piątek, 12 sierpnia 2016

Na Kleparzu..

Babcia Kapciowa przestała sprzedawać pantofle będąc dobrze po osiemdziesiątce. Przez wiele lat przyjeżdżała aż spod Myślenic busem, targając w rękach dwie wielkie, kraciaste, ceratowe torby wypchane filcowymi, obrzydliwie brzydkimi kapciami. 
Często towarzyszył jej niewielki chłopiec. Wolał siedzieć na placu niż chodzić do szkoły. Nie nadaje się do nauki tak samo jak jego matka - tak twierdziła Babcia Kapciowa, która zajmowała się całą rodziną. 
Lata płynęły, chłopiec wyrósł ale do nauki nadal się nie garnął. Kiedy Babci brakło, jeździł na plac sam. Sprzedaje kapcie i wszystkie zarobione pieniądze przeznacza na życiowy cel - marzy mu się prawo jazdy. Zdawał już kilkanaście razy i na szczęście swoje i innych kierowców nie zdał, ale cały czas próbuje. 
A Wy ile razy zdawaliście? 

Dopisane po przeczytaniu komentarzy
Wygląda na to, że mamy mocno geriatryczny blog. To można już wspominać bo niedługo wszystko zapomnimy!

44 komentarze:

  1. No ja zdałam za piatym razem :) Chociaż mogłabym wszystkich szukać i napisać, że za pierwszym, ale nie jest mi wstyd z tego powodu, więc się przyznaję :) Jest to jeden z trudniejszych egzaminów, niestety jak widać po wielu wypadkach z udzialem młodych kierowców, nadal ma luki i osoby kompletnie nieodpowiedzialne dostają "lejce", a potem są łzy, poczucie winy i wyrzuty sumienia do końca zycia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zdałam za 10! To był dla mnie ogromny stres.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej ja się wybieram od wrzesnia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WRESZCIE!!!! Do września juz mało zostało :)

      Usuń
  4. Odpuściłem sobie. I tak bym nigdy nie zdała jak ten chłopak z Twojej opowieści. Wystarczy, że pan kazał by mi skręcić w prawo np. I mam z głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sobie oznaczałam ręce literkami LP ;)

      Usuń
  5. ja zdałam za pierwszym razem, ale to było 35 lat temu:) Byłam młoda i pojętna. Teraz jeżdżę ostrożnie, w kraju i za granicami, a egzaminu to bym drugi raz nie chciała zdawać:)
    PS Pozdrawiam tego pana, który mi wjechał w bok:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja normalnie za "pielfszym":DDD
    No i jeżdżę już 19 latek ;))- raz jedyny córki nauczycielce przy cofaniu wjechałam w drzwi jej auta na parkingu , tego no- córka w podstawówce miała przerąbane ://

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego się uzbierało trzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli wszystkie za pierwszym razem (jakby ktoś nie wiedział)

      Usuń
    2. Dzięki, skromność nie pozwoliła mi napisać tego tak wprost ;))))

      Usuń
  8. W Polsce 3 :) Niestety. To przed komisja od Jazdy. Potem musialam zdawac przed Rodzicami.
    U mamy zdalam, kiedy dowiozlam ja na Okecie.
    U Taty - kiedy w godzinach szczytu przebrnelam miedzy Brooklynem a Lincoln Tunel. Wiem, ze Ci to nic nie mowi, ale to kilka duzych tras szybkiego ruchu, zjazdy i Manhattan, gdzie jazda jest koszmarna. Zderzak w zderzak. I do tego piesi, ktorzy sa daltonistami.

    Tutaj za 1 podejsciem. Przed ichnia komisja od jazdy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Za pierwszym razem.A zdawałam w samym centrum miasta w tzw. godzinie szczytu popołudniowego.I były korki i piekielny ruch.Do dziś nie wiem jak to zrobiłam. A właściwie to wiem - mieliśmy super fajnego instruktora, młodego, który zaraz pierwszego dnia kazał jechać "normalnym tempem" a nie czterdziestką przy krawężniku jak inni instruktorzy.Poza tym nie było wtedy "placów manewrowych" i wszystkie manewry ćwiczyło się wśród prawdziwych, cudzych samochodów, łącznie z parkowaniem w kopertkę, a nie pomiędzy tyczkami.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Za pierwszym razem, ale to było w 1987 więc to się nie liczy. Pięknie parkuję tyłem, naprawdę idealnie z dokładnością do 10 cm pod warunkiem, że nie muszę się tym tyłem gdzieś zmieścić tak naprawdę. Wówczas zawsze, z tego napięcia, coś mi się pokiełbasi, więc unikam jak ognia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja raz zdawałam , tak chyba ze sto lat temu :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Raz- 33-lata temu :) Jeszcze przed maturą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Za drugim razem, 20 lat temu.Nie mam problemu z manewrami i nie boję się skrętu w lewo:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Za pierwszym razem, rok temu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Raz. w wieku 18 lat.
    Lily

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja ani razu. Ale nie ma strachu - nie jeżdżę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Za 6, w listopadzie minie 7 lat. To ja pozdrawiam panią, co mi wyjechała, bo stopa nie zauważyła...

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdałam za 1 razem, ale to było, ho, ho, wtedy co Zante... W wiekach średnich... Parkować nie umiem do dziś, a już zwłaszcza tyłem. W związku z tym zdarza mi się zaparkować na środku dwóch miejsc parkingowych z troski o samochody innych kierowców, a oni mi złorzeczą, barany jedne bez wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dziś już będę miała inne podejście, do tych, którzy parkując zajmują dwa wolne miejsca ;P

      Usuń
    2. ;))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
    3. Po tym jak wyjeżdżając z parkingu, kiedy po jednej stronie auta było pusto, a po drugiej stronie w odległości moim zdaniem dość znacznej, stał jakiś samochód, i jednak udało mi się temu samochodu zedrzeć lakier z jednego boku, zachowuję daleko posunięte środki ostrożności. :-)

      Usuń
  19. za drugim, bo za pierwszym spanikowałam już na placu i nie dojechałam na łuku,idiotka.
    Jeżdżę raczej dobrze, choć nie tak pewnie i dobrze jak Naczelnik, który jest mistrzem kierownicy )))ale jemu się dwa razy nie oberwało, znaczy nikt mu w dupę nie wjechał ;)
    parkuję tak sobie,nikogo nie przytarłam nigdy, mieszczę się, bo mam małe autko a jeździłam zawsze dużymi-BMW, oplem kadetem...

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdałam a pierwszym, jestem z siebie dumna do dziś. A było to w 89 poprzedniego wieku. I wcale nieprawda, że wtedy było łatwiej. Mój maż, inżynier, zdawał w tamtym czasie 5 razy. Na egzaminie tyłem parkowałam idealnie, a teraz, nie wiedzieć czemu, wychodzi mi kiepsko;( Za to kolizji ani stłuczki przez te wszystkie lata nie miałam żadnej. Szkoda, że nie w życiu, ogólnie, a tylko za kierownicą...
    Teresa.

    OdpowiedzUsuń
  21. Za pierwszym, ale t juz tak dawno temu, ze nie mam zadnych wspomnien zwiazanych z egzaminem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Za pierwszym w wieku lat 17 czyli o zgrozo jaka ja jestem stara,15lat temu. I dostałam tylko 1 mandat za prędkość.

    OdpowiedzUsuń
  23. za PIERWSZYM W 1993, na kursie poznałam ojca mojej drugiej córki ;p

    OdpowiedzUsuń
  24. ja wyleczyłem się z prawa jazdy po szaleńczym rajdzie na motorze... i całe szczęście bo dzięki temu zwiększyłem populację w Polsce :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Za pierwszym razem! W Dzień Kobiet! W inny chyba by nie przeszło. W grupie 10 osób były 2 dziewczyny i to właśnie MY zdałyśmy (widocznie pan instruktor miał taki kaprys).
    hancia

    OdpowiedzUsuń
  26. Wstyd mi to przyznać, Klarko, lecz nigdy nie starałem się o posiadanie prawa jazdy. Mój synuś zdał za drugim podejściem i, w razie potrzeby wozi mą chudą d...!
    Co do wspomnianej geriatrii, to chyba metafora ogrodnicza (przesadzanie!).
    Ku pokrzepeiniu serduszka Twego zacytuję Ci fragment wiersza Adama Zagajewskiego (też krakus):
    "(...) jestem jeszcze młody
    całe życie otwiera się przede mną
    jak zatoka morska
    w pełnym słońcu lat".
    Pozdrawiam, ściskam i niezmiennie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  27. W tej geriatrycznej kolekcji zapewne przyda się i Tetryk ;-))
    Zdałem (dawno temu) za drugim razem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy masz na myśli korupcję?:D. Nie wiem po co je zrobiłam- bo koleżanka chciała mieć? dla towarzystwa?
    Czysty idiotyzm- koleżanka chce polecieć na Karaiby a ja kupie bilet. i dlatego od dzis kumpluję się z ... chłopakami ;D Ktoś je na mnie wymusił?Równie dobrze mogłam jej kupić prezent z dwóch bransolet w cenie kursu. IZA

    OdpowiedzUsuń
  29. Za pierwszym, ale w zasadzie nigdy nie jeździłam. Mam za mało rąk i nóg...

    OdpowiedzUsuń
  30. W Polsce zdawalam trzy razy i nie dalam rady. Za kazdym razem cos. W Niemczech za pierwszym podejsciem dostalam prawko- jezdze 6 rok ( zdawalam jako czterdziecha) i bardzo chwale sobie mozliwosc posiadania tego dokumentu. Jest git i daje niezaleznosc- wiatr we wlosach i te inne "gadzety". Wlasnie mam chwile wolnego i se pojade, a co!

    Wspomne moze kolezanke moja starsza o dyche, ktora w Polsce robila prawko 11 razy, za jedenstym zdecydowala sie walnac w stol, napluc, nabluzgac domagac sie komisji....przyslali wtedy do rozzloszczonej baby jakiegos egzaminatora, aby z nia na spoko pogadal. Zaczal ja zniechecac do egzaminow komisyjnych, ze zaraz tu kogos dadza i pojedzie jeszcze raz. No i dali jej nowego egzaminatora, wyjechala jeszcze raz na miasto i dostala prawko. Jezdzi laska o rok dluzej ode mnie i zero wypadku, szczesliwa, zadowolona....

    Pamietam tez jak razu ktoregos , pomiedzy osmym a dziewiatym egzaminem na prawko, kolezanka owa wpadla na iscie szatanski pomysl i postanowila wsiasc w auto, stojace bezczynnie pod domen i czekajace na otrzymanie pozwolenia na jazde nim, i pozalatwiac sprawy a miala ich tego dnia kupe. Nie chciala juz lazic na piechote. Wsiadla , odpalila i pojechala, ale przed urzedem miasta stanelo ustrojstwo i ...ani, ani ( cale zautomatyzowane). Zrobil sie korek, samochody zaczely trabic, wymijac ja. Ona w nerwach za komorke i dzwoni do corki, ze co sie niby spierniczylo w tym super aucie? I kiedy tak se dzwonila i zawalala ludziom droge, podczas omijania jej stanal obok, kat oka z katem oka- jej imnstruktor jazdy ( u ktorego notabene nadal prywatne jazdy pobierala) w swoim wozie. Kolezanka mowi, ze nie wie jak to sie stalo, ile czasu jej to zajelo, ale nagle posuwistym ruchem weza zsunela sie na podloge:) Nie wydalo sie. Zostalo niezauwazona lub specjanie niezauwazona:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Moja daleka znajoma z trudem i w nerwach podeszła do egzaminu, denerwując się podczas jazdy coraz bardziej, aż wreszcie na którymś skrzyżowaniu zwolniła nieco i porzuciła samochód i egzamin, nie zaciągnąwszy nawet hamulca...
    Interes jednak czekał, i za jakiś czas znowu stawiła się przed komisją. Gdy czekała w kolejce, współtowarzyszka niedoli widząc jej nerwy zaczęła ją pocieszać:
    - Daj spokój, zdasz na pewno! Przecież dasz sobie radę! Nie jesteś przecież najgłupsza! Wyobraź sobie, słyszałam, że niedawno jakaś idiotka wysiadła na środku skrzyżowania! To jak takie startują, to ty miałabyś nie zdać???

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdalam za pierwszym razem, ale to bylo dwadziescia piec lat temu no i mialam duzo szczescia, bo sie zrobila gololedz na placu manewrowym i bylaml w stanie zrobic tylko jeden manewr, w dodatku krzywo bo opony w moim duzym fiacie po prostu sie slizgaly na lodzie.
    Teraz czeka mnie jeszcze egzamin na motorowe prawo jazdy, chcialabym za pierwszym razem ale nie wiem czy w ogole do niego przystapie bo sie coraz bardzioej boje.

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytam nurtem bo dawno mnie nie było. Jak geriatria to geriatria! Ja mam prawo jazdy 37 lat i zdałam za pierwszym razem. Ale zawiesili mnie w prawach ucznia bo wyszłam z lekcji na egzamin państwowy :-D

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz