wtorek, 23 stycznia 2018

przeczytałam, trudno

Od czasu do czasu dostaję zapytanie, czy zgodzę się przeczytać jakąś książkę a potem napisać o niej na blogu. Blogi są pełne takich recenzji bo to tania forma reklamy chyba że bloger oczekuje za to zapłaty. Ja oczekuję i dlatego nie macie tu zbyt wielu reklam. Poza tym staram się zawsze uczciwie poinformować czy notka jest sponsorowana czy też nie.  

Czytać lubię ale pisać wyłącznie pochlebnych opinii nie umiem, staram się być rzetelna a kiedy widzę, że musiałabym mocno skrytykować, milczę. I to nie jest dobre.

To nie jest dobre ponieważ blogi pełne są entuzjastycznych pochwał – cudowna, wciągająca książka, czyta się z zapartym tchem, warto kupić, warto podarować i tak w kółko. Nie widzę słów krytyki, choć często mam zupełnie inną opinię. Powieść może być przecież nudna, pełna nieścisłości, napisana niechlujnie, pełna błędów i literówek. Można to oczywiście zwalić na drakońskie warunki stawiane przez wydawnictwa, cóż biedny pisarz winien.  Ha ha. Napisz sama lepiej i się nie czepiaj.

Pisać może każdy ale nie każdy powinien. Dlatego pozostanę przy blogach.

Było sobie dziewczę cudne  i skromne ale zostało  uwiedzione przez obrzydliwie bogatego prawnika po to, by ten mógł zdobyć przez ożenek jeszcze więcej pieniędzy. Czyli motyw znany i od razu wiadomo co będzie dalej. Przewidywalność, to jest ważne w tych książkach.  Po co męczyć czytelnika.

Weź się Klarka opamiętaj i przestań pisać z taką  ironią. Jest książka, jest czytelnik, jeden pisze drugi kupuje i o to w tym chodzi, nie wszystkie jesteśmy Szymborskimi.  

Rzecz dzieje się w Krakowie ale mogłaby się dziać w każdym innym mieście, wystarczy tylko zmienić nazwę.  Szkoda, bo przecież  jeśli Kraków to niechby były choć gołębie srające na głowę,  albo niebieskie tramwaje, albo obwarzanki,  lisiecka czy krakowska kiełbasa. to nie, po co. 

Dziewczyna podstępnie oszukana ale zakochana do szaleństwa wyszła za mąż,  jest w ciąży i to zagrożonej, w związku z tym musi do rozwiązania leżeć w szpitalu. Rodzi zdrową córeczkę i wraca do miejsca zamieszkania, nie wiedzieć czemu nazwanego przez autorkę nie domem, nie mieszkaniem lecz apartamentem. Tam dochodzi do siebie i odkrywa uroki macierzyństwa. Karmi piersią swoje nieco wcześnie urodzone maleństwo (często to podkreśla – Marynia jest wcześniakiem i dlatego marznie) a wieczorem wraz z mężem popija wino. 

I tu się ucieszyłam myśląc, że wreszcie zacznie się coś dziać. Skoro ona bezmyślnie pije alkohol a on jest  taki prawnik kuty na cztery nogi to postara się aby pozbawić ją praw do dziecka, będzie dramatycznie i nie wiadomo jak to się skończy, może ona skoczy do Wisły z kładki Bernatka, to już byłoby nawiązanie do tradycji i brawa dla autorki się należą.

Nie doczekałam się i dlatego przestrzegam – nie czytajcie tej książki!

Bilet do szczęścia. Beata Majewska. 

107 komentarzy:

  1. Antyreklama też bywa dobrą reklamą:-)) Ludzie bywają przekorni.
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś opisałam sanatorium w Wysowej i ta notka się zawsze wysoko pozycjonuje z tą moją niepochlebną opinią, tam się ludzie umawiają w komentarzach - kto kiedy jedzie, ile ma miejsca w samochodzie itd. A potem po pobycie piszą - było tak samo lub też było inaczej.

      Usuń
  2. Klarko,w punkt!Już zaczęłam myśleć, że to tylko ja na starość taka krytyczna się zrobiłam...Ale grafomaństwo przybrało takie rozmiary, że jest bardziej szkodliwe dla lasów od Szyszki. A te pełne zachwytów recenzje:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupuję to o ministrze i będę używać, może zrobię rysunek, mogę?

      Usuń
  3. jak pije wino o karmi piersiom to ja z założenia nie czytam!!!
    Uwielbiam jak piszesz:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamiast sprzątać i gotować, tak powstaje literatura kuchenna

      Usuń
  4. Już brałam głębszy oddech przy tym winie i... zeszło ze mnie powietrze do samej ziemi. Chyba pójdę jednak umyć okna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mróz jest dobry do czytania a nie do mycia okien:)

      Usuń
    2. Jak mam przypadkiem natknąć się na takie dzieło, to wolę myć :)

      Usuń
    3. Nawiasem mówiąc Mróz też coraz słabszy

      Usuń
    4. Wypalił się biedaczek, a jak wiadomo ogień Mrozowi wrogiem

      Usuń
  5. Każde odwiedziny i każda opinia bardzo mnie cieszą. :)
    Zachęcam do napisania do myślisz o moim przepisie.
    Taki podpis znalazłam pod notatką o krupniku tradycyjnym. Tylko, że do tego krupniku potrzebny był seler naciowy, brokuł i na koniec zasmażka. I tu, moim zdaniem, mijamy się w kwestii tradycji jeśli chodzi o składniki i sposób gotowania. Mój komentarz nie został opublikowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz że lubię wyłapywać błędy na blogach kulinarnych i chce mi się śmiać gdy wiem, że coś nie ma prawa się udać, np ciasto,
      mój syn naciął się na przepis w książce kucharskiej wydanej przez blogerkę, a mógł słuchać mamy :D

      Usuń
  6. A ja myślałem, że blogerzy recenzują ksiązki, lub filmy tak zwyczajne, bo szukają nowych tematów na kolejną notkę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy tak właśnie robią, i bardzo to sobie cenię bo wtedy wiem, że warto poświęcić czas i pieniądze.

      Usuń
  7. Wraz z wiekiem spada u mnie zapotrzebowanie na adrenalinę (ciupeńką adrenalinkę też). Dlatego nadwyrężam strzałkę w lewo, w górnym lewym narożniku stron w necie. Po prostu z wkurzających, bezsensownych czy "na odwal" tekstów wychodzę. No i do szału doprowadzają mnie akcje w grupach na FB (rękodzielniczych) polegające na wzajemnym lajkowaniu i wstawianiu tylko entuzjastycznych komentarzy, co by zwiększać zasięg fanpejdży i oszukać system facebooka (nowe zasady wprowadzone przez FB wymagają komentarzy, bo same lajki system przestał zauważać). Zwyczajnie nie potrafię tego robić, bo mi często dusza gore. Nie przystępując do tych networkingów zapewne dużo tracę, bo oferta mojej biżuterii ma niewielki zasięg. No, ale nie potrafię wstawiać pozytywnych komentarzy pod czymś, co mi się ani ciut ciut nie podoba, w zamian otrzymując takie same "oszukaństwa".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nowym systemie słyszałam, to dopiero oszukaństwo!Inna sprawa to aktywność czytelników, przyznaję, że nie zawsze chce mi się wysilać i starać - 2 tys polubień a kilka osób aktywnych, choć wiele razy pisałam o tym, jak to się przekłada na stawkę i jakie to dla mnie ważne.

      Usuń
    2. Klarko Droga, nie każdy ma/chce korzystać z konta na facebooku. Ja Cię czytam regularnie od lat, ale nie mogę Cię polubić z tego właśnie powodu. Bardzo doceniam Twój blog i od niego zaczynam każdy dzień. Pozdrawiam serdecznie!
      Krecia

      Usuń
    3. Krecia a pamiętam i wiem że jesteś:) i miło mi

      Usuń
    4. Wiesz, ten nowy algorytm FB w sumie oszukaństwem nie jest: znacznie ogranicza sens kupowania lajków, które było plagą, no i chociaż próbuje promować główny cel FB, tzn. kontakt między ludzmi. Natomiast jest w tym niesprawiedliwość taka, że fanpejdże nowe albo z atrakcyjnymi treściami, ale które trudno komentować (np. fajne zdjęcia, dowcipy itp)są spychane na szary ogon. Czyli trudno będzie zaistnieć albo się rozwijać, bo algorytm będzie takie zdecydowanie hamować.

      Usuń
    5. nie ogarniam marketingu internetowego, to wymaga konkretnej specjalistycznej wiedzy

      Usuń
    6. A myślisz, że ja ogarniam? ;)))) Zakumałam tylko skutek tych działań. I niestety to co jarzę, to stanowczo za mało, by coś z tych moich prób sprzedaży wyszło.

      Usuń
    7. Ja też nie lajkuję, ale chyba wiesz, że cię lubię! M. in. za tę szczerość i za to , że można tu być szczerym... i że nie ma tu prymitywnego lizusostwa, jak na fb,gdzie wciśnięcie łapki jest takie "mechaniczne"


      Pozdrawiam, MBI

      Usuń
  8. Ale ludzie takie książki czytają! W mojej wypożyczalni jest stolik, na który Pani Bibliotekarka odkłada oddane tego dnia książki i leżą tam stosy takiej literatury! Na okładkach słodkie fotki pięknych par albo romantyczne - kobiet podążających polną drogą boso, w zwiewnych sukniach. Jest popyt na grafomańskie teksty. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to pewnie jest trochę tak jak z muzyką disco polo

      Usuń
    2. i jeszcze - w tej popularnej literaturze bardzo mi brakuje użycia środków literackich, tam wszystko jest NAPISANE

      Usuń
    3. a ja myślę, że dobrze, że cokolwiek czytają...;)
      zawsze jest szansa, ze z biegiem czasu sięgną po inną literaturę.

      Usuń
    4. Też uważam, że trzeba się cieszyć, że ludzie przychodzą do biblioteki, że czytają.Widac taka literatura jest im potrzebna.

      Usuń
  9. Zazwyczaj daje ksiazce szanse i czytam pare rozdzialow zanim zdecyduje sie ja odlozyc. Czasami zaczynam lekture dwa trzy razy bo mam wrazenie ze moj odbior zalezy od mojego samopoczucia.Kiedy ksiazka nie przejdzie przez ten ostani filtr odkladam ja bez zalu. Szkoda mi czasu.
    Mnie meczy cos innego: Sa takie ksiazki o ktorych nie mozna sie zle czy obojetnie wyrazac bo one stanowily dla niektorych pokolen czytelnikow piata ewangelie.I co mam zrobic kiedy ja czytajac nie poczulam nic... Kurcze...? cos nie tak ze mna?Czy moze jest nas wiecej tylko boimy sie wyjsc na swiatlo dziennie w obawie przed "zlinczowaniem"::))?
    I dobrego dnia:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo:-) Gorzej kiedy książkę dostanę w prezencie i nijak nie mogę przez nią przebrnąć. Podchodzę kilka razy, przepchnę kilka kolejnych stron i kicha. Niedobrze, bo osoba od której dostałam książkę podpytuje o doznania z przeczytania, a ja wiję się jak piskorz, bo za nic nie chcę tej osoby zranić. I co robić?
      Marytka

      Usuń
    2. ja mówię beztrosko "jestem za głupia/za stara na taką książkę"
      i jest w tym trochę prawdy bo o ile w młodości pochłaniałam wszystko co miało litery tak teraz szkoda czasu, oczu, życia, nerwów.

      Usuń
    3. A wiesz, to dobry pomysł jest! Dziękuję!:-)
      Marytka

      Usuń
    4. małgosia Ty masz dodatkowo "pod górę" w związku z pracą zawodową, nie możesz beztrosko powiedzieć czytelnikowi - nie, nie bierz tej książki bo są w niej same brednie! Albo ;) możesz?

      Usuń
    5. moge , jak najbardziej :) ale zawsze podkreslam , ze jest to wylacznie moje zdanie:)
      A jak ktos bardzo niezdecydowany to mowie : " nie pan bierze , w koncu za darmo , jak sie nie bedzie podobac to przyjdzie pan po inna:)
      Nie ma obowiazku czytania " od deski do deski"Przynajmniej zrobi pan dobry uczynek bo nam statystyki podskocza":::)))

      Usuń
    6. wywalą Cię z roboty, zobaczysz :D

      Usuń
    7. Tu sie przytule;) Bo uwazam, ze rzetelna opinia wlasnie na tym polega, ze ktos kto pisze recenzje podkresla wyraznie, ze to jest "jego zadnie". Co sie podoba mnie nie musi nikomu innemu i odwrotnie. Nigdy nie kieruje sie recenzjami, mam za to zaufanych autorow, ale ja tez czytam ksiazki o specyficznej tematyce, ktore nikogo nie interesuja, wiec...

      Usuń
  10. No popatrz, właśnie popełniłam recenzję książki, którą przeczytałam z dużą frajdą, no ale ona nie jest o ludziach. I recenzja mi wyszła pochlebna, choć od nikogo z tego powodu niczego nie dostanę.
    Zaczynam się zastanawiać, czy aby dobrze zrobiłam pisząc o niej????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej możesz, skoro Ci za to nie płacą. A kto nam zabroni pisać na blogach o czym tylko chcemy?

      Usuń
  11. Nawet od literatury popularnej oczekuję poprawności językowej więc coraz więcej jest książek, które zwyczajnie mnie wkurzają. Chwalony przez Panią Mróz też mnie wnerwił przy czwartym tomie o Chyłce. To bąkanie i odbąkiwanie, patrzenie bykiem, Chyłka słuchająca "trzy po trzy" - ponad moje siły. Mam wrażenie, ze to już nie powieść, tylko kolejny o produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyłkę zaczęłam i porzuciłam gdzieś w górach (akcja się toczyła w górach) i muszę kiedyś wrócić, wtedy napiszę czy zaiskrzyło.

      Usuń
    2. No nie rozumiem, że można było Chyłkę zacząć i porzucić;)) Faktem jest, że Chyłka ma specyficzny charakter i postać może drażnić. Z drugiej strony jest to dowód na to, jak dobrze i konsekwentnie Mróz stworzył postać. Przeczytałam całą serię i nie żałuję żadnej godziny spędzonej z Chyłką;))

      Usuń
  12. A ja miałam całą tę serię kupić - uff :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak :) I okładki ma cudne :)

      Usuń
    2. Ale seria jest naprawdę dobra. Dla mnie znaczy i znanych mi osób, które serię "łyknęły"

      Usuń
    3. ale czy my o tej samej serii?

      Usuń
  13. Klarko!
    Ja wielu polecanych książek nie mogłam "strawić".
    Co człowiek, to inny, odmienny gust.
    Pozdrawiam milutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba każdy ma w domu półki z książkami, które porzucił,
      choć ja się przyznam - kiedy dostałam wszystkie tomy Greya, zmusiłam się do 100 strony a potem kazałam je sprzedać

      Usuń
    2. A z Greyem to się zgadzam. Nie wiem dokładnie ile stron przeczytałam, ale jak po raz któryś tam bohaterka jechała windą uznałam, że musi sobie radzić sama, bo ja wysiadam :)

      Usuń
  14. z ciekawości zajrzałem na portal książkowy, a tam - proszę , jaki entuzjazm:
    "Książka idealna. Tak rzadko coś mi się podoba bez zastrzeżeń.Super! Czytasz, czytasz i nie chcesz aby się skończyło, pragniesz zostać z bohaterami na zawsze. Wielki talent. Trzeba przeczytać koniecznie!!! Polecam gorąco!"
    natomiast tak zwana "oficjalna recenzja" już bardziej stonowana: że naiwny i schematyczny romans i że autorka nie serwuje wyjątkowych pod względem psychologicznym postaci, ale potrafi je rozwijać - czyli, że jak w polskich serialach heh ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "przeleciałam" po blogach z recenzjami - zachwytom nie ma końca

      Usuń
    2. Wczoraj przechodziłam koło dwóch księgarni. Książka, o której piszesz Klarko, stoi na wystawach przeceniona o 30%. To znaczy chyba, że się nie za bardzo dobrze sprzedaje. Innych przecenionych książek, poza tą, wspomnianą nie widziałam.
      Marytka

      Usuń
  15. Przez to wzajemne słodkie pogruchiwanie blogerek-pisarek nie ufam już recenzjom. Jedna napisze, teges, bardzo średnią książkę, poprosi koleżanki, a te zasypią internety masą zachwyconych opinii i potem człowiek może się naciąć. Mdli mnie, szczerze mówiąc, od czytania, że ktoś zaśmiewał się do łez, kiedy ja przy lekturze jedyne, co czułam, to ciary żenady na plecach. Ktoś powie: zazdrościsz. Może i tak, ciul wie, bardziej jednak dupka mnie boli, że najlepiej sprzedają się wcale nie najlepsze, tylko po prostu nasprawniej promowane.

    Ech, postękałam, a teraz pora wrócić do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się nie boję, nieraz już zaczęłam dyskusję na trudne i niewygodne tematy,
      mnie też te blogerskie powieści przeważnie ani nie śmieszą, ani nie bawią a te zachwyty co najmniej dziwią

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Pani Klarka Mrozek ,

      8-)))
      Ach ta pani Kena Gi z Krakowa ...

      - To nie jest kwestia strachu .
      - To be, or not to be, that is the question

      Muzyczka :
      https://www.youtube.com/watch?v=XHsnZT7Z2yQ&index=10&list=RD2u-PjvRyr0I

      Usuń
    4. Przyznam się, że nie znam książek blogerek. Nie ufam im, odkąd poznałam twórczość jednej konkretnej pani, która aktualnie przebywa na drugim krańcu blogu. Poznałam 1 jej książkę i fragmenty innych, i do dziś przecieram oczy, kiedy czytam recenzje na blogach czy LB (wstrząsające, chwytające za serce, zmieniła moje życie etc.). Nie mam nic przeciwko lekkiemu pisaniu, i taka literatura jest potrzebna. Tylko czemu te recenzje to takie spazmy-orgazmy, człowiek się nastawi na trzęsienie ziemi, a lektura jest... w najlepszym wypadku przeciętna, zwyczajna, po prostu? Po co aż takie skrajności? To ja już wolę profilaktycznie unikać polskiej literatury współczesnej.

      Usuń
    5. * globu miało być, nie blogu.

      Usuń
    6. Lady Kena Gi z Krakowa ,

      ale bylo smutno prawie teges , gitez i majonez .Pani wejscie , i stala sie swiatlosc , oby nie wiekuista , chwytajaca za serce ...
      - Nie istnieje polska literatura wspölczesna ? O dziwo (...) istnieje LB - kto czy co to jest bo nie wiem `?
      - Zakonczenie zdania ? to forma , zamysl przemyslany , spaz-orgazm czy trzesienie ziemi po lekkim ...usmiech ...pisaniu .
      - To z czego pani zyje , pani Kena Gi z Krakowa ? Z domyslöw ?
      8-)))
      - Ja mysle, ze kobieta , Klarka Mrozek ma talent a co dalej ...

      Adonai wie .
      Elohim takze .

      Max Otto von Stirlitz .

      Ps.
      Post script_um .
      muzyczka : https://www.youtube.com/watch?v=St6jyEFe5WM&index=7&list=RD2u-PjvRyr0I

      Usuń
    7. Ö !
      Children of Sanchez - Kurbi Vocals
      https://www.youtube.com/watch?v=3mRjpcVTcF4

      Usuń
    8. Ken G - Michalak wyemigrowała do Australii? Serio? Olaboga :D

      Usuń
    9. Tak jest. Teraz oświeca nas blaskiem swojego geniuszu z daleka ;)

      Usuń
  16. I cóż mam napisać? Ja z takiej literatury, więc lepiej milczeć będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje książki wcale nie są nudne, przewidywalne i z zakończeniem bez fajerwerków, więc to raczej nie to samo :)

      Usuń
    2. o recenzje mi chodzi, o te ochy i achy, o bezkrytyczne zachwyty nad każdą bez wyjątku książką,
      i o opinie zerżnięte żywcem jedna od drugiej. Kopiuj wklej.

      Usuń
  17. Bo to przewrotne jest, że inni piszą, choć nie potrafią, a ci, którzy mają dryg i zacięcie, to do szuflady twórczość wkładają ;-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dryg czy talent to nie wszystko, obserwuję osoby, które doskonalą warsztat, rozwijają się, i to widać w każdym zdaniu

      Usuń
  18. Witam pania , pani Klarke ,

    srodowisko krakowskich , polskich golebi , piwnicy pod baranami z krainy jidisz , zydowskich literatöw z wsiowymi literatkmi C4 w kroku przeznaczenia sfilmowal metaforycznie naczelnik Holywoodu - Steven Spielberg- zatrudniajac na peryferiach scenariusza Listy Schindlera ambitnych polaczköw .
    Zydöw urodzonych w Polsce , i zagranica ,
    Zydowstwo zawylo rokosznie zachwytem obrzucajac scene oskarami , i nie byly to oskardy Leo Trockiego .
    Z pania , pani Klarke bedzie podobnie albo albo .
    Albo bedzie pani , grzeczna , posluszna i
    " trendy " (...) albo pozostanie dla pani niewydrukowana ksiazka zalegajaca zawiscia regaly skupu makulatury w Akwarium czytaj POLSKA .
    Tutaj nie ma sentymentöw czy przychylnych komentarzy wirtualnych paniek od trzymanego piöra w ustach .
    W zamysleniu artystycznym .
    Gra jest warta swieczki ...usmiech .


    Max Otto von Stirlitz .


    Ps.
    http://www.dw.com/pl/autor-nowej-książki-o-iii-rzeszy-hitler-był-narkomanem/a-18704135

    Led Zeppelin dla pieknych kobiet :
    https://www.youtube.com/watch?v=2u-PjvRyr0I&list=RD2u-PjvRyr0I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy Ty jesteś osobą, która podpisywała się w komentarzach jako "dostrzeżona"?

      Usuń
    2. Nein , polskie tlumaczenie ze sluchu , luzne - Nie
      - Ja jestem Max Otto von Stirlitz .
      Pojawiaja sie nieudolne kopie postaci gestapowca z Third Reich ale ja jestem nie do podrobienia .
      8-))
      - System w polskiej Sieci zbanowal Maxa cos tam ...KONKRETNIE .
      In general wiec teraz wystepuje jako Chris Horse .
      I podpisuje sie jako Max cos tam...

      Max cos tam...


      Usuń
    3. Pani Klarka Mrozek ,


      gdzie mozna przczytac teksty z pejsbuka ??



      Max cos tam...

      Usuń
    4. Chris? Chcesz pogadać? To pisz tak, żeby można było Cię zrozumieć. Wysilasz się na oryginalny język czy nie znasz polskiego?

      Usuń
    5. 8-))))))
      - Na nic sie nie wysilam Greenlobster , pisze jak umie po polsku - masz z tym problem bo nie wiem .
      - A czego nie rozumiesz ?
      Nie uzywam polskiej czcionki ale jak bedziesz czytac nie zwracajac na to uwagi to w jednym ciagu utrzymasz logike mysli .
      Nie mam pejsbuka , zachowuje prywatnosc a nie...niedomöwienie ...
      - Pewnie , ze chce pogadac , po polsku , piszac .
      - Ale jestes kobieta ??

      Usuń
    6. w ramce "tu znajdziesz więcej" - dziś tekst o zombie

      Usuń
    7. Zaskakujące jest to, Chris, że łamiesz polszczyznę tak,że najczęściej Twoje zdania tracą logikę, ale wychodzi na to, że wszystko po polsku rozumiesz. Dziwne.
      P.S. Tak, jestem kobietą. Mówiąc o pogadaniu miałam na myśli dyskusję publiczną, choćby tutaj.

      Usuń
    8. Pani Greenlobster ,

      8-))))

      puhhhhh....tak... tak ....usmiech .
      - To prosze podac przyklad jednego zdania , bardzo prosze .
      JEDNEGO
      - Dziekuje

      Max cos tam...

      Dziwne...
      8-)

      Usuń
  19. A juz mialam te ksiazke zakupic. Tylko nie znam tytulu ani autora :-)))

    OdpowiedzUsuń
  20. A poezja sprzedaje się słabo, eseje zaś śladowo. A ja się uparłam wydawać właśnie poezję i eseje. Można powiedzieć, że bawię się w wydawcę, skoro wydaję za własne pieniądze i w dodatku się tym cieszę :)
    Powieści nie czytam od dawna, jakoś nie mam w sobie miejsca na fabułę, a i czasu nie mama, bo.... czytam jako redaktorka. Ale nie powieści, nie potrafiłabym reagować. Za to niepoprawności językowe bolą mnie prawie fizycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tu głęboko westchnęłam bo wiem jak piszę:)
      Ale z drugiej strony mam świadomość, że każda książka powinna przejść przez ręce redaktora, a na blogu to cóż, trudno, jest jak jest

      Usuń
    2. Ależ dobrze piszesz :)
      A książka - to oczywiste, że musi przejść, a tak naprawdę to poezja również. I kilka korekt - autorską, redaktorska i techniczną, czyli troje oczu. Mój własny zbiór poezji (ma wyjść lada dzień) oddałam do korekty w ostatniej chwili. Okazało się, że cały czas tytuł jednego wiersza był z błędem (Szeherezada przez "ch"), a ja nie widziałam tego, choć wiem, jak się to pisze. We własnych tekstach na ogół czyta się to, co się "zamierzało" napisać, literówek nie widzi się prawie w ogóle.

      Usuń
  21. A ja przepadłam w polecanej przez Ciebie Hodowcy świń, zapomniałam o niej na trochę, a jak wzięłam do ręki... wczoraj czytałam do 2.30, w przeczytałabym do końca, ale młoda się obudziła i zażądała spania z mamą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. młodej nie czytaj tego do snu!

      Usuń
    2. z przerażenia nie piśnie słówkiem, a przecież w sumie o to chodzi (przed snem)

      Usuń
  22. Oj tam, oj tam...Ty byś od razu chciała dramatycznie ;) Matkę do rzeki, dziecko półsierotą? Nie godzi się! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale gdyby tak niczym Wanda skoczyła w fale Wisły a potem ją wyłowili, podleczyli, to można by pociągnąć ze dwie części..

      Usuń
  23. Bardzo dobra książka , czego marudzisz ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D bo mnie stawy bolą to na wszystko narzekam

      Usuń
  24. Lubie czytac recenzje ksiazek ale tylko wtedy gdy sa rzetelne i pomimo, iz sa sponsorowane notki to recenzent nie lukruje. Sama czasem napisze o jakiejs ksiazeczce dla dzieci ale z polecenia mojej corci :-) pisze jako mama i jako pedagog :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisanie dla dzieci, to dopiero odpowiedzialność

      Usuń
  25. Niestety czasem fabuła niektórych powieści nie trzyma się kupy. Dobrze być ostrzeżonym. Nie lubię się znęcać, ale czasem warto napisać jak jest. Uściski Klarko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoim opiniom zawsze wierzę, tak się buduje markę

      Usuń
  26. Pani Klarka Mrozek ,

    - Co bylo w torebce ?


    Wyprawa po krew .
    Kobieta w powozie zmierzajacym na poczte krölewska w gminie Čachtice po pracujaca tam 15 letnia dziewice Katerine Benicka to
    Klarka von Mrozek .
    - Arystokratka węgierska zwana Krwawą Hrabiną z Čachtic – od nazwy zamieszkiwanego przez nią zamku w Čachticach. Siostrzenica króla polskiego Stefana Batorego .
    Najsłynniejsza seryjna morderczyni w historii swiata zwana Wampirem z Siedmiogrodu.
    - Torebka zwiera maske i bicz z haczykami do zabijania ofiary a gdy ta mdleje z bólu
    Klarka von Mrozek kąpie się w jej krwi.
    To jeden z najpotężniejszych wampirów wieku XVII ciagle zyjaca ...
    -
    Zycie hrabiny jest sfilmowane tutaj :
    https://zalukaj.com/zalukaj-film/11242/hrabina_the_countess_2009_.html

    I opisane tutaj :
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Elżbieta_Batory

    Maske z przyczyn technicznych nie udalo sie wkleic
    nie wiem dlaczego .
    Tutaj :

    8-)


    Max cos tam...

    Muzyczka dla pieknych komentatorek :
    https://www.youtube.com/watch?v=PP8HO9TGkbw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha
      na poczcie pracuje niezwykle miły i sympatyczny młody człowiek, którego bardzo lubię ale do zabaw z pejczykiem nie nadaje się absolutnie!

      Usuń
  27. Czytając te pseudorecenzenckie blogi to nie można odnieść wrażenie, że nie ma złych książek (zwłaszcza jak "recenzentki" dostają je za darmola i mają odrobinę przyzwoitości by o tym napisać). Dobra, niech dostają, ale powinny przynajmniej być odrobinę rzetelne w tej swojej pisaninie. Czasami nóż w kieszeni się otwiera jak czyta się te recenzje pisane beznadziejnym językiem, niegramatycznie i niestylistycznie ( nie ukrywam, nie jestem żadną polonistką, ale chyba nawet ja wycisnęłabym z siebie sensowniejszą recenzję ). A już magią jest dla mnie wysyp polskich autorek piszących o "życiu".

    OdpowiedzUsuń
  28. No i strzeliłam literówkę z emocji:)). Miało być wrażenia.
    To jeszcze dodam: zastanawia mnie również wysyp książek celebrycko - blogowych. Nawet do nich nie zaglądam, bo boję się tych mądrości.
    Klarko, Ty masz niesamowitą łatwość pisania. Piszesz tak, że chce się więcej i więcej i więcej.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pani anonimowa72 ,

    to jest wirtualne Towarzystwo Wzajemnej Adoracji popierajace Losia mieszajacego beton i podpisujacego faktury sprzedazy in blanco czyli Das Geld albo Money .
    Po polsku : siano ,szmal . kapucha , nafta , zielone , dolce etc.
    Hrabina Klarka von Mrozek nie zajmuje sie problemami ludzi z czworaköw i okolic .
    Srebrne muchy w slicznym nosie dodaja powagi , splendoru , i tego bzzzik . Naprawde - Bzzzik -
    W styczniu .
    Imponujace .
    - Hrabina nastukala jakis wyniki siedmiocyfrowy w odslonach Teatrzyku Smocze Kly
    obrazek ilustracja : Coat of arms of Elizabeth Báthory tutaj :
    https://en.wikipedia.org/wiki/Elizabeth_Báthory
    i osiadla na lisciach laurowych do zupy grochowej .
    Cisza jest wymowna wiec molestowanie o pisanie nieuzasadnione .
    Ba !
    - Ale jak sie powozi kareta na poczte to zupelnie zrozumiale
    8-)

    Max cos tam ...

    Muzyczka :
    Pink Floyd - Another Brick in The Wall
    https://www.youtube.com/watch?v=YR5ApYxkU-U

    OdpowiedzUsuń
  30. Pani anonimowa72 ,

    od czasu Dzoanny Hopowskiej , mocno przereklamowanej pisareczki architektonicznej NIC sie nie zmienilo .
    - Hrabina nie powinna miec zadnych kompleksöw bo jest lepsza od ..... niedomöwienie zwyczajnie lepsza .
    Pointa albo puenta metaforyczna w wersji niemieckiej o organizacji rynku polskiej tresci wydawniczej :
    https://www.youtube.com/watch?v=W3q8Od5qJio
    Rammstein - Du hast

    Max cos tam...

    Ps. Post scriptum .

    OdpowiedzUsuń
  31. Errata do pointy albo puenty , metaforycznej
    w wersji niemieckiej o organizacji rynku polskiej tresci i narracji wydawniczej :
    https://www.youtube.com/watch?v=EOnSh3QlpbQ
    Rammstein - Ich will

    OdpowiedzUsuń
  32. Autobiografia Dzoanny Hopowskiej :
    https://zalukaj.com/zalukaj-film/7732/r_yczka_2010_.html

    OdpowiedzUsuń


  33. Errata onomatopeiczna , filmowa do autobiografii Dzoanny Hopowskiej primo voto Joanna Chmielowska .
    Fenomenalny kunszt aktorski : jednej Polki i jednej Zydöwki .
    Krysie Jande pomijam milczeniem bo jak mozna przez cale zycie grac ciagle Krysie Jande . Widocznie mozna. To taki prowincjonalny aktorzyna Bogus Linda w spödnicy .
    8-)
    Ö!
    - Jezyk polski pachnacy pszennym chlebem ...
    Zapraszam do kina nocnego o poranku
    https://zalukaj.com/zalukaj-film/3364/rewers_2009_.html

    Max Otto von Stirlitz .


    The End .



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chris jakiś tam, daruj sobie te wypociny. Jeśli Cię żółć zalewa to do lekarza idź.

      Usuń
  34. Frau anonimowa72 ,

    Max Otto von Stirlitz ciagle sie zastanawia czy ma ci zrobic z tlustej , powleczonej cellulitem dupy jesien sredniowiecza a z jelita grubego skakanke ja postanowilam wejsc do gry szermierki slownej zwanej erystyka lamiac zasade :
    - Zadnych kobiet , i dzieci .
    Do felietonu Hrabiny nie wypada mi zagladac bo jestem wredna , bura suka w rui na rowie , I nie znosze kotöw .
    - Dogge , niemiecka arystokratka z rodowodem, po championach z München , Bayern .
    Dziadek Wolfi Amadeo Mozart sluzyl w oddziale SS_Ochrony osobistej wujka Adolfa , ksywka operacyjna - Sztywny_Lokiec
    - Paniusiu z czerwonego magla 21 klubu Oczko ... czasy Trybuny Ludu , Znaku , Zolnierza Wolnosci , Tygodnika Powszechnego , Polityki etc. poooszly sie ...niedomöwienie... wiec na szybach w Akwarium czytaj POLSKA pojawily sie :
    rysy .
    Rysy .
    R Y S Y
    - Verstehen ?

    Dogge , intelektualistka z München . Niemcy .

    Ps.
    Komentarz jest poswiecony tragicznie zamordowanej, powieszonej w biurze prawniczki Dominiki Uberman . 2012 rok .
    Informacje
    - http://krzysztof.borowiak.pl/78101,smierc-prawniczki-enei.html
    54.18 minuta filmu tutaj :
    https://www.youtube.com/watch?v=plarUikNE_o&t=2455s

    OdpowiedzUsuń
  35. Frau anonimowa72 ,

    ja bardzo pania przepraszam za zachowanie mojej zony , ukochanej Dogge .
    Ona ma taki sliczny , czarno - brazowy , niewyparzony pysk .
    Sytuacja w Polsce XXI wieku zmienila sie diametralnie .
    Obcy morduja bez pardonu nie tylko kobiety ale röwniez i dzieci .
    Salon Hrabiny Klarka von Mrozek jest jak festiwalowe Montreux .
    https://montreuxjazzfestival.com/de
    Szwajcaria .
    Neutralny a jednoczesnie skupiajacy mysli wszelkich srodowisk : kurew warszawskich z Kongresowej starzejacych sie z godnoscia w Krakowie , nawröconych ubeköw , zyjacych wsioköw ludowego wojska polskiego , ambitne , czerwone beztalencia pisarskie plci obojga , bylych i obecnych ormowcöw , psy i suki milicyjne etc.

    Pozostaje z powazaniem .

    Doberman niem. wersja Chucka N , bez czkawki .

    Ps. Post scriptum .
    https://www.youtube.com/watch?v=liTSRH4fix4&t=605s

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie rozmawiajcie mili z Kensbokiem,
    Bo Wam to wyjdzie bokiem...

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz