Czuję się trochę opuszczona ale to pewnie z powodu pogrzebu, kiedy kolejny raz uświadomiłam sobie, jaki to dotkliwy ból, gdy ktoś odchodzi na zawsze. Ksiądz mówił, że najważniejsza jest miłość, i życzył wszystkim, aby tej miłości nikomu nie brakło. Deszcz jak w oklepanym motywie powieści mieszał się ze łzami. Jeśli w zimny dzień w środku tygodnia przychodzi pożegnać kogoś tłum ludzi nie zważając na lejącą się z nieba wodę to jest to ważne. Dość to przewrotne, ale na tej uroczystości doświadczyłam czegoś niezwykłego, poczułam się spokojniejsza. Warto oczywiście żyć, ale jeśli przyjdzie mój czas, to nic wielkiego się nie stanie. Życie się kończy, a miłość zostaje.
Ja tylko bym chciała jakoś mieć swiat wokół siebie uporządkowany. I żebym nie była wdową.
OdpowiedzUsuńCzasami się zastanawiam jak pogoda lepsza na umieranie, ale na pewno nie mróz!
OdpowiedzUsuńCzęsto bywam na cmentarzu, przy grobie ojca mam żywe kwiaty, więc staram się o nie dbać, przy okazji bywam świadkiem pogrzebów, na ostatnim oprócz księdza widzialam tylko dwie osoby...
OdpowiedzUsuńPrzeważnie poważnie
No i? Musisz hejtowac?
UsuńAle ładnie napisałaś,Klarko ❤️
OdpowiedzUsuńDocierasz Klarko w wyjątkowy sposób do serc❤🍀
OdpowiedzUsuńŚmierć to tylko konsekwencja życia. Czeka każdego z nas i z czasem ta świadomość do nas dociera.
OdpowiedzUsuńNa kazdego przyjdzie czas. Dlatego lepiej zyc spokojnie juz troche wczesniej.
OdpowiedzUsuńMadrze prawisz Klarko.
Zostanie milosc, pamiec, niektorzy zostawiaja wiecej i Ty raczej sie do nich zaliczasz.
Duzo i dlugiego spokoju!