sobota, 16 czerwca 2018

ostatni weekend


Pod czereśnią powstała w tym roku nowa ławeczka.

Ogród zarósł na amen.

 Mamy już swoje cukinie. Pomidorki koktajlowe sieją się drugi rok same i ich mamy najwięcej Znów będę zanosić plony sąsiadowi, on przez cały rok cierpliwie odbiera nasze przesyłki to choć tak się zrewanżuję.

Miało być o uśmiechaniu się do ludzi a wyszło jak zawsze czyli nie na temat.
Za mną  semestr pracy w szkole, ale ponieważ pracuję wyłącznie na drugie zmiany, nie mam zbyt wiele czasu aby poznać dzieci i nauczycieli. Ale i tak mam swoich faworytów, do których uśmiecham się oczami. Bo uśmiech samymi zębami jest bardziej ostrzeżeniem niż porozumieniem.
Uśmiech i leciutkie skinienie głowy albo uśmiech od ucha do ucha. Na teksty Łobuza nad Łobuzami. Wróć - jest ich dwoje - śliczna dziewczynka, aniołek, a w spojrzeniu iskierki, wiecznie roześmiana buzia. I chłopiec - muszą, po prostu muszą niczym koty próbować - czy można wyjść z budynku, czy można iść do toalety, a dlaczego pani to zepsuła.  A gdzie pani nosi telefon??? Jak to nie nosi pani, wszyscy dorośli noszą telefon, nie ma pani żadnego, niemożliwe. - Mam iphona ale nie noszę żeby wam nie było przykro skoro wy nie możecie. - Ale pani jest!

I na koniec coś, co mnie bardzo zaskoczyło. Przyszła mama odebrać dziecko i kiedy weszła w drzwi szkoły, wyglądała jak moja koleżanka. Na jasnym tle nie widziałam twarzy tylko sylwetkę, ubrana była w jasny podkoszulek i dżinsy. Pomachałam do niej wesoło i zawołałam - cześć! A ona warknęła - nie jesteśmy koleżankami! Roześmiałam się na głos bo ja ciągle zapominam że jestem sprzątaczką, najpierw jestem przecież człowiekiem.

A dziś zamierzam cały, absolutnie cały dzień nie robić nic tylko odpoczywać, i niech dom i ogród zarastają mchem i paprociami!

Dziś też Cię kocham.

43 komentarze:

  1. Zatkało mnie. Nie wiedziałam, że można być tak prymitywnym prostakiem, żeby nie odpowiedzieć na miłe pozdrowienie, a w zasadzie odpowiedzieć, ale w taki sposób.
    Nie jesteście koleżankami... i całe szczęście. Taki cham nie zostałby moją koleżanką nigdy.
    Pozdrawiam i nie przejmuj się debilami :). Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyłaczę się. z daleka od takich osób. Ja należę do tych co głośno z daleka krzyczą, i witają się. A mam problem z podsłuchiwaniem po sąsiedzku. I dno mnie męczy....

      Usuń
  2. Nie potrzebujemy takich koleżanek.Ktore nie są uprzejme i chińskie
    Miłego weekendu Klarko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam nie mam nic przeciwko CHIŃSKIM koleżankom;D;D

      Usuń
  3. To ja ją postraszę, prostaczkę jedną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny ten twoj zarosniety ogród.Dobrego wypoczynku w twojej zielonej dżungli.
    I bardzo dobrze ,ze się rozesmialas tej pani w odpowiedzi.Odgoń to wspomnienie jak muchę i zapomnij o wszystkim.Wystaw twarz do słońca i łap szczęśliwe chwile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie nie dotykają takie rzeczy tylko śmieszą a potem dziwą,
      a wieczorem na huśtawce przy winie relaks we dwoje:)

      Usuń
    2. A mnie dotykaja (na chwile ale dostykaja takie zdarzenia bo dzialaja przez kompletne zaskoczenie.
      To tak , jakbys spogladala w niebo cieszac sie tym widokiem a tu leci golab i ... Ci na twarz:)

      Usuń
    3. No i oczywiscie ja tez Cie dzis kocham:)

      Usuń
    4. ale wiesz, pozwólmy psom szczekać na księżyc;)tyle mogą

      Usuń
    5. A mnie dotykaja takie sytuacje, zwyczajnie mi przykro, ze ja z sercem na dloni, a ktos potrafi byc chamski, wredny. Choc troche sie uodpornilam na starosc, ale mimo wszystko zawsze mi przykro. Zapomnij jednak, szkoda weekendu. Odpocznijw pieknym zakatku z mchu i paproci

      Usuń
  5. Pozwól, że zacytuję: " Na świecie żyje siedem miliardów ludzi, a Ty pozwolisz jednej zepsuć Ci humor? Daj spokój!" Cieszę się, że jej się nie udało. Brawo!
    A ogrodu i ławeczki bardzo Ci zazdraszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mycia nóg w umywalce to już nie?:D

      Usuń
  6. Cudowne masz zacisze, mam na myśli ogród. Weekend musi być udany, jeśli ma się takie miejsce odpoczynku.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ogród piękny;D
    relaks we dwoje , przy winku , super, ale chyba dopiero po meczach?:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skąd wiadomo,że pani,którą Klarka wzięła za koleżankę była magistrą ?:)))
      Mogła nawet nie mieć matury i w związku z tym kompleksy:)) A w ogóle,to pewnie jakoś niefortunnie się odezwała,mogła powiedzieć z uśmiechem coś w rodzaju:chyba mnie pani z kimś pomyliła i po sprawie.Nie warto dorabiać ideologii do tak błahego zdarzenia.
      Fajny ogród:)
      Ulka

      Usuń
    2. Nie o to mi chodziło....zresztą nieważne.Faktycznie moj komentarz mógł być opatrznie zrozumiany.Pozostanę jedynie przy czytaniu,tak będzie najlepiej.

      Usuń
    3. A ja zrozumiałam. Znaczy nie chcę się wcinać między wódkę a zakąskę,bo to blog Klarki, ale w Twoim komentarzu, Owocu, nie było nic, co należałoby skasować.
      I z tego, co pamiętam, nie było sugestii że ta pomylona znajoma była magistrem tylko ogólnie, że czasami się komuś wydaje że jest kimś lepszym, bo być może ma jakieś wykształcenie albo lepszą pracę, a w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie.


      A tak w ogóle to ja często piszę komenty nie na temat, o czym czasem Klarka mi pisze wprost :P ale czy to powód do milczenia? Czasem bywa śmiesznie, czasem tylko strasznie głupio 😂 nie bądźmy tacy sztywni, wszystko zostaje między swemi 😉

      Usuń
    4. Marchevko,dzięki:))W zasadzie odbieglam od tematu postu Klarki,oczywiscie,że nie padlo nigdzie ze pomylona znajoma byla mgr..tylko przypomniala mi sie sytuacja z pracy,dlatego wspomnialam o niej...

      Usuń
    5. To chociaż nie jestem sama w pisaniu komentarzy nie na temat (to znaczy domyślnie one są na temat, ale dosłownie już nie). Piąteczka i miłego dnia! ;)

      Usuń
  9. Ale tu pięknie... jeszcze ładniej niż w bajkach z mchu i paproci...
    Powodzenia w walce o lepsze zdrówko i lżejszą pracę, a takimi warknięciami nie warto się przejmować.
    /Dobrze mi mówić, ja na przykład wiem, że nie warto, ale się przejmuję... :-(/

    Pozdrawiam przedwakacyjnie, MBI

    OdpowiedzUsuń
  10. Z postu wywnioskowałam, że jesteś w bardzo dobrym nastroju; trochę narzekasz, ale tak jakoś optymistycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ogród mam baaaaardzo zarośnięty ale to norma.Nic oprocz paproci,i paproci oraz paproci i podagrycznika nie ma;)

    AA ludzie jak ludzie.Całkiem możliwe że chodziło o to że naprawdę cię nie zna i już.Bez względu kim byś była.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo sie okazało, że to nie ona, ale żeby tak po chamsku warczeć?
      Już pomijam, że mi z takich pomyłek narodziło się kilka fajnych znajomości. ;)

      Usuń
  12. Bardzo u Ciebie zielono- lubię to!
    Zazdraszczam cukinii, bo u mnie dopiero kwitnie.

    Przypomniałaś mi taką sytuację: dopiero co sprowadziłam się na wieś, na razie do teściów, bo dom w budowie, za płotem mieszkała sąsiadka- młodsza koleżanka OM z podstawówki- z córką w wieku Tuśki, ale się jeszcze nie poznałyśmy oficjalnie, kiedy ona wpada do domu teściów i się pyta o OM, a ja widząc kogoś w moim wieku, mówię cześć, wejdź, po czym ją zatkało, zmierzyła mnie wzrokiem, który mówił" nie piłyśmy ze sobą brudzia" i mówi: czy mogłaby pani poprosić tu pada imię OM. Na co ja: pani może poprosić i wybuchnęłam śmiechem...
    Mnie się bardzo podoba zachodnia kultura mówienia sobie po imieniu. Pielęgniarki na moim oddziale często mówią pacjentkom po imieniu, wyczuwając do kogo mogą, a do kogo nie, ale jest o wiele bardziej przyjaźniejsza atmosfera, wkrada się luz, zaufanie, uśmiech, żart, a to takie ważne, gdy dystans się zmniejsza...
    Odpoczywaj sobie pięknie ciesząc się swoim ogrodem i brakiem pracy:*

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie ogrody. Mój jest półdziki i tak ma być. Choć zaczęłam się bać tych wielkich drzew przy domu. Z bólem serca dojrzewam do skrócenia ich.
    A baba paskudnie się zachowała i tyle!

    OdpowiedzUsuń
  14. dzie ta aferka??

    w każdym razie
    takie persony, co to zachowujom siem jak dupa co nie widziała słońca muszą być ze sobą 24/24
    i to im trzeba współczuć:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Klarko piękny ten Twój ogród. Taki bajkowy.
    Ludzie są różni. Do niektórych nie warto się uśmiechać...Nie pozwól żeby jakaś zarozumiała baba psuła Ci nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś widziałam takiego mema, który mówił, że sprzątaczka potrafi być lepiej wychowana niż biznesmen. Daje do myślenia, zwłaszcza przy takich sytuacjach...

    OdpowiedzUsuń
  17. Sprzątaczką i dyrektorem się bywa. Człowiekiem się jest.
    Stosunek rodziców, ale i nauczycieli do personelu administracji i obsługi bywa różny. W mojej pierwszej szkole rządził woźny. Nikt mu nie śmiał podskoczyć, a dyrektor trochę się go bał.;)
    W kolejnej dyrektor zaczynał dzień od półgodzinnej posiadówki na portierni, ale większość nauczycieli i rodziców traktowała sprzątaczki i woźne jak ludzi niewidzialnych.
    Za to w moim ostatnim miejscu pracy była prawdziwa integracja pracowników i wszyscy byli pedagogami. Wprawdzie nigdy bym nie śmiała powiedzieć na "ty" do pani Marii, która sprzątała na moim piętrze, ale z Krysią-szatniarką od początku mówiłysmy sobie po imieniu.
    Wszystko zależy od pojedynczego człowieka i jego stosunku do świata.

    Ogród masz pięknie zarośnięty! Każda roślina w nim ma swoje zdanie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Mieszkam w UK , tu wszyscy mowia sobie na Ty . Juz widze miny anglikow , jakbym zwrocila sie per pan. Czy to sprzataczka czy dyrektor , wszyscy na Ty. Lekarz wita Cie -Czesc jak sie masz , odpowiadasz i pytasz a Ty? Jest tak prosto i tak fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Klarko, podziwiam opanowanie i refleks! ja tez niestety naleze do tych przejmujacych... Czy ktos ma Jakis patent jak sie NIE przejmowac?
    tezMonika

    OdpowiedzUsuń
  20. Klarko, dobrze ze tak do tego podchodzisz, smiejac sie z tego. Idiotow nie brakuje, niestety.!!!
    Ja pracuje od 10 lat w Indiach.... znaczy w Londynie, ale 95% pracownikow, na produkcji, jest z Indii :))) W fabryce zarcia, jestem audytorem.
    Spoleczenstwo oparte na kastach, i baaardzo ale batdzo to widac w tym jak sie wzajemnie traktuja. Okropne. Kilka dni temu kobietka z ekipy sprzatajacej, przesympatyczna, zawsze usmiechnieta, powiedziala mi lamanym angielskim : "You white, you nice, you smile, you say hello, talk to me, only you, my people no good, no nice."
    /luzne tlumaczenie, jestes biala, usmiechasz sie zawsze do mnie, mowisz hello i rozmawiasz ze mna, jako jedyna, moi ludzie nie sa dobrzy/

    Serce mi peklo na kawalki!!!! :(((((((( bo rzeczywiscie traktuja ja jak smiecia. Jest tez jedyna kobieta w ekipie sprzatajacej, reszta faceci. Staram sie ich edukowac jakos, tlumaczyc, ze to nie tak, ale to jest kurwa praca sysyfowa...
    Choc mam nadzieje, ze przynajmniej czasem trafi to na dobry grunt :)

    A jej historia? Wyszla za maz, ale nie moze miec dzieci, maz ja porzucil, juz tu w Londynie, nie zna jezyka a rodzina w Indiach tez nie chce jej z powrotem :((((
    To sa dramaty!!! My jestesmy w tej komfortowej sytuacji ze z idiotow mozemy sie smiac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i twoj ogrod to moje marzenie, przecudny. Mieszkam w malej kawalerce w Londynie, i nie zapowiada sie na lepsze czasy.... 😜
      Ale doceniam bardzo to co jest, i mysle ze o to chodzi w zyciu.

      Usuń
  21. Takie pół dzikie ogrody są najpiękniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale jak to tak "cześć" nie odpowiedzieć nawet jeszcze nie koleżance? Ja czasem mówię komuś "dzień dobry" tylko dlatego, że smutny i przeważnie słyszę odpowiedź. No ale Ty trafiłaś na Kogoś Ważnego, co nigdy pewnie mopa w dłoni nie miał i nigdy przenigdy nie wycierał dajmy na to niemowlęcej pupy. Takim Ważnym nawet pupa podciera się sama... Ech, nie zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz