Pilnuję się, aby codzienność nie stała się czasem ciągłego utyskiwania i narzekania. Nie jest to łatwe ale przecież było gorzej bo nie miałam takiego komfortu jak teraz - teraz jeśli coś boli to sobie leżę, śpię i niczym się nie przejmuję. Poboli i przestanie ale nie trzeba wstawać po ciemku i w zaparowanym autobusie jechać na cały dzień do pracy i znów wracać po ciemku.
Tak, cenię ten stan bardzo, że nie trzeba, że nie zależy mi i nie muszę. Chyba że chcę, dlatego codziennie powtarzam w aplikacji lekcję angielskiego, mam zaliczone kolejnych 749 dni i choć to bardziej gra niż nauka, pilnuję. Umiem niewiele ale coś tam pojmuję. Dołożyłam sobie matematykę i muzykę. Nie jest to łatwe bo przecież lewa strona całkiem ogłuszona nie słyszę na jedno ucho wcale a na drugie nie najlepiej ale nie poddaję się.
Oglądam stary gangsterski serial. Taki trochę zabawny a bardziej gorzki. Pozwalam sobie przeklinać i wyzywać tych podłych bandytów ale też często śmieję się na głos.
Mam postanowienie ale nie wiem czy mi się uda. Taki kalendarz adwentowy sobie tu zrobię - codziennie coś napiszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twój komentarz