wtorek, 12 maja 2026

zimni ogrodnicy

 Zimni Ogrodnicy -  te kilka dni aż do 15 maja jest zimno i pada deszcz. O chodzeniu boso po trawie nie ma mowy, nawet Mikuliny nie da się wyciągnąć z domu. Wychodzi tylko na chwilkę i z powrotem dobija się do drzwi. Włączyłam ogrzewanie, w domu było 16 stopni. 

Byłam na konsultacji w szpitalu uniwersyteckim. Pisałam o tym na fb. Tam piszę prawie codziennie między innymi dlatego, że tu się zawsze trafi jakaś zakompleksiona bieda umysłowa i cieszy się gdy nie wiedzie mi się najlepiej. Kiedyś czytałam o osobie, która ma sposób na poprawienie sobie humoru - idzie do sklepu i wszczyna kłótnie z obsługą. Tu jest podobnie - wchodzi anonim i wypisuje jadowite uwagi. I co, potem chodzi radosny i szczęśliwy cały dzień? Na fb jednak jest jaka-taka weryfikacja i tam już nie jest tak łatwo.  

O tym szpitalu napiszę. Bo ja tam jeżdżę ze swoim guzem ale tak szczerze mówiąc to ja się nim tak bardzo nie przejmuję bo jest już oswojony i wiem, że może mnie zabić a ja jego nie, więc dobrego rozwiązania nie ma. Ogarniam życie ale bez szału. Patrzę tam na innych pacjentów, nikt nie ma łatwo ale mam wrażenie, że dla niektórych choroba to wyróżnienie. Licytują się opowiadając o swoich dolegliwościach a ja mam ochotę roześmiać się na cały korytarz i powiedzieć, że przecież i tak wszyscy umrzemy. Nawet te zdrowe ale udręczone osoby towarzyszące chorym. Uwierzcie mi, czasem opiekunka wygląda gorzej od pacjenta.  

Lekarze każą mi się uśmiechać nie dlatego, że ma być radośnie. Sprawdzają czy ten opadający kącik ust to porażenie czy grymas zgorzknienia. Dobrze że kłów jadowych nie sprawdzają.   Tam są lekarki wyglądające na 12 albo 13 lat, dobrze że mają do pomocy dorosłe pielęgniarki. Klarka przestań wypisywać bzdury. 

Dojazd do szpitala zajmuje mi niecałą godzinę, nie jest to dużo ale i tak należy zarezerwować sobie pół dnia. Na parkingach rejestracje z całej Polski. Nie tylko pacjentów, lekarzy również. Mój lekarz przyjeżdża raz w tygodniu z Gliwic. 

No i taka jest moja codzienność. Każdą aktywność okupuję gorszym samopoczuciem ale co z tego. Nikt mi nie obiecywał spełnienia marzeń, łapię więc małe codzienne radości. 

Przesyłam pozdrowienia - Klarka


6 komentarzy:

  1. Ania Matysiak kiedyś mi powiedziała, że taki sfrustrowany troll musi biedactwo przebywać ze sobą 24/7. To mnie uwolniło. Żal mi takich ludzi ale kiedy atakują i próbują kogoś skrzywdzić to się uruchamiam.
    Twoja ostatnia reakcja na złamańca była w punkt!

    I co z tym uśmiechem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazywam to "krzywy ryj" :D nic mi nie jest, jedzenie i ślina nie wycieka, spokojnie ale powiem Ci, że mam plan. Jest taki serial "Na Wspólnej" i tam jeden z bohaterów przeszedł metamorfozę, z dobrego stał się zły i prawdopodobnie ma gópiguza, ale tego jeszcze nie wyjaśnili. I wiesz jaką będę miała wymówkę jak złapię szczotkę i kogoś w końcu obiję ;)

      Usuń
  2. Klarko! Te trollice po prostu zzera zazdrość- że ktoś jest kochany, ma przyjaciół, no, a ze ksiązki pisze- to już w ogole🥰

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to takie głupie, przecież ja to nawet sama sobie nie zazdroszczę bo nie ma czego

      Usuń
  3. Klarko! Te trollice po prostu zzera zazdrość- że ktoś jest kochany, ma przyjaciół, no, a ze ksiązki pisze- to już w ogole🥰

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak trzymaj Klarko, bo tak trzeba : cieszyc sie malymi rzeczami. Tym, ze mi cieplo, ze moge kota poglaskac, ze mam dobra ksiazke i zaraz ja bede czytac, ze czytam Twojego bloga, ze ktos do mnie zadzwonil, ze mnie nic nie boli, ze napisalam do kogos milego smsa I w tez sposob idziemy przez zycie dalej i dalej z usmiechem, nadzieja i radoscia. A tacy, ktorzy dokuczaja innym ,nie potrafia sie cieszyc drobiazgami i kwasnieja zazdroszczac innym, Zawsze im zle wszedzie, bo nie lubia nikogo, nie lubia samych siebie.Sciskam mocno.Urszula

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz