Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kastracja kota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kastracja kota. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lutego 2023

znów o tym kocie


 Oburzony Waldemar wrócił od weta i zasiadłszy na kanapie oznajmił - no bez jaj!

A tak na serio no, Klarka, deklarujesz to zobaczymy jak długo wytrzymasz to wszystko przebiegło bezproblemowo ale i tak opiszę, bo może ktoś się waha i trzyma w domu niewykastrowanego kocura. 

Na kilka dni przed zabiegiem trzeba było jechać z kotkiem aby zbadać krew. Jeszcze w ten sam dzień pani zadzwoniła i radośnie oznajmiła, że zwierzątko jest zdrowe i można z nim przyjechać w wyznaczonym terminie. Na noc należy schować jedzenie bo kotek będzie miał narkozę.  I to było dość trudne. Jedzenie można schować ale drapiącego w drzwi sypialni i drącego się wściekle głodnego kota schować nie można! 

A zabieg dopiero o trzynastej. Ale co mnie to obchodzi, ja wychodzę z domu po szóstej i niech się dzieje co chce, przynajmniej nie musiałam dłużej słuchać tych żałosnych jęków. 

Wróciłam z orki o czwartej i za pół godzinki Waldemar też wrócił. Wylazł z kontenerka, zatoczył się i poszedł prosto do miski. Nie dostał tego żarcia zbyt wiele bo nie lubię jak mi kot rzyga po domu, zawinęłam go w kocyk bo się trochę telepał i głaskając przytulałam do siebie i tak sobie siedzieliśmy całe pół godziny. Nigdy wcześniej ani potem tak długo się nie przytulał i pozwalał się głaskać. Nie gryzł i nie drapał. Nie wiem dokładnie czy Krzysiek nie pomylił kastracji z egzorcyzmami. 

Potem już było jak zawsze. Ale ten głód straszliwy kota dręczył dalej, dlatego w desperacji usiłował pazurami wyrwać szynkę z Krzyśka kanapki i zahaczył o ucho. Tak, nie o swoje. Krew się polała!

Krzysiek to tylko kot, on jest jeszcze pod wpływem narkotyków, nie denerwuj się, on nie chciał...

Co miałam powiedzieć? Że to rozorane ucho to zemsta za wycieczkę medyczną?

Ej Klarka do brzegu, miałaś pisać rzetelnie i rzeczowo. 

W drugiej dobie po zabiegu kot został sam w domu, dlatego nie wiem co robił ale owieczka jest zagryziona, kot biega wściekle jak zawsze, żre jak zawsze, dostał lek o 16, żeby cokolwiek napisać to musiałam zamknąć się w sypialni bo Waldemar uwielbia obgryzać klapę laptopa. 

A, w sprawie owieczki. Owieczka jest ukochaną maskotką kota, Waldemar z nią śpi, nosi ją wszędzie w pyszczku ale dość często drze ją pazurami i podgryza jej gardło.