poniedziałek, 9 stycznia 2017

kto ma największe powodzenie u kobiet

W  pewnym sanatorium (tak najlepiej zaczynać plotkarskie opowieści – nie podawać miejsca i czasu i pisać tak, aby postacie były niezbyt łatwe do zidentyfikowania) jednym z kuracjuszy był emerytowany ksiądz. Zawód jak zawód, w sanatorium nikt nikogo nie zmusza do opowiadania o sobie a nawet nikt nie oczekuje prawdy, opowieści są przeważnie mocno ubarwione i rzadko która pani przyzna się, że jest na przykład woźną. Woźna podaje się za nauczycielkę, salowa za pielęgniarkę a nauczycielka z podstawówki za profesorkę z liceum. Taki awans. Nie żeby ksiądz z mej opowieści podawał się za biskupa, nie.

Jemu wystarczyło na pierwszą kolację przyjść w koloratce. Panie kuracjuszki dzielące z osobą duchowną miejsce przy stole w jadalni były uszczęśliwione i natychmiast zaczęły między sobą rywalizację. Dzielenie się jedzeniem  było praktykowane przy każdym stoliku więc nie ma sensu tego paniom wytykać. Ale już nalewanie zupy, przynoszenie chleba czy odnoszenie do kuchni brudnych naczyń było u nich konkurencją i wyścigiem a także powodem do niesnasek.
Po każdym posiłku podekscytowane panie opowiadały, co tym razem ksiądz do której powiedział, co jadł i która poczuła się wyróżniona.  Kiedy zaprosił je wszystkie do kawiarni na lody, pół sanatorium się śmiało a pół zazdrościło. Było o czym gadać, gdy otoczony wianuszkiem wystrojonych  kuracjuszek szedł w niedzielne popołudnie na deptak.

I żadnej nie przeszkadzało, że chodził na basen w domowych kapciach i kąpał się w zwykłych majtkach nie mając klapek i kostiumu kąpielowego. Panie kuracjuszki nie widziały ratownika, który był przystojny jak ratownik (wiadomo)  i prężył się na brzegu basenu gotów na wszystko, tylko w tego księdza były zapatrzone jak w święty obraz.

Z tej opowieści morał taki – nie wszystkie kuracjuszki szukają w sanatorium rozrywek i szczęścia w ramionach cudzych mężów, niektóre nawracają się, chodzą co tydzień do spowiedzi i codziennie do komunii a w niedzielę na lody.

Klarka czy ty z tym morałem nie jesteś zbyt cyniczna i wredna, hmm. 

47 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. szczególne miejsce, po ostatnim razie nie poszłam po skierowanie

      Usuń
  2. Domyslam sie, ze te panie kuracjuszki co ksiedzu uslugiwaly to tak w wieku 80+ bo chyba zadna nawet 60tka by sie na cos takiego nie zdobyla bedac przy zdrowych zmyslach;))
    A w takim przypadku ratownik to pewnie mial gleboko w odwloku bo gdyby mu sie taki wianuszek wielbicielek trafil to pewnie by sie chlpisko z rozpaczy utopilo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bycie kuracjuszką to stan umysłu i wiek nie gra roli, ja np zawsze się będę gapić na ratowników, nawet mając 140 lat;)

      Usuń
    2. Ja tez zdecydowanie wole ratownikow. Ksiadz jest chyba ostatnia profesja na mojej liscie ;)

      Usuń
  3. Podobno z ginekologiem nie ma strachu, a z księdzem grzechu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak nie ma strachu, na samą myśl o ginie robi mi się słabo

      Usuń
    2. to z emocji Ci się robi a nie ze strachu;-P

      Usuń
  4. Panie po prostu szukaly sobie poparcia tam na gorze.Tak na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, w sumie woda w basenie też się mogła w cudowny sposób oczyścić i nabrać uzdrowicielskich właściwości

      Usuń
  5. Klarko :)wizja ksiedza w zwyklych majtkach zamiast kapielowek nie daje mi spokoju...
    A kysz a kysz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarka!!!!
      A mnie jest szkoda tego ksiedza. Chcial moze troche odpoczac od codziennosci a tu... nawet w majtkach byl bez majtek!

      Usuń
  6. Zdecydowanie majtasy i klapki wygrywają nawet z lodami ;)
    uwielbiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. morał mnie rozwalił kompletnie :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to nie morał tylko wniosek, już nie będę robić edycji niech tak zostanie

      Usuń
    2. o masz, jak to człowiek uwierzy łatwo w to co napisane:pp
      niech będzie, wniosek!

      Usuń
  8. Nasza babcia kiedyś postanowiła coś pożytecznego zrobić, na skutek naszych namów i podpowiedzi, ze ma czas i siły, niech pomoże innym. Poszła do parafialnej akcji katolickiej, bo wszak była osobą wierzącą, żeby nie powiedzieć, że po prostu bigotką.
    Poszła raz i więcej nie!
    - Oni tam nic nie robią, tylko kombinują jakie ciasto dla którego księdza zrobić i kłócą się która dostąpi tego zaszczytu! A ja nie umiem i nie lubię robić ciasta, to co mam robić?! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to seniorka mogła do pieczenia zaangażować Ciebie :x że też na to nie wpadła

      Usuń
    2. Dobrze wiesz, że programowo się tym nie zajmuję i to samo wiedziała seniorka! :)
      A że czasami człowiek coś zrobi, to nie znaczy że zaraz w księżowskie poziomy celuje!!! No wybacz, jakim cudem miałbym takie "niedobre, oj niedobre" ciacho zrobić, jak Twoje???!!! :D :D :D

      Usuń
  9. No chodzą, chodzą... Popatrz popatrz, jak to one się wcale tych ksiądzęcych lodów nie bały, normalnie to by się przeżegnały tylko, bo kto to widział lody jeść, przecież wiadomo że od razu angina...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale się ubawiłam!!!Może liczyły, że w nagrodę zostaną im odpuszczone liczne grzeszki???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha trzeba się puszczać żeby było co odpuszczać

      Usuń
    2. trzymam sie dobrze bo sie nie puszczam9 stycznia 2017 15:11

      Czasem mozna sobie smialo odpuscic to puszczanie sie. :)))

      Usuń
    3. trzeba się trzymać żeby się puszczać bo jak się zapuści to przepadło

      Usuń
    4. Pdobno faceci maja sie dobrze trzymac a kobiety dobrze puszczac ;)
      Gosia

      Usuń
  11. A ileż lodów maiał ten ksiądz?.....(wcale nie świntuszę..)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w kawiarni sobie jedli, nie szli przecież przez deptak z waflami w rękach liżąc namiętnie
      (wcale nie świntuszę)

      Usuń
  12. A może poza pewnym prestiżem, który w ich pojęciu wiązał się z przebywaniem w pobliżu osoby duchownej i co może być odrobinę zabawne, panie w towarzystwie księdza czuły się przede wszystkim bezpiecznie - wolne od obrzydliwych zalotów śliniących się podstarzałych albo wręcz zgrzybiałych sanatoryjnych lowelasów?
    Byłam, widziałam niejedno...
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja po prostu mówiłam obleśnym dziadom krótko i zdecydowanie dwa słowa i miałam spokój ;)

      Usuń
  13. Ubawiłam się.:))) No są takie panie, na które ksiądz, niezależnie od wieku i urody, ma niesamowity wpływ. Działa jak magnes... A w paniach budzi się istny pies ogrodnika...:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to chodzi o rodzaj władzy, sama nie wiem

      Usuń
  14. To jest normalna fascynacja. Mnie też kiedys fascynowały siostry zakonne - może mają cos w poprzek ?. I ksiądz i siostra zakonna czegos nie robią, czego to dokładnie nie stwierdzono poza teorią. Nie fajnie byłoby to skonfrontować z praktyką. Zajęcie na pobyt sanatoryjny w sam raz.
    Ty się Klarko do sanatorium nie wybieraj bo nie zapracujesz na ręczniki.
    Pozdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dostanę skierowania bo ostatnim razem w tej ankiecie na koniec napisałam wszystko co możliwie najgorsze, dobrze że mnie nie wywalili przed śniadaniem na zbity pysk

      Usuń
  15. Jak nic, jesteś cyniczna, wredna i zazdrosna, że nie ten stolik dostałaś i jeszcze obraziłaś się na sanatoria...
    żenada pełna, zupełnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ratownik tez na mnie nie zwrócił uwagi, nic tylko skoczyć do Wisły normalnie :(

      Usuń
  16. Mój duśpasrterz jest OK. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. oj klarka ulegasz stereotypom, jakiż to awans byc nauczycielką w liceum???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a żebyś słyszała ten płacz i zgrzytanie zębów gdy trzeba było podzielić kadrę na podstawówkę i gimnazjum ;)

      Usuń
  18. Nic tak nie smakuje jak zakazany owoc
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Znajomości z księdzem to jest coś! Wyżej w hierarchii niż burmistrz!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawe czy za 20 lat będzie tak samo. W sensie, czy babeczki dalej będą latały za Księdzem, niczym za mundurem.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz