyczajną rodzinę, gdzie rodzice są koło pięćdziesiątki a dzieci w wieku 20 -25 lat. Jeśli młody człowiek skończył edukację i pracuje zawodowo, to czemu siedzi rodzicom na karku? Żaden z moich rozmówców nie powiedział, że z braku pieniędzy, nie. Jeden ze zdumieniem wyjaśnił mi, że przecież się nie żeni i dopiero jak będzie zakładał rodzinę to się wyprowadzi od mamy. Kolejny napadł wprost na mnie bo czuje się za mamę odpowiedzialny i się nią opiekuje, nie może więc się wyprowadzać bo by sobie nie dała rady. Jednak kiedy zapytałam, czy mama jest niedołężna, odparł, że nic podobnego, pracuje zawodowo i prowadzi dom. To na czym polega ta opieka? Tego już mi nie potrafił wyjaśnić.
Następny chłopak zastrzelił mnie stwierdzeniem, że jedno dziecko musi zostać z rodzicami z powodu mieszkania, żeby nie przepadło. Jednak jestem z innego świata bo byłam pewna, że domy i mieszkania się kupuje lub wynajmuje a właściciel może z nim zrobić co chce. Czyli mój rozmówca chce mieszkać z rodzicami i czekać na ich śmierć prawie całe dorosłe życie z powodu służbowego mieszkania?!
Sprawa mieszkania przewijała się cały czas i wreszcie chciałam uświadomić moim rozmówcom, że ich rodzice mają swoje życie zawodowe i osobiste a to, czego się dorobili, jest ich majątkiem a nie majątkiem dorosłych dzieci i korzystanie z niego jest kwestią dobrej woli. Bo może rodzice by woleli odpocząć, mieć więcej swobody, nie obsługiwać swojego dorosłego potomstwa?
Chłopak 25 letni nie wie, że płaci się rachunki za gaz, za prąd, za czynsz, on sobie płaci tylko za Internet, to jest jego wkład w domowy budżet i się chwali, że się dokłada do rachunków. Nie wie też, ile kosztuje chleb i że ten chleb trzeba codziennie kupić i przynieść, bo jak tego nie zrobi to nie będzie co jeść. Herbatę się bierze z puszki na okapie, wodę mineralną ze zgrzewki z przedpokoju, czystą odzież z szafy. Jak się ożeni to się usamodzielni (jego zdanie).
To ja Wam napiszę: kochane dziewczyny – będziecie za takiego chłopaka wszystko robić w domu, nawet jeśli będzie chciał cokolwiek zrobić to nie będzie tego umiał, po tygodniu braknie mu pieniędzy które były przeznaczone na cały miesiąc, minie co najmniej 5 lat zanim się nauczy samodzielnie funkcjonować, ale w tym czasie uzna swoją żonę za jędzę, która go bezustannie strofuje i poucza. Niech więc lepiej mieszka z mamą i czeka 30 lat na to mieszkanie, które ma mu przypaść w przydziale.