czwartek, 27 kwietnia 2017

rainmagedon

Jak można nie zabrać z domu parasola w taki dzień jak dziś? Można. Nic tak mnie nie wkurza jak ociekający wodą parasol, z którym nie wiadomo co zrobić w tramwaju. Ludzie kładą je na wolnym siedzeniu, strząsają na cudze stopy lub trzymają daleko od siebie a blisko przy innych pasażerach.
Dlatego wolę kurtkę z kapturem.
Rano uwinęłam się ze sprzątaniem i zostało mi trochę czasu, zabrałam się więc za odklejanie kretyńskiej a raczej naklejonej przez kretynów dla kretynów naklejki informacyjnej. na pewno widujecie takie tragedie - na szybie w drzwiach wejściowych napis "pchać" i "ciągnąć" z drugiej strony. Jak znam życie to i tak połowa ludzi nie widzi tej informacji i przeważnie tam, gdzie trzeba pchać to ciągnie i odwrotnie. Może zamiast "ciągnąć" należałoby napisać "do siebie"? E, i tak by to nic nie dało. Nie o to chodzi tylko o to zdzieranie. Rzecz przymocowana była super-mocnym klejem do szyby i zaczęła złazić dopiero za trzecim podejściem. Nie jestem matoł ale chodzi o to, że to są bardzo drogie drzwi a ja już i tak jestem podpadnięta i nie chciałam ich porysować lub użyć czegoś, co je zniszczy. Łatwo byłoby np zdrapać nożem ale potem musiałabym może odrabiać do końca życia w kajdanach i z kulą u nogi. Dlatego uważam.
Poszło moim ulubionym środkiem czyli spirytusem, mam takie przeterminowane nasączone opatrunki  i używam  ich do różnych celów bo jak wiadomo powszechnie spirytus jest dobry na wszystko bo jest dobry.
Zostało mi dwa pociągnięcia i już-już cel został osiągnięty a szyba nietknięta gdy drzwi zamknęły się z hukiem przytrzaskując mi trzy palce. Nie mogłam krzyknąć stosownego na taką okoliczność kurwakurwaszatan  bo pracuję w placówce oświatowej i trzeba się odpowiednio zachować, dlatego krzyknęłam tylko ojapiermandolę!
Pozbierałam palce z podłogi i zabrałam się do wycierania krwi z korytarza. Taka obowiązkowa jestem. No dobra, nic mi się nie stało tylko trochę zabolało i jeden z paznokci zmienił kolor.
Uczniowie  (za karę piszę "uczniowie" bo są niegrzeczni, o!) ciągle zabierają sobie parasole i potem przychodzą do mnie z pytaniem - czy widziała pani taki czarny/czerwony/zielony/mały/duży parasol bo wsadziłem do szafy i nie ma.
Podczas lunchu któryś wlał zupę do umywalki w toalecie i woźna musiała walczyć pompką i kretem. Kiedy te dziecka zmądrzeją, pytam się.
Potem szlag trafił ksero i co dzwoniłam do szefowej to telefon wybierał mi numer Tetryka, numery są wpisane dobrze i wybierałam dobrze, tylko mam telefon z wirusem i łączy z kim popadnie. Od K do T daleko więc nie mogłam się aż tak pomylić.

Krzysiek ma dziś urodziny a ja przesoliłam oraz przypaliłam kotlety bo pomyślałam sobie że dawno nie napisałam nic na blogu a wiadomo, o kwiatkach czy kotkach to są zapchajdziury i się nie liczy. Poza tym biedak ma trzeci raz zapalenie ucha, trzy antybiotyki w ciągu dwóch miesięcy, aż mi go żal bo niby to nie dziecko i opieki nie potrzebuje ale widać jak cierpi, jak się irytuje kiedy się na niego drę bo nie słyszy co mówię.
Do wieczora daleko (jest szósta) to aż się boję co się jeszcze może zdarzyć. I proszę mi tu nie pisać oj biedny Krzysiu biedny chory tylko pamiętać o moich palcach przyciętych!
Czarującego wieczoru!

75 komentarzy:

  1. no to czas na finał - bo kotlety były za słone!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oraz cieszę się jak głupia żem pierwsza
      oraz u Klarki przeterminowany spirytus??
      ktoś gdzieś jakoś ściemnia!!

      Usuń
    2. e to w szkole takie specjalne waciki nasączone spirytusem mają to przecież nie będę wysysać

      Usuń
    3. no w sumie
      nie ma potrzeby
      można z kartofli upędzić zawsze

      Usuń
    4. Przypomnieliscie mi opowiesc mojego kolegi, ktory ozenil sie z nauczycielką mieszkająca w domu nauczyciela to bylo w sumie skrzydlo szkoly i on w szkole pędził bimber i mial wkotlowni sprzedaz na wynos, a ostatnio nasza sprzataczka nie ja nie ja sprzataczek jest kilka roznosila po szkole i rozdawala nam ziola od prezesa ale to chyba nie historia do komentarza tylko pisze bo zapomne, moze kiedys rozwine

      Usuń
  2. Dobrości dla Krzyśka. Niech do zdrowia fizycznego wraca bo mu jeszcze przy Tobie psychiczne siądzie. A paluszki daj, podmucham i do wesela się zagoi!
    Jak mi dziś nabiłaś nastrój pozytywnie to mi na tydzień starczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rany yulek, tak się zachwyciłam soba, że zapomniałam!
      Sto lat dla Krzyśka!!

      Usuń
    2. rybenka nie odpisuję Ci bo mnie palce bolą, foch!

      Usuń
    3. daj bliżej, to pocałuję:**

      Usuń
  3. No to dobrze, że spirytus miałaś w pogotowiu na te biedne palce. I może spirtusem to ucho, skoro dobry na wszystko...;) Zdrowia w każdym razie jubilatowi. Ja też parasola nie znoszę i nie noszę, za to wszystkie kurtki musowo z kapturem. I jeszcze kalosze lubie i noszę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słusznie, o kwiatkach i kotkach się nie liczy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak się W OGÓLE nie pisze to się nie liczy W OGÓLE!!!

      Usuń
  5. Ja tam nie wiem co z tymi uszami i palcami - Kasia niedawno wyszła z zapalenia ucha, a kilka dni temu wsadziła palca w drzwi kiedy je zamykałam. Chyba muszę sobie polać kieliszek spirytusu... 😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam nie wiem co z tymi uszami i palcami - Kasia niedawno wyszła z zapalenia ucha, a kilka dni temu wsadziła palca w drzwi kiedy je zamykałam. Chyba muszę sobie polać kieliszek spirytusu... 😉

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrowia , zdrowia i jeszcze raz pieniedzy.:)
    Upije sie dzis z wami.:)




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, na zdrowie!
      my pijemy kompot czereśniowy ;))

      Usuń
    2. Takie kompoty czereśniowe to ja z wczesnopanieństwa pamiętam. Tatuś pędził. I jak póżniej odlał, a owocki na kompost w ogródku wysypał, to kury sąsiada zygzakiem chodziły...
      Spóżnone ale szczere dla Krzyśka. I Zdrowia jeszcze.

      Usuń
    3. Dziekujemy,
      dobrze ze sasiad nie wytlukl stada myslac ze jakas zaraza

      Usuń
    4. Jeden taki wytłukł stado kaczek po wyrzuceniu wytłoków z winka. :D :D :D
      Jego matka miała drugie tyle "martwych kaczek" i po utłuczeniu kilku uznała że nie da rady tylu oskubać. Stwierdziła, że niech wszystkie zdechną pod płotem od tego zatrucia alkoholem. Nie zdechły - wytrzexwiały i poszły sobie! :D :D :D

      Usuń
  8. Dużo pieniędzy, bo jak są pieniądze to i zdrowie będzie...
    Ja dziękuję drzwiami po paluchach... współczuję...

