Bardzo lubię wszelkiego rodzaju gry. W dzieciństwie rysowaliśmy na kartce z bloku planszę i graliśmy w wilki i owce, gra trochę przypominała warcaby. W państwa miasta to chyba każdy grał? W kółko i krzyżyk też.
Z babcią i dziadkiem Fabianem grałyśmy w wojnę, dziadek niestety grał zawzięcie, babcia pozwalała nam wygrywać. Grywałam w karty przez wiele lat, w kanastę, w remika, w durnia, oczko i pokera.
Planszówki kocham do dziś ale teraz nie mam za bardzo z kim grać. Hania jest jeszcze w takim wieku, że gra z nami chętnie i bardzo często wygrywa. Teraz gramy w Ubongo. Gra polega na ułożeniu na czas kilku elementów tak aby pasowały do określonego kształtu. Miłośnicy puzzli ogarniają to natychmiast, ja miłośniczką tego rodzaju układanek nie jestem ale idzie mi całkiem nieźle.
I żeby nie było, to nie jest reklama, po prostu opowiadam Wam o moim stylu życia.
Planszówki są super, byle nie miały skomplikowanej instrukcji. Mam książkę o prostych grach na papierze z ołówkiem.
OdpowiedzUsuńPanstwa - miasta, kolko i krzyzyk, warcaby, remik, kosci. Fajne na dlugie zimowe wieczory:)
OdpowiedzUsuńJakoś tak cichutku tylnymi drzwiami wyszła ta moda na takie gry. Pamiętam te stare czasy, ileż wtedy było emocji w trakcie gry.
OdpowiedzUsuńJestem bardzo wybiórcza jeżeli chodzi o planszowki, nie mogą być zbyt rozbudowane, 7 godzin grania nie dla mnie
OdpowiedzUsuńZnasz nową grę karcianą, która nazywa się UNO? Bardzo sympatyczna gra familijna.
OdpowiedzUsuń