środa, 20 czerwca 2018

coś się kończy, coś zaczyna

Nie lubię, bardzo nie lubię się żegnać. Czasem spotykam na swej drodze kogoś, kogo polubię od pierwszego wejrzenia a zaraz potem nasze drogi się rozchodzą. To "zaraz" jest oczywiście niewymierne. Może trwać kilka lat albo kilka miesięcy. Możecie powiedzieć, że znajomość trzeba pielęgnować bo nieuczęszczane ścieżki zarastają, ale to nie do końca tak jest.
Jedność miejsca, czas, zainteresowania, znajomi - musi się coś łączyć, zazębiać. Jeśli tego nie ma, znajomość powoli nieuchronnie oddala się aż w końcu zostaje kontaktem w telefonie lub na portalu społecznościowym i tylko komunikat o urodzinach sprawia, że sobie tę osobę przypominamy.

Odchodzi z pracy Dziewczyna. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam, pomyślałam - mój Boże, a cóż tu robi taka osoba. Piękna, z błyskiem w oku, energiczna. Przecież ta praca nie jest rozwojowa, może przyszła na przetrwanie, na przeczekanie, bo to raczej niemożliwe aby na stałe.
A jednak się myliłam. Jeśli się chodzi od drzwi do drzwi to wystarcza kilka miesięcy i człowiek podejmuje się każdej pracy na każdych warunkach wierząc, że potem się ułoży. Wybłaga się zmiany, wynegocjuje zakres obowiązków. Ułoży się, byle zacząć. Byle mieć wreszcie umowę o pracę, nie na zlecenie, nie o dzieło, nie na zastępstwo. Na cały etat.

Jestem znacznie starsza i zrobiłam dokładnie tak samo!
Z opcją - jeśli znajdę lżejszą pracę to odejdę, jeśli nie - jakoś będzie. To "jakoś" na szczęście dla mojej koleżanki nie trwało długo. Była na początku pewna, że utknie aż do emerytury ale przejrzała na oczy. Najcięższe obowiązki, najniższe wynagrodzenie bez szans na rozwój. Czas ucieka.

Nie lubię się żegnać, ale tę Dziewczynę pożegnam i będę się cieszyć z jej odejścia. Choć jest dla mnie jak balsam, jej obecność dodaje mi sił i przywraca wiarę w człowieka (nie zawsze w pracy są same hieny i żmije).   Życzę jej, aby znalazła lżejszą pracę, dużo więcej niż teraz zarabiała, cieszyła się sukcesami, awansowała. 
Jak ja kocham takich słonecznych ludzi! Jak ja się cieszę, gdy mają lepiej! Powodzenia Dziewczyno!


wtorek, 19 czerwca 2018

wtorek, odliczanie

Nie wiem co będzie z tym meczem. W szkole czyli w pracy dzieci mają imprezę na zakończenie gimnazjum zwaną na wyrost komersem. Obawiam się, że chłopcy jednak będą woleli oglądać mecz niż siedzieć za stołami z rodzicami i nauczycielami. Nie wiem też, czy taka impreza jest dla nauczycieli atrakcją czy kolejnym obowiązkiem bo teraz pod koniec roku i tak latają z nieprzytomnym wzrokiem i wyglądają, jakby tydzień nie spali.  Ciekawa jestem Waszego zdania.
W domu w mojej sypialni powstała strefa kibica, bardzo się z tego cieszę bo do tej pory telewizor nie odbierał jedynki ani dwójki a tu nagle wczoraj patrzę i oczom nie wierzę, hula.
 Niedawno,  zapominając o mistrzostwach w piłce,  zabrałam nasz jedyny telewizor do siebie, budzę się o pierwszej w nocy to włączam, łatwiej tak zasypiam.
Może organizator tej szkolnej imprezy też zapomniał o mundialu, a może zrobią w szkole strefę kibica.
Jak coś to będę robić zdjęcia i wrzucać na fp!

Do wakacji zostało 4 dni.