wtorek, 13 września 2016

co to za język?

Trochę mnie śmieszy a trochę drażni osoba, która jest w pracy i zawodowo powinna wyrażać się poprawnie a mówi:
wytrzymie
brają
trzymie
wyzbyjemy
zachowie się

Przetłumaczyć czy się domyślacie?


PS. W odpowiedzi na komentarze - nie wywyższam się ani nie jestem zbyt surowa, jednak uważam, że wykładowcę obowiązuje poprawność językowa.

83 komentarze:

  1. Przychódź, przecież wiesz gdzie!13 września 2016 18:01

    A ta osoba nie pochodzi z kujawsko-pomorskiego? Bo tam tak mówio.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tłumaczyć :-) W pracy należy wyrażać się poprawnie i już. Natomiast mój mąż z uporem maniaka mówi "kordła" i twierdzi, że wie, jak się mówi ale mu się tak bardziej podoba ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brat uwielbiał mówić "kordła" i "skartepki". Matka (polonistka) stale dawała się nabierać i najpierw wrzeszczała, a potem odkrywała, że brat ma z Niej ciężki ubaw ;-)))

      Usuń
  3. No a ile ludzi mówi: karnister ? :D

    Fakt, że w pracy, szczególnie urzędowej (na budowie to wiadomo jak się mówi) powinno się bezwzględnie wyrażać poprawnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. cóż,ja też zazwyczaj jak urzędnik tak prawi to mam dysonans i zastanawiam się gzie do szkól chodzil.

    OdpowiedzUsuń
  5. no bo kontrol i porponetka to już klasyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja znajoma chodzi z kotem do weteryniarza.

      Usuń
    2. Odcedzam makaron na druszlaku, bo w sklepie nie było durszlaków :P

      Usuń
    3. No, jest całkiem funkcjonalny, mimo że ma tyle lat, co ja :D

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. A moja była sąsiadka mówiła: krajzerka, trynk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tynk, tylko lepszy...:)))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. U nas, trynkarz dobrze zarabial i byl slowny a tynkarz wziol zadatek i tyle go bylo widac, mury strasza dalej graffitami!

      Usuń
    3. ...chciałam kupywać kachelki, ale był renament - muszę włanczać znajomych, powinni pomóż! ;)

      Usuń
    4. *)ups! powinli

      Usuń
  7. Jeszcze "rozumie" pisane zamiast "rozumiem". I błędy ortograficzne stawiane celowo w każdym wyrazie, na siłę - doprowadza mnie to do szału, bo tekst staje się niezrozumiały.

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie żenuje brak zrozumienia dla języka dla wtajmeniczonych- mam wrażenie, że nie pracowałaś nigdy w żadnym specjalistycznym środowisku. To tak jak mówią do siebie osoby kochające się albo wysoko wykwalifikowawni czy tez np Ślązacy...ciekawostka, ale tym razem przykrą są kadr z rozłamu jugosłowiańskiego- gdzie stykają sie języki bardzo dwuznaczne dla laika z innej cz. Europy- tam była prawdziwa batalia o pzrzekręcenia - nie przekręcenia....PS Mów takim językiem by zrozumiał rozmówca. Czasem naciśnij akcent jak nie rozumie wagi...czasem złagodź własną pozorowaną niewiedzą. Nie gładkość języka świadczy o człowieku, a umiejętnosć bycia "równym. Często zranisz wywyższając się swoją groteskową "linijką" pani dydaktyki. Dla mnie takim przykładem jest Majewski- bawi sie cudnie ucząć i przerysowując polityków i sytuację. Zafałszuj czasem swoją wiedzę by ludzie czuli sie swobodnie ale nie zapominali o szacunku. Szacunek nie mierzy sie linijka poprawności, a swobodą obycia i umiejętnością dostosowania rozmowy do poziomu rozmówcy. Iza R

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wywód! ;-)))))))))))))))))

      Usuń
    2. Z całym szacunkiem, ale przez wzgląd na ilość błędów wszelakich, z Twojego tekstu zrozumiałam tylko to, że jesteś oburzona tym, że ktoś wymaga wiedzy ze znajomości języka polskiego na poziomie szkoły podstawowej. Piszesz, że należy się dostosować do swojego rozmówcy, po czym sama tego nie robisz. Rozmawiasz z Klarką, zatem popisz się znajomością języka polskiego przynajmniej na poziomie liceum. Mam nadzieję, że zrozumiałaś co napisałam i co chciałam powiedzieć.

      Usuń
    3. W wielu miejscach, gdzie praca opiera się na kontaktach z ludźmi (szkoły, urzędy, sklepy itp.) osoba tam pracująca powinna posługiwać się poprawną polszczyzną ogólnopolską. Niezależnie od tego z jakiego regionu pochodzi i jakim językiem posługuje się w domu. Jeżeli ktoś mówi niedbale i niepoprawnie, to nie powinno się zniżać do jego poziomu, żeby udowodnić, że jest się "fajnym kumplem".
      Twój tekst, Izo R., pełen błędów i niechlujny, nie jest miły, ani pełen szacunku dla kogokolwiek. Doskonale potrafisz zafałszować swoją wiedzę...

      Usuń
    4. Iza R - brawo! Dokladnie tego wymaga etykieta JEZYKOZNAWCY. Dostosowania wypowiedzi do poziomu rozmowcy, tak zeby zrozumial. To sie nazywa erudycja.
      Do Klepsydry - chyba potrzebna Ci jest odrobina samokrytyki i dystansu. Nie zrozumialas co Iza R napisala.
      Grazyna - Klarki post jest o tekscie mowionym a nie pisanym. Ja tutaj tez nie uzywam polskich znakow, bo mi sie po prostu klawiatury nie chce przelaczyc. Czy to powoduje ze moj tekst jest niechlujny i nie do przeczytania?
      Iza R nigdzie nie napisala ze trzeba czynic bledy jezykowe w rozmowie z kims na nizszym poziomie jezykowym, ale ze nalezy tak dobierac slowa aby on zrozumial co do niego mowimy. Nikt do dziecka nie bedzie stosowal specjalistycznych wyrazen. Powiesz przeciesz "to jest bezczelnosc", a nie "dezynwoltura"...

      Usuń
    5. Twój tekst można przeczytać ale jeżeli nie używasz polskiej klawiatury, bo Ci się nie chce jej przełączać to znaczy, że nas tu w Polsce lekceważysz.Jeśli dodamy do tego źle stawiane przecinki lub ich brak, to TAK. Twój tekst jest, niestety, niechlujny.

      Usuń
    6. ktoś na jakimś blogu przepraszał za niechlujny tekst i błędy tłumacząc się,że jest po studiach technicznych:)))

      Usuń
    7. Iwona A. - tak, Twój tekst jest niechlujny, ciężko się go czyta, a jak sama piszesz, jest to podyktowane lenistwem i lekceważeniem odbiorcy (czytelnika).
      Czy sądzisz, że erudyta pracujący w urzędzie, gdy przyjdzie petent wyrażający się prostacko i wulgarnie (tak też bywa), ma się do niego tak samo odzywać? To też uznasz za etykietę językoznawcy?
      Tekst mówiony czy pisany, w kontaktach służbowych, oficjalnych, musi być poprawny. Można sobie tak powiedzieć w socjalnym do koleżanki, ale nie do klienta (petenta, pacjent a itp.).
      Sądzisz, że używanie poprawnej polszczyzny jest objawem niskiej samooceny i kompleksów? Ciekawa teoria.:)))
      Użyję takiego porównania: czy idąc na ważne spotkanie założysz brudne, podarte ubranie, będziesz potargana i nieumyta? Nie. To samo jest z mową. Niektórzy tak mają, że ją po prostu cenią i starają się o zachowanie jej poprawności, czystości i piękna. I rozmawiając z kimś, czy pisząc, o to dbają, albo chociaż się starają. I nie chodzi tu o wywyższanie się, ale o szacunek dla mowy, języka itp.
      Szkoda, że nie potrafisz tego zrozumieć.

      Usuń
    8. Tez mi sie nie chce zmieniac klawiatury i pisze bez znakow polskich :) ale tylko w komentarzach na blogach polskich :))) :D (solidaryzuje sie z Iwona i jej podobnymi).

      Usuń
    9. Czyli, że masz nas, czytających te blogi i komentarze w...głębokim poważaniu. Skoro Ci się nie chce to może daruj sobie pisanie komentarzy w ogóle

      Usuń
    10. Oj, w głębokim, głębokim!!! Dlatego tyż nie komentuję, to mój debiut. Całkiem udany. ;)

      Usuń
    11. pani z koleiki w aptece16 września 2016 08:03

      Grazyno, w kontaktach z ludzmi tez sa takie sytuacje, ze nalezy odpowiedziec stylem mowienia rozmowcy. Przyklad. W aptece starszy pan kupuje na recepte czopki. Aptekarka tlmaczy bardzo madrze i kulturalnie jak stosowac. Starszy pan jest jednak troche zdezorientowany i pyta czy stosowac przed czy po posilku. Aptekarka tlumaczy, ze to nie ma znaczenia po to lek doodbytowy. Starszy pan dopytuje sie, ze jaki i to jak ma stosowac jak to nie jest doustny lek. Aptekarka teatralnym szeptem podpowiada: Do dupki, prosze pana, do kupki. Starszy pan sie rozluznil, usmiechnal, podziekowal i troche z zalem stwierdzil, ze trzeba bylo mowic do niego tak aby zrozumial a fachowy jezyk to na ulotkach mozna przeczytac. :)))

      Usuń
    12. Pani z kolejki w aptece - ja rozumiem, że czasem trzeba.:) Z różnymi ludźmi rozmawiałam, wiem, że trzeba dostosować poziom trudności do rozmówcy, nie każdy musi wszystko rozumieć. Scena z apteki świetna, podziwiam aptekarkę, bo to dosyć krępująca rozmowa.:)
      Ale przyznasz, że sugerowanie, że używanie poprawnej polszczyzny to wywyższanie się, w celu walki z niską samooceną i kompleksami, jest już przesadą.
      Uważam, że nasz język jest piękny, trzeba o niego dbać i szanować. Każdy w miarę wiedzy i możliwości.:)
      Jestem świadoma tego, że też robię błędy, ale staram się z tym walczyć. Ale są osoby, które twierdzą: "a po co te głupie zasady, poprawność, ortografia itp.?" No cóż, jak trochę myślenia boli, to nie da rady... Najwięcej się buntują osoby, które mają z tym problemy, a nie chcą się przyznać, albo po prostu leniwe, którym się nie chce, wobec tego wolą wyśmiać i obrazić, osobę, która stara się o poprawność w mowie i w piśmie. Spotkałam kiedyś taką koleżankę, która jak czegoś nie rozumiała, to mówiła: "To głupie!".

      Usuń
    13. pani z kolejki w aptece16 września 2016 12:39

      Grazyno, to nie 'ja' pisze o wywyzszaniu sie...
      O poprawnosc jezyka teraz walczy sie z programikami i automatami na tych wszystkich 'srajfonach' (pisze z 'kolejki' a pokazuje sie 'z koleiki', pisze dwa razy 'do dupki, do dupki' a pokazuje mi 'do kupki'. Dawniej mnie to wpienialo a teraz pozwalam sobie nie poprawiac, nie przepraszac, nie katowac sie, ze moj tekst jest niechlujny czy malo czytelny...
      "Tylko spokoj nas moze uratowac"!!! Nie wiemy dlaczego inni mowia inaczej lub pisza z bledami. Czasem gdy mnie ktos obrazi brzydkim slowem w necie to tez mu sie odwdzieczam tym samym bo prawdopodobnie nic innego do niego nie dotrze, a czasem tylko zmilcze i nie szarpie sobie tym wlasnych nerwow bo to jak sie ktos wyraza to swiadczy tylko o nim samym. Wyznaje zasade: Jestem dorosla i to jak sie wyraze jest swiadectwem tylko o mnie samej i niech kazdy robi co chce. Dziecku lub mlodemu zwroce uwage, ale zeby doroslym?

      Usuń
    14. pani z kolejki w aptece16 września 2016 14:01

      Ps.
      Bardzo lubie apteczne dialogi :). Zawsze w aptece ,wlancza' mi sie podsluch jak u zajaca stojacego w slupek w ukwieconej laczce (nie na lace ale w lace bo mu tylko uszy widac mimo tego slupka :).
      Sama kiedys sie wyglupilam. Moja babcia miala zapalenie zyly (tak mowila, bo ja noga bolala) i wyslala mnie do apteki po masc. Jako dziecko nie zapamietalam, wtedy,dosc skomplikowanej nazwy masci. Abym zakupila, babcia oderwala, tyle ile sie dalo z pustej tubki, przylepke z nazwa. Gdy przyszla na mnie kolej, wspielam sie na palcach aby stanac twarza w twarz w okienku z panem 'farmaucentom' i jak ze sciagi w rece zaczelam odczytywac nazwe 'specyjalu' na babcina opuchlizne. Wyszlo mi: Poprosze tubke masci tiulowej. Twarz w okienku znieruchomiala ale oczy wygladaly jak u wesolka. Popatrzylam znowu na skrawek nalepki i poprawilam: Poprosze masc tiolowa. W gardle twarzy w okienku cos zaczelo gulgotac, chichrac, ksztusic, oczy zaczely lzawic i nagle twarz sie zaczerwienila i zniknela na dlugo z okienka. Ja w pozycji baletowego piruetu juz mialam wyjsc z apteki, spuscic nos na kwinte i wysluchac, ze jestem juz w drugiej klasie a chorej normalnej mosci z apteki nie potrafie przyniesc. Ale usta w okienku zapytaly do czego i dla koga ta masc tiulowa powinna byc??? Dla babci do smarowania!!! Wybakalam niepewnie. Wyszlam z apteki z tubka masci ichtiolowej.
      Od tamtej pory moj sluch wyczulil sie jak u zajaczka, w slupku, na zielonej laczce!

      Usuń
    15. To wywyższaniu się, to odniesienie do komentarza Iwony A.
      Też często widzę błędy na blogach, ale nie zwracam uwagi. Zakładam, że piszą je osoby dorosłe.:) Jeśli znam osobę i mam kontakt mailowy, to czasem zwrócę dyskretnie uwagę, ale nie chcę tego robić publicznie.
      Są przecież różne przyczyny... A czasami bywają błędy z przyczyn technicznych (najczęściej przy "ch", kiedy się nie wciśnie mocniej klawisza:). Ja często przestawiam i piszę "hc".:)))
      Czasami można usłyszeć świetne dialogi.:) Ostatnio usłyszałam coś o gąbce fluorystycznej.:) I fragment piosenki: "... to perfuma znakomita, każda dziewczyna jest przez nią zdobyta".:)))

      Usuń
  9. Niestety, dla mnie ktoś,kto nie mówi poprawną polszczyzną (nie mylić z gwarą!) to - nazwijmy rzecz po imieniu - prostak. Okropnie razi mnie niechlujstwo każdego rodzaju, a językowe zwłaszcza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kto jest bez grzechu, niech rzuca kamieniem, ale prawdę mówiąc to mało znam ludzi mówiących poprawnie, a już piszących to trudno by mi było kogokolwiek wskazać! W zależności od okoliczności trzeba się starać. Nadmierna poprawność albo uczoność też bywa nieco sztuczna i pretensjonalna.
    Zdarzało mi się już przepraszać za niewłaściwe użycie słowa, a podobno radze sobie nieźle? :D :D :D
    Jest jednak też zjawisko zwane niechlujstwem językowym i chyba o tym Klarka pisze? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Osobiście uwielbiam ,,remament'' i ,,kontrol''! A całkiem serio: od kogo się uczyć, gdy już zdecydowana większość tych, co na wszelkich świecznikach, mówi niechlujnie... Z bólem przyznaję, że i nauczyciele tu grzeszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest ''wziąść"

      Usuń
  12. Moze ona 'aborygienka' ze wsi Mogiła?
    A mnie to nie drazni ale smieszy do łez. :)
    Gdyby wszyscy tak zwracali uwage na jezyk to kazdy obcokrajowiec bylby 'analfabeta jezykowym' nawet ten z doktoratem. Owszem sa pewne zawody, ktore wymagaja czystosci jezyka ale dla reszty to nie ma znaczenia, byle w miare komunikatywnie i sposob wyrazania sie jest jakby czescia osobowosci. Tak jak uroda, plec, przynaleznosc terytorialna, wyrazanie szczescia czy frustracji... Kazdy tez moze bawic sie w purytana jezykowego, a co!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już to purytanina...:)))
      Słowem bądźmy fajni, mówmy byle jak, byle się jako tako dogadać, nie zwracajmy uwagi na błędy, nie przejmujmy się jakością naszej mowy i wymowy. Ot, luzik na całego. Język poprawny tylko dla wybranych, reszta nie musi się niczym przejmować. Propagujmy lenistwo językowe, bo po co się przemęczać jakimiś durnymi normami i ortografią. I tak się jakoś zrozumiemy.
      Czy tak mam właśnie rozumieć Twój tekst?

      Usuń
    2. purytanski purytan14 września 2016 19:29

      Tak. Sama, Grazyno, wiesz dobrze, ze ludzie maja rozne poziomy wyksztalcenia, pochodzenia, srodowiska, intelektu i takie tam. Pewnych zazad wymaga sie w miare predyspozycji czlowieka. Szlak mnie trafia jak 'inzynier' pisze i mowi jak 'jelop' a szczena mi opada, gdy slysze u kogos bez wyzszego czy nawet sredniego wykszalcenia [choc teraz to wszyscy sa wyksztalceni (sic!)] piekna polszczyzne w odmianie regionalnej ale konsekwentnie stosowana. Wybaczam nawet te wszystkie 'krzywe' jako przerywniki byle byly uzasadnione (lubie na przyklad Maslowska czytac i jej jezyk (!) :D). Powinismy wymagac najpierw od siebie poprawnosci jezykowej a dopiero potem napietnowac innych (Klarko, Twoj tekst jest zabawny i dajacy do myslenia :). Slowo 'purytan' bylo napisane z namyslem i swiadomoscia poprawnosci, tak dla 'checy' hehehe!
      A tak, to juz u dziecka ksztaltuja sie nawyki wyrazania, a z klopotami w ortografii, to troche juz bardziej skomplikowane powody...

      Usuń
    3. szalg, o ile się orientuję...

      Usuń
    4. purytanski purytan15 września 2016 07:05

      Szlak, szlak czyli kierunek jak szlak turystyczny. Ten drugi 'szlag' to chyba jakis skrot od 'szlagieru' bardzo 'polskiego' slowa. Ten mnie nie trafia!

      Usuń
  13. to ja najlepiej, jak się nie wypowię :p

    OdpowiedzUsuń
  14. Z wypowiedzi niektorych tutaj osob wynika jasno ze chca byc swietsi od papieza. Niestety, bardzo rzuca sie w oczy niska samoocena i kompleksy, ktore staraja sie nadrobic udajac hiperpoprawnych purytan jezykowych. Ja bardzo lubie zabawy jezykiem i czesto specjalnie zmieniam slowa tak zeby brzmialy niepoprawnie smiesznie. Czy robi to ze mnie buraka, bo nie wiem jak sie wyslawiac? Alez wcale nie. Natomiast burakiem jest kto sie pokazuje swoja wyzszosc poprzez wytykanie cudzych bledow. Nawet krolowa brytyjska sie nie wywyzsza. Ament.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co innego swiadoma zabawa jezykiem a co innego razace bledy jezykowe. Bardzo razi mnie gdy szczegolnie osoby publiczne popelniaja kardynalne bledy typu "cofnac sie do tylu" I nie sadze zeby robilo to ze mnie "hiperpoprawna purytanke jezykowa".

      Usuń
    2. Ale od razu wywyzszac sie??

      Usuń
    3. Nazywasz wywyższaniem się mówienie po polsku zamiast "po polskiemu"? Dziwne.

      Usuń
    4. Komuś sie tu pomyliła "purystka" z "purytanką", a to nie są synonimy.:)))W odniesieniu do języka używamy słowa purysta/tka
      Ech, polska język,trudna język..jak widać:)))

      Usuń
  15. ...no po prostu na krótki rękaw ;-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. A co jak Pani Dyrektor szkoly podstawowej na uroczystym rozpoczeciu roku mowi: "zmiany na pewno najprawdopodobniej beda" ? No I ja nie wiem czy w koncu beda czy nie beda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyrektor to taktyk i polityk!:

      Usuń
  17. Iwona A.- nic więcej dodać nie potrzebuję. Napisałaś wszystko, co miałam na myśli. <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Klarka!!! O czym Ty tu do nas rozmawiasz??
    Widzisz, co narobiłaś?
    Pozdrawiam.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba: co my, czytelnicy, narobiliśmy.
      Osobiście sama uwielbiam się bawić słowem, wygłupiać się, przekręcać, zjadać końcówki. Ale nie robię tego przy obcych ludziach i podczas spotkań oficjalnych, w tym zawodowych. Owszem, ze współpracownikami też się zdarza pożartować, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, bym przełożonemu zameldowała wykonane zadanie słowami "bylim, zrobilim i wrócilim" albo petenta obsłużyła "Trzymiej te papiry, wczorej skończyłam żebyśta dziś nie czekali". Litości. I nie jestem jakąś purystką czy purytanką, Pretorianką też niezbyt. Po prostu na wszystko jest miejsce i czas.

      Usuń
  19. a ja dodam też co koło mnie często słychać : - czydzieści czy ( 33 :), blomba ( plomba ), peruga (peruka ), partemonetka ( portmonetka), wziąźć (wziąć), nagminne jest włanczać (włączać ) i te końcówki właśnie takie jak zrobio ( zrobią), wędlino (wędliną ) itp

    OdpowiedzUsuń
  20. A NA LUBELSZCZYŹNIE MÓWIMY : POSTAW TAM ŁO
    I MUSOWO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadziem doPiask natarg, po kubełko I bez potrzeby kycać do głowy o te pól litry! Brejdak jak kiedyś kycnon, to trzeba mu było do lekarza! :D

      Usuń
    2. Zenonie, tekst przedni! 'Kycnon' mi sie podobo bo to jezyny wyraz, ktorego nie rozumiem :).

      Usuń
    3. A co tu jest do rozumienia? To trzeba czuć!!! :D :D :D

      Usuń
    4. Ja nie czuje, ja nie z Lublina. A moze mam wech realny a nie wirtualny?

      Usuń
    5. Kycniety, ja nie jestem pewien, ale chyba powinieneś być Kycnony?! :D :D :D

      Usuń
    6. Jak ja nawet nie wiem czy to rzeczownik czy przymiotnik, czasownik czy jakas inna forma gramatyczna!!!

      Usuń
    7. A ta wiedza jest do czegokolwiek potrzebna? :D :D :D
      Z ciekawostek, to po drodze do naszej chałupy jest wieś Stryjno. Niby nic specjalnego w tej nazwie, pomijając to że sama miejscowość jest bardzo zacna i wiekowa. Ale wystarczy zapytać miejscowego skąd jest i mamy lekkie zaskoczenie, bo wydawałoby się że on jest ze Stryjna? Prawda? A wcale nie, bo ze STRYJNY!!! I jedziemy również do STRYJNY, wcale nie do Stryjna!!! Prawdę mówiąc nie doszedłem do tego, czy ten regionalizm (odnośnie tej specyficznej odmiany) obowiązuje w całym kraju, czy tylko lokalnie? Trochę analogicznym przykładem jest np. Ostrów Mazowiecka. :)

      Usuń
    8. Z nazwami miejscowosci to jest wlasnie regionalnie. Odmienia sie tak, bo tak sie utarlo. Ja sie uczylam nowego jezyka i tam nazwy miejscowosci mialy dwie rozne koncowki w Miejscowniku (przypadku) i nie bylo w tym logiki gramatycznej. Na pytanie, jak wiec sobie radzic aby nie popelniac bledow przy odmianie, odpowiedziano nam (na poziomie uniwersyteckim), zeby sluchac jak to odmieniaja nazwe tego miejsca jego mieszkancy. Cala filozofia i logika w jednym.
      Bledy popelnia sie z niewiedzy i juz!!!
      Ja zauwazylam, ze im wiecej czytam polskie teksty wspolczesne w necie, tym wiecej robie bledow lub mam wiecej watpliwosci. Sprawdzam w necie i zapisuja mi sie wyszukiwane slowa, rowniez te blednie napisane :))), potem chwila nieuwagi i w swiat leca nastepne, powielone bledy. :/
      Dlaczego sie walczy z regionalizmami? Przeciez to bogactwo jezykowe a nie jakas zniewaga dla jezyka. Mam na mysli jezyk codzienny, mowiony lub komunikacyjny czy nawet jezyk literatury a nie urzedowy (!), naukowy, prawny, informacyjny czy literacki.

      Usuń
    9. Kiedyś już narzekałem, że przez nasze szkoły zniknęły gwary - były tępione bezlitośnie!
      A tak z innej bajki - kiedyś rozmawiałem z Polką ze wschodu, która się bardzo wstydziła swojego akcentu i wymowy. Szczególnie miała problem z "ł". Była bardzo zdziwiona, że to ona wymawia je bardzo prawidłowo, a my straciliśmy tę umiejętność i tylko starzy ludzie jeszcze to potrafią, ale tylko ci bardzo kulturalni. Wszyscy przyjęliśmy wersję najpospolitszą, wręcz prostacką. Sam nie potrafię wymówić prawidłowo tylno językowego "ł", a ona to swobodnie i bez wysiłku, jak w dawnych filmach!!!
      Jakby co, to proszę Polaków ze wschodu nie poprawiać! :)

      Usuń
    10. Zenonie, wystarczy wyjechac z kraju i problem wymawiania "ł" zniknie, bo sie po polsku wcale nie mowi a pisze sie bez polskich czcionek (jak sie czlowiek zdecyduje na pisanie komentarzy). :D:D:D Wtedy liczy sie na to,ze z kontekstu zdania wszystko wynika i tekst staje sie komuniakatywny :))) bez ą, ę, ź, ł, ó, ś, ć ... Wiecej. Po nastu latach byci za granicami czlowiek zmienia szyk wyrazow w zdaniu na podobe innych jezykow, o przesunieciu akcentu w slowie mowionym nie wspomne. To sie dzieje automatycznie, niezaleznie od checi dbania o poprawnosc ojczystego jezyka.
      Uzycie jakiejs formy odmiany mozna wesprzec jej poprawnosc autorytetem i wystarczy (choc niestety w narodzie znajomosc autorytetow tez znikoma). Wymagamy niemozliwosi w poprawnosci jezyka, ktory zyje, zmienia sie chocby przez nowe narzedzia pisania jak klawiatura zamiast piora (dlugopis tez kiedys byl potepiany, pamietam)... Forma wypowiedzi tez ulega zmianie, staje sie krotka, wyzuta z tych wszystkich ozdobnikow. Czasem cos kwituje sie OK lub okrzykiem k***, p***, nara, :), łodne zdjecia, hrehrehre/hi, hi, hi... Takie czasy nastaja!

      Usuń
  21. ja nie lubię być panią "doktór" (czyt. doktur) :p
    a to często używane szczególnie w Warszawie i okolicach(takie mam wrażenie)
    No i perły takie jak "włanczam" "lubieją" czy "senatorium"
    Pozdrawiam bez wywyższania (się) ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. wziąźć, włanczać albo tu pisze albo nieee ...
    szlag mnie trafia słysząć takie słowa z ust kolezanek w pracy brr
    marucia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szlag mnie trafia, kiedy słyszę takie słowa....
      To ta a propos używania imiesłowów w zdaniu.

      Usuń
  23. Wziełem i poszłem, półtorej roku(miesiąca, tygodnia).
    Jeść loda zamiast lody (loda to można komuś......)
    I ten oryginalny PERFUM zamiast perfumy. I jeszcze: ubrać płaszcz (nie wiem w co można go ubrać) albo buty. Uważam, że jesteśmy Polakami i powinniśmy mówić po polsku a nie "po polskiemu"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krajanka na obczyznie14 września 2016 20:10

      Moj chlop obcy krajowiec :) rozmawia (nie mowi) po polskiemu i ... ja go kocham i podziwiam, ze tak ladnie mowi po naszemu. :)))))

      Usuń
  24. wziełem, poszłem, przyszłem, kupywać - ratunku !!! mnie aż bolą uszy jak coś takiego słyszę :( mogę poprawić i liczę na poprawienie się , ale jak ktoś nie chce specjalnie mówić poprawnie, na złość ? nie rozumiem jak można tak kaleczyć język polski :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem w stanie przemilczeć wiele - uśmiechając się.. Ale gdy mi Ktoś mówi: ROZUMIĘ (nauczycielka, magister), nie wytrzymuję :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja pękam przy WYCZESAĆ zamiast uczesać:(
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  27. A bez rękaw, na obczasach i garaletka? Też fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeszcze ze dwie reformy oświaty i nie zrozumiemy się w ogóle. Większość ma zaświadczenie od specjalisty o swej miemocy w jakimś przedmiocie a i tak zdaje taki z klasy do klasy mimo robienia kadynalnych byków ortograficznych. Teraz nawet na wysokich urzędach nie zawsze mówią poprawnie. Lepiej raczej nie będzie. Neologizmy i naleciałości z innych języków pewnie w przyszłości spowodują, że będą ludzie mówić jakimś uniwesalnym językim i nie będzie to esparanto.

    OdpowiedzUsuń
  29. Mamy efekt bylejakości szkół, obniżenia poziomu w każdej sferze życia publicznego.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz