Zmarzłam dziś strasznie, do teraz mnie telepie bo było minus dziesięć. Minus dziesięć było dla wszystkich, to niech mi kto powie, czy młodym ludziom jest cieplej czy jak? Bo stałam na przystanku i mnie telepało (miałam na sobie z metrową stretę odzieży, jak się rozbieram to się uskłada taki stosik) a koło mnie stała dziewczyna w króciutkiej kurtce, szortach dżinsowych włożonych na cienkie rajstopy i w kozaczkach. Bez czapki i bez rękawiczek. Zazdrościłam jak nie wiem co! Wcale nie wyglądała na zmarzniętą. Bus się spóźnił 15 minut, ja tańczyłam sambę, krakowiaka, krzesałam hołubce i tak mi było zimno, a dziewczę stało wdzięcznie oparte o ścianę i rozmawiało przez telefon, trzymając go gołą ręką. Obok niej kilku chłopców, jeden z nich jadł czekoladę i popijał wodą mineralną z półlitrowej butelki. Ubrani w zwyczajne dżinsy, kurtki, sportowe buty, nic szczególnego, żadnych futer, kufajek, ani specjalnej odzieży dla polarników. Jak ja im zazdroszczę! Im naprawdę nie było zimno! SKS, niestety, SKS.