Czasem mi się zdarzają pomyłki i wchodzę do pokoju, z którego jeszcze goście nie zdążyli wyjść. Zasady są takie - jeśli jest klucz w recepcji to znaczy, że gościa nie ma w pokoju i nie musi się pukać. Czasem jednak można pomylić numer.
Nauczona doświadczeniem otwieram zawsze bardzo ostrożnie i patrzę w lustro bo jeśli ktoś jest w pokoju to będzie go widać. Tym razem tak właśnie było, pani i pan siedząc przy biurku pili kawę. Przeprosiłam, powiedzieli, że nic się nie stało.
To prawda, ale gdyby tak nie pili kawy tylko żegnali się czule, no?
Czasem jeszcze układają mi się w głowie scenariusze dlatego te drzwi otwieram z cichutko i pomalutku. Bo może na łóżku leżeć trup albo coś. Nie całkiem trup, ale związany i zakneblowany a nad nim ktoś z pejczem a na klamce nie było czerwonej kartki z napisem achtung achtung wnimanie wnimanie nie przeszkadzać!!! I nie wiadomo co wtedy. Przepraszać, dołączyć się czy udawać głupią.
Tak naprawdę to nie mogę tu obgadywać gości a szkoda! To by dopiero było o czym pisać.