Ta wiosna wcale nie jest za ciepła ale ja jestem wielką miłośniczką sukienek i kiedy tylko się da, noszę je na każdą okazję. Ale w tym roku coś się z nimi dzieje. Co prasuję to po prawej stronie na wysokości biodra dziura. A ja szyć nie umiem, nie lubię i nie chcę, więc rzecz do wyrzucenia. Moje sukienki są z bawełny albo z wiskozy, niektóre lniane, takie codzienne i proste. Zawsze mam ukochaną czerwoną, to mój letni ulubiony kolor. Miałam taką jedną lnianą w pracy, nosiłam do zdarcia, była od prania cienka jak papierek. Ale skąd teraz dziury?!
Czy już nie wiem co robię i szarpię w tym miejscu, czy o coś zahaczam? Tak się zastanawiam któryś dzień aż nagle zrozumiałam. Mikulina staje na dwóch łapach i opiera się przednimi dokładnie w tym miejscu.
Ja się zawsze opierałam prawym ramieniem o ścianę w pracy i też nie wiedziałam - skąd akurat w tym miejscu mam wiecznie biały nalot ;)
OdpowiedzUsuńBył czas, że kiedyś na czole miałam ciągle świeże zadrapania. Czy walę ciągle o szafkę, nie czując tego ?
OdpowiedzUsuńczy to efekt mordęgi, z zarosnietą w owym czasie na potęgę działką, nie umiałam dociec. Aż któregoś poranka, w sumie to noc jeszcze byla, między snem a jawą, poczułam szarpanie najpierw za włosy a potem koci pazur z rozpędu po czole poleciał. W ten sposób moje kocisko budzilo mnie, jedzenia się domagając :)
Przeważnie poważnie
Najważniejsze, że zagadka rozwiązana...
OdpowiedzUsuńjotka