niedziela, 12 stycznia 2014

o sobotnich rozrywkach

Nagromadziło nam się w barku alkoholi dziwnych i tak stoją tknięte albo nietknięte od kilku lat, bo z nas takie pijaki, że tylko ten pavulon od czasu do czasu pijamy, i to nie za często. Syn się raz oburzył, że z synową raczymy się martini i nam zabronił, więc nawet to martini stoi i cierpi.

Aż wczoraj po południu zarządziłam wieczór we dwoje z piciem drinków i grami towarzyskimi. Do drinków potrzebny był jakiś napój gazowany, a u nas tego w domu nie było od wielu lat, dlatego Krzysiek, który dostał esesmana o treści KUP SPRITE kupił nie tylko ten napój, ale także więcej pieczywa, jakieś owoce, ser i wędliny myśląc, że mamy gości.

Do gier towarzyskich wszystko, co potrzebne, w domu jest.

Nadszedł wieczór, nagrzałam łazienkę, co jest trudne bo nad grzejnikiem w suficie jest wyrąbana dziura w charakterze kratki wentylacyjnej, zrobiłam sobie kąpiel a potem,   kiedy Krzysiek się kąpał,  wzięłam się za robienie drinków. 
Shaker jest, lód jest,  ten napój gazowany też, i te trunki z barku. Jakaś brązowa wódka, martini, no i sok z cytryny.
Elegancko miało być, ładne kieliszki, rurki itd. I dobre też mogło być, gdybym za mocno nie potrząsnęła shakerem.  Zasyczało, korek wystrzelił jak kot po oprysku a zawartość oblała mnie, blat, szafki kuchenne i podłogę.

W ten sposób załatwiłam przybory do gry towarzyskiej – ścierka, płyn do sprzątania, woda i wiaderko z mopem, bo to się wszystko kleiło.

Potem piliśmy pavulon.

37 komentarzy:

  1. I po co było to odstępstwo? :D
    I dziecka nie posłuchałaś :D
    Kara jak nic :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ło matko moja! Toż to chyba jakowaś niepoczesna mikstura musiała być:-)). Dało że się to, choćby z trudem, wypić?

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, chyba prawdą jest, że większość kobiet bez ścierki i sprzątania jest jak bez ręki:)))) Ostatnie zupełnie nieużywane trunki dałam ekipie remontowej- nie mogli pojąć jak można mieć w barku tyle dobra i wcale z niego nie korzystać. Ty przynajmniej miałaś niemal huczną tę karnawałową sobotę- ja leżałam z okładzikami rumiankowymi na oczętach zastanawiając się czy aby nie pojechać na dyżur okulistyczny. Tak wolno myślałam, aż w końcu zasnęłam.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo Ci współczuję, a co się stało?
      pomaga Ci rumianek na oczy? dla mnie jest alergenem i zamiast ulgi mam opuchliznę i wysypkę

      Usuń
    2. Na szczęście nie mam żadnej alergii na zielsko, mam za to na sulfatiazol i streptomycynę.Ten berliński "syf" rzucił mi się w końcu na zatoki szczękowe i ropa leciała mi ciurkiem z prawego oka. Za bardzo nie pomogło, ale przynajmniej trochę mniej leci i nie miałam rzęs sklejonych i usztywnionych żółtym paskudztwem. Nie idę do lekarza z premedytacją, bo zaraz mi zapisze antybiotyk, a ja się leczę tylko wit.C i czosnkiem.W końcu mi przejdzie przecież. Po tym zapaleniu jelit za nic nie wezmę antybiotyku, myślałam, że zejdę wtedy.
      Miłego,;)

      Usuń
    3. Rumianku na stany zapalne przy oczach nie polecam, zwęża kanaliki łzowe - dlatego nie masz posklejanych rzęs. Tyle że paskudztwo zalega w zatokach. Dużo lepiej jest często przemywać oczy przegotowaną wodą.

      Usuń
  4. Nie ma to jak dobre wejście :), a potem napięcie na pewno stopniowo rosło! :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja się cieszę,że jestem tak zacofana,że nie mam takich dziwnych rzeczy w domu;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Udanej zabawy;)

    IzaR

    OdpowiedzUsuń
  7. Prezenty takie u nas w domu też stoją długo :). Ostatnio kupiliśmy z Ziołowym Zakątku nalewki z arktycznego korzenia, dzięgielówka czy żeń szeń. :) Dzięgielówka wypita nalewka z Rożeńca górskiego czyli arktycznego korzenia także, od Sierpnia trochę czasu minęło. :) a to niewielkie buteleczki.
    No zabawa nie była przednia ale przynajmniej pavulon wypity. :) Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. likierami czasem polewam desery a ziołowych nalewek nigdy nie kosztowałam, nie wiem, jak smakują

      Usuń
  8. No to chyba nauczka wystarczająca, by przy podejściu wtórem robić z NIEgazowanego?:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba zapytać konesera na K czy można robić drinki w syfonie!

      Usuń
    2. To za karę! Kto słyszał, żeby dobry alkohol rozcieńczać!!! :D

      Usuń
    3. prawdziwy z Klarki centuś krakowski... żeby było więcej wody się dolewa...

      Usuń
    4. No i w trakcie chrzczenia gorzałki sama się ochrzciła! :D :D :D

      Usuń
    5. jak wody, macie pojęcie, ile w tym było cukru? jak to się kleiło, fuj! z czego oni robią te napoje to ja nie wiem

      Usuń
  9. Alkoholicy w Was żadni. W Polsce to aż wstyd się do tego przyznawać ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Myjką go, tego Shaker'a! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś pewna, że do sprajta dolałaś alkoholu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noo tak z pięćdziesiątkę to na pewno

      Usuń
  12. Jak wybuchlo to moze lepiej nie wypiliscie:-)
    Stokrotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz rację, jakby mi tak w gębie wybuchło??!!

      Usuń
  13. Trzeba było nie wycierać tego z szafek i podłogi, przynajmniej koty by sobie użyły. A tak, wszystko się zmarnowało :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a potem by rzygały jak koty, dziękuję!

      Usuń
  14. I znowu musiałaś się kąpać ?? :-)))

    OdpowiedzUsuń
  15. To sobie pracy narobiłaś :) O, to tylko uśmiech do wspomnień. Kilka miesięcy temu wyskoczył nam ślimak z fontanny do czekolady. Cała kuchnia po szczyty szafek i ja z mężem do mycia, a dom pełen gości.
    Teraz już wiem, że nie wrzuca się nie rozpuszczonych kostek czekolady do tego urządzenia :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym pewnie się nie powstrzymała i część zjadła, może nie z podłogi ale z szafek;)))

      Usuń
  16. Napoje z bąbelkami dodaje się ZAWSZE po rozlaniu drinka z shakera do kieliszków czy pokali i ewentualnie (!) delikatnie miesza. Do potrząsania w shakerze nie wolno dodawać gazowanych płynów :D
    Na drugi raz pytaj, podpowiem, co z czym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem pewna, ze masz mnostwo przepisow na rozmaite drinki.
    Ale podzile sie z Toba karaibskim wynalazkiem. Niestety w tropikach jest po prostu niebezpiecznie pic czysta wodeczke i zapijac gorzka herbata albo inne whisky'acze.
    Wysoka szklanka (kiedys u znajomych w Chicago pilam z wazonika, biale szkol, smukly...)
    1/5 czystej wodki, 1/2 cup (to pewnie 1/4 szkl, ale masz shaker, tam sa cups)soku tropikalnego, kojarze go z takim ziekonym kaktusem na wierzchu:), 1/2 cup soku banananowego, reszte dopelnic lodem. No tak, w zimie to sie lodu raczej nie chce...2 rurki, bo przez jedna sie nudzi, delikatnie zamieszac...pycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używam lodu latem i zimą, nie lubię niczego letniego, ma być albo bardzo gorące albo bardzo zimne

      Usuń
  18. Dalej Cie lubimy
    PO + AB
    ps.
    dzis dreptamy po pavulon - to juz nasze domowe wino. Czy wiesz, że sa różne, owocowe smaki pavulonu - trzeba uważac przy zakupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie miałam o tym pojęcia, sama nigdy nie kupuję bo przyznam Ci się, należę do tych kobiet, które się wstydzą kupować alkohol, wiem, to strasznie staroświeckie;)))

      Usuń
    2. .....................no to w tym punkcie jesteś nieuzyteczna - ani Cie po piwo posłać !!

      Usuń
  19. Też się wstydzę i nie kupuję :D

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz