Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 kwietnia 2022

bez tytułu

 


U sąsiadów piękne widoki, drugi sąsiad właśnie zakończył generalny remont i jestem szalenie wdzięczna, że robił to zimą a nie latem. Oszczędził nam hałasów i huku i ruchu związanego z tym przedsięwzięciem. Pracę mam ciężką a do tego ciągle wdycham opary chemii gospodarczej, dlatego po pracy  staram się jak najwięcej odpoczywać w ogrodzie. Dziś też już posiedziałam pod kwitnącą czereśnią. Złośliwym pytającym czemu pracuję w soboty i w niedziele wyjaśniam - zbieram na sanatorium! Wszak to moja ulubiona forma spędzania urlopów. Poza bujaniem się na jachcie na Karaibach. Ale na tamten pamiętny rejs popłynęła pani Skarbek więc mnie została jak zawsze Rabka. 

Nie wiem czy wspominać ten konkurs. Albo dobra, kto nie wie to przeczyta a kto wie to też przeczyta. 

Kiedyś byłam najbardziej poczytalną (nie poprawiać)  i najbardziej hejtowaną blogerką na Onecie i mieliśmy taką kampanię reklamową orzeszków i główną nagrodą był rejs po Karaibach. Udział wzięli celebryci i Klarka Mrozek. Najbardziej zacięta walka toczyła się między panią Skarbek i mną i było tak, że już miałam sporo przewagi bo te zazdrosne i zawzięte rywalki Honoratki głosowały na mnie żeby ona nie wygrała. Dopiero w ostatnim momencie agencja się chyba opamiętała bo jednak reklama z piękną młodą dziewczyną (impreza na jachcie itd) lepiej wygląda niż starsza pani z kotem pod pachą zawzięcie glamiąca orzeszki. 

Radości mieliśmy tu co niemiara a nagrody były i tak zacne. 

O czym ja to. A, że świątek piątek i w niedziele pracuję. Ukraińcy powoli wyprowadzają się a ja szykuje te pokoje z powrotem pod hotel. Niedawno śniło mi się, że wszystkich zabrałam do domu i nie miałam nawet własnej sypialni a do tego nie miałam ich czym nakarmić. Pewnie te sny z tego, że się martwię. Ja już i te dzieci, i te babuszki, znam i dobrze wiem, że kto miał wyjechać dalej to wyjechał a komu został z domu tylko klucz do drzwi których nie ma to nie ma dokąd jechać tylko rozpada się na kawałki jak ten dom i czeka żeby dało się wrócić.  

To dość osobiste wyznanie ale ja się czuję okropnie, jakby to były córki moich sióstr ze swoimi małymi dziećmi, albo też moja mama z koleżanką, bo są też dwie takie panie w wieku mojej mamy. I kiedy one mi mówią, że nie ma świąt ani domu bo im zrobili bum bum bum to gdyby nie resztka rozumu i Krzysiek na recepcji to ja bym je natychmiast zapraszała jak w tym śnie. 

Dziś też Cię kocham. 

 

czwartek, 19 maja 2011

rozwiązanie konkursu na Dzień Matki

Dziękuję Wam za udział w konkursie, książkę dostanie Kasia, która napisała ten komentarz - Ja też biorę udział, jak wszyscy, to wszyscy! :).  
Losowanie odbyło się w prosty sposób - wchodzę na czat i proszę kogoś by wymienił liczbę, potem liczę komentarze i gotowe. Kasiu, pan, który dla Ciebie wylosował nagrodę, pozdrawia Cię. Przyślij mi szybciutko adres to jeszcze dziś pójdę na pocztę.

wtorek, 10 maja 2011

konkurs

Ogromną radość sprawiła mi czytelniczka pisząc, że dała do przeczytania swojej mamie „Dziś też Cię kocham”. Okazuje się, że książka dotarła do osób, które bloga nie znały i została przyjęta bardzo dobrze.
 Pomyślałam sobie, że może ktoś chciałaby dać taki prezent swojej mamie na Dzień Matki i dlatego postanowiłam jedną książeczkę  przekazać takiej osobie.
Konkurs potrwa do 18 maja, nagrodę wyślę priorytetem to dojdzie na czas, ostatnio wysłałam dziewczynie za granicę i doszło bardzo szybko.
Nagroda jest tylko jedna a pytanie konkursowe brzmi – w kim się zakochał Waldemar?
Odpowiedzi proszę zamieszczać wyłącznie w komentarzach pod tym postem, losowanie będzie 19 maja rano.

czwartek, 5 maja 2011

minął miesiąc

Mam dwie wiadomości, zacznę od dobrej. Upłynął miesiąc diety i Luby przesunął zapinanie w pasku o dwie dziurki, odzież na nim wisi i  już wszyscy widzą jak schudł, chwalą  i podziwiają. Nie ważymy się bo do tego odchudzania nie podchodzimy zbyt poważnie, uda się to się uda, nie to nie, więc w kilogramach nie wiem ile nas ubyło. Ale widać, więc jeszcze z miesiąc będziemy żyć na tej diecie a potem zobaczymy.
Równy miesiąc mija również od zakończenia konkursu „po stronie natury”. Do tej pory laureaci nie otrzymali nagród i ja już nie wiem jak się mam przed nimi tłumaczyć, bo mi wstyd, piszę do organizatora co kilka dni. Ostatnio mi odpisał, że ramki są już wysłane. Figa mi pisała, abym się jeszcze wstrzymała i nie robiła wojny więc się wstrzymuję, dam im czas tylko do poniedziałku a potem zacznę działać,  bo czemu ma cierpieć mój autorytet i moi czytelnicy mają się czuć zawiedzeni? Niech organizator się tłumaczy.
Jak dostaniecie te ramki to błagam, dajcie znać, to mi kamień spadnie z serca.
Wracając do diety – muszę Wam coś wyznać – jedzenie jest o wiele trudniej rzucić niż palenie!

czwartek, 24 marca 2011

A co tam u Was?

 To, o czym piszemy sobie na gg i w mailach, rzadko kiedy wychodzi na blog bo to przecież kwestia zaufania, ale myślę, że parę rzeczy mogę ujawnić. Napisałam w notce „gdziekolwiek” o swym niepokoju związanym z czytelniczką z Japonii i dostałam maila -  żyją, są cali i zdrowi! Czyż to nie warte przekazania Wam wszystkim? 
Pewna  "ciężarówka" pełna optymizmu pisze, że brzuszek rośnie, samopoczucie coraz lepsze i najważniejsze - ciąża rozwija się prawidłowo! 
Jedna z młodych dziewczyn napisała, że trafiła na mój blog z polecenia swej mamy. To naprawdę powód do dumy, miło mi bardzo, obie panie pozdrawiam.
Bardzo dziękuję za recenzje książki a tym, którzy mi zarzucają, że jest za droga to mówię – dobre rzeczy muszą kosztować! A 27 zł to nie jest wcale tak dużo.
Pytacie też, co dostanę za konkurs na pierwszym blogu. To nie tajemnica – jeśli go wygram, to dostanę aparat fotograficzny wart ok. 600 zł, nie podam marki bo po co mam robić reklamę. Dziesięciu czytelników dostanie cyfrowe ramki, każda warta 150 zł, fajna rzecz.
Tak się złożyło, że jedna z czytelniczek była w okolicach Węgierskiej Górki tam, gdzie się sadzi te wirtualne drzewa i napisała, że w tej chwili stan tego lasu jest tragiczny i akcja jest bardzo potrzebna, tak więc uważam, że z tym konkursem nam się udało.
U mnie nic szczególnego. Drą się kury u sąsiada, świeci słońce, nasz pies leży pod schodami i wygląda jak najszczęśliwszy z psów, koty jak chcą wejść do domu to muszą go przeskakiwać albo wspinać się po barierce, Trójkolorowa tak właśnie zrobiła, teraz siedzi w doniczce po pelargoniach z miną „co z tym śniadaniem”, na trawniku rozkwitły całe kępy krokusów, idę porozwieszać pranie między drzewami w sadzie, pozdrawiam Was serdecznie,  miłego dnia!

czwartek, 17 marca 2011

sadzimy las



Zapraszam Was do akcji sadzenia drzew.
Wspieram  program ekologiczny, którego celem jest zwrócenie uwagi Polaków na problem ochrony środowiska naturalnego. Od 2009 roku Firma Żywiec Zdrój razem z Fundacją Nasza Ziemia oraz Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Katowicach upowszechniają wiedzę o korzystnym wpływie drzew na środowisko.
O akcji można poczytać więcej  na stronie programu ja natomiast zapraszam do sadzenia drzew tutaj i przy okazji do wzięcia udziału w konkursie. Nagrody dla czytelników są porządne, a i satysfakcja z posadzenia drzew też się liczy. A jak się posadzi drzewo, to warto mieć włączone głośniki;)

środa, 22 grudnia 2010

telefon od przyjaciół

Chcę Wam oficjalnie podziękować za gwiazdkowy prezent. Listonosz mi przyniósł dziś całkiem przyzwoity telefon, który jest nagrodą w orzeszkowym konkursie. Ponieważ w regulaminie za zajęcie drugiego miejsca nie była przewidziana żadna nagroda, uważam ten gest organizatora za bardzo miły. Jeszcze mam obiecane orzeszki, ha!
Mam więc dzięki Waszym głosom nowy telefon, żeby mi go tylko koty nie rozbiły. Będę uważać.
Trochę Wam uchylę rąbka tajemnicy konkursowej. Kto się zna na marketingu temu nie muszę tłumaczyć o co w tym konkursie chodziło. Na pewno nie o to, kto ma lepszy blog. Byłam przerażona zajadłością tych młodych dziewczyn, które przychodziły mnie wyzywać, że śmiem konkurować z ich bożyszczem  ale jednocześnie widziałam antyblogi, na których nawoływały do...głosowania na mnie, aby tylko Honorata nie wygrała. Jednak jestem nie z tego świata, bo takie zachowanie nie mieści się nijak w moim sposobie życia. Za to byłam zachwycona, gdy się dowiedziałam, ile osób mnie lubi i się stara, żebym pojechała na ten rejs. Krążyły takie ciepłe i miłe słowa – „fajnie by było, niechby sobie Klareczka pojechała” przekazywane w mailach, na grupach, przez telefon.
Jesteście niesamowici, dzięki!

wtorek, 14 grudnia 2010

blog roku

Dostaję dziś maile, w których piszecie, abym zgłosiła blog do konkursu na blog roku. Usiłowałam odpisywać każdemu osobno, ale to pewnie jeszcze będzie Was intrygowało, więc napiszę do wszystkich.
Nie zgłaszam się w tym roku bo laptop mam dobry to po co mi drugi, biżuterii mam sporo i więcej nie potrzebuję, trzymam przez sentyment ale i tak noszę najczęściej kolczyki z kotami, które dostałam od syna,  na wycieczkę też mnie w zasadzie stać, gdybym bardzo chciała gdzieś tam jechać.
W zeszłym roku nie wiedziałam, jak wygląda ten konkurs i dlatego się zgłosiłam. Zafundowałam sobie tym samym upokorzenie, żal i rozczarowanie bo ja myślałam, że po prostu ludzie głosują na blog który lubią i już, a potem jury wybiera najlepszy. Wyglądało całkowicie inaczej ale nie chcę o tym pisać, sami zobaczycie, jeśli zechcecie się tym zainteresować. 
W tym roku  będę sobie spokojnie pisać tak jak do tej pory i gdy zobaczę, że któryś z moich ulubionych zaprzyjaźnionych blogów wystartował, to chętnie go wesprę.
Listonosz mi dziś przyniósł błyszczyk i tusz do rzęs, czytelniczka mi przysłała bo mnie lubi!     

sobota, 11 grudnia 2010

społeczność

Każdemu z osobna i wszystkim razem dziękuję za głosowanie, za zaangażowanie i  wsparcie w konkursie. Kiedy w drugiej rundzie zobaczyłam, z kim mam konkurować to się zwyczajnie roześmiałam, bo od początku było jasne, kto wygra. Ale wiecie co, jak zaczęliście do mnie pisać, że mam Wasze głosy, że piszecie do znajomych, rozsyłacie maile i telefony po firmach, wstawiacie linki na portale społecznościowe a do tego piszecie do mnie prywatnie – trzymaj się Klarka, to poczułam się dumna i wyjątkowa.
Bo o to warto się bić – nie o orzeszki i wycieczki. Dziękuję za dowody sympatii, lojalność, bezinteresowność, wsparcie, to wszystko czym mnie obdarzacie. Jesteście nadzwyczajni!