Pojechałam po dozownik na mydło, bo stary przecieka i taka wiecznie okapana umywalka mnie wkurza. Po drodze zahaczyliśmy o sklep meblowy i kupiłam sobie to krzesełko do sypialni, potem do takiego sklepu gdzie kupuje się cuda-wianki do kuchni i kupiłam nowe bajecznie kolorowe podkładki pod talerze na kuchenny stół i nakładki na krzesełka. Od razu się zrobiło w kuchni weselej (He he, wiem, kiczowato jak diabli). I co z tego, i tak już niedługo będziemy jedli wszystkie posiłki na ganku albo w ogrodzie, o!
O dozowniku na mydło zapomniałam, kupię następnym razem.