Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szerszenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szerszenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 sierpnia 2022

sposób na szerszenie

 


Szerszenie panoszą się w naszym ogrodzie od wielu lat ale nie wiem gdzie mają gniazdo. Dawniej widziałam jak wlatywały na strych mieszkającego ściana w ścianę sąsiada a teraz nie wiem, widzę tyko wieczorem bardzo wiele owadów krążących w pobliżu ganku i dobijających się do okna mojej sypialni. To nie jest miłe doświadczenie, okna są zabezpieczone siatką ale i tak buczenie i łażący po siatce wielki, naprawdę wielki owad budzi niepokój.

W tym roku było ich więcej niż zazwyczaj. Nikogo nie atakowały ale ja aż takiego zaufania nie mam a wiem natomiast, jak strasznie boli i piecze kontakt z ich jadem bo zdarzyło mi się dotknąć świeżo ubitego szerszenia gołą ręką.

I tak - coraz częściej czuję się we własnym ogrodzie intruzem bo wiosną ptaki drą się oburzone, że zakłócam im spokój kiedy one wysiadują młode, potem kosy dają nam do zrozumienia, że owoce należą do nich i nie ma czego szukać na krzakach, no i obce koty siedzą za siatką czekając, aż sobie pójdziemy do domu i wtedy sprawdzają co też w misce mają jeże. Jeże się nami nie przejmują, nietoperze też.

Lato mija a te cholery są coraz większe i coraz śmielsze. Ponoć uznały nas za domowników, poznają po zapachu i dlatego nie atakują, ale ja w to nie wierzę, a poza tym co z Hanią, która ma pięć lat i lubi biegać po ogrodzie a my wraz z nią?  Ach, te szerszenie! Nie lubię ich z całego serca, budzą we mnie złość bo zrujnowały mój czas odpoczynku, którego mam naprawdę niewiele. I jeszcze coś – w tym roku upodobały sobie bez i widywałam codziennie wiele owadów wgryzających się w młode pędy krzaka. Mój ukochany bez wyglądał coraz marniej a ja nie wiedziałam co zrobić.

 

Straży pożarnej nie wzywałam nigdy bo nie wiem gdzie jest gniazdo to raz a po drugie uważam, że straż pożarna jest od gaszenia ognia a nie od zdejmowania kotków i szerszeni z dachów.

Ale od czego jest Internet. Znalazłam sposób z pułapkami. Spróbować można choć nie bardzo wierzyłam, że to coś da. Może jeden najgłupszy da się złapać, wszak te bestie są cwane i trudno je utłuc więc nadziei nie ma.

Pewnego dnia na bzie zawisła pułapka. Prosta konstrukcja, rozcięta na pół butelka a w niej wabik – piwo z cukrem. Jak wiadomo alkohol zgubą narodu to i może to plemię wpadnie w nałóg i się wykończy?

Na drugi dzień z niekłamaną radością stwierdziłam, że pułapka działa i w miksturze macha łapami co najmniej kilka szerszeni a po kilku godzinach powierzchnia płynu była cała w żółto-czarne paski!

Natychmiast ze słowami „gińcie poczwary” powiesiłam na gałęziach bzu następne dwie pułapki i po dwóch dniach można już było spędzić wieczór na ganku bez strachu o zdrowie i życie.