wtorek, 15 października 2013

huzia na Ryśka czyli wszystko przez te hormony

Rysiu wszedł do domu podśpiewując jak się masz kochanie jak się masz, powiesił kurtkę na wieszaku, zajrzał do kuchni i zobaczył połowę Krysi. Nie jest gburem i nie pozwala sobie na chamskie zachowanie, dlatego nie klepnął żony w część wystającą z czeluści piecyka.

Nie dajcie się nabrać, za klepnięcie w tyłek w takiej sytuacji dostałby ścierą przez łeb i dlatego się wstrzymał.

Krysia miała te dni, w których bez wideł strach podejść i dlatego wyżywała się, szorując od środka piekarnik. Innym razem czyściła fugi w łazience lub wynajdywała sobie inne, równie kreatywne kretyńskie zajęcia. Wszak, jak niedawno usłyszała, kobieta, która sprząta, piecze, gotuje i o zgrozo smaży powidła,  robi to, bo nie ma żadnych ciekawszych zainteresowań i się nudzi. Czyli jest garkotłukiem. Szlag.

Pomóc ci? – zapytał Rysiek. Herbaty mi zrób – poprosiła nieoczekiwanie łagodnym głosem. Usiedli przy kuchennym stole rozdzieleni blatem, połączeni rytuałem mieszania napoju jedną łyżeczką. Po co brudzić dwie.
Rysiu, czy ja mam przepraszać ludzi za to, że mam gdzie mieszkać, nie muszę się martwić o comiesięczne rachunki i stać mnie od czasu do czasu na nową sukienkę? Mam dość słuchania wywodów zaczynających się od słów „tobie to dobrze”.  Kaśka ma syna kibica i bez przerwy opowiada, że osiwieje ze zmartwienia o niego - a ja mam dobrze, bo nie wiem jak to jest,  Marzena wiesz która, ma chłopa pijaka i ten pijak wynosi wszystko z domu i ja mam dobrze, bo nie wiem jak to jest. No i nie chcę wiedzieć. Gdybym miała męża pijaka to bym go w cholerę porzuciła, o!  Czasem mam dość tego jęczenia i narzekania, kończącego się zresztą zawsze pełnym pretensji zdaniem – dobrze ci mówić bo masz dobrze.

- Krysiu kochanie, mówiłem Ci tyle razy, wszystkim nie dogodzisz, świata nie zmienisz.

- Ty też świata nie zmienisz, ale skarpetki mógłbyś! 

43 komentarze:

  1. Dobrze, że napisałaś o Krysi i Rysiu, bo już tęskniłam za nimi :)
    Pozdrawiam serdecznie, Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze się boję, że nikt tego nie zechce czytać

      Usuń
    2. No nie! Jak nie o kotach to musi być o Rysiu :-) z tego wniosek ze jak jest o kocie u Ryskow to w ekstazę można wpaść.

      Usuń
  2. No, potem może iść do sąsiadek i powiedzieć, Rysiek skarpetek nie zmienił, Wam to dobrze, że tego nie musiałyście wąchać!

    Pomijając skarpetki - odpowiadam na pytanie - BAAARDZO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś ją wyślę do matki, niech się wreszcie na niego wyżali

      Usuń
  3. Czasami ludzie chcą być tylko wysłuchani. Bez żadnych słów pocieszenia, obietnic czy zapewnień. Zwyczajnie, oni mówią, my słuchamy. Słuchamy o troskach, żalach i kłopotach. Ważne by wysłuchać i usłyszeć. Problem zaczyna się w momencie, gdy nasz rozmówca stara się nam uświadomić, że nic z jego problemów nie rozumiemy bo ich nie doświadczamy. A może tylko o tym nie mówimy właśnie do nich? Nie każdy lubi i chce dzielić się troskami. Ktoś opowiada, inny słucha. Skoro według rozmówcy nie jesteśmy w stanie sobie wyobraxić jego kłopotów, to po jakie licho o nich opowiada? No ale takiej uwagi raczej nie wtrącimy. Z oczywistych powodów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze (myślę, że na szczęście) nie mamy tego amerykańskiego nawyku odpowiadania na "co u ciebie" - "bardzo dobrze, dziękuję". Mąż stracił pracę, żona jest ciężko chora, córka zaszła w ciążę w gimnazjum - jest bardzo dobrze, dziękuję!
      Kiedy już nikt nie będzie chciał słuchać ani mówić, będzie bardzo źle.

      Usuń
  4. Witaj Klarko ludzie tacy sa musza sobie troszke ponarzekac.Chca by ktos ich wysluchal.I to wystarczy.Na takie odzywki "tobie dobrze",ja odpowiadam a co ty wiesz o moim zyciu?I koncze dyskusje,bo nie kazdemu lubie sie zwierzac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja odpowiadam - przykro mi ale nie zamierzam się licytować na nieszczęścia.
      Robię się opryskliwa.

      Usuń
  5. to chyba taka nasza narodowa przywara.Sorry - ale jak gdzieś jedziemy to ludzie o krzywy pysku na pewno Polacy...
    Dlaczego tak rzadko ktoś mowi - jak miły dziś dzień,słońce świeci widzę cie Krysiu i to jest super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niedawno siostra na moje - a dziękuję, wszystko dobrze powiedziała - jakie to szczęście, jesteś dziś pierwszą osobą, która to mówi.

      Usuń
  6. Zamiast tyle pisać, trzeba było przeczytać o Ryśku i mieć spokój. Mądry Polak po szkodzie, haha:)

    Pozdrawiam Krysię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysia, Rysiu, Waldemar i cała reszta są całkowicie zmyślonymi postaciami, aż się boję o nich pisać bo nie zawsze pamiętam, jak wyglądają i czym się zajmują. Ale dziękuję, pozdrowię!

      Usuń
    2. Pisz, proszę, pisz...
      Pozdrawiam, M.

      Usuń
    3. Ja wiem, ale lubię ich, nawet ich widzę i to wyraźnie :D Dlatego pozdrów, pozdrów!

      I pisz o nich, jak coś nie będzie się zgadzać, nieważne, powie się, że remont mieli, fryzjera odwiedzili itd.

      Usuń
  7. Patrz, ja mam dokladnie tak jak Krysia.Zawsze prosze o herbatke . I to jest sygnal ze musze pogadac:)
    A na odzywki "tobie to dobrze " czasami odpowiadam "Tak, masz racje"
    tez pomaga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja zaczynam od - jest w lodówce jakieś wino?

      Usuń
  8. Kiedys znałem takie powiedzonko o kowalu i losie ale zapomniałem jak to "szło".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewielka strata, bo powiedzonko nie jest szczególnie trafne. Moim skromnym, rzecz jasna, zdaniem:-).

      Usuń
    2. Jednak w wielu przypadkach to powiedzonko jest trafne.To nasze decyzje powoduja nasze nieszczescia, czasem po wielu latach ,ale sami sobie jestesmy winni,niestety.
      A narzekanie jeszcze nikomu nie pomoglo,za to usmiech -tak. Sa wsrod nas ludzie bardzo chorzy, biedni , naprawde nieszczesliwi, a mimo to zauwazaja piekno swiata i usmiechaja sie do niego i ciesza sie kazda chwila zycia.

      Usuń
  9. Lubie sobie posmecic i pozrzedzic i bez "tych" dni. :)
    A meskie skarpety to powinny z zalozenia zawierac substancje blokujace zapaszki. Jak moj tato wracal z pracy i sciagal buty, nieraz z siostra i mama rzucalysmy sie, zeby otworzyc okna i wywalic buciory i skarpety na balkon! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak do nas przyjeżdżał brat mamy, to mama podwijała dywan na przedpokoju i kładła torebki foliowe, a brat szedł po nich na palcach prosto do wanny. Tego "zapaszku" nie da się opisać :D

      Usuń
  10. malkontenctwo, my Polacy, mamy we krwi...
    a tak w ogóle, jakbyś była ciekawa co u mnie, to... eeee, tam beznadzieja ::::))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może po prostu zazdrość, zawiść?

      Usuń
  11. Głupie gadanie "ty to masz dobrze!". jakby inny człowiek mógł wejść w duszę drugiego...
    Źle ci, to zrób coś aby to zmienić. O!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarka, dzięki wielkie za info!
      Wróć proszę i oddaj swój głos. Buziaki :***

      Usuń
  12. jak zwykle bardzo trafnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawde mowiac wszyscy mamy dobrze /smiech/!!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  14. Na święcie dyni był także program dla dzieci ,między innymi zaczeli grać piosenke starą jak świat "Dwóch takich się zebrało ,zebrało ,zebrało co tańczyć nie umiało ,umiało tari fa ri fa ra ".......i w powietrzu zaczeły fruwać uśmiechy. Zaczeliśmy podrygiwać ,jakaś babcia na środku alejki ,zaczeła tańczyć z podrośniętym już wnukiem, inna babcia stwierdziła ,że tego się nigdy nie zapomina i bylo w tej zabawie coś z magi.
    Chciałam z tego wysnuć taki wniosek ,że może powinniśmy częściej przypominać sobie przedszkolne piosenki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj wiem co Krysia czuje :-) Ja odpowiadam, ze mam tak dobrze, bo tak sobie wybrałam i tak sobie męża wychowałam, tylko (w zasadzie) moja zasługa, ze mam tak dobrze :-) . Rysio to się musiał nieźle zdziwić, że nie dostał ścierą na powitanie. Nie zgadzam się zdecydowanie, że kobieta gotująca, sprzątająca, smażąca nie ma zainteresowań i się nudzi - mój dom to moja frajda :-D

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie. Hormony.
    Iza R

    OdpowiedzUsuń
  17. "Usiedli przy kuchennym stole rozdzieleni blatem, połączeni rytuałem mieszania napoju jedną łyżeczką. Po co brudzić dwie." - jakie to życiowe, jakie trafne, jakie zabawne, jakie świetne!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. O Rysiu mogę czytać codziennie!

    OdpowiedzUsuń
  19. A lubię jak mój mąż po chamsku klepie mnie w tyłek :)))
    Rysia i całą resztę uwielbiam :D a najbardziej koty

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz