środa, 2 marca 2016

ale i tak o tym powiem

Nagle się zrobiło o nich głośno. Nagle wszyscy jak jeden mąż zostali okrzyknięci patriotami, bojownikami o wolność, bohaterami. Losy jednostki pewnie się nie liczą ale ja i tak o tym opowiem bo jeszcze żyją świadkowie, którzy widzą pewne sprawy inaczej. 
Mój teść mieszkał ze swoimi rodzicami niedaleko Siedlec. Mieli duże gospodarstwo rolne. Teść miał starszego brata ale również młodsze rodzeństwo. 
Partyzanci systematycznie okradali ich z żywności. Zabierali prosiaki, zboże, drób i wszystko, co się dało zjeść. Zostawiali kwity z pieczęciami mówiąc, że to dla wytłumaczenia Niemcom - dlaczego nie ma świń czy cielaków. Okazanie takiego kwitu równałoby się przyznaniem się do pomocy i wymordowaniem całej rodziny ale o tym nie mówili.  
Rolnicy musieli również pomagać przy transporcie  rzeczy zrabowanych z pociągów. Nocą przychodzili partyzanci, brali ojca albo brata albo obydwóch, kazali zaprzęgać konie i jechać do miejsca, gdzie wysadzony został pociąg. Tam  rzeczy ładowane były na furmanki i przewożone we wskazane miejsca. 
Kiedy pewnej nocy znów we wsi zrobił się ruch, tata mojego teścia i brat uciekli. Myśleli, że jak w domu zostanie kobieta z małymi dziećmi to zostawią ich w spokoju, w końcu to nie Niemce (tak mówi teść, Niemce) tylko nasze. 
Byłem wtedy dzieciakiem, co to jest dziewięć lat. Kazali mi zaprzęgać i jechać. Tatuś miał wielkie konie, największe w okolicy. (Domyślam się, że dla dziewięciolatka wszystkie konie są olbrzymie). Nigdy tej nocy nie zapomnę. Wróciłem rano, przyprowadziłem furmankę, przyprowadziłem tatusiowe konie. Tych bandytów nie zapomnę. Były gorsze jak Niemce.
O tym, jak moja babcia, samotna wdowa z trójką małych chłopców borykała się z biedą, uciekała dwukrotnie z transportu, przeżyła okupację i o mało co nie zginęła z rąk leśnych już tu pisałam. 
Nie wszystko jest czarne albo białe. 

78 komentarzy:

  1. Dobrze, że o tym piszesz.Nie każdy usłyszał w rodzinie takie opowieści, a nam nie wolno zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Klarko,mój tata opowiadał tak straszne rzeczy o tych"partyzantach",że teraz jakby żył,to niechybne zszedłby na zawał,że tak ich honorują i jeszcze zrobili z nich żołnierzy.Z tego co opowiadał,to tak jak napisałaś ,gorsi byli od niemców i ruskich razem wziętych.Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, nie wszystko jest czarne albo białe. Najgorzej, jesli na siłe siecos wybiela albo oczernia. Zawsze widać tę sztucznośc i zawsze wywiera ona przeciwną do zamierzonej reakcję.Opowieści prawdziwe, takie jak Twoja, są cennym świadectwem czasów i dowodem na ich skomplikowanie.Tak jest nadal. Bo ludzie sie nie zmieniają a ich tendencje do zakłamywania rzeczywistosci trwają, w imię jakichś politycznych celów.

    OdpowiedzUsuń
  4. "wyklęci" bojownicy walki z "komunistami" bo tylko takie słowo było im znane, dzisiaj pewnie walczyliby z "lewactwem". Właściwie nikt nigdy nie zadawał pytania jak się żywili, przyjęto że z entuzjazmem okoliczna ludność... a przecież przed wojną chłop "panu" miał oddać wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwory, plebanie, młyny i karczmy również były systematycznie łupione

      Usuń
  5. A to Polska właśnie. Nic nie może być prosto, musi być lewo lub prawo, na pewno nie obiektywnie i sprawiedliwie.
    Nie dziwią mnie zabory. Skoro sami potrafimy się tylko kłócić, ktoś musi nami rządzić.
    Dla jednych wyklęci, dla innych przeklęci...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niezależnie od tego czy byli to partyzanci w czasach okupacji niemieckiej czy już powojenni, zawsze działali po bandycku, na zasadzie "cel uświęca środki". I ja osobiście wcale nie uważam tego za bohaterstwo ani za pożyteczne działanie.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  7. i moja mama opowiadała mi o zabijaniu dzieci przez "wyklętych"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się i nie ma w tym żadnej przesady.

      Usuń
  8. Brak słów.
    Owce PiS usiłują z narodu, który nie tylko ma pamięć, ale przez ostatnie 27 lat widziało świat, Europę, traktować jak bezwolnych półgłówków.
    Działają dotąd na granicy prawa oraz wielokrotnie prawo przekraczając. To jeszcze w jakiś sposób ma swoja logikę (co nie znaczy zgodę!!!), ale usiłowanie wciskanie kłamstw, debilizmów jest dla mnie niewyobrażalne i niesamowite. Kto to pozbiera do kupy? Młodzi? Zaraz zostaną zmienione podręczniki szkolne i akademickie. "Jedyna prawda" będzie egzekwowana jako wiedza, odpytywana, wymagana. Pozostaną nam tajne komplety? Gdzie my kurwa jesteśmy????

    OdpowiedzUsuń
  9. Są fakty z historii każdego kraju nie tyle tabu ale sprawy który nie warto rozgrzebywać. Niewielka garstka politycznie ebniętych facetów postanowiła sobie zrobic polityczna hucpę i tyle.
    Czekam az ktoś odważny w słusznym wieku wstanie i pokaże palcem - Ty zabiłeś mojego brata, kradłeś i paliłeś ................ i dziś cie odznaczył prezydent mojego kraju.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niewielu ich zostało, tak samo jak świadków
      a zmowa milczenia przekazywana jest z pokolenia na pokolenie

      Usuń
  10. Dzięki Klarko za ten wpis! Bo już myślałam, że tylko ja mam trochę inny pogląd na tych "wyklętych". Mój Dziadek po wojnie został odesłany w Bieszczady do walk z bandami UPA. Po powrocie mówił, że UPA i ci dziś nazywani "wyklętymi", to było jedno barachło. Mordowali tak samo, nie była to bohaterska walka o wolność, tylko mordowanie całych rodzi i dzieci tylko dlatego, że np. są Żydami albo ich nie lubiłem przed wojną.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze,że napisałaś .Mój dziadek został pobity przez "żołnierzy wyklętych" tylko dlatego ,ze bedac szewcem robił buty Niemcom .Jakby miał jakiś wybór ?

    OdpowiedzUsuń






  12. I ,,tacy" potem tu przybyli na nasze te Ziemie Śląskie(tak zwane odzyskane) po 1945 roku. Tu dopiero był dla takich o jakich tu piszesz prawdziwy raj. Tez jeszcze żyją ci którzy to dobrze pamiętają. Pozdrawiam Klarko-;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że o tym piszesz. Nic nie jest tylko czarne albo białe. Ofiary cywilów nikt nie gloryfikuje...

    OdpowiedzUsuń
  14. Najbardziej boli to, że obecne manifestacyjne czczenie pamięci żołnierzy wyklętych wcale nie wynika z autentycznej wdzięczności i złożenia hołdu tym, którym rzeczywiście jesteśmy to winni, a jest to wyłącznie polityczna gra i żerowanie na naszej, bardzo skomplikowanej historii.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję. wiem, ze więcej nas tak myśli, jak Ty, ze znamy te tragiczne historie z opowieści naszych bliskich, ech...szkoda słów

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że takie informacje docierają ciągle do zbyt małej liczby czytelników. To trzeba ciągle i na okrągło nagłaśniać. Nie bać się mówić młodzieży o tych okrucieństwach "partyzanckich" zaraz po wojnie, bo ja widzę odwrotny trend wychowawczy. W naszej gminie ostatnio robi się lekcje "wychowawcze' przy okazji pokazywania wystawy o żołnierzach wyklętych. lekcje prowadiz gosc z katowickiego IPN. Włos sie na głowie jeży, kiedy pomyslę w jaki sposób on przedstawia tych biednych "Bojowników".
    I jeszcze jedno. Są tam zdjęcia, na których uczniowie trzymają w rekach broń (karabiny). Na jednym chłopak mierzy do drugiego. A ja pamiętam apele do rodziców, żeby nie kupować militarnych zabawek. No i uwagi"nie mierzy się do drugiego człowieka" na lekcjach przysp. obr.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trudne to. Historia zawsze zakłamuje, jakaś prawda jest ukryta :(

    OdpowiedzUsuń
  18. moja rodzina pochodzi z tych okolic
    dziwiłam się, że babcia o partyzantach źle móiła i że się ich bała
    bała się też Ruskich
    a Niemców wspominała dobrze

    dziwna ta historia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia mi opowiadala, ze Rosjanie to bylo wyzwolenie. Zaden nie wszedl do domu zanim nie zapukal, no ale w babci domu rodzinnym ( dom najwiekszy we wsi) dowodztwo sie rozmiescilo, wiec moze dlatego(?).

      Ojciec zas opowiadal ( mial 6 lat, kiedy wojna sie konczyla), ze bali sie bardziej Rosjan niz Niemcow. Obawiali sie nadciagajacej armii czerownej.

      Usuń
    2. Babcia moja cudem uniknęła gwałtu ruskich żołnierzy, dzięki temu, że u nich mieszkał rosyjski oficer

      a Niemcy dawali dzieciom słodycze, byli kulturalni

      to nie jest obraz wojny ogólny, ale takie rzeczy tez się działy

      Usuń
  19. Tak mi się nasunęło. W liceum miałam nauczyciela historii,który raczej się nie przejmował za bardzo nauczaniem. Było zadane zwykle od strony do strony i najlepiej ,żeby było wykute na blachę. Az do historii drugiej wojny światowej.
    Kazał nam zamknąc książki i opowiedział o Katyniu,o napaśći bolszewików,Opowiedział to ,czego w podręcznikach nie było.
    Twoja opowieść jest bardzo potrzebna.Trzeba tylko znależć nauczycieli,którzy by zechcieli nie iść z prądem..i opowiadać np, że tacy istnieli,- żołnierze wyklęci - ale czy koniecznie muszą bbyć az tak gloryfikowani?Spojrzenie na nich musi być adekwatne do czynów.
    Mój ojciec nie żyje. Nie może mi już opowiedzieć jak to było naprawdę .Za życia nie opowiadał tyle tylko wiem,że - jako żołnierz również walczył z UPA..
    Ojciec był żołnierzem Armii Ludowej...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ktos odważył się powiedzieć, co robili ci wspaniali żołnierze ,,wyklęci,,których bali się ludzie na wsi bardziej niż Niemców , a moja mama nazywała ich bandytami. Janina z Belfastu

    OdpowiedzUsuń
  21. To jest mój komentarz z innego blogu, ale pasuje do problemu przeklętych, który Pani poruszyła:No cóż, my, urodzeni (umoczeni) w PRL-u, niedługo wymrzemy. A i pora wyginąć niczym dinozaurom, bo klimat zmienił się na nieznośny. Ale dopóki żyję, to będę pisać o PRL - u , nie o komunie, bo takowej nie było. I o bandytach podających się za AK których całkiem sporo było wśród szeroko i bezkrytycznie czczonych wyklętych. O tym, że wyzwalała nas Armia Radziecka i że ludzie witali ich jak wyzwolicieli. A o wolną Polskę walczyli nie tylko AKowcy, ale i inne ugrupowania. Krew przelewana przez armię Berlinga jest tyle samo warta, co ta przelewana przez żołnierzy od Andersa.
    Oraz że nieprawdą jest, jakoby syn AKowca nagrodzonego willą przez władze PRL oraz pani zrobionej na powstankę warszawską i pracującej później w cenzurze miał prawo do oceniania, kto jest Polakiem.
    A kiedy już my, urodzeni w PRL-u, dzieci urodzonych lub pracujących w PRL-u, wnuki urodzonych w II RP i opowiadających o tejże wcale nie tak słodko odejdziemy - piszcie historię po swojemu. Oby to nie było po IPN-owsku.
    Darek_lask

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawy wpis. Żołnierz to żołnierza a partyzant to partyzant. Czym się taki polski od ukraińskiego czy jakiegoś innego różni? Przecież to byli zwykli ludzie, którzy walczyli z wrogiem jak umieli. Widać nie umieli za dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  23. Moi rodzice często opowiadali, że po wojnie partyzantki bali się wszyscy. wpadała hołota i kradła co mogła, morderstw też nie brakowało. nie wiarygodne, że z takich ludzi robi się bohaterów

    OdpowiedzUsuń
  24. W czasie wojny w domu mojego dziadka najpierw zakwaterowano Niemców, potem gdy front się przesunął, Rosjan. A w międzyczasie partyzanci, grożąc spaleniem chałupy, wymuszali oddanie koni, drobiu... Mój dziadek nie przyznawał się do tego przez wiele lat po wojnie, ale teraz wspomina, że najlepsi byli Niemcy (niemiecki oficer był podobno bardzo grzeczny, chwalił gospodarstwo, pokazywał zdjęcia rodziny, częstował czekoladą), potem Rosjanie (kradli bimber, ale za to według dziadka pięknie śpiewali i darzyli sporym szacunkiem prababcię, która dla nich gotowała), a najgorsi partyzanci. Dziadek denerwuje się, oglądając wiadomości, mówi, że to żadna partyzantka była, ale czysta łobuzerka.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja unikam tego tematu, szczególnie gdy w dyskusji pojawiają się ludzie nawiedzeni w tę czy druga stronę. Generalnie takim nawiedzonym odmawiam prawa do ocen, bo są od podstaw skażone, nie tyle subiektywizmem, co ideologicznym fanatyzmem. Patrze i staram się nie irytować - nie ich, siebie - moja psychika jest tu ważniejsza. Czy jestem obiektywny? Zapewne nie, ale przynajmniej zdystansowany i otwarty na prawdę, ale tą rzeczywistą, nie czyjąkolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co to jest prawda rzeczywista?

      Usuń
    2. Suche fakty - dnia tego i tego oddział takiego i takiego zastrzelił kogoś, z powodu podejrzenia o coś, przy okazji pobili babę i spalili chałupę, razem z dziadkiem - bez całego pseudopatriotycznego sztafarzu i bogoojczyźnianych tekstów. Jeżeli tak było, to było i koniec.
      Poczytaj sobie np TU - bardzo bogata historia w bardzo dużym skrócie - każde zdarzenie to materiał na długa opowieść.

      Usuń
  26. A mnie sie wydaje, ze to byly parszywe czasy dla wszystkich. Bohaterami sa ci, ktorzy wtedy zgineli jak i ci, ktorzy potrafili przetrwac. Nie wnikam glebiej. Bylo zbyt wiele przypadkowych zdarzen i smierci.
    Nam latwo oceniac z fragmentow opini naocznych swiadkow (sa to polprawdy lub nawet male ulamki z calosci prawdy). Jak bylo rzeczywiscie? Parszywie, biednie, zastraszenie i wielka jednak chec zycia... normalnosci, zapomnienia ale i pamieci ale takiej w sercu.
    Rozumiem dobrze tych, ktorzy w tym uczestniczyli i jednak potrafili milczec. Przez skore czujemy jak bylo ale czy szczegoly nam potrzebne? Jak widac same wspomnienia potrafia tez dzielic ludzi ...

    OdpowiedzUsuń
  27. Tragizm tych partyzantów po 1945 r był taki, że czego by nie zrobili to by zginęli. Zostaną i wybija ich a żyć jakoś trzeba, ujawnia się i wyjdą to ich w więzieniu zabiją. Jasne że byli różni :) jak i cała ludzkość - gdzie każdy inny. Mój mąż wczoraj mówiłz że boli go właśnie taka opinia jego babci o partyzantach, bo wszak nikt z tej strony rodziny nie miał odwagi walczyć. Trudna to historia raczej szara niż czarno-biała.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze, ze o tym piszesz. Ja nie slyszalam takich opowiesci w rodzinie. Slyszalam o Niemcach, slyszalam o Bolszewikach. Ale nie o partyzantach...
    To jest historia, o ktorej nie przeczyta sie w ksiazkach.

    OdpowiedzUsuń
  29. klarko, oni przeżyli, mieli szczęście. inni tego szczęścia nie mieli. ci wyklęci (wg mnie przeklęci) mordowali całe rodziny. popełniali czyny o których pisać nie mogę, bo serce boli do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak zawsze- mądrze prawisz... A czytałaś niedawny wywiad z Katarzyną Bondą (był w necie, chyba gdzieś na Gazecie czy w Dużym Formacie), właśnie na ten temat ? Poszukaj, warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znalazłam
      http://forsal.pl/artykuly/923851,bury-zolnierz-wyklety-i-zbrodniarz-wywiad-z-katarzyna-bonda.html

      Usuń
  31. Teraz jak jestem już "dużą dziewczynką", zrozumiałam, dlaczego historia mnie nigdy nie fascynowała. Obiektywnie opisać się nie da, bo nie znamy wszystkich faktów i prawdziwych intencji jej bohaterów. Każdy wplecie coś od siebie i przez jakiś czas jest to obowiązujący kanon wiedzy.
    Poza tym, jak ktoś mądry zauważył" historia uczy nas tego, że historia nic nas nie uczy..."

    OdpowiedzUsuń
  32. Sytuację chaosu walk już po przetoczeniu się frontu opisał Konwicki w "Rojstach". Oczywiście - to literatura. Ale psychologicznie bardzo przekonywująca.

    OdpowiedzUsuń
  33. Chyba każdy słyszał (czytał)o Burym-żołnierzu wyklętym i jednocześnie uznanym przez mieszkańców Podlasia za morderce. Ile takich i podobnych historii?
    Szkoda, ze wciąż nie wszyscy potrafią rozmawiać o historii nie zakłamując jej, a przynajmniej nie wybielając. Rzadko bywa bohaterstwo bez skazy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam Roksanno, źle mi się przeczytało i zamieściłem bez sensu komentarz. :)

      Usuń
  34. Przyjrzyjmy się uczestnikom marszów ku pamięci wyklętych. W moim mieście wczoraj 80% to młodzież, w dużej mierze ultrasi. Pozostałe 20% to, jak widzę na zdjęciach, nauczyciele (o zgrozo, także historii), politycy, katecheci. Mieszkańców przypadkowych raczej brak. Może dlatego, że u nas większość powojennych przyjechała ze wschodu? Może dlatego, że uciekali? Rodzinę jednego z moich współpracowników zamordowali żołnierze Łupaszki, co nie przeszkodziło Antoniemu M. napisać w liście do żołnierzy, że to bohater. I jak ten człowiek mógł spokojnie stać na placu i tego słuchać?

    OdpowiedzUsuń
  35. Chlopak mojej siostry mial ciotke, ktora brala udzial w Powstaniu Warszawskim. bardzo dlugo o tym nie opowiadala, bo to nie byly czasu ku temu. Bala sie byc posadzona o wspolprace z okupantem. Ona opowiadala, ze kiedy ich oddzial wyszedl z kanalow to oczywiscie dorwali ich owi Niemce, no i mlody oficer niemiecki bardzo tym powstanczym niedobitkom pomogl. Pozwolil im wziasc zywnosci i darowal zycie, kazal im w las nawiewac, czyli jak sama mowisz nie wszystko jest takie jednoznaczne.
    Poza tym my nie moglismy mowic inaczej o wojnie niz jak oficjalna wersja przewidywala. Teraz wychodza rozmaite brudki wieksze i mniejsze i ...jestesmy po prostu zaskoczeni, ze jak to(?), przeciez to nie tak bylo.

    OdpowiedzUsuń
  36. Mój Dziadek, przedwojenny wachmistrz w 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich, całe swoje zaoszczędzone z gaży pieniądze, pakował w dom i w gospodarkę. Marzył mu się dom murowany, pierwszy taki we wsi. Postawił go i skończył na rok przed wojną, z kampanii wrześniowej wrócił do domu, cudem przeżywszy rozstrzeliwanie przez sowietów na bużańskim moście, po to żeby się przekonać, że jedyny murowany dom we wsi zajęła na swój posterunek niemiecka żandarmeria, a nagromadzony sprzęt rozkradli sąsiedzi. Babcia dołączyła po półrocznej tułaczce z dwójką dzieci, wcześniej więziona przez sowietów w twierdzy brzeskiej i bez końca przesłuchiwana (dzieci też)o miejsce pobytu męża. Przed wywózką na wschód uratował ją i moją mamę meldunek w tym nowo postawionym domu, który po utworzeniu generalnej Guberni znalazł się po niemieckiej stronie, a "Niemców" mieli obowiązek oddać. Oddali... wypuściwszy wolno na trzaskający mróz i każąc iść po zamarzniętym Bugu "do Giermanca". A "Giermaniec" nie wiedząc co się dzieje, najpierw ostrzelał rzekę z moździerzy i karabinów marzynowych, a potem dopiero pytał kto idzie. Wojnę przeżyli w tzw."letniej kuchni", którą się postawiło za stodołą, by z pola nie musieć na posiłki wracać aż do domu. Przeżyli z tego, co uprawiali i co czasem dostali od Niemców, a ściślej co im wynosiła z kuchni córka komendanta posterunku nie mająca się z kim bawić i zmuszająca do tego moją Mamę i jej siostrę. W czasie wojny partyzantów w okolicy nie było, bo to jednak była oficjalnie Rzesza i Niemcy tępili najdrobniejsze działania w zarodku, dziesięć razy bardziej surowo niż w GG. Za to po wojnie... Po wojnie okoliczne lasy zaroiły się od ludzi z bronią i bywało, że wieś była nocą nachodzona przez dwie albo i trzy grupy naraz. Chłopi ciśnięci przez władzę, żeby tworzyć spółdzielnię, postanowili ją założyć, ale samemu i wybrać taki zarząd, do którego będą mieli zaufania; w ten sposób Dziadek, mający zrobioną w wojsku maturę, został księgowym. Po trzech miesiącach zwalono im na kark kontrolę, która wykazała potworne niedobory, czyli tak naprawdę oszacowała prawdziwą skalę rabunków, czy jak kto woli "rekwizycji". I Dziadek jako odpowiedzialny wylądował na kilka lat w obozie pracy, umieszczonym na którymś tam pokładzie w kopalni węgla. Na powierzchnię nawet nie wyjeżdżali... Zwolniono go dopiero po śmierci Stalina, a "leśnych" do śmierci nie nazywał inaczej, tylko bandytami, mimo, że byli między nimi jego przedwojenni koledzy... A ja mam teraz oglądać jak się do jednego wora wrzuca ich razem z patriotami i wszystkich czci, jako jakichś rycerzy bez zmazy?
    Kłaniam nisko i pięknie Ci, Klarko, dziękuję za ten tekst:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są prawdziwe historie..aż mnie ciarki przechodzą..:(A teraz narzekamy na brak sprawiedliwości..

      Usuń
  37. Wojna pociąga za sobą ofiary i nie tylko wśród żołnierzy ale jak dowodzą statystyki głownie w śród cywilów (na wojnach najmniej ginie żołnierzy właśnie), każde państwo w stanie wojny nakłada różnego rodzaju obowiązki stosując przy tym mechanizmy przymusu mniej lub bardziej brutalne i nie tylko wobec obcych ale przede wszystkim wobec swoich obywateli. Pytanie dla kogo wojna skończyła się w 1943 dla kogo w 1945 a dla kogo 1950 itd.
    Wojna to straszny niewyobrażalny stan, stan permanentnego zła, zła które przenika wszystko i wszystko niszczy i jak w tym stanie permanentnego zła zachować się godnie ???
    Nie chce nikogo wybielać, ani tym bardziej oczerniać,
    Jedno jest pewne trudno jest „stanąć w prawdzie” zwłaszcza w tak „pięknym kraju „ i tak „dumnemu narodowi ” , nasza historia jest niezwykle skomplikowana i na pewno nie jest ani czarna ani biała. Fakty są faktami i z nimi się nie dyskutuje, ale powinno się je poznać i powinno się znaleźć związki przyczynowo-skutkowe i spróbować zrozumieć.
    Należy więc przede wszystkim rozwijać umysł i myśleć, potem poznawać fakty wydarzenia i procesy, na koniec wyciągać wnioski – własne oczywiście (polityka tu nie ma nic do roboty )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten wpis, pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja też dziękuję... niełatwo zrozumieć... z jednej strony: Witold Pilecki, z drugiej ci, o których piszesz, pomiędzy nimi prowokacje, podawanie się za kogoś, komu chce się zepsuć opinię...
      Ciała wrzucane do dołów, pobite, połamane... do dziś nie odnalezione.. dzieci w domach dziecka...
      Kontrast. Kto był bohaterem, kto szują, a komu udało się chociaż pozostać człowiekiem?
      M.

      Usuń
  38. a moja babcia uciekła z dziadkiem z wielkopolski na granicę ukraińską bo myślała że tam będzie spokojniej.
    Wrogiem był i Polak, Niemiec i Ukrainiec.
    wybawcą również.
    Trudno oceniać.

    OdpowiedzUsuń
  39. CZytajac komentarze, posiadajac jakas wiedze historyczna i ta "rodzinna", co tam dziadkowie czy wujkowie przeszli i jak walczyli czy zbojowali dochodze do wniosku, ze Pan Orwel w przyoadku Polski pomylil sie o 36lat.
    Z drugiej strony to historia nie osadza. Osadzaja Ci, ktorzy maja wladzie i tak, jak im jest wygodniej.

    Osobiscie uwazam, ze nie moge osadzac, moge sluchac. Nie mam doswiadczenia wojennego, nie wiem, co zrobilabym w sytuacji zagrozenia zycia mojego czy moich bliskich. Wszystko to sa gdybania. "Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono".

    Powrot do kwestii zolnierzy wykletych traktuje jako temat zastepczy, chyba jeszcze bardziej trzeba sklocic Polakow ze soba.

    No coz, mnie sie dobrze lezy na plazy w Miami i rownie dobrze czyta Ciebie, Klarko.
    I taka refleksja: czy my nie mozemy w koncu zamknac tej martyrologii i pomyslec o przyszlosci?
    W skali kraju oczywiscie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Byli partyzanci i byli " bandyci" też pod nazą partyzanci. Jestem ze wschodu Polski. Tutaj nikt nie ma problemu z odroznieniem tych dwóch grup.
    Czemu jest zmowa milczenia. Bo ludzie nadal boja się mówić. Boją się ... bo nadal są zastraszani.
    Mojego pradziadka zamordowali. Skatowali, okrecili drutem kolczastym, założyli worek na głowę i zakopali w lesie. Dlaczego ? Bo był Niemcem ale nie żołnierzem i niejednemu życie uratował.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ty, którzy walczyli o kraj należy się pamięć i osąd historyczny prawdziwy...a wyklętych, cichociemnych, akowców nsz, win...potraktowano z buta wymazano, zamęczono,mordowano ...skazano na zapomnienie. Nie byli święci, tez mordowali,zwłaszcza socjalistów, komunistów, czerwonych, fatalnie traktowali chłopów... byli cholernymi antysemitami część z nich uciekało razem z niemcami kiedy szli rosjanie,taka may skompliowaną historię !!! nie czarno białą, tylko kretyn i nacjonalista tak może twierdzić . pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. To się nawet nazywa - historyczna histeria.
    I w mojej rodzinie są dwie strony tej samej historii
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  43. Pamiętam jak byłam dziewczynką i mój śp ukochany dziadziuś nie chciał chodzic ze mna na spacery do lasu, który mieliśmy tuz obok działki. Zawsze jak Go zachęcałam do tego, mówiąc jak tu ładnie, On odpowiadał, że las kojarzy Mu się ze złem, bo podczas wojny tam szerzyło się straszne zło... wtedy nie rozumiałam..

    OdpowiedzUsuń
  44. nie czytałam komentarzy... pamiętam opowieści babci- jak weszli ruscy, to kobiety spały w stodołach, pod snopkami. Akurat o partyzantach mówiła zawsze dobrze, ale źle o i tzw wyzwolicielach- rok 1946- komuniści u władzy, noc- gęsi krzyczały- ukradli dziadkowi 3 konie, 15 syn- mój wujek je odzyskał po roku, a później było rozkułaczanie...

    OdpowiedzUsuń
  45. MOjej cioci ,,niezłomni'' zastrzelili ojca. Podobno przez pomyłkę...

    OdpowiedzUsuń
  46. Dzięki Klarko za poruszenie tego tematu. Przeraża mnie jak niemal z dnia na dzień zmienia się historię i "mąci dzieciom w głowach". Wczorajsi bohaterowie, to dziś już śmieci, bo niepoprawni politycznie. To wielka granda.
    Pozdrawiam. Lidia

    OdpowiedzUsuń
  47. Jeszcze raz się odezwę, bo myślę, ze warto: zerknijcie proszę na facebookowy profil Pawła Kukiza. Bo wydaje mi się, że to nie może być tak, że jak ktoś kogo lubimy prezentuje nam swój punkt widzenia, to choćby z sympatii się z tym zgadzamy, wyszukujemy coś "na poparcie" i zapominamy o drugiej stronie.
    Tam też jest gorąca dyskusja, ale odzywają się i zwolennicy i przeciwnicy czczenia "wyklętych", jest sporo wspomnień, źródeł... jeśli komuś będzie się chciało poczytać, a nie tylko kurczowo trzymać się swojego zdania.
    Mi najbardziej podoba się ten głos: Rafał Małecki - Dzień żołnierzy wyklętych to jak sama nazwa wskazuje ŻOŁNIERZY, a nie licznych band które w tym czasie grasowały. Czy to tak trudno zrozumieć ? Czy jeśli w Solidarności była złodziejka Krzywonos jak mówią na nią koledzy to wszyscy w Solidarności byli złodziejami ?. Żołnierze wyklęci to prawie wszyscy żołnierze anonimowi, mało znamy dzisiaj nazwisk, (z wyjątkami) więc czcimy ich głównie anonimowo a nie z nazwiska."

    Pozdrawiam - i zachęcam do lektury, nie ze względu na Kukiza, tylko na komentatorów jego posta. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka dni temu jechałem pociągiem z historykami, którzy mieli dostęp do akt dotyczących Brygady Świętokrzyskiej. Twierdzili, że bez systemowej kolaboracji z hitlerowcami wycofanie tych oddziałów do Czech, a potem do Niemiec, byłoby niemożliwe. Brygada bezpardonowo mordowała napotykanych Żydów, zabijała jeńców, okradała Polaków włączając w to tych sympatyzujących z formacją. Jeden z historyków mówił, że odnalazł dokumenty potwierdzające straszne wydarzenia, które w dziwny sposób nie są ujawniane i nagłaśniane. Na przykład rozstrzelanie grupy Żydów ocalałych z Auschwitz, czy egzekucję matki i nastoletniej córki poszukiwanego komunisty.
      Istnieją konkretne protokoły, akta, dane... W wielu przypadkach całych oddziałów, naprawdę nie ma kogo czcić.

      Piwnica Fritzla

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ja zas na wykladach z historii mialam mozliwosc zapoznania sie z dokumentami - donosami Polakow na siebie nawzajem na Schucha w Wawie podczas II wojny swiatowej. Ten kult Polakow walczacych z okupantem od reki runa mi w gruzach. Przyznam , ze niemilo mi sie zrobilo.
      Swiatek utkany przez akademie , wystepy szkolne, patriotyczne wierszyki zbladl. Dokunemtow tych nie naswietla sie publicznie, bo zyja potomkowie; zyja , no wtedy przynajmniej jeszcze zyli, ci, ktorzy donosili. Dla dobra ogolnego nie robilo sie tego. Ale normalnie wysiadlam. Przechwytwalo te donosy AK. jeden donos to bylo cos, zaczynal sie od slow ." Juz 3 raz pisze do panstwa w sprawie mojego saisada, do ktorego co jakis czas przyjezdzaja podejrzane ciezarowki i cos z domu wynosza i pakuja...."

      Usuń
    4. Do użytkownika"Piwnica Fritzla": wartość prawdy historycznej wyniesionej z Pańskiej podróży z historykami celnie skomentowali już A.M. i Tie F. na blogu AugustaMocnego - nie chce mi się więc tu powtarzać.

      A Ania bardzo słusznie napisała,że "dla dobra wspólnego" - czyli dla podkreślenia, że większość zachowywała się w tych trudnych czasach jak ludzie a nie jak zwierzęta, nie wyciąga się na piedestał tych "złych", tylko wspomina i czci tych, którzy dla przyszłych pokoleń mogą być przykładem.
      Łatwo to zrozumieć na przykładzie rodzin: opowiadając wnukom o przodkach, też najpierw mówi się o tych osobach i sytuacjach, które mogą "świecić przykładem" , a dopiero w miarę dorastania wnuki dowiadują się także , że np ukochany dziadek dotąd przedstawiany jako pracowity , uczciwy człowiek, miał też jakieś wady, np. bywał oschły czy surowy, albo palił jak smok i umarł na raka płuc.
      Ale to nie jest podkreślane jako "pierwsza, najważniejsza i jedyna prawda", ważniejsze jest to, co zostawiło po nim dobre wspomnienie, oczywiście nie negując wad.

      A Ojczyzna to też rodzina, prawda? I ja nie neguję, że były w niej czarne owce, tylko skąd ta chęć wypchania ich na widok, skąd ta ochota do samobiczowania - tym bardziej w dzisiejszych czasach, gdy nie brakuje zewnętrznych ataków na nasze dobre imię /np oskarżeń o "polskie obozy..."/?

      pozdrawiam M.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. " I ja nie neguję, że były w niej czarne owce, tylko skąd ta chęć wypchania ich na widok, skąd ta ochota do samobiczowania - tym bardziej w dzisiejszych czasach, gdy nie brakuje zewnętrznych ataków na nasze dobre imię /np oskarżeń o "polskie obozy..."/?"

      Skad ta chec wypchania? Stad abysmy zaczeli myslec o sobie jako o normalnych ludziach a nie jako o narodzie, ktory jest mesjaszem narodow. Nieskazitelnym, z piekna historia, stajacy zawsze w obronie slabszych, pomagajacy innym narodom i w ogole ah i oh....
      Nie mamy tylko bieli w naszej historii , mamy tez czarne monenty. I jak byli Polacy, ktorzy pomagali i przechowywali Zydow podczas okupacji ( ci dostaja odznaczenia "sprawiedliwych wsrod narodow") tak byli tez tacy, ktorzy sie na krzywdzie innych dorabiali, donoszacy na tych, ktorzy przechowywali takich ludzi lub domagajacy sie zaplaty za to , ze nie doniosa. Czlowiek jest czlowiekiem tylko, bywa przekupny, chce sie dorobic, chce sie wzbogacic, chce cos znaczyc, nie chce cierpiec. Wykorzystuje dogodny dla siebie czas, ale bywaja tez tacy, ktorzy maja inne morale. Jestem w stanie przychylic sie do opini Grossa, ktory w swojej ksiazce opisywal, ze wokol jednego z obozow juz po wyzwoleniu Polacy z motykami przyjezdzali na tzw wykopki. Szukali wokol obozu, kopali wokol, czy nie uchowaly sie szczatki Zydow i ...moze wykopie sie czegos cennego po nich. To sa brzydkie cechy naszego charakteru. Ogolnie brzydkie cechy ludzkiego charakteru. Chcialabym przerobic w sobie ta zla historie naszego narodu, albo tez niewlasciwe monety naszej historii, bo przerobiona historia nie boli tak, jak ta z sielski obrazekiem rzeczywistosci. Podbarwiona, ukoloryzowana.... i nagle dostaje sie kubel zimnej wody na glowe kiedy odkrywa sie prawde, ktorej absolutnie nie chce sie przyjac do wiadomosci, bo mowili nam przeciez inaczej... Tylko prawda wyzwala. Klamstwo do niczego nie prowadzi. Poza tym, kiedy uczymy sie takiej cudnej naszej historii to bardzo zadzieramy nosa- no kto moze nam podskoczyc, skoro my to chodzacy aniolowie? Przerost dumy zaczyna sie w nas gromadzic. Nie jestesmy latwym narodem. Kim jestesmy, jacy jestesmy? Tego nie zrozumiemy bez konfrontacji z innymi z ich patrzeniem na nas.

      Natomiast kiedy chodzi o wypaczanie historii chocby przekrecajac slowka typu: "polskie obozy koncentracyjne". Zydzi sie z tym rozprawiaja chyba najlepiej. Znalezli metode, ktora przynosi skutki. Pozywaja do sadu wszystkich tych, ktorzy niewlasciwie sie wyrazaja o ich losach i gehennie podczas II wojny swiatowej. Wszystkich dziennikarzy, konferansjerow, pisarzy , politykow..... oczywiscie laduja w to kase, ale to jedyna metoda na tego typu zachowania. Wyuczyli tak swoich wczesniejszych przesladowcow, ze obecnie nawet mlode pokolenie w Niemczech wie, ze ok Zydzi byli eksterminowani i wine za to ponosza nazisci. Przelkneli/przelykaja to w swojej historii...natomiast nie maja zielonego pojecia, ze inne nacje tez byly eksterminowane.

      Wracajac jeszcze do naszej dziewiczej historii. Mamy kilka takich bialych krukow w historii. Zagowzdek ladnie opowiedzianych mlodziezy. Wybielanie czarnych charakterow. Konrad Mazowiecki chociazby. Biedaczek z dzicza pruska nie mogl sie uporac i sciagnal nam na leb Krzyzakow. A to byl najzwyklejszy mafiozo- tak go wspolczesnie moznaby bylo okreslic. Grandziarz, ,upil, palil wchodzil w dziwne uklady i ... Krzyzacy go w bambuko zrobili, a on chcial ich tak zrobic. No jak mogli? No jak? Taki porzadny obywatel naszej spolecznosci.

      Chodzi mi o to, aby realnie patrzec na sprawy.

      Usuń
    7. A co takim razie powiesz ma temat Leszka Białego

      Usuń
    8. :)) Nie znam czlowieka:))

      Usuń
    9. To dziwne znasz Konrada a Leszka nie ?, to na przyszłość za nim napiszesz ze Konrad "i sciagnal nam na leb Krzyzakow" to zapoznaj się z Leszkiem

      Usuń
    10. No coz, wedlug mnie, moze nie pwinnam oceniac mentalnosci ludzi tamtych czasow przez pryzmat czlwoieka wspolczesnego nam, ale oni- wlady, ci znaczacy cos ludzie- wtedy zyli jak mafia, gdzie brat walczyl z bratem i bil sie o schede po majacym odejsc ojcu, czasy, w ktorych sie truli nazwzajem i poslugiwali wszelkimi mozliwymi sposobami aby zyskac kawalek ziemi...takie czasy

      Usuń
    11. Otóż to średniowiecze to nie XXI wiek, a inspiratorem sprowadzenia Krzyżaków nie był Konrad - to jest opinia obiegowa, i właśnie dla tego jestem sceptyczny co do wpisów powielających opinie obiegowe, również tych dotyczących Żołnierzy Wyklętych

      Usuń
    12. Prawdopodobnie nie byl, pomysl poddali mu inni, ale on go wykonal, wprowadzil w zycie. Mowi sie, ze nie wyciagnal wlasciwych wnioskow z kontaktow krola Wegier Andrzeja II z Krzyzakami... Moze nie wiedzial, ze to zakon trudny do wykurzenia?
      Historia mowi, ze Konrad Mazowiecki byl bardzo porywczym czlowiekiem i nawet z sojusznikami potrafil obchodzic sie makabrycznie, przypadek z wojewoda mazowieckim Krystynem.

      Usuń
    13. Myślę ze google to za mało ....

      Usuń
    14. @M
      Porównuje Pan opinię historyków pracujących zawodowo z aktami i dokumentami z omawianego okresu, mających stały dostęp do źródeł, z silnie zabarwionymi politycznie opiniami dwóch blogerów-amatorów i na tej podstawie wysnuwa Pan wnioski dotyczące "wartości historycznej" czegokolwiek?
      Otóż wystarczy dobrze poszukać w Internecie, żeby wyrobić sobie opinię (choć będzie to opinia laika) co do tego, kto jest bliższy prawdy.
      Drogi Panie, istnieją dokumenty potwierdzające współpracę Brygady Świętokrzyskiej z hitlerowcami, jak również dokumenty świadczące o popełnianiu przez nią zbrodni wojennych na ludności cywilnej i na jeńcach.
      W przypadku omawianej Brygady Świętokrzyskiej, jej współpraca z nazistami, a nawet pomoc materiałowo-logistyczna Niemców są bezsprzecznym faktem.
      Twarde, udokumentowane fakty nie zależą od niczyich opinii.

      "nie wyciąga się na piedestał tych "złych", tylko wspomina i czci tych, którzy dla przyszłych pokoleń mogą być przykładem"
      AK oficjalnie uznała tę część NSZ, która nie podporządkowała się rozkazom dowódcy Armii Krajowej, za renegatów. W zachowanych meldunkach zwracano uwagę na mordowanie i rabowanie ludności cywilnej przez oddziały NSZ, jak również na nawiązywanie współpracy niektórych dowódców tej formacji z Niemcami.
      Polecam poszukać na własną rękę.

      Piwnica Fritzla

      Usuń
    15. @ Polowka
      Z Leszkiem zazartowalam, bo juz nie chce rozciagac tutaj watku. Moglibysmy o Piastach pisac i pisac a temat nie piastowski przeciez:)) Zboczy se czlowiek czasami ( a ja czasami robie takowe rzeczy) i juz mysli gnaja w innych kierunkach.
      Google to za malo, ale np.: prof. H. Samsonowicz to, mam andzieje, cos wiecej niz google? No chyba, ze autorytety nie graja zadnej, nawet najmniejszej roli?
      Uczymy mlodziez podwazac autorytety. Nie zgadazc sie z nikim i z niczym dopoki samemu nie dokopie sie do zrodla, czyli moze ci wszyscy naukowcy w danej dziedzinie to tez pikus jak google?

      Usuń
    16. A poza tym, mysle ze prawdziwe jest stwierdzenie, ze historia wygladalaby calkiem inaczej gdyby ja opisywaly kobiety. Miala by inne moraly i inaczej wyciagniete wnioski....
      Przyklad nie tak odlegly, ksiazka D. Walesy o czasach solidarnosci i codziennym zyciu z dzialaczem.

      Usuń
    17. @Ania
      prof. H. Samsonowicz jest ok, generalnie autorytety są ok i uważam nawet za szkodliwe ich podkopywanie, chodziło mi o to ze w sieci jest mnóstwo opinii, które nie są poparte żadnymi dowodami itp. tez nie chcę rozciągać wątku bo nie o to przecież chodzi, raczej zależy mi na tym żeby każdy poznawał fakty i sam wyciągał wnioski, a wnioski jak zauważyłaś nie są już obiektywne....

      Usuń
  48. Klarko, nic nie jest czarne albo białe, pomiędzy tym całe mnóstwo różnych odcieni szarości. Moi dziadkowie nigdy nie mówili źle o partyzantach, choć czasem opowiadali wiele, również o nocnych wyjazdach dziadka na podwody, o przejściu niemców, i ruskich, i o leśnych także, niestety dziś ich już nie dopytam o nic, bo są już po "tej lepszej" stronie.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz