Dowcip stary, ale mnie zawsze śmieszy.
Mój chłop ma za nic napominania i kiedy tylko wychodzi poza teren wsi, radośnie puszcza Mikulinę na łąki a ta hasa hyc hyc jak kangur. Zanim podniesiecie alarm, że ucieknie, zagryzie zające, ptaki i co mniejsze dziki to proszę, darujcie sobie, mojemu chłopu i tak nie da się nic powiedzieć bo on jest z Podlasia. Więc wszystko wie najlepiej.
A teraz Mikulina zachowuje się jak wartownik a ja się czuję jak więzień. Z kotami było inaczej - kot na widok walizki kładł się do walizki i to był znak, że rozumie, mogę sobie jechać gdzie chcę a on będzie czekać. Skoro go nie chcę zabrać mimo że się spakował. Wpakował? Sama nie wiem jak to nazwać.
Mikulina dotychczas nigdy nie doświadczyła rozstania ze mną, dwa lata nie ruszałam się z domu, tyle co na parę godzin i z powrotem. Teraz zamierzam wyjechać na parę dni ale pytanie - skąd ona wie o moim wyjeździe? Słyszy i rozumie? Zamieszania nie ma bo i wyjazd niedaleki. Ale Mikusia nie odstępuje mnie na krok, aż stało się to męczące bo trzeci dzień bezustannie potykam się o psa. Mam taki fotel przy biurku i ona wbija się między fotel i szafkę i siedzi przy mnie cały czas a kiedy wstaję, idzie za mną tam dokąd i ja idę.
Ciekawa jestem co to będzie za powitanie.

Niech to będzie super udany wyjazd!
OdpowiedzUsuńPies zawsze wie, że coś ma się zmienić, ma siódmy myśl. Nie zmylisz go, nawet udając spokój.
OdpowiedzUsuńMoja corka przyjeżdża do mnie z dwoma pieskami, czasem je u mnie zostawia, potem po nie przyjeżdża. I to nie jest regularne, ale jak tylko zbliża się czas jej wyjazdu, to łażą za nią jak przylepione :))))
My nic innego niż zwykle nie robimy, bo np. przyjeżdża tylko z torebka, i z tą torebka wyjeżdża, nic nie pakuje. One i tak wiedzą.....
A powitanie będzie szalone, zje cie żywcem:)))))
Chyba przez okres Twojego wyjazdu nic nie zje, a powrót?
OdpowiedzUsuńMożna sobie wyobrazić!
Mój się obrażał, bo to jamnik był.Przybiegał tylko na kilka sekund gdy wracałam, a potem odchodził i siadał tak, by osoba winna wyjazdu widziała tylko jego plecki.Gdy jechalimy do Niemiec na ślub córki to na 3 dni została z nim moja przyjaciółka, która bardzo lubił. A ja, idiotka, codziennie telefonowałam do Warszawy i "rozmawiałam" z psem przez telefon- to znaczy ja do niego przemawiałam(koleżanka trzymała słuchawkę przy jego uszku) a on popiskiwał.A gdy wróciliśmy to wpierw przybiegł a w minutę później z godnością odszedł do swojej budki- bo on miała swoje legowisko w "pokojowej budzie" i ułożył się tak, byśmy oglądali jego tylko z tyłu. Psy są zdecydowanie szalenie mądrutkie.
OdpowiedzUsuńO Matko!
UsuńCoś wie... Psy mają swoje sposoby. To wbrew pozorom cwane bestie.
OdpowiedzUsuńJeśli mąż jest z Podlasia, to rzeczywiście wie lepiej. Wiem to, bo też jestem z Podlasia i żaden mąż z Puław czy zięć z Żyrardowa mnie nie wychowa, choć wytrwale próbują. A i tak pies ma rację i ostatnie słowo, nie oszukasz
OdpowiedzUsuńDowcipu nie znalam. Smieszy.
OdpowiedzUsuńZwierzatka maja zmysly inne niz czlowiek. Dacie rade rowniez po powrocie.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńKurczę to już nawet nie chodzi o inne zwierzęta a jak Twojemu cos się stanie?
OdpowiedzUsuńMam jedno pytanie: Czy Mikulina jest z Podlasia???
OdpowiedzUsuńz Jaworzna, ale ona się chyba czuje Podlaska
Usuń