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj biedna Ty, biedna! I paluszki Twoje kolor zmieniające! I doceniam, że tak się poświęcasz i mimo bólu piszesz. Dzielna Kobieta z Ciebie.:) Ale proszę, uważaj na siebie.
    A teraz po sprawiedliwości to Jubilatowi czcigodnemu zdrowia życzę i wielu pięknych lat.:)
    To tak żeby było, jak to mówią: "I wilk syty i Manchester City".:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Oszczędzisz na lakierze, jak wyrównasz pozostałe paznokcie. :>
    Krzyśkowi sto lat i czegoś mocniejszego na sen, może być ze śliwek. A w ogóle to on ciągle jeszcze przez nas nie jest przetestowany alkoholowo, a twoje zagraniczne sikacze się nie liczą! O!!! A Watrowisko się zbliża!!! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisal ten co wszystkim polewa a sam nie pije

      Usuń
    2. Zapominasz, że mam dyspensę na Watrowisko i wtedy mogę nadużywać!A nawet bardzo nadużywać! I to nie jest prawda, że wszystkim polewam! Tylko tym co chcą! O!!! :D :D :D

      Usuń
    3. z najnowszych wieści - na Watrowisko jadę sama, bójcie się!

      Usuń
    4. Hmmm...Starsza też coś napomyka, że może nie pojedzie... :D :D :D

      Usuń
  11. Sto lat dla Krzyśka, a dla Ciebie buziaczki na pocieszenie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Sto lat zdrówka Krzyśkowi, a twoim pazurkom powrotu do najwyższych standardów!
    Za wiele razy to ty do tej szefowej nie dzwoniłaś! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy,
      Takie dzwonienie do szefowej tez sie moze skonczyc pchaniem lapy miedzy drzwi, wiadomo co wymysli? Dlatego nie naduzywam

      Usuń
  13. najlepszego dla Krzyśka! I niech zdrowieje!
    I dla Ciebie zdrowia w pakiecie;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy, a jak tam na froncie walki z ospa?

      Usuń
  14. Weekend się zbliża, wiec może telefon wie sam co dla ciebie lepsze: zadzwoń do Tetryka i zorganizujcie imprezkę, pogoda bardzo butelkowa.
    Po tym przytrzaśnięciu to aż dziwne, ze nie pokusiłaś się o wyssanie tego spirytusu...
    A Krzyśkowi wszystkiego najlepszego, niech się z Tobą jeszcze ze 100 lat męczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do laryngologa przychodzi Mąż.
      -Panie doktorze kochany, niech mi pan pomoże.
      W panu moje jedyna nadzieja. Moja żona ogłuchła.
      - No dobrze, to niech pan przyprowadzi żonę do mnie.
      -Panie doktorze, proszę niech mi pan da jakąś receptę,żona nie przyjdzie.
      -Panie doktorze ,zona jest uparta jak osioł , ona wolami nie da zaciągnąć .
      -Proszę pana, bez zbadania pacjentki nic nie poradzę.
      -Panie doktorze złoty, kochany(cholera może to był Szczerba a nie mąż?) błagam ...ona nie słucha jak mówię ,że ma pójść do lekarza, w panu jedyna nadzieja.
      -No dobrze zrobimy tak, powiem panu jak przeprowadzić test, a ja potem będę wiedział co zapisać. Test polega na tym, żeby mówić jedno i to samo zdanie, tylko z różnych odległości.
      - A jakie zdanie?
      -To nie ma znaczenia, tylko proszę pamiętać o zachowaniu odległości.
      -No dobrze, jak mam zacząć?
      -Na początku powie pan do żony z odległości 3 metrów, potem z odległości 2 metrów, gdyby nie słyszała, a jeżeli jeszcze nie usłyszy z odległości 1 metra.
      Poszedł facet do domu, chodzi, chodzi i nie wie jak zacząć, żona w kuchni, on w pokoju .
      Myśli sobie zawołam z pokoju najpierw.
      - Kochanie co dzisiaj na obiad?
      siedzi , słucha ...cisza , nic ....
      Wyszedł stanął trzy metry od żony i woła:
      - Kochanie co dzisiaj na obiad?
      Siedzi , słucha ...cisza , nic ....
      podszedł trochę i pyta z odległości 2 metrów :
      - Co dzisiaj na obiad?
      siedzi , słucha ...cisza , nic ....
      Podszedł znowu, teraz już na odległość metra i pyta:
      -Co dzisiaj na obiad?
      -Cholera !!!! TRZY RAZY MÓWIŁAM, ŻE RYBAAAAAA!!!!!....

      Usuń
    2. 6:5 jedxmy
      6:10 jedxmy
      6; 15 czemu sie nie zbierasz?
      nic nie mowilas!

      Usuń
  15. Ten klej niezle schodzi również zmywaczem do paznokci. Najgorzej jest z naklejkami na książkach. Odklejam je poświęciwszy im nadmuch gorącym powietrzem z suszarki do włosów- wtedy klej wysycha i naklejka "odchodzi". Współczuję przytrzaśnięcia paluszków- długo niestety boli.
    Skoro to takie nawracające zapalenie ucha to chyba wymaga zrobienia tomografii komputerowej albo przynajmniej zrobienia posiewu by dać tzw. "celowany antybiotyk". Takie podawanie antybiotyku na oślep jest szkodliwe .
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Calkiem zapomnialam o zmywaczu, dziękuję!

      Usuń
    2. i tańszy od spirytusu;-P

      Usuń
  16. Paluszkom zdrowia a Krzyskowi cierpliwosci:)) Bo wiesz jak chlop cierpliwy to malzenstwo na 100% udane:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znow nam sie dostanie ze chwalimy sie chlopami

      Usuń
    2. A my sie nie przestaniemy chwalic, bo mamy do tego niepodwazalne powody:))

      Usuń
    3. A nie leją te wasze chłopy pod kioskiem? :P

      Usuń
    4. nawet nie, potrafią skorzystać z toalety i nawet klapę zamykają

      Usuń
    5. Pod kioskiem bardziej ekologicznie jest!!! :D :D :D

      Usuń
  17. Biedne paluszki, oby pazur nie złaził, bo boli cholernie.

    i ucho też, wiem, bo Córa dopiero wyszła z tego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam o tych infekcjach i przeraza mnie, ze to sie moze ciagnac 3 miesiace a nawet dluzej?

      Usuń
    2. Klarko, stracilam po przeszczepie wszystkie paznokcie, caly proces trwal 5 miesiecy.
      Ale jesli by do tego doszlo (mam nadzieje, ze sie uda bez tej przyjemnosci) to radze na dzien zawijac koncowke palca razem z paznokciem takim zwyklym plastrem. W ten sposob unikniesz niechcacy zerwania i infekcji. Ja tak robilam ze wszystkimi 10 palcami przez 5 miesiecy. Na noc musisz to odwinac, bo skora i paznokiec musza oddychac. Najgorzej dopuscic do przedwczesnego zerwania, wtedy jest dopiero tragedia.

      Usuń
    3. Oczywiscie przy Twojej pracy zakladaj rekawiczki na ten zawiniety palec. Wiem, upierdliwe to strasznie, ale jak bedziesz musiala to dasz rade.

      Usuń
    4. wszystko robię w rękawiczkach, nawet niedawno jedno z dzieci (wcale nie takie małe, z piątej klasy) zapytało, czy jestem lekarzem bo ciągle noszę rękawiczki.

      Usuń
  18. Biedna Klarka, biedny Krzysiek i na pewno biedny Kiciuś :* skoro został zapchajdziurą...

    A ja na klej z nalepek stosuję taki aerozol "specjalnie na nalepki" i się sprawdza :)

    Poprawy zdrowia i pogody serdecznie życzę,
    Kwa

    OdpowiedzUsuń
  19. u nas dziś był kompot brzoskwiniowy... to niech będzie zdrówko I Twoje I Krzyśka !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zeszłym roku nie robiłam brzoskwiń do słoika ale był czas, gdy mieliśmy spory zapas. Zauważyłaś różnice w kolorze między kupnym a domowym? Domowy jest różowy.

      Usuń
  20. Zdrówka życzę - paluszkom, uszkom, kotkom... U nas też zarazka uszna i gardłowa grasuje. Może to coś "w powietrzu"? A i pogoda też nie pomaga.
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy,
      nie wiem co to się dzieje, nas się zaraza do tej pory nie imała, może ja coś z tej szkoły przynoszę i "daję" Krzyśkowi

      Usuń
    2. Ale to jest całkiem możliwe! Taki przeniesiony "efekt przedszkolaka", który po wyjściu z domowych pieleszy choruje na początku raz za razem, bo spotyka nowy zestaw różnych, w dodatku często zmieniających się drobnoustrojów. W dodatku praca na tym "świeżym", kleparskim powietrzu, przy tej "wiosennej" pogodzie... Współczuję. Siła złego na jednego. Krzysztofa biednego (i żonę jego). Trzymajcie się, teraz to już - aby do lata.
      Pozdrawiam słonecznie - bo u nas dziś się na chwilkę pokazało!
      M.

      Usuń
  21. Nie pchaj palca między drzwi, to Ci nie przytrzasną. Miłego majowego weekendu dla Pani z chorą "łapką"i Pana z chorym uchem. Niechaj zdrowieją.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba już Ci to pisałem ale jeszcze raz ku pamięci że na naklejki najlepszy jest majonez nakładamy czekamy wycieramy i naklejka schodzi a i paluszki całe ��
    Zdrowia dla Twojego K
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następnym razem spróbuję ale ja robię taki dobry majonez że ktoś może lizać drzwi ;)

      Usuń
  23. Jakie masz ładne zdjęcie na avku! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. A dlaczego ściągałaś tą naklejkę z drzwi? Kazali Ci czy cóś, bo się nie mogę doczytać? Niech Twoje paluszki zdrowieją i zdrówka dla ślubnego. Ale kiciul zdrowy? Serdeczności!
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stare były zniszczone i brzydkie, zrobili nowe więc te stare należało ściągnąć

      Usuń
  25. paznokieć zejdzie niestety...
    ale można to przeżyć. a kochanego uściskaj ))

    teatralna

    OdpowiedzUsuń
  26. No tak, a mi te napisy zawsze pomagają - intuicja przestaje mi działać podczas otwierania drzwi i zwykle się z nimi szarpię. Kiedyś pracowałam w jednostce wojskowej i takie napisy były na drzwiach biblioteki. Dowódca kazał je zdjąć, bo ponoć żołnierzom (wtedy była jeszcze zasadnicza służba wojskowa) kojarzyły się z czynnościami seksulnymi haha :-))

    OdpowiedzUsuń
  27. Przytrzaśnięcie palców podczas wykonywania obowiązków służbowych to jest wypadek przy pracy i normalnie należy ci się zwolnienie lekarskie z zachowaniem prawa do wynagrodzenia 100%. Ale trzeba takie zdarzenie zgłosić od razu przełożonemu i sporządzić stosowny raport z kims od BHP. W regulaminie pracy powinnaś mieć napisane gdzie i do kogo się to zgłasza. Jak nie wiesz to poproś (możesz to usprawiedliwić tym, ze chcesz wiedzieć w razie gdyby jakiemuś uczniowi coś się stało)
    Tak na przyszłość pamiętaj, bo kiedyś może się okazać, że masz pęknięty paliczek i palec spuchnie ci dopiero po kilku godzinach. Trudno wtedy takie coś udowodnić, że to się stało w pracy, a zwolnienie wtedy i na 5 tygodni będzie potrzebne bo pracujesz rękami.

    :) sciskam

    OdpowiedzUsuń
  28. Acha, wszelkie naklejki schodzą po podgrzaniu suszarką. Ogrzewa się partiami i powolutku odciąga. Klej zostaje na naklejce.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz