środa, 13 marca 2013

zamiast sobie poczytać albo poleżeć


Nie chcę nikogo martwić, ale zbliża się czas, gdy trzeba się będzie zabrać za skorupy. Te na zdjęciu na razie jeszcze są w całości, czyli nie są tak całkiem skorupami ale to kwestia czasu. 
Sprzątanie witryny w kredensie uważam za równie ogłupiającą robotę jak czyszczenie grzejników od środka a megaidiotycznym zajęciem jest wyciąganie szklanych półek  z witryny i mycie ich w wannie. Tak tak, skoro stykają się z naczyniami użytkowymi to trzeba je myć wodą a nie płynem do szyb.
Nie ja to wymyśliłam ale wydaje mi się to dość logiczne. Dawno temu (tu zadumałam się nad tym "dawno") kiedy byłam wiotka i zwinna, buntowałam się z powodu pucowania tych wszystkich szkieł, kryształów, talerzyków, cudownych miseczek w kropki i innego dziadostwa. Przysięgałam sobie, że nigdy w życiu, że za szybą to ja będę trzymać najwyżej książki a talerze w kuchni, i żadnych ozdobnych serwisów mi nie trzeba, o!
I tak rok po roku - a to imieniny, a to jakaś rocznica, a to ktoś przyniósł na nowe mieszkanie, no i się naskładało. Część oddałam niedawno ale i tak ze złośliwym uśmiechem powtarzam Ukaszowi, że to wszystko dostanie w spadku!
Macie równie wkurzające zajęcia w domu?

66 komentarzy:

  1. Nie mam dywanów, więc oprócz odkurzania dochodzi jeszcze mycie podłóg. A że mopować nienawidzę najbardziej ze wszystkiego, kupiłam sobie mopa parowego. Niby to samo, ale jak ułatwia! W ogóle sprzątanie jest wkurzające, ale jak mam humor to da się z tym żyć. Kłopot w tym że ostatnio nie mam humoru. A chałupa brudem zarasta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mop parowy to mój ulubieniec z powodów ekologicznych, ekonomicznych zresztą również, prawie wcale nie używam chemii.

      Usuń
  2. Zawstydziłaś mnie Klarko, ja już tego nie robiłam nie wiem ile czasu. A wkurzające domowe prace? To zależy, ale generalnie wszystkie mają tę wadę, że nie są trwałe i to wkurza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, przeprowadzkę mam to przy okazji;) tak to jeszcze by to chwilę stało

      Usuń
  3. Prawdopodobnie jest ze mną coś nie tak, ale ja uwielbiam zmywać naczynia, a co za tym idzie - skorupy też. Najbliższa sobota będzie moja pod tym względem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. najbardziej nienawidzę mycia szafek kuchennych:/ zawsze gdzieś jakiś tłuszcz:/
    zastanawiam się właśnie nad mopem parowym,jaki tak dobrze się sprawdza?bo czytałam różne opinie i większośc negatywnych niz pozytywnych było .I zrezygnowalam a tak bym chciała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mąż mi kupił - polecam

      ja przy myciu podłóg mopem parowym odpoczywam bo ta czynnośc wymaga spowolnienia ruchów ;)

      aha, i zwróć uwagę żeby moc była ta największa


      a do Klarki - mnie najbardziej wkurza ... jak matka mi mówi że mam byc miła dla niej bo spadku nie dostanę... ech, mam nadzieję że ty tym spadkiem nie szantażujesz Ukasza ;) :D

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. śmiejemy się tak bo Ukasz nie cierpi skorup i mówi, że od razu wszystkie potłucze

      Usuń
    3. Jak będą się żenić, to sama je wykorzystaj zamiast butelek ;)

      Usuń
    4. W Niemczech jest taki zwyczaj, że z okazji ślubu młoda para organizuje imprezę na która zaproszeni goście przychodzą z porcelaną,są filiżanki ,półmiski,ale bywają także...umywalki ,muszle klozetowe.Następnie rozbijają to z wielkim szwungiem.Niemcy mają bardzo rozbudowane zwyczaje weselne.Byłam na dwóch takich uroczystościach.

      Usuń
  5. Macie , macie takie zajęcia,
    nie ma tak dobrze ,że nic nie wkurza,
    ścierania kurzu nie lubię :-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie dorobilam sie jeszcze kredensu z witryna i chyba na szczescie, bo ciagle mam w pamieci czyszczenie maminej. Ale jej serwis do kawy po prababci to chcialabym odziedziczyc. :)
    A dwa razy do roku robie gruntowne "odswiezenie" szafek w kuchni, lacznie z wyjmowaniem wszystkiego i czyszczeniem przy okazji tych zadko uzywanych szkiel. Na szczescie wiekszosc mozna zwyczajnie wrzucic do zmywarki. A najciekawsze znaleziska sa w szafce z przyprawami, jakies torebeczki zapomnianych ziol i zaschniete olejki do ciast. :) I nienawidze jeszcze czyscic mikrofali jak cos w niej "wybuchnie", obrzydliwosc! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja akurat nie wszystko mogę wrzucić bo mi zmyje wzorki itd a poza tym niektóre kieliszki są niezwykle kruche i byłoby na raz!

      Usuń
  7. W ogóle nie przepadam za sprzątaniem :) bo to jakaś syzyfowa praca. Tak mi się wydaje, bo sprzątam i sprzątam i końca nie widać. A najbardziej syzyfowe wydaje mi się zbieranie sierści mego psa (zwłaszcza na wiosnę)
    Codziennie jadę na mopie po całym domu i codziennie po powrocie z pracy widzę kłaki w kątach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. o nie, kredens z witryną to nie dla mnie :). Wszystko pochowane za płytą MDF :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to już nie doczekam tej nowoczesnej kuchni w zabudowie, szybciej się te skorupy wytłuką

      Usuń
  9. Ja nie cierpię myć piecyka, niestety nadal nie znalazam żadnego cudownego środka, który usuwa takie zapieczone brudy. Szoruję więc Cifem i różnymi tego typu proszkami, szczotą i psioczę na czym świat stoi, zajmuje mi to bez mała pol dnia - nie dlatego że mam tak zapuszczony piecyk, nie myślcie sobie, to ustrojstwo tak bardzo się trzyma. Nie wiem skąd w piecyku na bokach (tam gdzie się wsuwa blachy) robi się taki brud. Może zna ktoś jakiś środek albo ma sposób na usunięcie tego paskudztwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osad z tłuszczu. Zrób gęstą pastę z sody spożywczej i octu. Jeśli masz możliwość,wlej w szczeliny Coca-colę. Sprawdzone, blaszka z zapieczonym tłuszczem zanurzona na noc w coli i umyta, jak nowa:)

      Usuń
    2. Dzięki, wypróbuję na 100% :)

      Usuń
    3. wczoraj nurkowałam w piekarniku czyszcząc grzałkę od termowentylatora i zastanawiając się, skąd tam takie ilości tłuszczu?zgroza! a piekę bez tłuszczu żeby było dietetyczne

      Usuń
  10. Nie nawidze sprzatac, jestem cala szczesliwa, ze ten przykry obowiazek przejal Wspanialy. Siedze cicho, nie krytykuje, bo sie boje, ze sie nie daj buk zbuntuje kiedys, ale on sprzata naprawde 100 razy lepiej i dokladniej niz ja, wiec jestem cala w skowronkach. Niestety szafki ze skorupami to juz moj obowiazek i bardzo tego nie lubie, na szczescie to taka robota dwa razy w roku. Da sie przezyc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, cos mi sie wydaje, ze nienawidze, to powinno byc razem, nie jestem na 100% pewna, ale jakos mi glupio wyglada. No coz niech juz tak zostanie.

      Usuń
    2. nie żebym się podlizywała ale mam teorię na temat wspaniałych mężczyzn. Oni są wspaniali bo my też takie jesteśmy, o!

      Usuń
  11. Co prawda, to prawda... to taka "głupiego robota". Też nie lubię... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak! Mam! Palę w piecu. Nienawidzę tego. Mało, że człowiek śmierdzi jakby paczkę papierosów wypalił na poczekaniu, ręce czarne jak górnik, to włosy są aż szare od pyłu. Nienawidzę tego! Chcę, żeby już było 20 stopni, wtedy mogę skończyć z tym dziadostwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to Ci współczuję, to musi być okropne

      Usuń
  13. ja mam malutką witrynkę z ikei i tam trzymam trochę szkła. reszta jest schowana, bo nie lubię wystaw.
    nienawidzę prasowania!
    nie prasuję więc.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam opanowane zakupy pod tym kątem, też nie lubię stać przy desce, i prądu mi szkoda:D

      Usuń
  14. a ja nie lubię do pracy chodzić ;-)
    w domu sprzątać mogę, nawet z wielką chęcią :-)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  15. Jako takiego co rocznego rytuału nie ma. Ale raz na jakiś czas moja mama ogłasza zmasowaną akcję "posprzątajmy na strychu". Czego już tam nie znalazłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a zdarzało Ci się usiąść ze znaleziskiem np książką i zapomnieć o sprzątaniu?

      Usuń
  16. Dziasiaj Twoj Ukasz patrzy na te skorupy z pogarda,jak sie zestarzeje to bedzie sie z nimi obchodzil jak z relikwiami:)
    pozdrawiam Malgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wątpię, on już wypomina narzeczonej każdą zdobytą "skorupę";)

      Usuń
    2. No cos ty:) to przeciez beda skorupy po Tobie....:)

      Usuń
  17. O ja nienawidzę układania ciuchów... mamy ich zbyt wiele i wciąż przybywa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to szkoda że mamy różne rozmiary bo byś się podzieliła, ja mam pół pustej szafy i nie mam w czym chodzić a układać, segregować i wieszać na wieszaki lubię bardzo

      Usuń
    2. Tak, tylko ze my mamy za duzo Mili ciuchów :P

      Usuń
  18. Owszem, jest u mnie taka witryna i też mnie wnerwia na całego. Za każdym razem, kiedy myję te wszystkie ździorba, trochę wyrzucam. Ale w mojej nie ma szklanych półek na szczęście. A poza tym???? Nie znoszę mycia lodówki.

    OdpowiedzUsuń
  19. staram się te wkurzające omijać;-))

    OdpowiedzUsuń
  20. Klarko pomyśl sobie, że ja takie porządki mam codziennie w różnych domach :) nie ma to jak bycie sprzątaczką ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam więcej "nie lubię", i wiele już w komentach wymieniono, które i ja też na NIEEE !,
    A co lubię w porządkach, niekoniecznie przedświątecznych ? - zatopić się w albumach ze zdjęciami i szufladą pełną wspomnień :),
    i to nic, że harmonogram dnia poległ w gruzach, i firany powieszone będą dnia następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkie prace domowe... po prostu lubie... od swieta /smiech/
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  23. Jako serwis? Ten "lalcyny"? Dostałam taki w I Dekadzie żywota. Teraz prawdziwy. Można wzorki przejrzeć.
    Zachwycił mnie sekretarzyk. Do kuchni tez będę zaglądać.Promess. Późny barok, rokoko.....styl.
    To są niezwykłe zbiory. Można tęsknić z takimi rzeczami ulubionymi bliskich. Cudem jest to ze one są, że należały do rodziny i ze je przechowywano. Tzn bardzo wiele.
    Iza R

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobry na wieczór:) nie mam takiej witrynki, wystrzegałam się takiego meblami pamiętając ile było zawsze roboty u rodziców. nie lubię myć lodówki, kupiłam taką która się sama odmraża ale od czasu di czasu pöłeczki w niej trzeba umyć.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie lubię myć okien! Ciesze się,że jeszcze nie myłam, bo ten śnieg narobił dodatkowej roboty;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dla mnie najgorszym domowym zajęciem jest czyszczenie podłóg i glazury w łazienkach. Mamy porowate, kamienne płytki,a na górze dodatkowo grafitowe. Można się wściec, bo ile by się ich nie pucowało to i tak wyglądają na niedoczyszczone.Masakra.

    OdpowiedzUsuń
  27. Perfekcyjna Pani Domu? Ja to robię od wielkiego przypadku, jak mnie najdzie. Ale moja mama wspomina, że jako młoda dziewczyna w domu rodzinnym, miała obowiązek robić to co sobota! Zgroza!
    A ja najbardziej nie cierpię prasowania.

    OdpowiedzUsuń
  28. W mojej poprzedniej pracy miałam kolegę, który nienawidził prasować. Często rozmarzał się i mówił, że chciałby mieć taki pokój, do którego wrzucałoby się ubrania i szybko zamykało drzwi, a po otwarciu wszystko byłoby już wyprasowane :-D, w sumie też mogłabym mieć taki pokój ;-)
    PS. Tak mi się przypomniało. Wiecie jaki jest sekret idealnie wysprzątanego 2 - pokojowego mieszkania? Sekretem jest to, że tak naprawdę jest to 3 - pokojowe mieszkanie :D
    Pozdrawiam,
    fidelia

    OdpowiedzUsuń
  29. polecam:

    http://www.youtube.com/watch?v=cNSX0VJA15I

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam tak jak Ty, a do tego na święta musi być wypucowane wszystko: okna, glazura, podłogi, lustra i wszelkiej maści inne ustrojstwa. Z głową coś mam, bo z kim bym nie rozmawiała na ten temat, to patrzy na mnie podejrzliwie.
    Od 3 tygodni jestem chora, od tygodnia na zwolnieniulekarskim, chodzę i podpieram się nosem, robiąc,zamiast w wyrku leżeć!

    (po 50)

    OdpowiedzUsuń
  31. To jest faktycznie chyba najgrosze. Podczas sprzątania słucham książek, to pomaga nie zauważać tego, że chciałoby się robić coś innego

    OdpowiedzUsuń
  32. Moja mama pielęgnuje taki kredens ze szkłem.
    Ja niestety nie mam jeszcze takiej kuchni, jakbym chciała, więc wszystkie talerze i kubki stoją na zewnątrz, a więc się kurzą. Od czasu do czasu myję wszystkie z całą półką.
    Strasznie głupie zajęcie.
    Ale gorsze jest mycie mojej BIAŁEJ podłogi ze starych popękanych kafli w kuchni :).

    OdpowiedzUsuń
  33. U mamy był i musowo przed każdymi świętami czyszczenie szkła. Ja nie mam ani kredensu, ani wielkich zastaw. Kieliszki do wina notorycznie wybite, więc kupuję nowy zestaw i znowu tłukę. Innych nie mam. Może gdybym nie pracowała lubiłabym te wszystkie zajęcia szafowe, ale po robocie to już mi się nic nie chce, najczęściej:))

    OdpowiedzUsuń
  34. w kwestii takich zajęć jestem zasadnicza do bólu - nie robię tego i już!!!!! w dupie mam co za kaloryferami, co pod kanapa i co gdzieś tam gdzieś tam, czego oczy nie widzą ...poza tym nie mamy alergii i dobrze nam z kurzem))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  35. ja większość skorup wyniosłam pewnego dnia w pudełku na śmietnik (nie używałam ich nigdy!!!), reszta jest na bieżąco używana więc i myta też... inne kąty traktuje w podobie jak Teatralna, nie ruszają mnie "przedświąteczne" porządki, sprzątam kiedy chce... szkoda życia :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje skorupy maz wytlukl jak przestawial meble. Tak, nie wyjął ich. Nie, nie rozpaczalam. I sprzątam jak mam melodię bo... szkoda życia :-)
      Ewa z Antygony

      Usuń
  36. Ja tam kupuje tylko 'skorupy', ktore wytrzymuja zmywarke. Na szczescie tu nie ma zwyczaju dawania prezentow tego typu - czesciej otrzymuje sie karte prezentowa i samemu dokonuje ostatecznego zakupu wg swoich kryteriow.
    Swiatecznych porzadkow nie czynie, wystarczaja systematyczne swieta z jakiejs okazji i wszystko sie wymywa przed i po :). Ja tam gotowania tylko nie lubie (zbyt czesto nalezy to robic), inne domowe 'roboty' moga byc, bo tylko ja decyduje, kiedy sie za nie zabiore. Lubie robic zakupy spozywcze, oj lubie.
    Najbardziej lubie pranie, szorowanie, wyciskanie, wieszanie, przewieszanie kuchenno-korytarzowo-pokoikowych szmacianych dywanikow - mozna sie przy tym poopalac, towarzysko poudzielac i czuc lato i wode jeziora w domu przez dluzszy czas. Czekam wiec na czerwiec, pelnie slonca i ruch na brzegu/molo jakiejs wody i przewijajacych sie 'praczek' roznej plci i wieku radosnych jak nigdy. Wszak to lato zmienia czlowieka na promiennego, zadowolonego, towarzyskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  37. weselnapiekarka14 marca 2013 12:40

    Prasowanie,brrrrrr.

    OdpowiedzUsuń
  38. Trafiłaś z tą notką w "10". Ja mam taką zastawę w ... kartonach. A to dlatego, że jesteśmy już prawie-prawie po remoncie mieszkania i muszę te wszystkie ustrojstwa wydobyć z kartonów, umyć, wypolerować i poukładać w nowej witrynie. Pocieszające jest to, że tak czysto na święta to już daaawno nie miałam :)
    Pozdrawiam, Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam! Obsesję na temat zapachu w domu, cięgle chodzę i ustawiam zapachy, później mi się wydaje, ze jest za dużo i wietrzę. Później wraca psica i wydaje mi się, ze w całym domu czuć psem. Wszystkich pytam czy w tym domu śmierdzi.
    Witrynę ze szkłami mam, bo Małżon chciał. Chciał - niech sobie czyści. O!

    OdpowiedzUsuń
  40. A jako blogerka kulinarna z wielką chęcią gromadzę różne "skorupy" do zdjęć :D Chociaż najczęściej kupuję do zdjęć pojedyncze sztuki, albo dostaję od kogoś znajomego takie elementy nie do kompletu.

    OdpowiedzUsuń
  41. dla mnie wyzwanie to prasowanie. pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  42. A czy może być jakieś zajęcie w domu, które NIE wkurza?

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz