To jest trochę śmieszne. Znam imiona wszystkich sąsiedzkich psów i kotów a imiona sąsiadów nie wszystkie. Pani sąsiadka, właścicielka czarnej kocicy Megi, przyniosła pokazać do naszej wspólnej siatki szczeniaka. Wiecie, taki dzieciak ze dwa miesiące, roztrzepany, roześmiany, sama słodycz. I na twarzy pani sąsiadki też taki uśmiech, sama radość. Dwumiesięczny szczeniak! I co na to Mikulina? A no, oburzona. Wystaje tam pod płotem i szczeka na.. sąsiada. Na widok szczeniaka przysiada, kłania się, piszczy, wymachuje ogonem, biegnie do mnie i wyciąga mnie do płotu! Cztery światy!
PS. Między naszymi posesjami nie ma ani paneli, ani zwartego muru tui. Wystarcza siatka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twój komentarz