piątek, 22 maja 2026

lataj dziecko wysoko!

 Orły latają wysoko, barany chodzą stadami. 

Moja wnuczka mieszka w innej niż ja miejscowości ale rano przyjeżdża do nas bo woli babcię niż świetlicę. Koło jedenastej  Hania jedzie do szkoły autobusem. Już kilka razy prosiła mnie, żeby jej nie odprowadzać na przystanek ale ja się nie zgodziłam. Ulica jest ruchliwa a trzeba przejść przez nią dwa razy, do przystanku jest zaledwie sto metrów i widać go z okna, ale co z tego. Bałam się. 

Druga klasa, dziecko małe, plecak wielki, droga ruchliwa, auto za autem auto za autem. Tak się nakręcałam zamiast realnie ocenić sytuację. Dziecko rozsądne, zdrowe, sprawne i wysportowane, rodzice nigdy nie wykazywali się nadopiekuńczością, przeciwnie - zachęcali od początku do samodzielności. 

Chcesz iść, idź. Oczywiście, dasz radę, bardzo się cieszę że jesteś samodzielna. Tak powiedziałam a w sercu wiecie, niepokój. Ale z drugiej strony naprawdę tak pomyślałam - trzeba jej pozwalać na coraz więcej, co z tego, że kocham babciować. Hania sprząta za sobą, dba o swoje rzeczy i pilnuje swoich spraw bo tak jest wychowana, nie mogę tego psuć. 

Śmiało możecie pisać, jak wyglądały Wasze wędrówki do szkoły. Moja opisana tu na blogu i w książce. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój komentarz