Duży, zadbany teren wokół budynku
Sanatorium zbudowano na stoku
góry na pięknej, widokowej działce. Teren posesji jest duży, można tu
spacerować, odpoczywać na leżaku czy kocu, jest letni basen z podgrzewaną wodą,
plac zabaw dla dzieci, boiska do siatkówki i piłki. Dzieciaki mogą
tu jeździć na rowerkach czy hulajnogach, widziałam tatę, który uczył swoich
synów jazdy bez bocznych kółek. Miejsca jest dość.

Widok z pokoju na piętrze. Czyż
nie jest pięknie? To zdjęcie zrobiłam w pochmurny dzień ale i tak jest
przyjemnie, z dala od głównej ulicy, nie przeszkadza nic – ani szum samochodów,
ani światła miasta.

To jest Babia Góra. Kiedy byłam
dzieckiem, takie właśnie rysowałam obrazki – domki ze spadzistym dachem, las, a
na horyzoncie trójkątne góry.
Dla mnie to położenie było idealne
ale nie będzie ono takie dla wszystkich. Aby dostać się do centrum Rabki,
trzeba pokonać kilkaset metrów dość stromą ulicą. Do najbliższego sklepu jest
dość daleko, do Zdrojowego Parku, gdzie można spędzić całe popołudnie i nie
znudzić się, jeszcze dalej.
Młodsi kuracjusze robili zakupy
tym, którym stan zdrowia nie pozwalał na taki forsowny wysiłek a nie mieli
samochodu. Sanatorium posiada busa i myślę, że gdyby został on wykorzystany do
transportu gości choćby raz na dzień to znalazłby się komplet pasażerów. To
uwięzienie na górze doskwierało wielu osobom. Kilka zdesperowanych pań
zamawiało taksówkę, aby choć raz w tygodniu być na dole.
Ale za to zabiegi!
Wszystkie gabinety znajdują się
na tym samym poziomie. Jest siłownia i sala gimnastyczna. Zajęcia prowadziła
bardzo sympatyczna dziewczyna, starająca się urozmaicić nam gimnastykę wieloma
przyrządami – są piłki, skakanki, drążki, gumy i wiele innych „zabawek”. Do
siłowni można też przychodzić po południu za niewielką opłatą.

Można kupić sobie kilkadziesiąt minut w jakuzzi choć
relaks w tej wannie może zapisać również lekarz jako jeden z zabiegów.
Pracuje tu młody i niezwykle
sympatyczny zespół rehabilitacyjny. Nikt nikogo nie pogania, jest spokój,
zabiegi są dostatecznie długie, jest czas na spokojne ubranie się i odpoczynek.
Ale można również przyjść na zabieg w szlafroku bo wszystko odbywa się w jednym
budynku.
Wśród kuracjuszy jest wiele
dzieci i osób z poważnymi deficytami, odbywają się tu turnusy rehabilitacyjne.
Zakwaterowanie

Pokoje są bardzo skromne. Ja
jestem jak ta księżniczka na ziarnku grochu i może dlatego nie spałam dobrze
ani na rozkładanej kanapie, ani na tapczaniku. Za telewizję płaci się z góry.
Internet jest bardzo kiepski!

Łazienki to osobny temat. W mojej
była głęboka wanna z ceratowym parawanem. Osoba
niepełnosprawna miałaby poważny kłopot
z kąpielą. W innych pokojach są prysznice z głębokim brodzikiem.
Jest czysto. Panie pokojowe
codziennie sprzątają części wspólne, pokoje na życzenie. Na parterze jest
pralnia, wystarczy zanieść pranie i umieścić w torbie karteczkę, co sobie
życzymy – na przykład pranie w 60 stopniach i suszenie. Kosztuje to parę
złotych.
Dla każdego coś dobrego.
Posiłki są bardzo smaczne. Byłam
zarówno kuracjuszem jak i gościem hotelowym i pierwszy raz nie dostrzegłam
różnicy, wszystko było świeże, ciepłe i pachnące. Jedzenia jest dużo, każdy nawet taka wybredna osoba jak ja
naje się do syta. Można przytyć!
W jadalni są duże stoły, dzięki
temu je się komfortowo, bez ścisku.
Na koniec
Pozdrowienia przesyłają cztery
słonie. Dziś też Cię kocham.