To jest trochę śmieszne. Znam imiona wszystkich sąsiedzkich psów i kotów a imiona sąsiadów nie wszystkie. Pani sąsiadka, właścicielka czarnej kocicy Megi, przyniosła pokazać do naszej wspólnej siatki szczeniaka. Wiecie, taki dzieciak ze dwa miesiące, roztrzepany, roześmiany, sama słodycz. I na twarzy pani sąsiadki też taki uśmiech, sama radość. Dwumiesięczny szczeniak! I co na to Mikulina? A no, oburzona. Wystaje tam pod płotem i szczeka na.. sąsiada. Na widok szczeniaka przysiada, kłania się, piszczy, wymachuje ogonem, biegnie do mnie i wyciąga mnie do płotu! Cztery światy!
PS. Między naszymi posesjami nie ma ani paneli, ani zwartego muru tui. Wystarcza siatka.
Ach ta nasza Mikulinka😍
OdpowiedzUsuńDzieciaczki to słodziaczki, bez względu na rasę, płeć, wiek i pochodzenie społeczne.
OdpowiedzUsuńU nas jest takie powiedzenie; "Jak sąsiedzi ch... (niecenzuralne słowo), to się sadzi thuje, a jak fajna sąsiadka, to wystarczy siatka". ;)). Mikulina zna się na rzeczy- dwumiesięczny szczeniak, to jest to! Da się jeszcze wychować na fajnego kompana, a sąsiad niekoniecznie. DTCK!
OdpowiedzUsuńO! Muszę zapamiętać!
UsuńPan Eli to dopiero zapora sasiedzka :))
OdpowiedzUsuńMoże adoptuj jej psiaka dla towarzystwa?
OdpowiedzUsuńPieski są pocieszne ale i mądre :) Wiedzą do kogo podejść, a na kogo poszczekać :D
OdpowiedzUsuńA u mnie jakoś tak nie pod wierszyk, bo i siatka i thuje.
OdpowiedzUsuńSzczeniaczki są rozkoszne - bez względu na rasę. Gdyby tylko zostały takie na zawsze...
OdpowiedzUsuń