poniedziałek, 14 listopada 2011

Listy do M


Nie będzie obiektywnie, choćbym chciała to nie będzie, bo jak ma być, skoro mój ulubiony aktor, Maciej Stuhr wchodzi do mieszkania i przedstawia się słowami: „nazywam się Bałwanek Mrozek!”
Czyli cudownie odnaleziona rodzina, wiedziałam!
A wcześniej jeszcze jest taka scena – białe, metalowe łóżko, identyczne jak moje, w łóżku ktoś śpi. Dzwoni budzik, pierwszy zrywa się z oburzeniem kot śpiący na człowieku. Dokładnie tak samo jak u mnie.
Dalej nie będę Wam opowiadać filmu, napiszę tylko, że  potem już nie było tak, jak w moim domu. Mikołaj był paskudny i wredny, klął na dzieci, interesował się za to mamuśkami, które zresztą dziećmi też się za bardzo nie interesowały. Dzieci też aniołkami nie były, choć miały anielską urodę to były naprawdę niegrzeczne.
Akcja filmu toczy się w Warszawie, choć na chwilę przenosi się do lasu, gdzie pewien desperat wywiózł dla opamiętania swoją kłótliwą żonę. Jak ona się na niego darła, ludzie, jakbym słyszała siebie, aż mi się zrobiło wstyd. Znów się identyfikuję? W każdym razie będę pamiętała, że kłótliwe żony wywozi się w święta do lasu wilkom na pożarcie (albo coś w tym rodzaju). Ważne, aby to była wigilijna noc bo jest szansa, że kobieta jednak przemówi ludzkim głosem.
Film jest o samotności. Choć bohaterowie żyją w wielkim mieście, mają pracę, rodziny, mnóstwo zajęć a mało czasu, są samotni i sfrustrowani. Pragną miłości – rodzice kochają dorosłego syna i wszelkimi metodami usiłują pokazać mu, że synem jest się całe życie a  syn boi się powiedzieć rodzicom o swych wyborach nie chcąc ich zranić. Królowa o lodowatym sercu ukrywa swój dramat za parawanem luksusu i wyniosłości, dziecko rozmawia z nieżyjącą mamą i każda z postaci w tym filmie woła tak naprawdę o miłość. Nieważne są prezenty, choinka, wolny czas, jeśli nie ma tego najważniejszego, dlatego wszyscy rozpaczliwie usiłują odszukać sens Bożego Narodzenia.
Czy jest dużo śmiechu? Częściej się wzruszałam niż śmiałam, choć oglądając miałam uśmiech na twarzy cały czas. Chciało mi się wraz z aktorami śpiewać kolędy, chciałam się też mścić na tym patologicznym Mikołaju i się cieszyłam, jak rąbnął na lód. To chyba dobrze, gdy widz się tak angażuje?
To jest świąteczna komedia, są więc elementy świąteczne – renifer, pierniczki, choinka, prezenty i światełka. Ale jest też za lekką, komediową konwencją ukryte przesłanie – warto marzyć, marzenia się bowiem spełniają i tak naprawdę wszyscy pragniemy miłości, a  cuda zdarzają się nie tylko w wigilijną noc.
Mitja Okorn zrobił lekki, nieskomplikowany, zabawny film. Wiem, wiem, wszyscy będą podziwiać rolę Tomasza Karolaka bo jest w niej niesłychanie przekonujący, ja sama przez chwilę pomyślałam, że może on naprawdę jest taki wredny i cyniczny i dlatego tak dobrze gra. Jednak ja stoję przy swoim i podziwiam kunszt aktorski i chłopięcy uśmiech Maćka Sthura, czyli Bałwanka Mrozka.



16 komentarzy:

  1. My planujemy wybrać się na ten film. Zobaczymy :)

    Bałwanek MROZEK rewelacja :)

    Pozdrawiam :)

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Klarko!
    Tez byłam na ty filmie. Swoje przemyśłenia napisałam u siebie. Mnie też wkurzała rola Karolaka! Właśnie rola Agnieszki Wagner i Piotra Adamczyka (Stuhra też) najbardziej do mnie przemówiły :) Własnie lekki, ale z drugim dnem i denerwują mnie recenzje, że taki czy siaki, ale po co porównywać komedię romantyczną do ambitengo kina?

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam w Internecie zapowiedź tego filmu i również chcę go obejrzeć. Również lubię Maćka Stuhra, głównie za wszechstronność i ciągle młode spojrzenie.
    Mamy polską komedię romantyczną na miarę tych światowych? Oby, bo nasi aktorzy potrafią grać, tylko czasem nie mają w czym...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale czemu mikołaj w listopadzie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo jestem ciekawa, bo czasami mam ochote zobaczyc cos lekkiego, mniej zaangazowanego, takiego-na niedzielne popoludnie. Tylko Adamczyka bym wykreslila, obtancowuje kazda produkcje:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli:pół żartem -pół serio o bardzo poważnych przypadłościach XXl w- o egoizmie, o samotności, o notorycznych zamykaniu własnych pragnień bo....wyobrażenia osób z założenia bliskich, a tym samym oddalających się.
    Nie można zrezygnować z siebie i być szczęśliwym.
    Na marginesie o archetypach/mitach zakładających z góry,że legendy powinny być dobre....to tylko aktorzy przejęli postać. I dlatego ona taka podła. Na święta wszystko wróci do normy i te postacie będą dobre:)
    Tak można dzieciom(bo na rozczarowania jest czas), a co z ludźmi w średnim wieku,którzy kolejny rok muszą okłamywać uśmiechem, słowem , gestem?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie widziałam tego filmu,
    ale chętnie się wybiorę :-)
    I do tego komedia ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Krakowianka musi popierać krakowiaka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj joj.No coż biedna ta Klareczka jest trole jej dokuczają i reżyserzy ściągają pomysły,współczuję ci Klarciu masz nieciekawie. Ale żeby cię troszkę pocieszyć to ci napisze że jak cie nie było tylko sobie oglądałaś film to Kotkowi było smutno bo nie miał się z kim bawić w zabawe wpuść KotkA Wypuść KotkA.Cmok!
    MiauKotka

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba mnie przekonałaś:)
    A nawet na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie wybiorę się do kina jakoś bliżej Świąt - jeszcze za wcześnie dla mnie na ten cały bożonarodzeniowy klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja nie obejrzę. Zraziłam się do polskich filmów i choćby nie wiem co do kina na polski film nie pójdę... Może będę żałowała ale trudno. Pozdrawiam Klarko

    OdpowiedzUsuń
  13. NIE CZYTAM TEGO :) ide do kina aby zderzyćtwoje wnioski z własnymi :)
    LIPTON

    OdpowiedzUsuń
  14. czyżby pierwszy od bardzo dawna polski film wart obejrzenia? Ja dziś chcę się wybrać na "baby są jakieś inne" :)
    jeanette

    OdpowiedzUsuń
  15. widziałam przed chwilką. trochę się śmiałam, więcej wzruszałam. świetna muzyka. polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. film dla widzów po 18 roku życia , wtedy od pierwszej sceny do samego końca wydaje nam się ze film jest o nas ,każdy nowy wątek w filmie staje się naszym osobistym no może wyłączając scenę przedstawiania przyjaciela zamiast przyjaciółki rodzinie, fak śmiałem się może ze dwa trzy razy , chociaż nie należe do osób ponurych , bardziej wzrusza niż śmieszy warto wybrać się we dwoje na ten film i nie nastawiać się na komedię romantyczna jak to jest w spotach reklamowych

    pozdr.d.d.d.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz