środa, 1 lipca 2015

Na poprawę humoru dla Piotra

Piotr Opolski1 lipca 2015 14:19 napisał
Klaruś - jak wrócisz zamieść swoje zdjęcie !!!
Jestem dzis w podłym chumorze i szukam czegos co mnie rozbawi.
Pozdrawiam

Proszę bardzo! 


Teraz bez kapelusza to nawet do łóżka nie pójdę! Widzisz te łzy w oczach? Jadę po perukę albo coś!

coraz krócej

Tata miał drewnianą skrzyneczkę zamykaną na kluczyk. W sobotnie wieczory odwiedzali nas sąsiedzi i mówiąc – przysedem się łoszczyc! – siadali na drewnianym krześle a tata szedł do sieni po swoją skrzyneczkę. Miał w niej nożyczki z wąskim, długim ostrzem, maszynkę do strzyżenia i czarny, mały grzebień.

Tata był fryzjerem raczej męskim, nie pamiętam, aby obcinał włosy dorosłym kobietom, mama jeździła do fryzjera w Tuchowie. Moje siostry nosiły warkocze i tylko czasem potrzebowały skrócić grzywkę i nic więcej. Ja miałam najgorzej. Mając włosy liche, cienkie i rzadkie nosiłam je zawsze krótkie albo do ramion i czasem tata mnie obcinał „na półmęsko”.

Pewnego razu miałam w szkole ważne przedstawienie. Byłam macochą w „Kopciuszku”. Poprosiłam babcię, by zakręciła mi włosy na papiloty. Papiloty zrobione były z tasiemki i kawałków gazety. Po rozkręceniu włosów miałam na głowie kopkę siana z gniazdem na czubku.
Siedziałam na progu w kuchni i beczałam przeczuwając, że w szkole wzbudzę jeszcze większe salwy śmiechu niż w domu. Moje siostry były bezlitosne i straszyły mnie, że zanim dojdę do szkoły to jastrząb sobie uwije na mnie gniazdo!

Musiałam jednak iść. Z bekiem oczywiście. Kiedy zobaczyła mnie pani od polskiego reżyserująca przedstawienie,  zachwyciła się i powiedziała przy wszystkich dzieciach, że mam najlepszą charakteryzację! Za te słowa ją kocham do dziś bo wiecie, jak każda dziewczynka chciałam być Kopciuszkiem, mieć piękną sukienkę, pantofelki no i księcia, którym był najprzystojniejszy chłopak w klasie. A byłam macochą z ptasim gniazdem na łbie!
Potem od czasu do czasu prosiłam babcię, aby zakręcała mi włosy na papiloty i choć nosiłam na głowie kopkę siana,  nikt się już ze mnie nie śmiał.  


Idę do fryzjera. Cudów nie ma, jest świadomość, że jakby coś to włosy odrastają a mam ładny kapelusz.