Dzieci
dorosły późno. Zabrały ze sobą bagaż z modnymi słowami – toksyczny rodzic,
trauma, odcinanie się. Dopakowali plecak zazdrością o rodzeństwo, żalem i
złością o własne błędy i porażki. Każde niepowodzenie, każde nieprzyjemne
zdarzenie nazwali traumą, weszli gładko w rolę ofiary i uznali, że rodzice mają
być bezbłędni i idealni, niezależnie od wszystkiego. Mają być podnóżkiem, mają
się starać, przepraszać, cieszyć z drobnych okruchów zainteresowania. Mają być
pomocni na żądanie ale nie wolno im mieć własnego zdania.
Dzieci nie
wiedzą, że idea pozbycia się rodziców jest całkowicie nierealna, nie wiem jak bardzo
by się odcinali to i tak rodzice nadal będą obecni w ich życiu. Nie wiedzą, że
nie można iść do najbliższego punktu wymiany i wybrać sobie lepszych.
Jeśli
skarżycie się, że rodzice wiecznie narzekają, to zastanówcie się nad tym. A
może mają rację. Może nie mają powodu do radości, może mieli trudne
dzieciństwo, ciężkie życie, zdrowie zniszczone ciężką pracą. Może dali wam
wszystko co mogli ale teraz we wspomnieniach widzicie wyłącznie to co było złe
więc z czego mają się cieszyć. Jedźcie w świat na wakacje, odwiedzajcie góry,
morza, latajcie wysoko i daleko, matki i ojca nie musicie odwiedzać, dokładnie
tak jak powiedział wam psycholog.
Jestem bardzo
szczęśliwą mamą i teściową, powyższe pełne goryczy słowa nie dotyczą moich dzieci.
To prawda. Wszystko niedobre co się w dzieciństwie przeżyło nazywane jest traumą. No i takie może być. Trudno oceniać życie innych.
OdpowiedzUsuńDrugi człowiek może wnieść w nasze życie piekło albo niebo...może być też czyściec.
Ostatnio z siostrą rozmawiałam na temat naszych przodków i doszłyśmy do wniosku, że powojenne pokolenie nie było normalne...nie mogło być. Wychowywali ich ludzie po wojennych przejściach, żyjące w ciągłym zagrożeniu życia z niewielką wiedzą jak radzić sobie z trudnymi przejściami. Jak mogli oni wychować normalne dzieci?
A te dzieci wychiwywały potem nas...
To prawda - też kiedyś o tym pomyślałam: ciężko jest dać wszystko co dobre, mając wojenne doświadczenia, oczywiście ludzie radzą sobie z tym różnie, jednak to zwyczajnie ciężko nieść dalej, tak myślę.
OdpowiedzUsuńMożna więc założyć, że robili wszystko co byli w stanie - a jeśli coś, co było krzwdzące - cóż, nie umieli inaczej.