czwartek, 29 stycznia 2026

na górze mszyce na dole ślimaki

 



 
Duży sklep w galerii, zajrzałam na dział ogrodniczy bo o tej porze roku kupuje hiacynty i żonkile, żeby mieć w domu nadzieję na wiosnę. A przy okazji różne nasionka kwiatków wskakują mi radośnie do wózka to przecież nie wyrzucę tylko przywiozę do domu a jak przyjdzie czas to wysieję i albo urosną albo nie. Ogrodniczka ze mnie żadna, ale jednak pewne rzeczy dostrzegam natychmiast. 

To jest krzaczek róży na "półce śmierci". Tak nazywam miejsce, gdzie stoją przecenione roślinki i czasem kupuję coś stamtąd i odratuję a potem mam fajny krzaczek. Ale tym razem dostrzegłam kolonię mszycy. 

Ze szkodnikami w ogrodzie mam" kosę" - chodzę w sezonie co rano, oglądam i odwracam listki, bo one często siedzą na spodzie właśnie. I bezlitośnie niszczę, czasem wystarczy urwać oblepiony liść i zdeptać, ale i tak trzeba zrobić oprysk i pilnować, bo nie czarujmy się, takie na przykład róże najpiękniejsze są gdy się ogląda w kwiaciarni albo u sąsiada, u siebie to się widzi  kolce, mszyce i mączniaka! 

Teraz mam pytanie - gdybyście zobaczyli, że ktoś kupuje rośliny postawione koło takiej wylęgarni jak na zdjęciu i wiedzieli, czym to grozi, czy zwrócilibyście uwagę? 

Posadzona w zeszłym roku koło śmietnika, mam nadzieję, że nie przemarznie. Szkoda by było. 

3 komentarze:

  1. Powinno się zwrócić, ale jak znam życie, to niektórzy by się obruszyli, że Klarka się mądrzy...
    jotka

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz