sobota, 3 października 2015

sobotni wpis

Miałam taaakie plany na ten weekend i czuję się bardziej niż rozczarowana. Co roku jesienią mój kręgosłup przypomina mi, że nie jest z nim dobrze i z tego powodu moje plany poszły..się kochać.
Zamiast opisywać Wam spotkanie z Siostrą Małgorzatą a potem zdać relację z Kartofliska (jesienna wersja Watrowiska) łażę z trudem wielkim. Dobrze, że łażę, tak bolało, że się nie można było ruszyć.
Piękny dzień, w sam raz na zdjęcia.

 Jeszcze kwitną, ptaki mają huśtanie! Kot siedzi na dachu i pilnuje. Ma problem bo górą ptaki a dołem myszy szukające zimowego schronienia. I co łapać? Łapie więc jesienne słońce.
Ostatnia!

Krzysiek kupił, ciekawe kto to wysuszy i porozbija.


Krzewuszka ponowiła kwitnienie, moja dzielna, kilka lat temu spadł na nią lód z dachu i była zupełnie połamana, posadziłam kawałeczek w całkiem inne miejsce, przyjęła się i rośnie.

 przepis na szarlotkę zaczynam od słów - weź jabłka z tej starej jabłoni..

 dalie nic sobie nie robią z jesieni


 tak samo jak gazanie


 róże zetnę na niedzielny bukiet
winobluszcz zaczyna się przebarwiać, zdjęcie nieostre bo na ganku wisi pranie i wietrzy się pościel to co tak będę pokazywać


kolejny raz kwitnie ale niezbyt obficie


winogrona poszły sobie po murze do sąsiada i tam owoce są najładniejsze bo miały dłużej słońce.

Przesyłam serdeczności i pozdrowienia, zapraszam na pierwszy blog. Tam też od czasu do czasu jeszcze coś piszę.

24 komentarze:

  1. Jak pięknie!Unie już dawno słoneczniki przekwitły.
    Wielka szkoda,że zaniemogłaś i ominęły Cię tak ciekawe spotkania.
    Zyczę szybkiego powrotu do zdrowia.
    Wanda

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się Twój jesienny ogród podoba.
    Na widok winogron język mi do d... uciekł ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się z TAKICH spotkań i ci troszeczkę zazdroszczę. Troszeczkę, bo mnie bola nogi, ki diabeł wi czemu...
    winogrona mi się skończyły, bo osy nie żałowały sobie, słonecznik też dawno przekwitł, dalia wcale nie zakwitła, inna mizerniutka
    tam też zaglądam
    miłej soboty z niedzielą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrowiej kochana!
    A ogród masz wspaniały :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Klarko ! - z orzechami spróbuj jak Jagienka, to i trochę się rozruszasz !!!
    Pozdrowienia jesienne

    OdpowiedzUsuń
  6. Wazne, ze masz kregoslup i do tego aktywny... Jesien w ogrodzie, jesien zamknieta w skorupce orzeszka - to same dobra na zime.
    Jak ja lubie luskac orzechy... dlaczego tak daleko mieszkasz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Już myślałam, że to orzechy z Twojego własnego ogrodu.
    Pierwszy natomiast raz widzę ...gazanie. Przepiękne kwiaty!
    Dbaj o kręgosłup, mam niestety podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gazanie cud kwiaty i nazwa również,Uważaj na kręgosłup i ćwicz troszkę, bo tylko to pomaga-chyba, że przyjedziesz do germanii, to zabiegi na drugi dzień:-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam cię, jak mnie łupnie w kręgosłupie, to nie mam siły laptopa otworzyć, a co dopiero pisać...
    Orzechów i wszystkiego ci u nas dostatek, aż dziw po tej suszy, upaliło mi tylko truskawki na takiej bardziej nasłonecznionej części ogrodu, ale poza tym nie narzekamy - cukinie, ogórki, marchew, pietruszka, ćwiki, groch, pomidory /i to pod gołym niebem, a zawsze trzeba było w namiocie, bo zaraza!/... jabłka, gruszki, aronia, porzeczka, winogrono, śliwki ...wszystko jest, jeszcze się dzielimy z przyjaciółmi, sąsiadami... Szkoda, że nie mieszkasz bliżej.
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  10. no wiesz!
    - spotkanie z Siostrą Małgorzatą- ja chcę, poproszę! jak mogłaś ominąć, oj szkoda mi
    - krzewuszka, biały powojnik z jaką nazwą?, winogrona, kot- jakie bliskie sercu obrazy malujesz.....

    o serdecznościach jesiennych dla Ciebie pamiętam: łap- są Twoje

    z uśmiechem, A.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam że to "ostatni" wpis a nie sobotni... Przeżyłam mały zawał ;) Dobrze że jednak źle przeczytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Również pozdrawiam i oszczędzaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A tak co do Kartofliska to pieczecie ziemniaki w ognisku? Ja lubię ale bardziej marchewkę i jabłka (trzeba we folie aluminiowa owinąć bo nie byłoby co zjeść).

    OdpowiedzUsuń
  14. kobietawbarwachjesieni:
    Jesaień juz, a u Ciebie tak cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesień w tym roku jest wyjątkowo łaskawa, nawet na Biegunie ;-)
    Ogród jak zawsze - zachwycający :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam jesień :) Jak ja Ci Klarko zazdroszczę podwórka :)
    Cudownie tam masz - nawet z praniem w tle ;)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W tym roku na Kartoflisku serwowano zupę kartoflaną z kurkami, golonki w różnych wersjach, ciasta różne, babkę kartoflaną, kiszkę kartoflana pieczoną i kartacze. Do picia było winko z mlecza na trawienie (bardzo skuteczne) i nalewki różne, w tym aroniowa.
    Na pieczonkę i kartofle z ogniska akurat nie było chętnych, chociaż samo ognisko rozpaliliśmy.
    Ale i tak najważniejsze, jak zawsze, były pogaduchy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tych pogaduchów najbardziej mi żal; reszty bym sobie potrafiła odmówić :) pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Zupa kartoflana z kurkami brzmi pysznie. Kurek u nas brak, zresztą jak i innych grzybów, poza muchomorami (te rosną nawet jak susza jest).

      Usuń
  18. Teraz się nie udało, ale kiedyś cię porwę... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie juz tylko astry, chryzantemy i lilowce... Oraz jakies pojedyncze petunie... :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdjęcia oddają piękno wokół Ciebie, a bólu pleców współczuję. Ja przeziębiona, osłabienie też nie pozwala poszaleć. Pozdrowienia i zdrowia przede wszystkim!

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz