sobota, 23 lipca 2016

jak nie zostałam dziennikarzem

W takim razie chcialybysmy zaproponować Pani 2 dni okresu probnego. Proszę dac znac kiedy Pani może. Włacze Panią w kolegium i zobaczymy jak nam idzieJ Oczywiście za te dwa dni czyli 4 teksty zostanie uiszczona Pani opłata. 25 zł/tekst.
Jeżeli Pani się zgadza proszę o sygnał.

Cytuję tu fragment maila, który dostałam na początku lipca. Starałam się o pracę i gdy znalazłam odpowiadające mi ogłoszenie, napisałam kilka słów o sobie zaznaczając, że nie jestem dziennikarzem. Wkrótce otrzymałam taką właśnie odpowiedź a także kilka wskazówek dotyczących organizacji pracy.

Zajęcie miało być zdalne, piszę z domu, wykorzystuję mój prywatny komputer i mój telefon, korzystam z internetu, za który sama płacę rachunki. Jestem dyspozycyjna od dziewiątej rano do siedemnastej. Czyli pełny etat. Padło też pytanie o moje oczekiwania finansowe. Zawsze mnie to zastanawia – po co pracodawcy pytają, ile człowiek chce zarabiać jak potem i tak płacą najniższą stawkę.

Miałam zaproponować tematy, na które chcę pisać a potem wysłać gotowe teksty, codziennie dwa. Trochę mnie to przeraziło bo nie wyobrażam sobie aż takiej kreatywności. Przejrzałam „macierzysty” portal. Pobieżnie. Na pierwszej stronie był dobry tekst napisany przez psychologa. Trochę mnie zastanowił prawie całkowity brak dyskusji pod artykułami. Pomyślałam – pewnie mają moderację.

Po dwóch dniach pisania już wiedziałam – nie nadaję się. Nie czułam portalu, nie umiem powielać z internetu cudzych myśli, cudzych wskazówek dotyczących każdej dziedziny. Jak żyć, jak budować relacje z dziećmi i partnerem, jak dekorować mieszkanie, generalnie - czym się kierować w życiowych wyborach aby nie być nieudacznikiem. Najlepiej w punktach, zaznaczając na różowo śródtytuły. Nie nadaję się! 
A jeśli ktoś celowo chciał wprowadzić ludzi w błąd i zmieścił brednie a ja to wezmę za prawdę objawioną i powtórzę? Spotkałam się nieraz z przepisami kulinarnymi, które na pewno nie są dobre, na przykład złe proporcje ciast. Na tym się akurat znam ale czytelniczki tego portalu nie gotują i nie sprzątają, nikt tego nie będzie czytał.

Chciałam pisać na tematy mi bliskie i  ważne. O ludziach niepełnosprawnych – jak ciężko im się poruszać w przestrzeni miejskiej, czym można im zaszkodzić proponując pomoc, jak trzeba rozmawiać z osobą niedosłyszącą i ile upokorzeń musi znieść niedowidzący. Albo o utonięciach. O tym, że ludzie topią się w ciszy. Przecież nie można jednocześnie krzyczeć i oddychać.

Te tematy były za ciężkie. To prawda. Portal przeznaczony jest dla młodych, dynamicznych kobiet, żyjących na najwyższych obrotach, mocno skierowanych na swoje potrzeby. Nigdy nie stracą pracy, nie zostaną bez pieniędzy, nie dotknie ich choroba ani bezdomność. Innych tak, ich nie.  Ludzie starsi, bezdomni, bezrobotni i niepełnosprawni są  przeważnie niewidzialni.

Nie zostałam zatrudniona, wybrano osobę piszącą lepiej. To nie pierwsza porażka, nie jesteśmy dziećmi, próbowałam, nie wyszło, bywa i tak.

Myślałam, że machnę ręką i zapomnę. Dostanę pieniądze za te dwa dni i tyle. Nikt nie musi wiedzieć, jak się skończyła moja przygoda. Nie będę udawać, że nie poczułam się z tym źle bo tak nie było. Przestałam pisać na blogach, komentować u znajomych, na laptop patrzyłam jak na złodzieja czasu. W tym samym czasie dotknęło mnie kilka bardzo przykrych zdarzeń. Miałam dni, gdy wstawałam prosząc – Boże, daj mi choć jedną miłą chwilę. Co jest ze mną nie tak, że czego się dotknę, to jest gorzej. Po co ja tyle lat zmarnowałam na to pisanie. W czerwcu usiłowałam uzyskać  wynagrodzenie za pracę sprzed trzech miesięcy i dostałam przelew dopiero po wysłaniu pisma przedsądowego. A przecież rachunki nie poczekają trzy miesiące. Potem Cyganie (nie poprawiać) sprawili, że wróciło do mnie poczucie zagrożenia, bałam się zostawać sama w domu ale bałam się też zostawić dom sam. Spokój i bezpieczeństwo budowane z trudem zniszczyli w jednej chwili.

Teraz pomyślę, które fragmenty tekstu skasować bo przecież jest za długi.

Po kilku tygodniach sprawdzania konta w banku stwierdziłam, że sto złotych piechotą nie chodzi i czas zapytać, co z moim wynagrodzeniem za okres próbny. Otrzymałam odpowiedź, że mogę dostać tylko 25 zł bo tylko jeden tekst został opublikowany.
w branży dziennikarskiej płaci się za teksty przyjęte, zaakceptowane i opublikowane. wszędzie.  I to jest oczywiste. Niedoprecyzowanie w mailu nie oznacza, że za jakiekolwiek teksty.
I to by było na tyle.