poniedziałek, 26 czerwca 2017

niespodzianka

„Domowa Kawiarenka” była moim ulubionym programem telewizyjnym. Z uwagą śledziłam każdy odcinek i notowałam przepisy.   Prowadzący, pan Tadeusz Gwiaździński mówił dowcipnie, swobodnie, przytaczał anegdoty, pokazywał i tłumaczył dlaczego coś robi się tak a nie inaczej. Piekł ciasta tak, jak uczyłam się na technologii (stara szkoła)  – z uwagą, starannie, z dbałością o każdy składnik.

Potem, a było to kilka lat temu, szukałam jakiegoś przepisu i trafiłam na http://barwysmaku.blogspot.com/

Dziś spotkałam się z samym autorem. Jak ja lubię słuchać takich opowieści, takich historii - o ludziach, o jedzeniu, o produktach!. Jak ja lubię, gdy człowiek znany i popularny skromnie mówi „ależ ja jestem zwyczajny, któż by mnie rozpoznał”.

Przy okazji spotkania odkryłam całkiem przyjemne miejsce z bardzo dobrymi ciastkami. Nie, nie jadłam, lekarka mi zabroniła. Ale przecież nie do końca życia, mam nadzieję.

Moi drodzy – dostałam prezent. A raczej trzy prezenty. Jeden, którym się nie podzielę bo jest z dedykacją i jest tak wciągający, że czytałam już w tramwaju. To książka nie do zdobycia – „Doprawione szmerem tataraku”.  
Natomiast dla Was jest  „O kremówce w Wadowicach i widelcu w butelce”.  Nie ma losowania. Jest zadanie. Można polubić mój fanpage na Facebooku ale nie ma przymusu. Napiszcie mi tu w komentarzu lub na fanpage  co jecie latem najchętniej.  Do wygrania książka Tadeusza Gwiaździńskiego.


Post nie jest sponsorowany.