To jest krzaczek róży na "półce śmierci". Tak nazywam miejsce, gdzie stoją przecenione roślinki i czasem kupuję coś stamtąd i odratuję a potem mam fajny krzaczek. Ale tym razem dostrzegłam kolonię mszycy.
Ze szkodnikami w ogrodzie mam" kosę" - chodzę w sezonie co rano, oglądam i odwracam listki, bo one często siedzą na spodzie właśnie. I bezlitośnie niszczę, czasem wystarczy urwać oblepiony liść i zdeptać, ale i tak trzeba zrobić oprysk i pilnować, bo nie czarujmy się, takie na przykład róże najpiękniejsze są gdy się ogląda w kwiaciarni albo u sąsiada, u siebie to się widzi kolce, mszyce i mączniaka!
Teraz mam pytanie - gdybyście zobaczyli, że ktoś kupuje rośliny postawione koło takiej wylęgarni jak na zdjęciu i wiedzieli, czym to grozi, czy zwrócilibyście uwagę?
Posadzona w zeszłym roku koło śmietnika, mam nadzieję, że nie przemarznie. Szkoda by było.
Powinno się zwrócić, ale jak znam życie, to niektórzy by się obruszyli, że Klarka się mądrzy...
OdpowiedzUsuńjotka
nic nie powiedziałam
UsuńKurcze blade
OdpowiedzUsuńPowiedziałabym :) Lubię dzielić się swoją wiedzą, czasami panie pracujące , zwłaszcza w supermarketach typu Auchan nie znają się na roslinach, w ub. roku kiedy pomagałam jednej babeczce, bezradnej zupelnie w tej kwestii, wybrać kwiatki na słoneczne stanowisko, z pół godziny to trwało, ta czekała na mnie za linią kas i obdarowała mnie kwiatkiem w podzięce. Przeważnie poważnie
OdpowiedzUsuńKiedyś w markecie włożyłam worek ziemi do wózka, podeszła kobita i po niemiecku mi tłumaczy żebym nie kupowała, bo ona z takiego worka miała ślimaki na 11 piętrze. Nie kupiłam Renia
OdpowiedzUsuńPowiedziec!
OdpowiedzUsuńW podobnych sytuacjach dzielę się swoimi spostrzeżeniami - już w styczniu tego roku zwróciłam uwagę klientce, że bierze towar przeterminowany - innemu klientowi powiedziałam, że zauważyłam, że towar jest do bieżącego dnia - oboje byli mi wdzięczni, bo powiedzieli, że - klientka -niewłaściwie odczytała datę a klient nie zwrócił uwagi, wierząc że kilka dni u niego w domu jeszcze poleży. Takich przypadków mam więcej i nie spotkałam się nigdy z niemiłą/opryskliwą sytuacją - zwracam uwagę z uśmiechem i troską, bez zbędnych komentarzy i nie wchodzę w dalsze rozmowy jak widzę/czuję, że do kogoś moja uwaga trafiła. W sklepie też zwracam uwagę, ze mają towar bliski terminowi przydatności lub przekroczony i że albo powinni stawiać go w innym - opisanym taką informacją miejscu, albo zdjąć z półki. Zwracam uwagę, bo sama też chciałabym, żeby ktoś mnie "ostrzegał" - co ktoś z tym zrobi to inna sprawa - ale poszło w eter i czuję się z tym dobrze, że widzę, że coś jest nie tak i zgłaszam. Jeśli chodzi o te kwiaty - tym bardziej, bo wiem, że przywlokłabym zarazę na swoje zdrowe i to by mnie mocno zdenerwowało. Pozdrawiam serdecznie- życzę zdrowia i wszelkiej pomyślności w nowym roku - Beata
OdpowiedzUsuńZwracam uwage zawsze. Jesli sama zauwaze wczesniej. Zgloszam rowniez fakt obsludze.
OdpowiedzUsuńMszyce latwo wytepic woda z mydlem (ekologicznym nie jakims pachnacym) i roslinka wdzieczna rosnie i kwitnie dla naszej radosci.
Parę razy utarto mi nosa za próbę zwrócenia uwagi przy cudzych zakupach. Ludzie więc chcą się uczyć na błędach
OdpowiedzUsuńOczywiście, że powiedzieć. Znając ciebie nie powiedziałaś i masz radochę, że kupiła z mszycami
OdpowiedzUsuń