To jest krzaczek róży na "półce śmierci". Tak nazywam miejsce, gdzie stoją przecenione roślinki i czasem kupuję coś stamtąd i odratuję a potem mam fajny krzaczek. Ale tym razem dostrzegłam kolonię mszycy.
Ze szkodnikami w ogrodzie mam" kosę" - chodzę w sezonie co rano, oglądam i odwracam listki, bo one często siedzą na spodzie właśnie. I bezlitośnie niszczę, czasem wystarczy urwać oblepiony liść i zdeptać, ale i tak trzeba zrobić oprysk i pilnować, bo nie czarujmy się, takie na przykład róże najpiękniejsze są gdy się ogląda w kwiaciarni albo u sąsiada, u siebie to się widzi kolce, mszyce i mączniaka!
Teraz mam pytanie - gdybyście zobaczyli, że ktoś kupuje rośliny postawione koło takiej wylęgarni jak na zdjęciu i wiedzieli, czym to grozi, czy zwrócilibyście uwagę?
Posadzona w zeszłym roku koło śmietnika, mam nadzieję, że nie przemarznie. Szkoda by było.
Powinno się zwrócić, ale jak znam życie, to niektórzy by się obruszyli, że Klarka się mądrzy...
OdpowiedzUsuńjotka
nic nie powiedziałam
UsuńKurcze blade
OdpowiedzUsuń