środa, 26 sierpnia 2015

bywa i wesoło

Klient (można mi zabraniać wyrażać się o petentach "klient", oczywiście że można ale co z tego) przyszedł uszczęśliwiony, bo dostał  wiadomość o przyznaniu mu turnusu rehabilitacyjnego. Nie musiał przychodzić ale chciał to przyszedł. Koleżanka poinformowała go, że  teraz trzeba dostarczyć dokumenty do organizatora czyli do ośrodka, gdzie się będzie ta rehabilitacja odbywać. Po ludzku mówiąc jest to sanatorium. 

A klient ucieszony, oczy jak piątki, zęby z radości na wierzchu i rzecze - ale ja już to załatwiłem, zawiozłem im! - Jak to, przecież pan miał skierowanie nad morze?

Tak, pojechałem sobie, zobaczyłem co tam jak tam i się wróciłem, takie ważne papiery to lepiej samemu doręczyć, jeszcze by zginęły. I wie pani co, ja się muszę starać o wyższy stopień niepoczytalności bo te pociągi strasznie drogie!

Dla niezorientowanych - pan jechał w jedną stronę 750 km.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

o blogowych dzieciach

Dostałam dziś e-maila z radosną wiadomością o narodzinach dziecka. Maleństwo ma starszą siostrę, ma cudownych rodziców, niezwykłą ciocię i wspaniałą babcię. Ta to ma szczęście! 
A ja z ogromnym wzruszeniem dziękuję, że dzielicie się ze mną swoimi radościami, pamiętacie o mnie, sprawiacie, że się uśmiecham. Za zaufanie, za szczerość, za te cudowne wieści i zdjęcia. 
Najstarszym "internetowym" dzieckiem jest Michał, syn Centów, doskonale pamiętam jego narodziny, teraz chłopak już dawno chodzi do szkoły!
Czasem myli mi się Martynka z Anią,  Bi z Zu, Szymon z Dawidem, nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich imion i  być może w szybkich i coraz krótszych odpowiedziach na Wasze listy mylę się, za co gorąco przepraszam. 
Malutkiej Kindze Joannie i  wszystkim blogowym dzieciakom życzę dużo zdrowia, radości i wszelkiej szczęśliwości! A mamom i tatom cierpliwości, najtrudniejsze jest pierwsze dwadzieścia lat a potem to już tylko sama radość.