piątek, 7 października 2016

a może byśmy się czegoś napili

Nie umiem robić drinków ale lubię pić coś dobrego od czasu do czasu, nie zawsze musi być pavulon takie wino klik


Pewnego letniego wieczoru chciałam mojej ulubionej koleżance MałgosiK zrobić dobrego drinka, i sobie oczywiście również. Miałam w zamrażalniku butelkę przyzwoitej wódki, martini też było w lodówce. Wzięłam więc największe szklanki z szafki, wrzuciłam do nich parę kostek lodu, wycisnęłam cytrynę, dolałam do tego wódki tak do 2/3 wysokości szklanki i do pełna martini. Potem, ale to dopiero po paru dniach zastanawiałam się, o czym zapomniałam? Jakiś sok tam powinien jeszcze być czy nie? Ale przecież i tak by się nie zmieścił.

To nie koniec tej historii bo nadszedł ranek i ja miałam calutki dzień wolny, mogłam więc leczyć kaca leżąc do południa w chłodnym pokoju a Małgosia musiała od rana do wieczora zwiedzać Auschwitz!

30 komentarzy:

  1. powtorka z rozrywki7 października 2016 18:12

    A ja mam jakies 'deżawu' ???? z tym tekstem. :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba u rybenki w komentarzu o tym pisałam

      Usuń
  2. J
    Nie nadajesz się na barmankę, oj nie.Przypomina mi się drink przed laty, czyli bułgarska wersja "krwawej Mary"- szklanka wódki, łyżeczka soku pomidorowego. Cudem nie umarłam po jednym łyku:)))
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest dowód na to że nie należy rozcieńczać alkoholu wodą, szczególnie z lodem!Dobry alkohol powinien mieć co najmniej 70 % i powinien być w temp. pokojowej! I oczywiście nie szklanką zaraz, tylko kieliszkiem, najlepiej po 50 g! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualnie może być musztardówka, ale tylko do trzeciego prążka, oczywiście licząc od dołu! ;)

      Usuń
    2. Dreptaku mysmy nie mialy czasu na "gry wstepne" typu- kieliszek 50g :)
      W ruch poszla od razu szklanka z nie rozcienczona soczkiem zawartoscia::)) Tylko nie wiem czy to nas dobrze swiadczy::))

      Usuń
    3. No jak nierozcieńczona, kiedy tam garść lodu była, cytryna i to martini!!! :)

      Usuń
    4. A dobra śliwowica pita "pięćdziesiątkami" nie szkodzi nic, a nic!!! A jaki smak ma!!! :D :D :D

      Usuń
    5. Rozcienczony "inaczej"::))
      A jesli chodzi o sliwowice to potwierdzam : nie szkodzi nic ,a nic pod warunkiem ze nie trzeba wstac i gdzies pojsc . Na przyklad do pracy czy chocby po zagryche:)

      Usuń
    6. A po co chodzić, jak na stole jest? :D :D :D

      Usuń
  4. tyz prawda:)
    I tak sobie mysle Dreptaczku ,ze to wszystko przez to ze widzimy sie z Klarka rzadko i na krotko ( za krotko...)
    To wlasnie z tego powodu musimy intensywniej zyc i ...pic.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzies to czytałam! U Rybki, mówisz? To dobrze, bo myślałam, ze na starość mam omamy jakies:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ze to wypilyscie :))) Dzielne z Was dziewczyny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to było nawet dobre bo zimne, orzeźwiające, a pić się chciało więc przez słomkę weszło gładko

      Usuń
  7. Nie martw się, Klarko, ja tylko wodę z lodem i ziołami umiem robić. Plusem jest to, że na drugi dzień głowa nie boli.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja się już chwaliłem jak nas ze Starszą na weselu jeden gość chciał upić? Bo nie chciałbym się powtarzać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, najwyżej będzie i tu!
      Otóż zapewne wszyscy znają takich gości weselnych, co to lubią innych spić na umór? Nie wiem po co, ale są!
      Byliśmy na weselu ze Starszą i nam się taki jeden trafił.
      Ci co nas znają wiedzą, że dobrą wódeczkę lubimy, ale nie nadużywamy, bo ani możemy, ani też głów nie mamy nazbyt tęgich. Za to jak już, to pijemy bez zagryzania natychmiastowego i bez zapijania napojami jakimikolwiek - nam smakuje wódeczka sama w sobie i nie krzywimy się po wypiciu, oczywiście gdy dobra!
      No i ten delikwent przysiadł się z flaszką, polał, wypiliśmy zdrówko, on łaps za szklankę z popitką, a my nic, grzecznie podziękowaliśmy za kolorową lemoniadę czy coś w tym stylu. No więc gość polał jeszcze raz, wypiliśmy, wstrząsnęło go, popił, a nas nie wstrząsnęło, nie popiliśmy i grzecznie patrzymy co dalej.
      - Tam jest dużo lepsza gorzałka bo mocniejsza - powiedziałem wskazując "wiejski stół".
      Gość po tym tekście popatrzał na nas dziwnie i poszedł sobie. Chyba uznał nas za jakichś Ruskich, albo co?! :D :D :D

      Usuń
    2. za Ruskich albo za Wikingow ::DDD

      Usuń
  9. mam coraz większą ochotę Cię odwiedzić
    i już wiem - żadnych planów na the day after :p

    OdpowiedzUsuń
  10. To już wiem, że bezpieczniej jednak u Ciebie pozostać przy Pavulonie, aczkolwiek i on potrafi w głowie namieszać;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. James Bond pił martini z wódka wstrząśnięte nie zmieszane, wiec to był drink z wyższych sfer :)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz