sobota, 18 marca 2017

patrzę na nich

Zaledwie kilka miesięcy temu byłam wśród ludzi, którzy czekali na śmierć. Nie oburzajcie się, ja piszę w prostych słowach, nie lubię poprawności i nie upiększam rzeczywistości. Nie ma w tym okrucieństwa bo nie ma dobrej pogody w domu pogodnej jesieni - tak ktoś chciał przyjaźnie nazwać domy starców ale czy tam naprawdę mieszkają  weseli staruszkowie, miło spędzający czas na towarzyskich rozmowach, grach i zabawach, cieszący się życiem? Całkiem możliwe że są takie miejsca, jednak w naszej rzeczywistości do domu opieki trafiają ludzie którzy z powodu różnych dolegliwości fizycznych i psychicznych już w żaden sposób nie potrafią sami funkcjonować i wymagają całodobowej opieki.
Paradoksalnie muszą być dość zamożni bo miesiąc pobytu w takiej placówce kosztuje 3 tys zł i więcej. Są często całkowicie zdani na łaskę i niełaskę personelu, samotni, rzadko albo wcale nie odwiedzani przez rodzinę i znajomych w różny sposób zabiegają o uwagę opiekunek. Proszą o umycie zębów, zmianę pampersa, zmianę pozycji, odkrycie bo gorąco lub przykrycie bo zimno. Garść tabletek dwa razy na dobę, pielęgnacja, karmienie, z łóżka na wózek, z wózka na łóżko. Zazdroszczą osobie która dwa razy w tygodniu jeździ na dializy – zmieni kapcie na buty, szlafrok na płaszcz, zobaczy innych ludzi, poczuje deszcz na twarzy.
Patrzyłam pełna współczucia na ciała naznaczone operacyjnymi bliznami, brzuchy, biodra, plecy z grubymi białymi krechami, poskręcane ręce, przykurczone nogi, zdeformowane stopy. To musiało boleć, och, to musiało być okropne cierpienie, takie rzeczy nie goją się w tydzień.
Czasem pomagałam przy porządkowaniu dokumentów. Dyrektor, profesor, główna księgowa znanej firmy, samorządowiec? Niemożliwe, jak to, tu? A no tu.

Upłynęło kilka miesięcy, zaczęłam pracę  parę ulic dalej. 

Patrzę na dorodną młodzież. Są piękni. Są wypielęgnowani. Mają gładką skórę, błyszczące włosy, śnieżnobiałe zęby. Mówią swobodnie kilkoma językami. Za chwilę matura a potem uczelnie na całym świecie. Mają wszystko. Dziewczęta noszą torebki warte mojej miesięcznej pensji. Nie krzyczą na przerwach i nie biegają. Brzydzą się dotykać toalety dlatego zużywają ogromne ilości papierowych ręczników. Nie wiedzą, że najwięcej bakterii jest na klamkach. Unikają kontaktu wzrokowego, są zajęci wyłącznie sobą. 

Niektórzy z nich są zakochani. Rosjanin biega po piętrach za śliczną Polką a ona podrywa Kanadyjczyka, który bezustannie coś czyta i nie dostrzega szkolnej piękności. Jedno z biednych bogatych dzieci, odziane w czarne futerko i białe legginsy przynosi czasem pieska i oczekuje, że będę się biegającym po szkole zwierzątkiem zachwycać o wpół do ósmej rano, kiedy właśnie schną podłogi. Dziecko – myślę – dziecko, co z ciebie wyrośnie? Masz najwyżej dwanaście lat a zachowujesz się jak trzydziestolatka, która straciła rozum na rzecz pieniędzy narzeczonego.

Przepiękna dziewczyna z maturalnej klasy charakterystycznie, bardzo mocno maluje oczy. Ma cudowny uśmiech, zawsze się wita. To wyjątek, niewiele z nich mówi nam "dzień dobry". Patrzę na nią myśląc - dasz radę, masz odwagę, trzymaj się.  
Patrzę na nauczycieli. Podoba mi się sposób bycia cudzoziemców. Oni czują się pewni siebie, swobodni, bezproblemowi. Rozmawiają ze mną jak z koleżanką z pracy. Co słychać, jak się czujesz, co czytasz. Już wiem kto lubi koty, kto podróżuje spędzając noclegi na kampingach a kto nie lubi gotować. Siadają w klasach wraz z dziećmi czekającymi na zajęcia, słychać śmiech i wesołą rozmowę. Czasem się wygłupiają i dopiero gromkie, charakterystyczne  „ok, girls” uspokaja towarzystwo.
Patrzę na polskich nauczycieli prowadzących zajęcia MEN.  Praca tutaj kosztowała ich bardzo wiele starań, mają mnóstwo certyfikatów, kursów, tytułów naukowych. Niektórzy z nich są w wieku mojego syna. Chodzą szybkim krokiem. Unikają spojrzeń, uśmiechają się na powitanie z minimalnym kontaktem wzrokowym. Idą korytarzem otoczeni chłodem. Dystans. Dokładnie tak samo niektóre opiekunki w domu starców unikały spojrzeń podopiecznych.

Między młodością i starością toczy się życie. Jedni pracują aby żyć, inni żyją aby pracować. Jeszcze inni nie znają wartości ani pieniędzy ani pracy.  A na drzwiach klasy w której odbywają się zajęcia z historii wisi portret rewolucjonisty w charakterystycznym berecie.


85 komentarzy:

  1. Piękny tekst, mądre refleksje, wnikliwe obserwacje... Oby więcej takich wpisów, Klarko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zawsze jestem zachwycona, też pisze to bez plitycznej poprawności

      Usuń
  2. bo nie udała sie Bogu starość,oj nie udała :( miałas okazje jak niewielu przekonac sie o tym.ja tez.i niestety nikogo kto dlugo pożyje nie minie ten ból :( jeszcze dołoże dwie refleksje jakie mnie nachodzą - każda władza kończy sie z pierwszym pampersem! (mam przypadek w rodzinie gdzie jeszcze nie dotarła ta prawda)...i wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku!co pomiędzy-zależy od nas.niektórzy marnują zycie na nerwy,kłótnie,wyścig szczurów...inni żyją spokojnie,pokornie i patrzą w ziemię :( jesteśmy tylko nawozem...wierzący czekają na nagrode za dobre życie...inni nie wiedzą co bedzie dalej...nic nie bedzie...koło sie toczy.pozdrawiam Klarko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, szkoda życia na swary, nerwy i zawziętość!

      Usuń
  3. Świetną jesteś obserwatorką i nadzwyczajnie umiesz dzielić się swymi obserwacjami. Mnie szczególnie poruszyła prawdziwość Twych obserwacji z pierwszej części, bo całkiem niedawno sama wymagałam całodobowej opieki. Wprawdzie nie jako pensjonariuszka domu opieki, ale jako pacjentka w szpitalu. Ale poczucie zależności i konieczność proszenia o pomoc w najprostszych nawet sprawach były z pewnością bardzo podobne. Z tym, że mnie otuchy dodawało przeświadczenie, że to minie i wrócę do normalnego życia. A gdybym tak wiedziała, że tak już będzie zawsze aż do końca... nawet nie chcę o tym myśleć. No i widzisz, jak mnie poruszył Twój tekst? Aż mi się na osobiste zwierzenia zebrało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mogłabym blogować nie znając reakcji czytelników, bardzo cenię sobie opinię i bardzo lubię, gdy czytelnicy dzielą się swoimi refleksjami. Tu często Wasze komentarze są 100 razy ciekawsze od moich notek

      Usuń
  4. No tak.. Bardzo dobry temat do refleksji.Co wyrosnie z tych mlodych? Jakimi dziecmi byli ci staruszkowie? No i to poczucie ze niby pare ulic dalej a zupelnie nie ta sama planeta....A wszyscy pod tym samym niebem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem też myślę - co będzie ze mną, albo - co byłoby, gdybym miała takie warunki jak ta młodzież

      Usuń
    2. No chyba nie chcialabys skonczyc jak Pamela::)).
      Wyglupiam sie , ale wiesz jak sie czasami boje tego galopu mysli i pytan...

      Usuń
    3. Troche boje sie tej rosnacej w sile elity , ktora los tak szczegolnie obdarzyl. Mowia kilkoma jezykami, maja wszysko, swiat wyciaga do nich ramiona a boja sie kontaktu wzrokowego i nie umieja powiedziec " dzien dobry"?

      Usuń
    4. bardzo skupieni na sobie, bardzo

      Usuń
  5. Czekam niecierpliwie na każdy Twój tekst, tyle w Tobie życiowej mądrości, tak ciekawie mówisz o tym, czego inni może nie dostrzegają...Pozdrawiam najserdeczniej:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dreszcz mnie przeszedł, Klarko, po kręgosłupie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to tylko subiektywne spostrzeżenia

      Usuń
  7. Oj, nie dziś... T.z.n. dziś wstałam w pieskim nastroju, z tendencją do negatywnych podsumowań i refleksji. Dotkliwie ukazuje się "potyrpany" obraz osobistego życia, (pomimo ciągłej walki o zwykłe, spokojne...), nieustający ból po smierci Buni, (mamusia zmarła w domu opieki dwa lata temu), synowie porozrzucani po Europie..
    I nie wiem, czy to błędy moje, wiecznego naiwniaka, czy zbiegi okoliczności, czy przypadki różne, czy wszystko razem - powodują, że czuję niedosyt, że co by było gdyby ...i wrazenie, że nie zrobiłam wszystkiego co w ludzkiej sile ... Czuję się dziś zmęczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie możesz brać na ramiona wszystkiego bo nie udźwigniesz,
      a ludzie z zasadami mają trudniej ale w lustro mogą spokojnie patrzeć,
      pozdrawiam!

      Usuń
  8. My bylismy i jestesmy inni bo kazda generacja jest inna, chocby Caplan z opisem generacji X. Inne warunki, nie tylko fizyczne ksztaltuja mlode pokolenie. Inny jest swiat i koledzy a takze wzajemne interakcje pomiedzy ich rowiesnikami, inni sa ich rodzice. Inne jest zrodlo informacji. Wedlug kanadyskiego guru do spraw informacji, to my jestesmy nosnikiem tej informacji. Inna informacje mialy rozmowy Niny Terentiew a napewno inne sa teraz rozmowy z obecna gwiazda PL tv. Starosc zawsze byla i jest okrutna, dlatego Hemingway i wielu innych odebralo sobie zycie bo nie mogli sie z tym pogodzic, ze nie sa w stanie nic stworzyc, powiazac, czy tez byc samodzielnym. Nie wiem czemu akurat dalam go jako przyklad, ale zawsze mialam podejrzenia jak w polskich tlumaczeniach byla wzmianka, ze zmarl w wypadku podczas czyszczenia broni. Wydaje mi sie, ze patrzymy i oceniamy mlodziez bo zdajemy sobie sprawe, ze to my bedziemy od nich zalezni w naszych dniach potrzeby. Czytam cie bo poprawnosc wychodzi mi juz uszami i bardzo czesto na ocene, ze jestem pesymista musze odpowiadac, ze nic takiego. Jestem po prostu realista. Watka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to, czy jest lepiej czy gorzej to sprawa subiektywnej oceny, na pewno jest inaczej, na pewno się zmieniamy i to nie tylko jako pokolenie, w ciągu życia również, ile razy mówię sobie "och, jaka byłam głupia/biedna/mądra/niepotrzebnie nieszczęśliwa/ życie nie nie stoi w miejscu

      Usuń
  9. Pracuje od 25 lat w szkole. Mam to szczęście, że szkoła jest mała, panuje w niej naprawdę rodzinna niemal atmosfera. Są tu dzieci od lat 3 do 16 . Przez 3 tygodnie przed Bożym Narodzeniem pachniało w całej szkole pierniczkami (ale to temat na inną historię). Ja ze wszystkimi paniami z tzw. obsługi jestem na ty. W szkole wyróżnia się szczególnie jedna – dzieci i młodzież mówią na nią po prostu pani Jadzia. Pani Jadzia wszystkich zna, cieszy się szacunkiem dzieci, młodzieży, nauczycieli i dyrektora, nieraz ratuje w potrzebie. Pilnuje, żeby niejadki zjadły obiad, dba o czystość w ciągu dnia. Bez niej ta szkoła byłaby inna. Wiesz, Klarko, ten chłód polskich nauczycieli może wynikać z kompleksów. Może praca w tej szkole to ich największe osiągnięcie? Może pochodzą ze wsi lub małego miasta i się tego wstydzą? Może uważają, że skoro są teraz nauczycielami, to są kimś lepszym od osoby dbającej o czystość? Znam to z autopsji. Dla mnie kolega nauczyciel, młodsza o połowę sekretarka, woźna to po prostu ludzie. Wracając do „Twojej” szkoły.... Gdyby oni wiedzieli, jak bacznie ich obserwujesz i jakie wyciągasz wnioski....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam podobnie, to może wynikać z kompleksów
      Moje dzieci chodziły do miedzynarodowych szkół, i nauczyciele byli tacy wyluzowani i bardddzo otwarci
      a trzyletnie doświadczenie z polskimi nauczycielami mnie z lekka zszokowało, ich podejściem do uczniów i do rodziców, choć były wyjątki

      Usuń
    2. Mysle, ze to nie tylko nauczyciele tak maja.Polacy , nawet zyjacy poza krajem uwazaja sie za kogos lepszego od innych narodowosci.Wyrazaja sie pogardliwie o Azjatach , Afrykanach, Arabach, nawet zyjac w ich krajach.Narzekaja na brak pracy ale do fabryki nie pojda, chca pracowac "w biurze".

      Usuń
    3. Emel - każdy z nas w jakiś sposób myśli o ludziach, z którymi się styka, jedni opowiadają o tym co w pracy w domu lub do znajomych a ja tu

      Usuń
    4. Ale jak opowiadasz... Chodzi mi o to, że oni myślą, że Ty to zwyczajna pani, co sprząta, a tu wcale nie taka zwykła. Myślę, że ja na Twoim miejscu chichotałabym wewnętrznie.Teraz mi przyszło do głowy, że przecież każdy codziennie może stać się bohaterem bloga nawet po przypadkowym spotkaniu. Tak sobie nieraz myślałam, że czasem szkoda mi niektórych sytuacji, że uciekły z pamięci, a mogłyby zostać opisane. Gdy ewentualnie zacznę pisać bloga, zawsze będę mówić, że to Ty mnie zainspirowałaś...

      Usuń
    5. czasem się śmieję w środku kiedy są zdumieni, że mam tablet i potrafię go obsługiwać albo że czytam książkę japońskiego pisarza

      Usuń
    6. Ha! I dobrze im tak!

      Usuń
    7. Ojej? japonskiego pisarza? Murakami?:)
      ucieszylabym sie:)

      Usuń
  10. zastanawiam się jakie byś miała obserwcje w "mojej" szkole

    bo moje doświadczenie mówi, ze im bardziej brytyjskie dziecko tym szybciej powie dzień dobry, przepraszam i poproszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to kwestia języka, widzisz, myślałam że szybciej się nauczę tam angielskiego ale jest jedna poważna bariera - to są dzieci a więc są okrutne (wszystkie dzieci są okrutne) i jeśli ktoś mówi po angielsku bardzo źle to go wyśmiewają. Dotyczy to zarówno rówieśników jak i dorosłych.

      Usuń
    2. Jednak na pewno się osłuchasz i opatrzysz
      Powiem Ci że ja to się dziwiłam że tak mało się że mnie ludzie śmieją. I się dziwię. Bo mój francuski musi być często śmieszny

      Usuń
  11. Świetny tekst Klarko! Mama mojej przyjaciółki jest w domu opieki, dobrze więc wiem, jak to naprawdę wygląda. To domy beznadziei i rozpaczy...Może kiedyś i my tam wylądujemy. Toż to wielce prawdopodobne. Te staruszki jeszcze kilka, kilkanaście lat temu były pewnie dziarskie i twórcze. A kilkadziesiąt lat temu chodziły do jakiejś szkoły i starannie omijały wzrokiem pobliski dom starców...Koło zamknięte!Jak w potrzasku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wszyscy lądują w domu starców, większość żyje spokojnie do końca we własnych domach z niewielką pomocą dzieci lub przyjaciół, a niektórym nawet i tej pomocy nie trzeba, trzeba natomiast świadomości, że człowiek nie jest wieczny i kurczowe trzymanie się tej strony życia za wszelką cenę niekonieczne jest dobre

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Che stał się modnym symbolem popkultury. Koszulki, naklejki, przez lata miałam go na desce sedesowej...

      Usuń
    2. Podpis- history will absolve me

      Usuń
  13. Myślę ,że te dzieci skończą w takim samym domu starców w jakim pracowałaś,o ile będzie ich na to stać, pieniądze rodziców nie dadzą im szczęśliwego i bogatego życia do samego końca, na to trzeba zapracować własnymi siłami...
    Tak samo jak trzeba dbać o własne zdrowie, we własnym zakresie, by nie wylądować właśnie w takim domu starców i być uzależnionym od innych.
    Chroń mnie Panie Boże od tego !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a najpierw być może będą rządzić światem

      Usuń
  14. Pani Klarko, kocham Panią za tego bloga i te wpisy szczere i mówiące o rzeczach zwykłych w sposób niezwykły. Niestety coraz mniej osób w internecie potrafi pisać tak mądrze. Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne wpisy. Dorota

    OdpowiedzUsuń
  15. Post świetny.A propos opieki nad ludzmi starymi i chorymi.Są też inne domy opieki- bywałam w taki domu czasem co tydzień, czasem co dwa tygodnie. Był prowadzony przez siostry Felicjanki- wszystkie przeszkolone do opieki nad osobami przewlekle chorymi. Bardzo się starały, by nie była to poczekalnia do przejścia w inny wymiar i to się im udawało.Był to dom opieki dla przewlekle chorych i pensjonariuszki spędzały w nim przeważnie wiele lat, bo trafiały tam osoby jeszcze dość młode- niektóre jeszcze przed pięćdziesiątką ale wymagające stałej opieki.
    Tanio nie było, ale nie były to pieniądze zmarnowane.
    Często jestem za granicą (nie w celach turystycznych) i na każdym kroku widzę jak bardzo moi rodacy różnią się od innych nacji europejskich.Sąsiedzi zawsze wymieniają pozdrowienie z każdą osobą spotkaną na klatce schodowej, nawet jeśli jej nie znają. Nie są wścibscy, ale jednocześnie są chętni do pomocy.
    Obcy ludzie uśmiechają się do ciebie, jeśli złapią z tobą kontakt wzrokowy. Polubiłam kilka miast europejskich właśnie za to, że nikogo nic nie dziwi - nikt nie reaguje na cudzy wygląd, nie rzuca wymownych spojrzeń tłuściutkim niczym Piggi panienkom ubranym w spódniczkę typu " sama gumka", nie rzuca oburzonych spojrzeń na młodzieńca, który ma wylakierowane na czarno paznokcie i takiegoż koloru usta, a kobiety w wieku "słusznym" nie są skazane na szaro-bure ubranka.
    Jest jeszcze jedna rzecz- tam ludzie starsi nie siedzą w domach- starają się łączyć w kluby i razem spędzać czas.
    Na szczęście u nas są już Uniwersytety Trzeciego Wieku i coś w tej materii drgnęło- część osób w wieku emerytalnym korzysta z tych U3W.
    Z tego co wiem o żłobkach i przedszkolach oraz klasach nauczania początkowego "za miedzą"- bardzo bym chciała, by u nas były takie wychowawczynie żłobkowe i przedszkolne oraz takie szkoły.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mam trochę do czynienia z pewnym ZOL-em. I patrząc na pracę pań pielęgniarek i lekarzy w tym ZOL pocieszam się, że jak w wielu dziedzinach życia, tak i w opiece nad osobami starszymi i chorymi coś drgnęło. Jeszcze nie wszędzie, ale się zmienia. Zatem zanim ja wyląduję w takim miejscu może nie będzie już tak źle? Martwi mnie tylko, że nie będzie mnie na taką opiekę stać:)

      Usuń
    2. Sollet wybierasz się na starość do DPS? Trzymaj się opcji "będę do końca samoobsługowa"

      Usuń
  16. Dwie prace w tym samym właściwie czasie a ileż obserwacji i doświadczeń. A ponieważ, jak to mówią bilans musi wyjść na zero: gdy są biedni to muszą być i bogaci, gdy są starzy i chorzy to są też młodzi i zdrowi. Takich ludzkich przeciwieństw można by wyliczyć więcej.
    Marne są szanse na to ,że się wzajemnie zrozumieją. By zrozumieć trzeba chcieć. Może rzeczywiście wystarczy spojrzeć w oczy i spróbować coś wyczytać....
    A może te opuszczone głowy i zamyślone twarze to tylko jeszcze jedna strona innego kontrastu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powściągliwość - tak bym nazwała u niektórych brak luzu

      Usuń
  17. A może te dzieci unikające kontaktu wzrokowego są po prostu samotne i zagubione? Pieniądze nie wszystko potrafią załatwić. Bogactwo nie daje szczęścia. Jest przecież wielu samotnych i nieszczęśliwych bogatych ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma co doszukiwać się nie wiadomo czego, ja myślę że chodzi raczej o moje karcące spojrzenie w związku z tym, że nie segregują należycie śmieci, bezustannie gubią swoje rzeczy, mają ubłocone buty itd, jak to dzieci w każdej szkole

      Usuń
  18. Przypomniała mi się piosnka -Wesołe jest życie staruszka,ale niestety prawda jest zupełnie inna-smutna.
    Wanda

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. wiesz, wczoraj zmęczona sobotnimi porządkami w domu powiedziałam do Krzyśka - to zrób coś na obiad - a on rozłożył ręce - ale ja nie umiem gotować!
      A ja w ciągu paru ostatnich lat musiałam nauczyć się tak wielu nowych rzeczy, poznać tylu ludzi, miejsc, a jak czegoś nie umiałam to szukałam, pytałam, próbowałam a nieraz uczyłam się na..youtube, bo najłatwiej powiedzieć "nie umiem"

      Usuń
    2. Dawaj go mi i Piotrowi na 3 dni, a będzie gotował jak złoto!!! :D :D :D

      Usuń
    3. haha, na pewno, będziecie oglądać filmy dla dorosłych, pić różne napoje i zamawiać jedzenie przez telefon!

      Usuń
    4. Zamawiać jedzenie przez telefon??? Byś się wstydziła tak podle nas posądzać!!! :D :D :D

      Usuń
  20. Jesteś dobrą obserwatorką,Klarko.
    Myślę,ze u ludzi starszych bardzo ważna jest świadomość,że są dla kogoś ważni,że sa kochani.Potrzebne im jest poczucie,ze mają bliskich,którzy w każdej chwili mogą ich odwiedzić.Jeśli tego nie ma,dzieci i wnuki daleko,to bardzo często tracą sens życia i wtedy rzeczywiście tylko czekają na śmierć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i dla starszych, i młodszych też, samotność nie jest dobra prawie dla nikogo

      Usuń
  21. Piękne... i straszne... Piękne jest to, że jesteś tak wspaniałą obserwatorką i że tak to potrafisz opisać... Straszne jest to, że takie zjawiska istnieją i nie ma szans, by istnieć przestały...
    Kłaniam nisko:)
    P.S. Straszne jest też straszenie mną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a niech się boją, bardzo dobrze czasem jest mieć kimś postraszyć;)

      Usuń
  22. Problem nie tkwi w tym, że te dzieci pochodzą z zamożnych rodzin, bo bogactwo nie jest niczym złym, a w wychowaniu. Braku uczenia szacunku i wrażliwości. Szkoła też powinna to robić, na każdym szczeblu nauczania. Choćby poprzez wolontariat, np. w schroniskach dla zwierząt, w DOS, czy innych placówkach. Myśmy taką możliwość mieli- wraz z przyjaciółką opiekowałyśmy się starszą niewidomą panią jeszcze w szkole podstawowej, bodajże w siódmej klasie.
    Pewnych rzeczy należy nauczyć, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otwieram ze zdumieniem oczy na ich całkowity brak empatii, mam przykład - jedna z dziewczynek ma złamaną rękę i żadna koleżanka nie pomaga jej, chyba że nauczycielka wyraźnie o to prosi, same się nie domyślą

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Autorem tekstu jest oczywiście Georges Brassens /tekst polski Jarosław Gugała

      Usuń
    2. oczywiście że się popłakałam,
      tym, którzy być może nie wiedzą - tekst Dreptaka jest jednocześnie linkiem

      Usuń
  24. Powiedzenie arabskie:
    "Jesli masz duzo, daj swoje bogactwo,
    Jesli masz malo, daj swoje serce."
    Oczywiscie w wolnym tlumaczeniu, wziete z "A Year in Casablanca, The Caliph's House" napisane przez Tahir Shah. Bardzo dobra ksiazka. Duzo zderzen i niezrozumien kulturowych. Watka

    OdpowiedzUsuń
  25. W tych domach mieszkają osoby, które z reguły dzieci nie mają, albo mają, ale są za granicą, niepełnosprawni, alkoholicy itp. Do nich gmina dopłaca. Wyobraź sobie los tych ludzi, gdyby nie było takich domów.Tu mają zmiksowany posiłek, ciepło i czysto. Ja tam w takim domu chciałabym być, kiedy przyjdzie obłożne leżenie lub Alzheimer. Niestety, pewnie nie będę, bo mnie zwyczajnie na niego nie stać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ani I, ani T tego co napisałaś nie przeczytają, nawet ja się oburzyłam, osoba taka jak Ty mająca tak kochającą rodzinę na pewno nie wyląduje w takim miejscu, nawet gdybyś potrzebowała pomocy to zawsze można zatrudnić opiekunkę, ale to na pewno wiesz. Oj, bo zadzwonię do Ciebie :* i Cię opierniczę. Mocno ściskam.

      Usuń
    2. Wiem o czym piszę. Przez 21 lat koleżanka zajmowała się chorym na Alzheimera ojcem. Nie chciałabym bliskim zafundować takich 20 lat. Żadna opiekunka nie dała rady wytrzymać. Sama też opiekowałam się wiekowymi bliskimi, więc wiem, jak to wygląda.

      Usuń
  26. Trochę dopisze nt tych polskich nauczycieli.
    Ich postawa to może m. in. efekt tego, co opisuje powiedzenie: "nikt nie jest prorokiem we własnym kraju". Oni wiedzą, że muszą sprawiać wrażenie "idealnych", "prawdziwych profesjonalistów" itp.
    Jak sama zauważyłaś, dzieci są okrutne: potknięcia zagranicznych pracowników /chociażby językowe czy obyczajowe/ potraktują łagodniej, bo to to "goście", w dodatku dodający prestiżu ich wykształceniu. Polakom nic nie ujdzie na sucho - sama wspomniałaś, jaką selekcję musieli przejść, ile kwalifikacji przedstawić, aby się tam dostać - więc taką "sztywnością" ratują po prostu swój autorytet, poza tym w tej idiotycznej epoce politycznej poprawności /nie mam oczywiście na myśli polityki w sensie dosłownym!/ boją się głośniej odetchnąć. Zwłaszcza teraz, gdy w wielu szkołach ważą się się losy ich zatrudnienia.
    Podam taki wymyślony ale prawdopodobny i oparty trochę na faktach przykład:
    Polski nauczyciel czasem chętnie klepnąłby w plecy czy przytulił lekko ucznia, zażartował albo pocieszył widząc, że uczeń tego potrzebuje. Ale zastanowi się i tego nie zrobi w obawie oskarżenia o... no i teraz dopiszcie sobie: molestowanie, emocjonalne wymuszanie czegoś , nadmierne spoufalanie itd. itp.
    Nauczycielowi-Amerykaninowi, uważanemu już z racji samego pochodzenia za "luzaka", w dodatku "native speaker'owi", czyli rodowitemu użytkownikowi języka, uważanemu już tylko z tego powodu za "profesjonalisę" taki gest nie tylko ujdzie na sucho - jeszcze doda mu sympatii i uczniów i kolegów z pracy, że niby taki "ludzki", "fajny", "empatyczny", nawet jeśli zrobi to tylko powierzchownie, z kulturowego przyzwyczajenia.
    Piszę o tym trochę na podstawie moich doświadczeń z liceum, z moich "cielęcych" lat:-)
    Pozdrawiam, M.
    P.S. A czy możesz dodać czy sprawa z komputerem miała jakiś dalszy ciąg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wolno nam miec kontaktu z dziecmi, to bylo kilka razy podkreslane na rozmowie kwalifikacyjnej, sprawa kompa tak jak pisalam, nic sie nie stało, nikt wiecej nic nie mowil na ten temat, poza tym moja bezposrednia przelozona nie wcina mi sie w moje sprawy, czasem tylko pyta czy wszystko w porzadku i czy czegos mi trzeba, mam naprawde doskonale pod tym wzgledem. Co do nauczycieli - za krotko tu jestem aby ich oceniac, co ja moge po miesiacu powiedziec- na pewno bardzo dobrze wykonują swoja prace i niech tak zostanie- kazdy niech sie trzyma swoich obowiązków i nie wchodzi drugiemu w droge. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Cieszę się, że tak się to skończyło, a taka przełożona w dzisiejszych czasach to skarb :-)

      A co do n-li, napisałam, bo wróciły wspomnienia, ja bardzo długo pamiętam uczucia: po prostu przypomniało mi się, jak niektóre zwłaszcza koleżanki, /chłopcy raczej mniej komentowali/ zachwycały się obcokrajowcami, którzy na jakiś czas przyjeżdżali tutaj po 89 roku uczyć "tych bidnych Polaków", zwłaszcza języków obcych i wybaczano im wszystko: monotonne lekcje, ostre odzywki do uczniów, brak przygotowania metodycznego /byli tylko po jakimś krótkim kursie, nie po studiach i to niestety było widać, jeśli ktoś uczciwie przyjrzał się ich pracy/, wymagania wyższe niż miała nasza "stała" n-lka, i tylko nieliczne osoby miały odwagę to powiedzieć w klasie, bo całą reszta piała z zachwytu z powodu samego "bycia uczonym przez nie-Polaków".
      I zrobiło mi się trochę szkoda tych twoich n-li, tak jak wtedy było mi szkoda naszej P. która była o niebo lepszą profesjonalistką niż "obcy".

      Ty nie oceniasz, tylko dzielisz się obserwacją, ja też nie, tylko podzieliłam się wspomnieniem :-)

      (A z tego Twojego numeru z "używanymi" kubeczkami uśmiałam się setnie!)

      Pozdrawiam, M.


      Usuń
  27. to ja na temat kontaktu wzrokowego: W Europie na ogol ludzie mijani na ulicy, jezeli spotkaja sie nasze spojrzenia, mowimy haj albo usmiechamy sie lekutko. W PL baaardzo rzadko.
    Doswiadczenie ze Skandynawii: KAZDY spotkany na przydroznym parkingu, w lesie, na sciezce czy tez malym miasteczku pozdrowi cie milym halo czy tez usmiechem. Po 2 tygodniach pobytu przyzwyczailismy sie do tego zwyczaju i sami tak robilismy. Az kiedys w lesie idzie facet naprzeciwko, ja sie usmiecham, maz mowi helou a facet glowe w ramiona schowal i odwrocil wzrok, poszedl dalej. Wychodzimy na parking a tam stoi jeden samochod - na polskich numerach...
    tezMonika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sprawie octu tylko do Knezia!

      Usuń
    2. Mam zwidy, czy nastąpiło znikniecie tekstu? :)

      Usuń
    3. nie, ale odpowiedziałam tu do innej notki

      Usuń
    4. Skandynawia.No nie do końca tak pięknie.Koleżanka chciała się zintegrować ,ciasto upiekła do sąsiadki się wybrała i...ciasto wzięli,zdziwieni i..drzwi zamknęli .kawę sama wypiła w domu.
      Druga ma zięcia Szweda...no otwarty to on nie jest w Polsce z opuszczona głową tez chodzi bo...nic nie rozumie.
      Czyli...i kraj i ludzie są różni.
      W USA te ich słynne hy słychać ciągle bo...to tez taki pokaz,że jest o.k bo wstyd się przyznać ,ze może jest źle i jesteś nieudacznikiem?
      Ja myślę ,ze wszędzie są fajni ludzie tylko najmniej ich jest....w kolejce w przychodniach.O rety, tu to pokaz naszych wad..
      Iwka

      Usuń
  28. 20 lat pracy w szkole i wiem, na 100% wiem, że potrzebują rozmowy jak kanie dżdżu, bo w domach się z nimi nie rozmawia, i że wychowanie wynoszą z tychże domów. Uczyłam synów jednych z najbogatszych ludzi w kraju, tak się trafiło. Byli mądrzy, sympatyczni, uczynni, koleżeńscy, bez jakiejkolwiek pozy i wiem, że wynieśli to z rodziny. Ich tata przychodził na wywiadówki i interesował się swoimi dziećmi. Można? Można, tylko trzeba chcieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś jeden z chłopców opowiadał mi, że wkrótce ocali świat od zanieczyszczeń budując odpowiednie urządzenia :)

      Usuń
  29. Klarko! Jak ja Ciebie kocham za Twoje piękne człowieczeństwo! Zaczęłam czytać Twój blog w zeszłym roku, jeszcze przed operacją i znowu do niego wróciłam. Młodzi ludzie są nie zawsze tacy jak Ci, których opisujesz. Ja zetknęłam się podczas pobytu w szpitalu i podczas rehabilitacji z młodymi dwudziestoparoletnimi ludźmi od których starsi mogliby się uczyć empatii i miłości do ludzi, tych pokonanych przez choroby, czasem przez to marudnych i trudnych w kontaktach. Młodzi lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci wrażliwi na ból i potrzeby innych. Klarko są tacy tylko, że oni pomagają i pracują w ciszy nie domagając się od innych poklasku i podziwu. Najbardziej niestety widać i słychać tych, którzy bywają niemili, burkliwi czasem wręcz okrutni. Myślę, że zawsze tak było tylko teraz mamy większy dostęp do tego co się wokół nas dzieje poprzez internet chociażby. Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przytrafiło mi się pracować w bardzo nietypowym środowisku, zobaczymy co będzie dalej,
      a jak Twoje zdrowie?

      Usuń
    2. Dziękuję Klarko! Właśnie dzięki ciężkiej pracy i pełnemu zaangażowaniu mojego fizjoterapeuty po ponad dwumiesięcznej rehabilitacji wracam do dawnej sprawności. Może już w tym roku będę mogła poruszać się bez kul, na razie to tylko po domu i ostrożnie. Tych młodych nauczycieli i dzieci czeka jeszcze wiele niespodzianek w życiu, które oj, mocno boleśnie potrafi prostować nasze ścieżki. Marytka

      Usuń
  30. W podstawówce do klasy z nami chodziła dziewczynka której mama była woźną. Ileż to dziewczę usłyszało impertynencji od "koleżanek i kolegów" na temat pracy wykonywanej przez mamę. Teraz jako dorosła osoba wiem, że ci gówniarze słuchali takich komentarzy w domu i powtarzali. Nieraz widziałam tą dziewczynkę płaczącą w kantorku u mamy. Nie byłyśmy przyjaciółkami ale lubiłyśmy się. Spotkałam ją nie tak dawno w szpitalu, kiedy to ja złożona w pół na szpitalnym korytarzu po poważnej operacji, a ona- poważna pani doktor. Ale z piskiem rzuciła mi się na szyję z okrzykiem "JAGA!!!!" Czyli koleżanką byłam dobrą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tak dawno spotkałam się z podobną sytuacją, nie w pracy tylko w rodzinie, jasne było, że dziecko powtarzało to, co słyszało w domu

      Usuń
  31. Mocne porownanie. Jak zwykle, zreszta. Jestes doskonala obserwatorka, Klarko i co wazniejsze, potrafisz przelac te obserwacje na papier...

    Slucham opowiesci o dzieciach, ktore niby mialy wszystko, a jednak wpadly w zle towarzystwo, podjely zle decyzje i zmarnowaly sobie zycie. Patrze potem na moje malutkie nadal i niewinne Potworki i zastanawiam sie, jak ich przed tym uchronic? Sa dla mnie idealni i sa wszystkim. Teraz - jak tego nie spartaczyc? :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeszcze o dzieciach .
    Nastolatki bez marzeń..

    Pracuję z dziećmi.I sobie rozmawiamy.
    Zbliżają się urodziny nastolatka i ja niewinnie pytam
    A co byś chciał na prezent -przyjrzał mi się lekko znudzony...eeee nie wiem.
    No to ja ...może jakąś bluzę,może fajne buty piłkarskie,może telefon.
    No tym razem to już był naprawdę zdziwiony.
    No nie,takie rzeczy to..MÓWIĘ I MAM..

    I w sumie to maja wszystko a nie maja marzeń.
    Pisze o zwykłych dzieciach,z normalnymi rodzicami, dzieci fajne,bez problemów w szkole itp.
    Iwka.

    OdpowiedzUsuń
  33. Patrzysz na nas, Klarko. I może tyle za cały komentarz.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz