środa, 30 maja 2012

szare mundury..bo gdy morowa drużynowa..

Po Krakowie krążą szkolne wycieczki, wśród nich widuję też dzieci i młodzież w mundurkach, stąd ten nostalgiczny post. 
Lubiłam być harcerką. Miałam szczęście trafić na nauczyciela, który był pasjonatem i w skromnej, wiejskiej szkole podstawowej zbudował od podstaw silną drużynę harcerską.
 Posłuszeństwa wobec nauczycieli i rodziców byliśmy nauczeni wcześniej, współpracy a nie rywalizacji również, podchody w lesie mieliśmy codziennie w drodze do szkoły więc trudno byłoby tamtejsze dzieci uczyć radzenia sobie na leśnych ścieżkach. Co więc takiego zrobił nauczyciel, o którym piszę?
Nie byliśmy nauczeni miłości do ojczyzny. Uczono nas miłości do Związku Radzieckiego. Byliśmy rozdarci, bo co innego mówili nam w domu a czego innego uczono i wymagano od nas w szkole. Ojciec słuchał radia Wolna Europa, gardził ormowcami, babcia opowiadała, że partyzanci przeważnie byli bandytami a w szkole uczyli nas piosenek o Leninie i wierszyków o przyjaźni polsko-radzieckiej.  Ktoś miał tatę w partii, czyjaś mama była na wycieczce w Związku Radzieckim, kazano nam pisać listy po rosyjsku do dzieci z kołchozu i one nam odpisywały. O Ameryce było może 10 godzin na geografii, o Związku Radzieckim był cały rok.

Uczył nas więc Druh Drużynowy historii, jakiej nie było w podręcznikach.  Mówił nam  o Katyniu, o Powstaniu Warszawskim, o dramatycznych losach harcerzy z Szarych Szeregów. Tego wszystkiego dowiedzieliśmy się na zbiórkach harcerskich, na rajdach, na ogniskach. Kiedy inni harcerze mieli czerwone chusty, my mieliśmy biało – czerwone.
Uczył nas kultury osobistej, wymagał wyprasowanego, czystego mundurka ( moja siostra miała zawsze najlepiej wyprasowany mundurek) powtarzał, że szacunek do siebie jest tak samo ważny, jak szacunek do innych. Wiedział, że przeważnie nie mamy drugich śniadań i kiedy trzeba  zostać na zbiórce do trzeciej, jesteśmy głodni. Przynosił nam wtedy okrągły bochenek chleba i dżem.

Chciałabym kiedyś wejść do mojej starej podstawówki stanąć w holu i przypomnieć sobie te chwile –  na baczność, patetycznie, i nikt się nie odważył ruszyć aż do komendy – po hymnie!
Będziemy szli przez Polskę Szarymi Szeregami
I będzie prawo z nami i będzie Bóg nad nami
I będziem szli jak hymny wskroś miast, wskroś wsi, polami
I będziem równać w prawo Szarymi Szeregami

Czy dziś jestem harcerką? Tak nie całkiem, ale się staram.

47 komentarzy:

  1. Moja przygoda z harcerstwem skończyła się, gdy na pięciu kolejnych spotkaniach przez całą godzinę ćwiczyliśmy tylko stanie w szeregu, baczność, spocznij, kolejno odlicz.

    Twoje harcerstwo miało CEL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e to i tak długo wytrzymałaś, za to w domu miałaś autorytet

      Usuń
  2. Aż mnie dreszcze przeszły i zazdroszczę. Nasze harcerskie zbiorki to było coś okropnego pod przywództwem palących papierosy dziewuch :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to się zgadzam, straszne dziewuszyska!

      Usuń
  3. Pięknie to opisałaś. Też byłam w harcerstwie. Najpiękniejsze było to z czasów podstawówki. Jeszcze takie naiwne, ale uczyło nas samodzielności. Polityka - owszem była, ale my jako dzieci nie mogliśmy tego zauważyć. I dzisiaj czuję się trochę oszukana i zawiedziona. Ale o tym to chyba trzeba by napisać książkę. Czuwaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byliśmy dziećmi, każde z nas pamięta inaczej, to normalne

      Usuń
  4. Ten post tak niesamowicie wstrzelił się w coś co przeczytałam w książce dziś rano, że zaniemówiłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mówiłaś, że Wasza Mama pisze książki

      Usuń
  5. A potem nastał HSPS, czerwone krajki i skończył się patriotyzm. A teraz dwa Związki walczą który z nich jest ten właściwy i prawomyślny. Który ma prawo do krzyża, który.... Myślę o tym gdy przecieram z kurzu swój krzyż z granatową podkładką. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w średniej szkole była właśnie ta formacja o której piszesz, ale nie należałam

      Usuń
  6. Już to pewnie kiedyś mówiłam, ale powiem jeszcze raz, masz niesamowity talent do opowiadania :) Nigdy w harcerstwie nie byłam, ale siedząc przed komputerem wizę ogniska, Was śpiewajacych, podchody... Nawet potrafię wyobrazić sobie Wasze lekcje historii i to wszystko co Wam w młode głowy wkładano, mimo że nigdy czegoś takiego nie przeżyłam (mam 27 lat, więc uczono mnie już prawdziwej historii Polski).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz wyobraźnię i chcesz czytać, ja tu zrzędzę! i to nie jest żadna kokieteria, z trudem wracam do archiwum bo mi się prawie nic nie podoba, połowę bym zmieniała!

      Usuń
  7. Jak już dawno do wniosku doszłam ,że harcerzem jest się całe życie.Ja byłam w RHR tj.Ruchu Harcerskim Rzeczpospolitej.Za moich czasów ta organizacja była opozycją dla ZHP.Zbiórki odbywały się w kościołach, bo ZHR miała chrześcijańskie korzenie.To nie była zabawa w harcerzy tylko często ciężka służba i praca.Jednak tamte czasy w RHR wspominam z rozrzewnieniem wręcz.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem różnicę, my byliśmy dziećmi, mieliśmy 12-13 lat, to mogliśmy uporządkować groby, pomóc komuś pozbierać ziemniaki, wysprzątać jakieś miejsce, a zabawa była ważną częścią wychowania, tak jak pisałam - współdziałanie, troska o słabszych itd

      Usuń
  8. Jaka to odpowiedzialność być nauczycielem!Tak wiele można!..
    Wspaniale napisałaś, jestem pewna ,że jesteś Harcerką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Ty nie masz w pamięci wyjątkowego nauczyciela? Myślę, że każdy ma

      Usuń
  9. Pięknie to opisałaś ...
    A ja nie byłam harcerką ,
    jakoś tak nie wiem dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może miałaś inne zajęcia dodatkowe

      Usuń
  10. Jak już kiedyś pisałem mnie harcerstwo nauczyło palenia papierosów ,kopania latryn.Nie narzekam fajne wspomnienia z tego okresu mam .ale jak sobie przypominam to ja miałem zielony mundurek ,finkę i niebieski beret z lilijką.Take komando foki albo grom czy coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale po co komu umiejętność kopania latryn..finką?!

      Usuń
  11. Wydrukuję i przeczytam moim dzieciakom w szkole... Mogę???

    OdpowiedzUsuń
  12. pamiętam te listy pisane po rosyjsku.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nawet się przydawało bo pomogło w nauce języka

      Usuń
  13. łza się zakręciła za tamtymi czasami...
    za" ogniska juz dogasa blask, braterski splećmy krąg..."
    teraz już chyba takich emocji nie wywywołamy w naszych dzieciach....choć próbowac warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze można próbować, choćby praca w wolontariacie, tu jest taka dziewczyna która jest w to mocno zaangażowana i pisze, jak wielką z tego czerpie satysfakcję

      Usuń
  14. Ja też jestem harcerka! Uwielbiałam to. Mieliśmy wspaniałą drużynę, gdzie panował porządek, mundury musiały być popisowe, guziki przyszyte, tenisówki czyste, apele ustawione jak pod igłę. Jeździliśmy na obozy, ze śpiewaniem przy ognisku, kuchnią gdzie były dyżury i gdzie się wspólnie gotowało, z podchodami, apelami nocnymi...
    Tęsknie za tym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i byłyśmy takie młode;)może o ten porządek chodzi, przecież porządek to bezpieczeństwo, dlatego wszyscy tak miło wspominają

      Usuń
  15. Właśnie, ja też pisałam po rosyjsku do kogoś, do kogo dostałam adres od n-lki.
    korek

    OdpowiedzUsuń
  16. I tego naszym młodym brak: nikt ich nie uczy szacunku do siebie i innych i tych wszystkich rzeczy bo to nie jest cool, a poza tym nikomu się nie chce. Dyskoteka w szkole jako jedyna propozycja i po kłopocie.
    Czy nie wywołamy takich emocji? Oczywiście, że tak. Niczym się od nas w swoich pragnieniach nie różnią. Byłam na zlocie ZHR w Krakowie w ub. roku.Kilka tysięcy młodych w mundurach, musztra, wspólne świętowanie. Tylko - niestety - brak kadry, żeby było tego więcej, w każdym miasteczku i gminie. Tak mi mówili starzy druhowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piszemy o takich niepopularnych rzeczach a co dopiero umieć o nich mówić. Martwi mnie odrzucanie autorytetów i wpajanie dzieciom od małego że są najważniejsze, ważniejsze niż matka, ojciec..
      Działalność społeczna jest uważana za dziwactwo i wręcz "pielęgnację patologii". Ja nie mam tyle tej pokory co Siostra, to trzeba być świętym by dać radę, czasem mam w gardle gulę z poczucia niesprawiedliwości i chęć walnięcia cwaniaka w łeb torebką.

      Usuń
  17. Ja tez bylam harcerka.Zaczelam jeszcze w pionierach stalinowskich( udzial byl obowiazkowy).Czerwona chusta,biala bluzka i granatowa spodniczka i stalinowskie pozdrowienie:"Badz gotow,zawsze gotow". Pamietam tylko czytanie ksiazki"Soso", o dziecinstwie Stalina.Potem jakos to powoli zaniklo.W prawdziwym harcerstwie bylam juz w liceum. I to bylo wspaniale.Biwaki, obozy,ogniska.Oboz wedrowny po Gorach Swietokrzyskich .Tego sie nie zapomina.Mam do dzisiaj zdjecia i nawet jestesmy w kontakcie z kilkoma kolezankami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nikt nie jęczał na polowe warunki, mieliśmy dwa namioty i kociołek ale karimat i śpiworów nie było, nosiliśmy z sobą koce i spaliśmy jak śledzie!

      Usuń
  18. nostalgiczna łez mi się zakręciła, byłam w szarych szeregach nawet instruktorem, choć szeregowiec ze mnie żaden, słabo komendy wykonuję;-))
    pozdrawiam i ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i Ci zostało, masz predyspozycje i bardzo dobrze wykorzystujesz ten talent

      Usuń
  19. To mnie pani Klarka zaskoczyła... Naprawdę... Ze swojego miejsca - instruktorki ZHR - mogę tylko powiedzieć, że my się naprawdę staramy. Wiadomo że "ach ta dzisiejsza młodzież", i "ach te kłopoty organizacyjne", biurokracja , papiery i formalności - ale chciałabym żeby moje zuchy, harcerki też miały kiedyś takie wspomnienia jak Pani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem pewna, że każdy z nas ma w sercu wyjątkową nauczycielkę, mądrego księdza czy po prostu sąsiadkę, która była dla młodego człowieka autorytetem, i za te starania właśnie to miejsce. Powodzenia!

      Usuń
  20. Mam koleżankę, która przez wiele lat była Harcerką w ZHR. Godzinami opowiadała mi o obozach, zbiórkach i o tym, co robią, a ja słuchałam i zazdrościłam. Nie było mi po drodze do Harcerstwa, to po prostu nie ja.

    Ale z wielką dumą patrzyłam na Harcerzy pomagających przy organizacji uroczystości po katastrofie smoleńskiej, z wielką dumą patrzę na Nich, kiedy palą na moim cmentarzu znicze na opuszczonych grobach w listopadzie... Wspaniali, młodzi ludzie. I piękni w tych mundurach. Przepiękni... :)

    OdpowiedzUsuń
  21. I widzisz Klarko,przez pamięć o Drużynowym -NIETUZINKOWYM ,powinnaś czuć ,że to,że się upominamy o sprostowanie słów Obamy i ,że nas prawdziwych Polaków takie określenie boli.
    Nie należałam do harcerstwa,miałam to szczęście,że prawdziwej historii uczono mnie w domu-Ojciec uciekł z obozu jenieckiego-był partyzantem nie bandytą,dwaj wujkowie-górale ,zginęli w Powstaniu Warszawskim,bo szli walczyć o Stolicę.Nikt z rodziny nie należał do PZPR.Moja zmarła Siostra miał status osoby pokrzywdzonej przez komunę. Mieliśmy tyle ,ile sami ciężko zapracowaliśmy-bez stanowisk,profitów,nigdy na przedzie-ale z godnością.maria I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam, że prezydent Obama wykazał się ignorancją a do tego był nieprzygotowany tak samo, jak ktoś przygotowujący materiał i uważam również, że powinien wystosować przeprosiny, ale nie sądzę, aby to było celowym obrażaniem

      Usuń
  22. Bardzo piękne wspomnienie o Kimś, kto wywarł istotny wpływ na to, kim dziś jesteś Klarko.
    Może to jemu wielu z Was zawdzięcza swoją przyszłość czyli obecne życie.
    Ten Wasz nauczyciel był bardzo odważny, wtedy jeszcze za takie nauczanie groziły poważne represje.
    Na pewno go miło wspominasz...

    OdpowiedzUsuń
  23. ooo !!! byłam druhną druzynową zuchów i nawet jeździłam z nimi na obozy...to były czasy!!! starsze koleżanki harcerki nauczyły mnie nawet palić papierosy (między 8 klasą SP a I LO)

    OdpowiedzUsuń
  24. aaa i byłam mistzrynią krojenia chleba na kromki na czas...równiótko

    OdpowiedzUsuń
  25. I ja byłam harcerką. Jeździłam na obozy, obierałam ziemniaki w polowej kuchni,pełniłam nocne warty na obozie a dorośli wtedy spali-teraz nie do pomyślenia.Uczyłam się udzielania pierwszej pomocy,rozpalania ogniska, porządnego słania łóżek- to były czasy... Te zabawy i opowieści przy ognisku...Jak pomyślę,że kiedyś przez całe dwa tygodnie obozu w Gąskach spałam w namiocie wojskowym a przy moim leżaku nie było tej okrągłej plastikowej szyby w oknie bo mi się zapodziała, to obecnie wydaje mi się to niemożliwe-nikt mnie nie porwał, nikt mi nic nie ukradł i czułam się bezpiecznie( i nawet deszcz wtedy nie padał-taka to wtedy była pogoda na wakacjach)Bez telefonów komórkowych, bez mamy i jakoś trzeba było przeżyć te dwa tygodnie. Było super.Nawet podróż się nie nudziła, bo zawsze ktoś grał na gitarze,śpiewaliśmy i było wesoło. Teraz to dzieci w autobusie oglądają filmy i zawsze ktoś jest niezadowolony bo akurat tego filmu nie lubi. Ewentualni to jeszcze grają na komórkach lub PSP -koszmar. Chyba się za bardzo rozpisałam.....
    Bedmar

    OdpowiedzUsuń
  26. Omateńkomojakochana! Toż ja też byłam harcerzycą i to z zamiłowania i przekonań. Też mi się trafili podobni druhowie, aż w końcu przez jakiś czas sama byłam druhną drużynową :). Cudne wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz