poniedziałek, 31 marca 2025

sposób na teściową

 

Podsłuchane w przychodni (jednym uchem)

Niektóre panie mają taki szept, że słychać je po drugiej stronie miasta i ja właśnie trafiłam dziś na takie dwie, czekające w kolejce do Bartusia. Bartuś to taki dzieciak kardiolog, wesoły i bezproblemowy, za każdym razem mówię mu – panie doktorze może ja już nie potrzebuję tych leków, po co ja tu przychodzę jak się dobrze czuję? A doktor się tylko śmieje i wypisuje mi recepty i skierowania na różne echa, bieganie po bieżni lub całodobowe podpięcie do ciśnieniomierza, aaaaa! Ale i tak go lubię, więc pewnego razu pochwaliłam się teściowej, że mam takiego fajnego lekarza i aaaaaaaaa teściowa przepisała się do niego! Bardzo pana doktora przepraszam bo to jest pacjentka schorowana i wymagająca wiele. Ale ja nie o tym dziś tylko o tym co podsłuchałam.

Do brzegu daleko.

Jedna z pań, ja się nie dziwię, że ją serce boli, opowiadała o swojej synowej. Nieładnie opowiadała, a do tego w poczekalni, a przecież nie wiedziała że ja jestem niedosłysząca i nie usłyszę, zresztą akurat siedziała z mojej strony słyszącej.

Były chrzciny Stasia, mojego wnuczka od córki, i synowa kłamliwa żmija dała przy wszystkich kopertę i powiedziała – miałam dać 1000 zł ale mamusia (czyli ja) powiedziała, że to za dużo i daję wam połowę! No jak ona mogła tak zmyślać, co za podłe dziewuszysko ten mój syn wziął!

Parsknęłam śmiechem i udałam, że się gwałtownie rozkaszlałam a łzy mi płynęły ciurkiem bo spróbujcie tłumić śmiech. Ale się uspokoiłam bo miałam nadzieję na dalszy ciąg.

Pani złapała się za serce ale kardiolog tego nie zobaczył bo badał za zamkniętymi drzwiami kogoś innego.

To potem ja chciałam się zemścić i wzięłam trochę kurzu z odkurzacza jak szłam do nich i udałam, że mi coś wpada za kanapę i wyjęłam ten kurz i pokazałam mojemu synowi, że takie koty mają w mieszkaniu bo pani żona leń! A ona wtedy napadła na niego i na mnie, że go nie nauczyłam sprzątać.

I wtedy Bartuś wyszedł z gabinetu i wymieniając moje imię zawołał – zapraszam! I nie wiem co było dalej.

13 komentarzy:

  1. Nie mogłaś dopytać jak wyszła? Może u nich mąż jeździ na odkurzaczu... :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja teściowa kiedyś bardzo krytykowała drugą synową za złe prasowanie koszul. Szkopuł w tym, że on sobie sam te koszule prasował😁😁😁😁

    OdpowiedzUsuń
  3. My w trakcie wizyty u synowych cierpimy na niedowzroczność i niedosłuch. Dzięki temu mamy przyzwoite relacje rodzinne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak mnie pytają o synową, to zawsze odpowiadam, że mam najlepszą, bo to mój syn wybrał ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale żeby kurz i za tapczan??? Ależ franca, no szok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hihihi ,taka teściowa to hym skarb???? Dokładnie do zakopania.....🤣🤣🤣🤣🤣

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysłowa Pani, mnie taki koncept nie przyszedł by do głowy, ciekawe czy długo nad tym myślała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe, co synowa opowiada o teściowej...

    OdpowiedzUsuń
  9. To chyba sposob na synowa? Swoją drogą straszne...

    OdpowiedzUsuń
  10. A moja ulubiona tesciowa to zlota kobieta! Dopoki mogla to pomagala, gotowala, sprzatala i nie krytykowala. teraz juz nie moze ale zapomina o tym i ciagle sie rwie...Nikt juz nie upiecze takiego makowca w krucho-drozdzowam ciescie, ech!

    OdpowiedzUsuń
  11. Będzie głośno na wszystkich portalach informacyjnych: "Zamordowała z najwyższym okrucieństwem". Teściowa synową. Albo vice versa. Maria

    OdpowiedzUsuń
  12. Wychodzę z założenia, że każdy w swoim domu panem i władcą i wchodząc do córki przezornie niedowidzę, niedosłyszę i na niczym się nie znam, więc nie udzielam dobrych rad w jakiejkolwiek dziedzinie. A przyparta do muru to zawsze dodaję frazę: "wydaje mi się".

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz