piątek, 10 czerwca 2016

piłaś - nie pisz!

Karteczkę z takim napisem przykleiłam sobie do ściany przy biurku już kilka lat temu. Nie pisałam wtedy co prawda tutaj bo skoro mniej więcej trafiałam w klawisze to i myśleć jako-tako mogłam i przeczuwałam, że publikowanie na blogu po wypiciu kieliszka wina nie jest dobrym pomysłem. (Lubię duże kieliszki do wina). 
Gdzie więc pisałam? Oczywiście że się nie przyznam, jeszcze czego! A jak mnie ktoś wsypie to się oburzę i w żywe oczy wyprę. Ewentualnie ostatecznie powiem, że nie byłam wówczas sobą. Potem mi się poprawiło i zaczęłam nudzić i marudzić, nawracać i pouczać. E, nie, pouczać nie. Najbardziej nie lubię pisać durnych poradników zawierających wskazówki jak żyć, czym umyć dozownik w pralce (wsadź go do zmywarki) jak się nie zmęczyć przy sprzątaniu (nie sprzątaj) co zrobić gdy z zalanego tłuszczem piekarnika bucha dym jakby się tam paliła opona (uciekaj). 
  Tak samo nie przyznam się do bloga, na którym opisuję co trudniejsze patologiczne przypadki i wspominam co ciekawszych wielbicieli.  Wiecie jaki spokój mają znajomi i rodzina nie znając jego adresu? Adresu bloga, nie wielbiciela! 
Karteczki  "piłaś - nie pisz!" nie ma ponieważ w naszym domu rozpętał się armagedon czyli remont. Choć temu budynkowi żaden remont nie pomoże, pomógłby jedynie solidny spychacz. 
Wiecie co, chyba jednak nie mam za dobrze we łbie. Na trzeźwo, całkowicie wiedząc co robię podpisałam umowę, wysłałam i od razu zrozumiałam, że zrobiłam źle. Bo należało ją jednak przeczytać. 

34 komentarze:

  1. no widzisz, zamiast remontu trza bylo wyjechać w dalekie kraje i mieć miłe wspomnienia:)
    z remontu się nie spodziewam takowych, szczególnie, jak się umowy nie czytało. Powodzenia mimo wszystko w remontowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. A było se jednak wypić i wnikliwie, upierdliwie, zadając głupie pytania przeczytać. Ja tam takich rzeczy na trzeźwo nie czytam, bo boli między uszami. Ale nerki nie sprzedałaś, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie:) w sumie nic wielkiego się nie stało

      Usuń
    2. "Boli między uszami". Dobre!

      Usuń
  3. to była pierwsza rozsądna rada, jaka dostałam na początku blogowania
    oczywiście na początku to ja byłam mądrzejsza :Pppp

    teraz po prostu jak wypije, piszę dwa razy wolniej :ppp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto jak kto ale Ty akurat możesz walić w klawiaturę gdzie popadnie a potem klikać "publikuj", zrób tak kiedyś i zobaczysz, będzie 100 komentów najmniej

      Usuń
    2. OPLUŁAM MONITOR:DDDD

      jak bum cyk cyk, zrobie tak kiedys!!!

      ale to bedzie Tfoja wina!!!!

      Usuń
    3. i nie wklejaj torebki tylko marchewkę albo jabłko albo coś

      Usuń
    4. a ten element musze na czeźwo przemysleć :PPP

      Usuń
    5. oras nie jestę taka gooopia, bo odróżniam banany od gur!

      Usuń
  4. Klarka, Ty lepiej przynies do Rybki ten spirytus i to bedzie najlepsze rozwiazanie!!! Spirytus w Rybnym, czego wiecej trzeba, zeby byc nastawionym optymistycznie (statystycznie optymisytcznie):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Ty miałaś spać!
      chociaż jest nowy post
      nie nie pisany po pijanemu :pp

      Usuń
    2. Tym bardziej, że rybka lubi pływać. A Rybka? :)

      Usuń
    3. ja pywa lubiem
      ale jeszcze nie popłynęłam:))

      Usuń
    4. a ja znów o tej marchevce:D przypomniało mi się jak Stokrocia w busie opowiadała o koniku, który lubił marchewki

      Usuń
    5. Marchev niezameldowana11 czerwca 2016 09:39

      Najbardziej mnie i tak urzekła troska o samotność wyrywanej pojedynczej marchewki. Co za empatia. I to na rauszu :D :D

      Usuń
  5. Piłaś-nie pisz. Nie piłaś? Wypij!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli cyrograf podpisany, to nie ma zmiłuj i kurz będzie towarzyszył wiele dni. Ale spokojnie... wiele można złożyć na karb remontu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. umowa nie dotyczyła remontu, a ściany już umyte, listwy odkręcone, wszystko przygotowane - dwa dni i po bólu

      Usuń
    2. Dwa dni i to ma być remont??? Dwa dni to nawet na porządne odkurzanie nie wystarczą...

      Usuń
  7. czym się więc mocno- a po remoncie wypij i jednak napisz ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jak wypije to w ogóle nie piszę. To jest moja fundamentalna zasada bo po pijaku mozna rózne żeczy napisać a potem rzałować. Teras jestem czeświutki jak holera tylko....wina brak. Mószem lecieć do hep, heeep do sklepiku i yak wrucem to jeszcze cosik napiszem.
    pozdro dla FSZYSKIH /nawet z capsss - loczkiem/. !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak tam z rana? sok z ogórków Ultry by się przydał?

      Usuń
  9. Barso mondrze napisane! Niech sie fszyscy uczom od góru!

    Toterama

    OdpowiedzUsuń
  10. Ło matko, sami podpici tutaj? No, ja też drineczka wypiłam, ale żeby tak mi się język (czyli paluchy) plątał, to chyba nie? Przeczytam rano, to się dowiem :)

    PS. W razie czego - lepiej publikację ustawić na jakąś późniejszą godzinę i przeczytać zawczasu, na trzeźwo. Nie ma, że klikamy "publikuj"...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bym jeszcze dodała na śpiku. Szczególnie wysyłać przelewy lub robić zakupy w necie. Ale pisać też nie, bo można popłynąć nie wtym kierunku co trzeba ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Remont = MASAKRA!!! Przeżyłam.Ale pozostało mi uczulenie na to słowo, choć miałam gdzie w tym czasie mieszkać. Ale do dziś ciągle wszystkiego szukam, bo nie wiem czy to , czego szukam wywaliłam, czy gdzieś sprytnie schowałam.
    I wiesz, radość z ukończonego remontu jakoś mnie nie powaliła, tak byłam nim umęczona.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Naprawdę wystarczy wsadzić dozownik pralki do zmywarki ? Tak robisz ?
    Bo się właśnie zastanawiam jak go umyć (a nie lubie tego robić) :P

    Hehe...pozdrawiam ekipę remontową.
    Będzie ładnie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak robię, nie chce mi się czyścić tych zakamarków szczoteczką to albo mop parowy albo zmywarka

      Usuń
  14. Klarko, jestem przekonana, że uda Ci się wszystko, czego dotkniesz;D:D

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz