sobota, 20 maja 2017

u mnie po staremu

Trochę się bałam piątku ale wszystko poszło dobrze, szefostwo wyrozumiałe, koleżeństwo też, w domu spokój, wieczorem truskawki i herbata z miodem. Myślę, że do poniedziałku mi przejdzie (nie na oskrzela tylko chorowanie przejdzie). 
Na gardłową sprawę cierpi kilka osób, na moim piętrze wszystkie toalety były ciągle zajęte i zza drzwi słychać było donośne smarkanie a kosze były pełne zużytych papierowych ręczników. Biedne dzieciaki. Zastanawiam się czy to nie cierpimy z powodu głupoty - mamy do dyspozycji dystrybutory z lodowatą wodą i kiedy wchodzimy zasapani na górę to pierwsze do wodopoju. Ja piję również w czasie sprzątania, dwie-trzy klasy oblecę z mopem i jestem spocona i zmęczona bo to praca na tempo. Tak się zaprawiamy. 
Nie napisałam Wam o zaletach stania na recepcji. To w sumie same zalety bo jest mnóstwo okazji do obserwacji. Nasze dzieciaki codziennie wychodzą do ogródka i to jest cudowny widok, grupa kolorowych maluchów (w Polsce rzadkość) różniących się jedynie kolorem skóry, niczym więcej. Skaczą, rozrabiają, przepychają się jak koziołki, normalne przedszkolaki. Niektóre przychodzą na zajęcia z olbrzymią kokardą na głowie albo z misiem pod pachą, któreś przyjeżdża na hulajnodze a jeszcze inne płacze i wnosi je tata tłumacząc, że maluch ma kryzys. 
Różnice między dziećmi widać dopiero na piętrach (przynajmniej ja je widzę). Rosjanin zawsze jest  samotny, Azjaci trzymają się razem, Polacy są nieznośni. Kiedyś nauczę ich porządku mopem prosto z wiadra ;). 
Wracam do wody a raczej do nosiwody. Ja rozumiem mężczyzn oglądających się za pięknymi kobietami. Bo ja zachwycam się panem nosiwodą. Panowie nie musicie tego czytać bo to jest w sumie nudne. No. 
To tak. Na każdym piętrze jest po kilka dwudziestolitrowych baniek z wodą i te bańki trzeba wymieniać - puste na pełne. I teraz wyobraźcie sobie, że trzeba je tam zanieść po schodach. Musi to być mężczyzna. I jest. Młody, przystojny, wysoki. Niesie dwa ciężkie pojemniki a idzie jak kot, lekko i z gracją. Uśmiecha się. Z pustymi bańkami zbiega ze schodów. i tak tam i z powrotem a my tylko patrzymy, podziwiamy i wzdychamy. Idzie znów z pełnymi. Znów się uśmiecha. A my wiadomo - jaki pan silny, jaką pan ma fantastyczną kondycję, ach ach! 
Nie musi chodzić na siłownię a do tego jeszcze mu płacą. To ma podobnie jak ja - nie wydałam ani złotówki na suplementy i diety, nie zmuszałam się do katorżniczych ćwiczeń, jem normalnie a schudłam jeden rozmiar i jeszcze dostaję za to pieniądze. 

A co u Was? Jak zdrowie, czy już macie zaplanowany urlop, jak było na przyjęciach komunijnych? 

49 komentarzy:

  1. No patrz, pani, pierwszam dzis:) Reszta śpi. Fajny, optymistyczniejszy wpis niz ten poprzedni!
    Klarka, piszesz tak, ze mamy i element poznawczy, i zmuszasz do refleksji, i wywolujesz uśmiech na twarzy! Fajnie sie czyta.
    A truskawki juz są u Was? U nas tylko hiszpańskie widziałam i twarde jak kamienie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie hiszpańskie ale mi bardzo smakowały i pachniały truskawkami,
      i dziękuję za uznanie, takie teksty piszą się same bo to jakbym opowiadała dobrej koleżance, żeby nie nudzić i żeby się też roześmiać, tak po prostu przy sobotniej porannej kawie

      Usuń
    2. Są i polskie, wczoraj jadłam:))
      w holenderskiej cenie ;p, ale mam nadzieję, że z ogródka też się doczekam :)

      Usuń
  2. A, no i dbaj o siebie, nie zaharowuj sie!
    Komunii w rodzinie nie mam, ale to, co widzę u innych przeraza mnie!!! Toż to nie przeżycie duchowe, a... nie umiem nazwać. A plany wakacyjne uzależnione od stanu zdrowia, niestety:(

    OdpowiedzUsuń
  3. He,he w Niemczech taki serial jest o szpitalu - "Diagnozy siostry Betty" . I tam występuje filmowe męskie cacko, który nosi bańki z wodą. Scena zwykle jak u as w naturze...
    A co do obserwacji - pomimo ciężkiej pracy masz pole do obserwacji. Węc zdrowiej ,obserwuj i pisz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Klarkę czytam, kawę piję �� już po pieknej uroczystości - I Komunii Św. wnuczka/w domu w gronie rodzinnym/ pozdrawiam, zdrówka życzę �� - Marynika

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobry obserwator wszystko dojrzy, jestem pewna że żadna z Twoich koleżanek nawet części tego nie dostrzega, no może poza rzeczonym panem roznosicielem;-)
    Co do komunii to na kilka notek by wystarczyło, ale po co o tym pisać, kogo to interesuje? Ważne, że (zdaniem rodziców) splendor był, a że ja inaczej rozumiem definicję tego słowa....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie interesuje, co region to inne zwyczaje, widziałam na fb zdjęcie dzieci kaszubskich w ubrankach regionalnych, przepięknie to wyglądało

      Usuń
  6. komunie dawno temu minęły a nowe? Nie wiem.
    X-men tak kiedyś butle z tlenem nosił na odział żeby tylko mu pozwolili ze mną na widzenie kiedy syna urodziłam...Niestety,panie wykorzystały i chłopa olały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. X-men wykorzystany przez pielęgniarki, no no ;))

      Usuń
  7. Cudnie zacząć weekend patrz czytania Klarki:)
    Dziękuję. Ze zdrowiem wszystko w porządku: )

    OdpowiedzUsuń
  8. Ehh! Co za baby! A człowieka to po mięśniu (piwnym) nie pogłaszczą, nie przyhołubią, tylko wymyślają! I jeszcze się nie daj boże odchudzą!!!
    Nic, tylko się napić!!! :D :D D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie kojarzę by się mną zachwycały, jako po szkołach gdzie wynoszę po schodach worek zaprawy czy z inszym pospołu wykładziny rolkę, co i tak na każdego po jakie 60 kilo wypadnie... Pewnie jednak jeszcze potrzeba do tego być młodzieńcem i pewnie powabnym...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Zenuś, no Ty pomyśl co piszesz... I potem po łbie dostać?:)))
      Wachmistrzu, bo Wy to musicie mieć jeszcze odpowiednią widownię... Może nawet się oglądały, tylko nie zwróciłeś uwagi...:)))

      Usuń
    3. Grażynko, zbliża się Dzień Klepania Blogerów po Tyłku!!! Możesz sobie poużywać!!!! :D :D :D

      Usuń
    4. Hmmm... A za to się po łbie nie dostaje?:))) Bo jednak trochę się boję...:)))

      Usuń
    5. W tym Dniu nie!!!! :D :D :D

      Usuń
    6. Grażyna y naprawdę nie wie o tej tradycji? Kurcze, a ja klepałam Twojego chłopa, to się musiał zdziwić!

      Usuń
    7. Zwłaszcza, że nie jest blogerem...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    8. haha, nieźle, następnym razem (jeśli się trafi jeszcze okazja do klepania kogos nieświadomego) zmówimy się z Marchevką żeby od razu robić zdjęcia!

      Usuń
    9. No nie doczytałam! A poza tym byłam pierwszy raz, to byłam zestresowana samym faktem bycia na Watrowisku.:)))
      No proszę, to zapoznał się z tradycją zupełnie nieprzygotowany...:)))
      Trzeba będzie chyba jakoś uczcić tradycję?:)))

      Usuń
    10. Teraz musi zostać blogerem, bo tym razem nikt go nie poklepie! :D :D :D

      Usuń
  9. Ja nigdy nie mialam pracy w ktorej bym schudla, buuuu... a teraz za pozno, za pozno! Nikt sie za mna juz i tak nie obajrzy :)
    A truskawki hiszpanskie juz calkiem dobrze smakuja, trzeba jesc! Bo po tych przymrozkach to malo normalnych bedzie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet rzodkiewka mi wyginęła, po fasoli ani sladu, teraz dopiero posadziliśmy cukinię i dynię ale gdzie tam do lata :(

      Usuń
  10. Wyjątkowo kupuję od paru dni truskawki hiszpańskie,są zaskakująco dobre:)Zawsze myślałam,że polskie najlepsze:)Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja te ostatnio dbam przymusowo i kondycję
    i chyba też mogłabym tak latać z butlami po schodach tak mi ta kondycja zrosła :-)))
    I też się za mną panowie oglądali dzisiaj w markecie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż miło było poczytać! Cieszę się, że humorek Ci przytył, a reszta odwrotnie, czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)) Dobra z Ciebie obserwatorka. U nas na rynku truskawki po...no właśnie nie uwierzycie, po 35zł za kilogram! Aż przecierałam oczy ze zdumienia, ale najpierw założyłam okulary, bo bez, to ja tam niewiele zobaczę. Cóż na takie ciacho jak mówi moja koleżanka miło popatrzeć. Ale panowie brzuszek piwny brzuszkiem piwnym, a wy za długonogą, ładną blondi w mini i szpilkach tak się oglądacie, że aż wam w stawach trzeszczy, ooo...a, to nam nie wolno? I tak przecież najbardziej ze wszystkiego cenimy wasz intelekt:))
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. intelekt i stan konta ;)

      Usuń
    2. I jeszcze to coś, to coś w oczach, w spojrzeniu. Och... Znowu się rozmarzyłam :)
      Marytka

      Usuń
    3. Zapomniałam dodać, że to coś w spojrzeniu, kiedy wydajemy ich pieniądze... auć :))
      Marytka

      Usuń
  13. Ten rozmiar Ty zgubiłaś, a do mnie przybył. Pewnie dlatego, że mopa unikałam. A z powodu oglądania się, jednak nie schudłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ Ty jesteś taka szczupła że jeden rozmiar nie ma znaczenia!

