Znalazłam w skrzynce poradnik bezpieczeństwa. Nie wiem czy ma pomóc czy straszyć, mnie nie wystraszył, moje poczucie bezpieczeństwa dawno zachwiała najpierw pandemia a potem wojna za wschodnią granicą.
Porady i informacje są dość sensowne. Na przykład - pomoc humanitarna jest zawsze bezpłatna, nikt nie może żądać za to usług czy pieniędzy.
Z zadowoleniem stwierdziłam, że mamy całkiem dobre warunki do przetrwania, pomijając sąsiedztwo lotniska. Bo tak - nikt mi nie musi przypominać o zapasach, nigdy nie kupujemy "na styk", mamy też przetwory i zapas karmy dla Mikuliny. Gotować umiem nawet w garnku postawionym na cegłach, drewno zawsze jakieś jest.
Gaśnica stoi. Tu jest wkład mojego syna, który pilnuje, abyśmy mieli takie rzeczy i mamo, jak czujnik piszczy to się go nie wynosi na ganek żeby się przewietrzył!
Gotówki nie mam. I nie zanosi się żebym miała, tu nic nie poradzę, więc ze wskazówek poradnika nie skorzystam. Jak nie będzie prądu to i tak żaden sklep nie będzie funkcjonował.
I tak przeglądam ten poradnik i nagle myślę - to my przecież mieliśmy w szkole taki przedmiot w ósmej klasie i z tego klasówki były!
P.S. Zasypane drogi, autobus nie dojeżdża. Pada cały czas dlatego nie da się skutecznie odśnieżyć.
