Kotek wygląda jak wystawiające język diablątko z tuchowskiego odpustu - stwierdził Krzysiek. Znawców odpustowych zabawek proszę o opis w komentarzu.
Kotek jest czarny, kosmaty i jeszcze trochę płochliwy, ale
już doszło do łapoczynów, zaatakował ruszający się w skarpetce palec od stopy.
Oraz już nie ucieka na widok wyciągniętej ręki lecz syczy ostrzegawczo jak żmija. O,
przypomniało mi się, że od ukochanych koleżanek z pracy dostałam krem z jadem
węża i teraz się boję używać tego jadu czy może w połączeniu z moim osobistym
żmijowym nie będzie za dużo, jakbym się tak przypadkiem ugryzła w język to nie
wiem czy nie padnę trupem.
Klarka ogarnij się natychmiast! O kocie miało być.
Kotek socjalizuje się błyskawicznie. Od razu ogarnął kuwetę,
miskę z jadłem i napitkiem, i tylko domkiem i legowiskiem pogardził, tak jak
przypuszczałam.
W pierwszym dniu, po pierwszej nocy, zginął. W kuchni
zginął. U nas są szafki na nóżkach więc czołgałam się od jednej do drugiej ale
co z tego, rozstąp się ziemio nie ma kotka. Aż wpadłam na szatański plan. Coś
tu za dużo diabłów w tym tekście.
Wklepałam w wyszukiwarkę „miauczenie małego kotka” i po
chwili w całej kuchni rozległ się pisk kociego dziecka a zza zmywarki
odpowiedziało mu radosne miauuuuu!
Jednak kocie dziecko musi zostawać samo w domu bo przecież
niewolnicy muszą zarobić na weta i saszetki, dlatego diablątko zostaje samo. I
co robi? Rozrzuca zabawki, ściąga z wieszaków ręcznik do rąk i ścierki,
opróżnia miseczki i zapełnia wiadomo co.
Następną relację napiszę zdrapanymi rękami, czyli zamierzam
pokazać kotu, że mizianie i głaskanie koty bardzo lubią.