wtorek, 28 lipca 2026

To może o pogodzie.

Deszczu w tym roku jest pod dostatkiem. Zbiorniki pełne deszczówki. Wszystko w ogrodzie bujne, zielone, o tej porze roku bywało spalone słońcem a teraz żyje, kwitnie, ugina się od kwiatów i owoców. Tylko tych wstrętnych ślimaków zatrzęsienie.  

Jemy borówki. Pies przegonił dość skutecznie kosy i borówek mamy dużo, choć przyznam, że mogłoby być ich więcej. Chodzę codziennie w borówkowy kąt i zjadam je prosto z krzaka. Pyszne. Akurat zaczęły dojrzewać jak skończyła się świdośliwa. Nawet trochę na zakładkę. Co to się porobiło. Jabłka, gruszki,  czereśnie i winogrono mi szkodzą a jagodowe mogę jeść. Dobre i to. 

Może ja jakoś bardziej marznę a może wieczory i poranki już chłodniejsze. Dziś rozmawialiśmy o Bożym Narodzeniu, trzeba wejść na strych teraz latem i sprawdzić, czy tam na pewno nie ma naszych choinkowych ozdób. Jak nie ma to zaginęły bezpowrotnie. 

Czemu  lato tak szybki mija a zima się wlecze jak pociąg z Lubaszowej do Grybowa. Ech. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój komentarz