      Usuń
  14. Ja już zdrowa i wreszcie mogę wrócić na moje niedzielne trasy kijkowe :) Jutro w związku z tym że mialam przerwę chyba porwie się na 15 km ;) Ehh oby tylko pogoda mi sprzyjała :) Leżę na kanapie właśnie i tak do kąpania dzieci zamierzam przelerzeć o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy miałam siedzącą pracę to też tak chodziłam, jeśli tylko mogłam to po kilka kilometrów a w pracy nie korzystałam z windy, o której teraz marzę codziennie,
      zdrowia!

      Usuń
    2. Dziękuję :) Właśnie pracę mam siedzącą, a to nie sprzyja kręgosłupowi, od stycznia ćwiczę w domu trzy razy w tygodniu (w miarę regularnie) oraz w niedzielę te kijki ewentualnie rower. Czuje sie dużo lepiej, a kilka kilogramów mniej to taki miły skutek uboczny ;) Pozdrawiam :*

      Usuń
  15. Eeech... To jeszcze jakieś atrakcje masz w pracy. No same plusy! Może z wyjątkiem zarazy.:)))
    Mnie czeka Komunia Małego w przyszłym roku. Komunię córci jakoś przeżyłam, była bardziej kameralna. A teraz będzie następny stres...

    OdpowiedzUsuń
  16. A mnie dzisiaj komentarze bardzo poruszyły ludzie tu zaprzyjaźnieni najwyraźniej z Panią.Może dlatego,że wpis w takim tonie też jest utrzymany.Pozdrawiam miło. Ciekawa ta blogosfera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znalazłem tu dzisiaj ani jednego poruszającego komentarza, ale ja może jestem dziwny? :D :D :D
      Pozdrawiam Siostro!

      Usuń
    2. s.Klaro, blogerzy mówią sobie po imieniu i o to proszę każdego, z tą "panią" nie czuję się dobrze.
      To prawda, jesteśmy tu zaprzyjaźnieni, łączy nas siedem lat pisania i czytania, wzajemnego wspierania się w potrzebie, wiele dobrych spotkań, odwiedzin, poznałam tu ludzi o których codziennie myślę tak jak się myśli o rodzinie (czy u nich wszystko w porządku, czy są zdrowi, jak poszło dzieciom na egzaminach itd) dostaję świąteczne prezenty i kartki a także prezenty bez okazji. Ze swojej strony staram się być szczera, nie kłamać, nie upiększać, przyznaję się do błędów, obśmiewam rzeczywistość i przede wszystkim nie udaję, że zawsze jest cudownie, wiele razy płaczę ale i tak nie poddaję się.

      Usuń
    3. Naprawdę jestem pełna uznania. Na tym chyba polega sukces Twojego blogowania. Na stworzeniu atmosfery przyjaźni.Usiłuję się zorientować o co tak naprawdę chodzi w blogowaniu.Jedni nastawieni są na zarabianie inni aby mieć jak najwięcej odbiorców, a u Ciebie widzę przyjaciół i bardzo mi się to podoba.Pozdrawiam serdecznie:-)

      Usuń
  17. Klarko,wlasnie najbardziej istotne jest to,ze nie piszesz bzdur,nie kłamiesz..,nie jesteś mitomanką.To bardzo,bardzo ważne.Masz wielki szacunek czytelnikow,bo ich nie lekceważysz.Pozdrawiam,Mela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każde kłamstwo zamyka drzwi a mi zależy na tym, by były otwarte

      Usuń
    2. Pięknie powiedziane Klarko! Kolejna Twoja mądrość, którą zapisuję w pamięci :)
      Marytka

      Usuń
  18. Kiedy niosę worek cementu to przy moich gabarytach worek dominuje.
    Trudno docenić czy ocenić
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna wiosna! Proszone wesele przechorowałam, komunii w tym roku nie mam, a zamiast leniwego urlopu szykują się prace inwestycyjno-remontowe...
    Ktoś mnie przebije? :-)
    Pozdrawiam, M.
    P.S. A te dystrybutory to nie mają takich dwóch kurków, na ciepłą i zimną wodę?
    Zdrówka życzę - wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  20. Do mnie ostatnio do pracy przyszlo dwoch facetow na inspekcje pradu. Jeden normalny, czyli maly chudy i okolo piecdziesiatki, za to ten drugi... Nie widzialam jeszcze takiego ciacha elektryka ;-)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz