niedziela, 20 października 2013

o luksusie i szczęściu

Tak się mi trochę głupio zrobiło, bo u Pantery jest notka o wymarzonym domu i ja napisałam, że marzy mi się wielki, luksusowy, nowocześnie wyposażony dom gdzieś nad ciepłym morzem i te wszystkie drogie, ułatwiające życie drobiazgi, czyli sypialnie z łazienkami, kuchnia z kucharką, samochód z kierowcą i takie tam  Mniej więcej.  No i potem popatrzyłam na komentarze innych i się wygłupiłam bo nikt tak wysoko nie mierzy. 
Może to wynika z tego, że wiem, jak się trzeba natyrać, aby utrzymać mały domek z ogródkiem, więc jak już marzę to z rozmachem. Ale co miałam napisać jak naprawdę marzę o luksusach.

Od czasu do czasu muszę kupić jakiś ciuch i zawsze z tym odwlekam jak najdłużej, nie lubię tego oglądania, rozbierania, ubierania, czuję straszny dyskomfort. Noszę niekrzykliwe rzeczy, nie maluję się prawie wcale, włosy mam proste, biżuteria dyskretna, taka zwyczajna kobieta jestem. To się pytam, dlaczego 7 na 10 sprzedawczyń podaje mi odzież w panterkę, sweterki ze złotymi aplikacjami albo obcisłe spodnie ze skórzanymi wstawkami? No jasny gwint! A ja mówię - potrzebuję zwyczajną tunikę.
Może to kwestia wieku albo tego, że się gapię na te wszystkie rzeczy bez opamiętania podziwiając odwagę kupujących i noszących je. Kiedyś się odważę, o!

Dzieci były na rowerach, auto mają rozsypane.  Duma mnie rozpiera bo synowa wzięła mój przepis na ciasto, upiekli i przywieźli. Chciało im się. Pyszne. Takie chwile mnie uszczęśliwiają, czuję wdzięczność za wszystko, co mam. Ciekawa jestem, czy bylibyśmy równie szczęśliwi w tym luksusowym domu z marzeń. Myślę, że tak.

Jeśli ktoś lubi o kotach to napisałam o nich  na pierwszym blogu.



52 komentarze:

  1. na to takie NIEDOBRE, AJ NIEDOBRE? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się nie śmiej bo ja bardzo często mam wrażenie, że co ugotuję to niedobre, a już dla gości to wydaje mi się jeszcze bardziej niedobre

      Usuń
    2. No, chociaż raz mogę napisać - MYLISZ SIĘ!
      Jestem żywym przykładem na to, że co gotujesz jest tak pyszne, że trudno grzecznościowo zjeść troszkę i nie prosić o dokładkę!!!!!!;))) (dla mnie to było niemożliwe;))

      Usuń
  2. O marzeniach się nie dyskutuje, każdy ma prawo do własnych ;) P.S. Ja marzę o własnym domku, ale niezbyt wielkim: nie cierpię sprzątać a nawet gdybym mogła sobie pozwolić na pomoc domową, to czułabym się niezręcznie, gdyby ktoś po mnie sprzątał a ja bym kontrolowała... Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. patrzę na to tak - skoro ja mogłabym pracować w charakterze pomocy domowej, sprzątać dla kogoś i gotować, to również mogłabym być pracodawcą

      Usuń
  3. ja również marzę o luksusach a co mi tam!
    jak rozmach to rozmach. i koniecznie ciepło.
    ubieram się kolorowo, nie lubię ciuchów bez wyrazu - a może mnie w nich źle?
    taka dzidzia piernik jestem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a w takim szarym nijakim płaszczyku chodzę, bez wyrazu, miałam czerwony ale mi ktoś powiedział, że wyglądam jak czerwony kapturek!

      Usuń
    2. Teraz to raczej w czarnym chodzę.... ale czerwony płaszczyk to mój ulubiony:-)
      Domek to moje marzenie:-)

      Usuń
    3. ja chodziłam w czarnym kiedyś. ale jak mnie pan kierowca nie zauważył na pasach i na zielonym świetle, zimą nad ranem, to zmieniłam kolory. ze strachu.

      Usuń
  4. A co jest złego w marzeniach?
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczęście i dom to ludzie, miłość i szacunek. Bez tego największe luksusy nie dadzą szczęścia i domowego ciepła ;) Marzyć wręcz trzeba, bo marzenia się spełniają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak duży dom - to tylko w pakiecie z obsługą /przynajmniej pani sprzątająca, ewentualnie pan... jeżeli umiałby to zrobić bez patrzenia mu na ręce/. Inaczej kręgosłupik zastrajkuje, prawda?
    Pozdrawiam i dziękuję za polecenie bloga Dagi - już głosowałam! M.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nie marzę o luksusowym domu, na razie napawam się nowym mieszkaniem, ale kucharka? oł jes!!!! to by było spełnienie marzeń dla mnie :-D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dom jak dom , ale jacht by mi się przydał :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo - dom jak dom ale jacht i do tego stadnina koni :):)

      Usuń
  9. A ja marzę o domu w górach z widokiem na morze...

    OdpowiedzUsuń
  10. Z drugiej strony biorąc...
    Przemyślałem i jednak może powiem inaczej:
    A mnie się marzy kurna chata...
    http://www.youtube.com/watch?v=rDmZJrcNsDc

    OdpowiedzUsuń
  11. jak kraść to miliony, jak kochać to księcia.... jak marzyć to o willi w Malibu ;) a co do ubrań to coraz trudniej o coś prostego, ładnego i eleganckiego....

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja się boję marzyć o tym luksusie, a nuż marzenia się spełniają i wyląduję w szpitalu, potem w sanatorium 'pod klepsydrą ' albo cos w deseni Jesień życia i co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz, ze można od tego z w a r y j o w a ć? Możliwe:))

      Usuń
    2. Dodatkowo może się okazać, że w tym luksusowym domu tą kucharka i sprzątaczka, i jedyną pracującą osobą jestem ja. Inni cieszą się urokami wielkiego domu do ostatniego tchnienia... mnie obowiązuje umowa... Pozdr. z wielkiego domu .... moich marzeń.

      Usuń
  13. marz marz
    bo jak sie ma luksusy to juz sie nie mysli o ich utrzymaniu
    sie na to ma

    OdpowiedzUsuń
  14. A czemuż by nie mieć takiego domu?? No przecież bym nie odmówiła gdyby się nagle pojawił, zaprosiłabym Was na jakiś babski wieczór, przynajmniej byśmy się wszystkie w nim zmieściły i na dodatek ktoś by po imprezie posprzątał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jedną łazienką jest naprawdę ciężko, i gospodarzy to krępuje, i gości. I z tym sprzątaniem też trudno. Na szczęście miewam gości "samoobsługowych" i niewymagających, którzy nie zrażają się ciasnotą. A zlotu i tak bym nigdy nie zrobiła. Dwoje, troje to w sam raz.

      Usuń
  15. Może być nawet "kurna chata" - ale z całorocznym dostępem do czystego jeziora. to moje marzenie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli o tym luksusie marzysz, to na nic nie zda się temu zaprzeczać. Tym bardziej zaś nie masz się czego wstydzić. Z tymi ciuchami ciekawe; nie lubisz krzykliwych, czy właśnie marzysz, tylko odwagi brak. Może warto zrobić taki test w kierunku namiastki luksusu:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za jakieś pół roku pojadę do sanatorium, będzie okazja

      Usuń
  17. Już od dawna nie marzę o domu- w sensie budynku.W pewnej chwili pojęłam,że duży, ładny dom to u nas przysłowiowy "worek bez dna".
    I co byśmy we dwójkę w takim domu robili? Bawili się w chowanego?
    Ale nie obraziłabym się, gdybym mogła mieszkać w miejscu, gdzie jest bardzo stabilna temperatura a zima ze śniegiem i mrozem nie istnieje. Na pierwszym miejscu stawiam pod tym względem Singapur.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. A ten personel dyskretny z tego wpisu? Mnie osobiście pani do pomocy w domu bardzo by się przydała bo sprzątać nie znoszę ale wiem z doświadczenia, że jakkolwiek bym była tej pani wdzięczna to nie zmieni faktu, że tak pani by mi w domu po prostu przeszkadzała zwłaszcza gdyby była w domu na co dzień co by było konieczne gdyby dom był duży. Tak, że dom raczej nieduży i pani tylko jedna i to góra raz w tygodniu bo tyle bym zniosła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten:) między innymi dlatego mam malutki dom, bo tylko pięć okien do mycia a nie piętnaście.

      Usuń
  19. Luksus szczęścia nie wyklucza ale go nie gwarantuje. Ciekawe to, co piszesz o ciuchach. Podobnie jak Ty gustuję w prostych ubraniach a sprzedawczynie często pokazują mi rzeczy do których nie jestem przekonana. Serdeczności Klarko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka to prosta prawda życiowa ... luksus szczęścia nie wyklucza, ale go nie gwarantuje ... dzięki za te mądre słowa, Hanno; pozdrawiam.

      Usuń
  20. Znam parę osób, które żyją w luksusie, a bym się z nimi nie zamieniła z moim wiecznym debetem. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Klarko!
    od kiedy to przejmujesz sie co ludzie mowia? Jezeli Ty dobrze sie czujesz w czerwonym plaszczyku to zakladaj go jak czesto sie da! Kolory bardzo poprawiaja humor, zwlaszcza w listopadzie;) Tez bylam kiedys szara myszka ale kupilam sobie: czerwony plaszczyk (!), pomaranczowa spodnice (ceglasty pomarancz) i malinowy sweter. oczywiscie nie zakladam wszystkiego razem;))
    a co do szczescia w luksusie: jezeli jestes szczesliwa w malym, to i w duzym i cieplym bedziesz. a w duzym domu zmiesci sie wiecej kotow...
    do Czeslaw Brudek: moze w Portugalii?
    tez Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tyle się przejmuję, co liczę się z opinią na temat wyglądu, dobrze jest usłyszeć "w tym ci ładnie" ale dobrze wiedzieć coś, czego się samemu nie zobaczy. Mam zieloną i czerwoną torebkę;)i rudy szalik.

      Usuń
  22. a mojemu mężowi po obejrzeniu W. Cejrowskiego marzy się jakiś dziki zakątek świata do zamieszkania...
    a te żmije i inne paskudztwa....brrrr

    OdpowiedzUsuń
  23. Dom marzeń ma dwa pokoje,ale za to duże.Żadnych plastików,paneli,okładzin,stali chromowanej ani szklanych blatów.Nie ma szaf i szafek na ubrania.Ma kominek,jest ciepły,w kranie ciepła woda,taras na zachód.Duży stół,dużo książek,muzyka cicho gra.Nie ma schodów,czyli piwnicy i poddasza...i długo tak mogłabym.Ubieram prosto,wygodnie.Za to gdy odwalę sie w sukienkę,to każdy zauważy:)Śmigam w malinowym kubraczku,ulubiona torebka czerwona.Czeszę się w warkocz albo babciowaty kok,latem wysoko kita.Na wsi to ekstrawagancja;)W moim wieku panie tu noszą przyzwoite krótkie fryzurki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Od czasu do czasu osiąga się stan pełnego zadowolenia z tego, co jest.
    A przynajmniej ja taki ostatnio osiągnęłam, przynajmniej jeśli chodzi o stan techniczny i wygląd mojego domu.
    To, co zrobić musiałam, zrobiłam, ozdobiłam, odnowiłam, poprawiłam.
    Teraz mogłabym sobie pomarzyć jeszcze o kuchni, ale o tym już jakiś czas temu napisałam, więc poczułam, że nie mam więcej marzeń, niż tylko spokojnie i szczęśliwie żyć w tym, co udało mi się stworzyć. :)
    A dzieci, które się czegoś od nas uczą, albo korzystają z naszych przepisów to przeogromna duma, wiem coś o tym! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Masz marzenia, które podziela chyba wiele kobiet

    OdpowiedzUsuń
  26. Piszesz że za pół roku wybierasz się do sanatorium ,czyżby w NFZ coś drgnęło w pozytywnym kierunku i to u nas w Krakówku ,nie wierzę ...Życzę spełnienia marzeń i serdecznie pozdrawiam ...Eliza F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam już rok, miejsce w kolejce można sprawdzać w internecie

      Usuń
  27. Nie mam w zwyczaju nikomu niczego zazdrościć ! Tylko pisałaś kiedyś o 4 cyfrowym czekaniu . Mąż nie może czekać tak długo ? Jedziemy na pełnopłatne a TY niechcący -pozbawiłaś nas złudzeń -pozdrawiam - Eliza F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz jestem na 22 tys miejscu, było prawie 60 tys.

      Usuń
  28. Mój komentarz w panterkę jest obrazkowy, więc wyślę mailem. Albo jak znajdę gdzieś w sieci to wkleję linka.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wiesz co ? TY lepiej pisz o swojej wsi -gdzie psy leżą na poboczu a Twój kotek gnębi wiewiórki a TY jesteś jak z tekstu Osieckiej ..? Do dziś wprowadza mnie to w dobry humor ! I chyba dlatego ,że jesteśmy od tej polityki dość daleko i niech tak zostanie ....:))) -Eliza F.

    OdpowiedzUsuń
  30. NIE ,nie -myślałam o tej -co tańczy ....Której świat nie rozumie -bo jest inna ,wrażliwa i tak też Ciebie odbieram ...pozdrawiam -Eliza F.

    OdpowiedzUsuń
  31. Warto czasem zadzwonić do NFZ - czasem mają coś ze zwrotów i w ten sposób jedziesz wcześniej. Mi się tak kiedyś udało i to w wakacje.
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciepło- cieplej.... :)Oczywiście, że nad morzem. Gdzieś od strony cieplejszej. Najlepiej max. 100 km od domu mody. Z pomarańczowym ogrodem, klifem i ....ogniskiem domowym.
    PS Dobrze, że przypomniano plany...bo tak łatwo się zapomina o nich posród monotonii zwykłych dni.
    Iza R

    OdpowiedzUsuń
  33. się zajęłam kotami na drugim blogu a tu tak pięknie... Każdy marzyć powinien, każdy ma prawo do swoich marzeń. Przecież nie napiszesz ze marzysz o nowej szafie zeby tylko nie odstawać :-D

    OdpowiedzUsuń
  34. O, ja też lubię gadżety ułatwiające życie. Jednym z nich są włączniki światła na pilota - nie umiem się z nimi rozstać:)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz