Dość to dziwne i zaskakujące, bo jak to, serio, w przyszłym miesiącu Boże Narodzenie? Przecież jeszcze pelargonie kwitną, begonie, dziś dopiero posadziliśmy tulipany na czekanie do wiosny.
Prasuję białą mężowską koszulę na jutrzejszą uroczystość. Kwiaty już zamówione. Czarny krawat, czarna sukienka, znów smutek, coraz częściej zanosimy wiązankę na pożegnanie. Ciągle powtarzam - kupujcie kwiaty żywym, noście kwiaty bliskim. Bez kwiatów jest prawie tak samo jak bez miłości.
Nie mam słów pociechy, czasem jest tak, że można tylko być obok, żadne słowa nie utulą i tylko czas może ukoić smutek.
Ja też zaraz będę prasować mężowi koszulę na jutrzejszy pogrzeb jego kolegi.
OdpowiedzUsuńJednego roku byłam na 8 pogrzebach, na 9 już nie poszłam.
OdpowiedzUsuńSama sobie kupuję kwiaty. Czyż może być ktoś mi bliższy? 🙂
OdpowiedzUsuńI to jest najlepsza koncepcja!
Usuń